Forum USS Phoenix

General Category => NuTrek => Wątek zaczęty przez: Q__ w 07 Wrz 2025, 13:34

Tytuł: Legacy vs Starfleet Academy - dwie ścieżki rozwoju franczyzy
Wiadomość wysłana przez: Q__ w 07 Wrz 2025, 13:34
Zacznijmy od tego, że gdy oglądam klip mający być zaczynem Legacy, to porusza on we mnie kilka strun:
https://forum.startrek.pl/index.php?msg=1007
A gdy oglądam trailer Starfleet Academy, to nie porusza on we mnie nic:
https://forum.startrek.pl/index.php?msg=15912
Tyle, że kiedy na chłodno pomyślę, to Legacy działa siłą w całości zapożyczoną - postacie znane z klasycznych serii, albo wprowadzone w PIC, estetyka rodem z FC, statki kosmiczne stanowiące unowocześnione nawiązania do klasyki jak u Petersa, wreszcie muzyczka i pewien powiew pozytywnego łobuzerstwa jak u Abramsa. Od strony sentymentalnej jestem usatysfakcjonowany po uszy, ale nie dostaję nic nowego. Wciąż tkwimy w bezpiecznych koleinach TNG/DS9/VOY, jak za Bermana, do czego dochodzi powiew abramsowskiego luzu, czy jak kto woli - radosnej głupoty. Historia paru dekad Treka w pigułce - i nic nowego. "- Znacie to? - Znamy. - To posłuchajcie?" Przy czym nie da się zaprzeczyć, że niesie to - dla fana z pewnym stażem - silny ładunek emocjonalny.
Starfleet Academy z kolei może oddziaływać emocjonalnie chyba tylko na niezbyt liczne fandomy DISCO, zwłaszcza późnego, i SNW, a i to nie na pewno, bo estetyka podobna, ale jednak inna. Z drugiej strony potencjał wydaje się znacznie większy - nowa epoka, nowy stan Galaktyki, nowe technologie, kompletnie nowy zestaw postaci (widać, że admiralska dwójka i Jett Reno wpadli tam tylko z wizytą).
Skąd więc ten hejt? Mam wrażenie, że z obaw i braku zaufania do twórców. Wiele osób boi się, że tabula - w dużej mierze - rasa nie zostanie wypełniona niczym sensownym, więc woli się schronić na (w miarę) bezpiecznym terenie znanego i wiele razy wałkowanego. (Kojarzy się tu też wczesny hejt na TNG, odrzucane za niebycie TOS-em.) Ale czy o to chodzi w Treku? Jak powiedział (w STC) kapitan Kirk słowami Johna Augustusa Shedda: "A ship in the harbor is safe. But that's not what ships are for.". A poza tym jeśli już mają coś w Treku zepsuć, to ja tam jednak wolę, by znajdowało się to na linii czasu jak najdalej od czcigodnej klasyki ;). Dlatego zapisuję się jednak do teamu Starfleet Academy (choć znam niechęć Roddenberry'ego do pokazywania kadetów, i żałuję, że jej nie uszanowano). Co nie znaczy, że zamierzam reagować na nadciągającą serię z bezrefleksyjnym entuzjazmem.

(A swoją drogą kręcimy się w kółko, Trek i my z nim. Bo kiedyś dostaliśmy patrzącą w przyszłość AND i obróconego w przeszłość, ale jednak bardziej niż Legacy kreatywnego/oryginalnego na poziomie założeń, ENT-ka. Potem DSC4 i PIC3, a jeszcze wcześniej - TNG równolegle z ostatnimi filmami TOS.)

Oto moje zdanie. Jestem ciekaw Waszego :).