Kontynuacja z:
https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=8&topic=1168&page=5
O tym, że SNW zabiło kanon... i dobrze zrobiło:
https://www.youtube.com/watch?v=1-GFh-tmCpA
Narzekania na stosunek Filoniego do kanonu (SW, ale zawsze...):
https://www.youtube.com/watch?v=yPw9K89Zhfs
Jessie Gender o kanonie jako broni toksycznych fanów ;):
https://www.youtube.com/watch?v=HB7en9eTykc
spory o kanon pokazuje jak mocno wdrukowane w nasze umysły jest... chrześcijaństwo i myślenie przez pryzmat świętych ksiąg i jednej świętej wizji. Zawsze wolałem od jednego świętego kanonu podejście jak do źródeł historycznych, gdzie są różne opisy wydarzeń, które różnią się między sobą
Owszem (ostatnio wydał mi się lightową wersją wojen religijnych spór najbardziej skrajnych wokistów z trumpistami).
Co do kanonu, natomiast, to są światy - jak tolkienowski LoTR, SW ery Lucasa czy klasyczne MU (ery Lee, Kirby, Ditko), które aż się proszą o traktowanie jak niewzruszony monolit (choć JRRT pisał ileś wersji tych samych historii, a Flanelowiec ;) nadpisywał na dorobku swoich uczniów bez krępacji*) - co jednak nie znaczy, by nie należało ich przedstawiać z nowych perspektyw, punktów widzenia, wpisywać w nie nowych historii.
I takie jak ST, od początku przedstawiane jako niedoskonałe obrazy pewnej idei, pewnego kryjącego się gdzieś za tym, co nam pokazane świata, czy multiversum, a więc z natury podatne na nadpisania (choć z drugiej strony G.R. nosił w głowie dość detaliczny, acz ewoluujący, obraz wszechświata ST).
Inna sprawa, że jak coś jest dobre, a minimum w naszym guście, to się na różne rzeczy oko przymyka. A jak przeciwnie - to się wyciąga różne pałki, w tym kanoniczną.
* Nie da się ukryć, że twórcy nigdy nie są takimi kanonistami, jak najwięksi fandomowi fanatycy ;).
O zamiecionych pod dywan przełomowych odkryciach z ST:
https://www.youtube.com/watch?v=hfIM8rpui3M
https://whatculture.com/tv/star-trek-10-huge-discoveries-that-no-one-cared-about