Discovery vs The Orville, czyli pomysł a wykonanie

Zaczęty przez Q__, 01 Lut 2024, 09:56

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__

Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi (i oceny na RT), czyli taki oto tekst o tytułowych seriach z roku 2017:
https://decider.com/2017/10/23/the-orville-vs-star-trek-discovery/


Q__

Jeszcze z plusów i minusów DSC, w sumie streszczenie już napisanego. Było DISCO serią, która wniosła do ST bodaj najwięcej kluczowych fabularnie pomysłów naukowych od czasów Roddenberry'ego - i było to wszystko osadzone w najnowszych ustaleniach z zakresu rozmaitych dziedzin - odkrycia współczesnej mykologii, transfer genów, kryształy czasu, programowalna materia. Ale zarazem przedstawiło to tak, że wypadło jak rodem z bajki, czy kiepskiego komiksu (whedonowi "The Avengers" wychodzą na tym tle na poważną SF). Ot, paradoks.

Q__

Wiele razy wspominałem, że dla mnie "Lethe" jest świetne, że przekonalo mnie by dać szansę DSC.
Co ciekawe ma lustro w ORV, w "Into the Fold", gdzie pani doktor - też czarna kobieta! (jak Burnham) - odrzuca logikę cywilizacji, a podąża za logiką broniącej potomstwa samicy.
I nie jest za to nijak ukarana, potępiona.
To znów był pierwszy odcinek ORV który tak mnie kupił.
Pato-tata Sarek i walcząca o dzieci Claire Finn.