ENTERPRISE - uprzedzenie bez powodu

Zaczęty przez Q__, 16 Sie 2023, 11:49

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__

#16
Kawałek dyskusji z naszego serwera:

Krogulec
Lecę z pierwszym seansem Enterprise i po paru odcinkach jestem zdziwiony jak dużo lepszy od Voyagera jest to serial.
Świetnie pokazani są ludzie, dobrze zarysowany konflikt z Wolkanami, ludzcy bohaterowie z krwi i kości i niewyidealizowani.
Zobaczymy jak dalej ale jest to powiew świeżego powietrza na tle wcześniejszej formuły, która wraz z Voy chyba zdechła po prostu.


xetnoinu
Formuła epizodyczna z głównym wrogiem bardzo rzadko pokazywanym ale obecnym w całej serii nie zdechła i masz ją na bogato w SNW w wersji unowocześnionej a tym wrogiem jest tam Gorn.
Tu trzeba też rozłożyć na czynniki pierwsze o czym my gadamy.
Więc na start rozwój postaci w serii.
TOS i TAS go nie mają. Kirk jaki był taki skończył. Żadna postać nie ma ewolucji. Ponieważ aktor się fizycznie zmienił na etapie robienia filmów ery TOS więc dodano ewolucję postaci i relacji między nimi. Niewielką, ale dodano.
TNG na skalę odcinków i sezonów ma ewolucję postaci ale jednak na dzisiejsze standardy malutką. Często jest ona większa z aktorstwa a nie z napisanej fabuły. Chyba tylko Data ma sporą drogę zmian ale to jakby definicja tej postaci.
Zmiana nadeszła w ds9. Tam jest od razu nacisk na rozwój postaci.  Każda ma trzy plany. Tajemnicza przeszłość gdzie zachowywała się i inaczej i to stopniowo poznajemy. Na ekranie jest jakby drugi stan osobowości tej postaci i o przechodzi ewolucję do trzeciego stanu na koniec. Tak ma Kira, bashir, sisko nawet stare postaci typu O'Brien dodano im moroki przeszłości tu bycie weteranem wojen z Kardachami.
Potem jest cofka w tym zakresie
Voy rozwija tylko Siedem, trochę główna mechanik i Parisa. Reszta to jak w tng rozwój to bardziej lepsza gra aktorów i ich czucie roli niż ewolucja że scenariuszy.
W ent to samo. Rozwoju postaci nie ma. Tylko T'Pol przechodzi długa ale istotną przemianę wraz z jej ludem. Reszta osób z mostka jest taka sama na początku jak w finale.
W filmach ery TNG rozwój postaci jest homeopatyczny. Chyba tylko Troi dostała więcej mocy i związek stały bo był ślub. Koniec.
To samo powtarzają trzy filmy Abramsa. Rozwoju postaci nie ma. Kirk i Spock szybko pokazują na ekranie faktu co ich ukształtowało i mają być jacy mają być. Niby mamy tam oglądać budowanie relacji Kirk Spock ale jej tak na serio nie ma w fabule tylko jest w pouczeniach od Nimoy Spocka.
Rewolucja jest w Disco.
I to jak widać wyjątek a niectegulabobta seria ponownie próbuje, choć słabo to wychodzi, robić rozwój postaci. Znowu jest mechanika pomysłu z ds9. Mamy trzy etapy osobowości bohaterów. Przeszłość czasem wspomniana czasem pokazana, poza czasem akcji głównej. A na ekranie dwa etapy. Początek postaci i oba się zmienia na koniec. Ale zapomniano o postaciach z mostka i powstała tzw biomasa i nawet trudno wymienić kto jest sternikiem na jakim etapie.
W tym nurcie jest Picard,tam mamy ogromne zmiany w postaciach.
Ewolucji jest tam na pęczki
Nie aż tak rewolucyjnie ale nawet LD zrobiło ewolucję postaci , na sam koniec wprawdzie.
Ale zrobiło.
Pro dla dzieci całe jest oparte że młoda obsada się zmienia w czasie i dorasta
Cdn
Snw robi coś nowego. Bierze znana postać. Całkowicie zmienia jej osobowość i jakby ewolucja polega na tym że z czasem bohaterowie dojdą do stanu jaki znamy.
Teraz układanka się skomplikuje bo trzeba na to nałożyć sposób posiadania historii.
Tos tas tng i filmy to są takie osobne opowieści. Epizodyczna struktura. Padła nazwa ze to antologie. I w sumie tak.
Jaskółka zmiany pojawiła się w późnym ds9. Tam pojawiły się pierwszy raz powiązane odcinki jeden po kolejnym w liczbie większej niż dwa. Nie pamiętam ale chyba rekord to sześć z rzędu było.
Voy z tego zrezygnował.
Przypomniano tę metodę opowiadania w późnym ENT.
Ale używano tego do osobnych tematów np wątek augmentacji Klingonow czy dokonań Soonga.
Mocniej ENT za to zaakcentował wątek między odcinkowy czyli np  xindi i budowniczych Sfer. Tego jest znacznie więcej niż w Voy miał o Borg i Continuum Q, jak to podzielimy na ogólną liczbę odcinków serii.
Potem wchodzi nowe ale stare. Sposób opowiada ona historii o podziału jej na odcinki w dwu sezonach pierwszych disco jest identyczny co późny i środkowy ENT.
Czyli jest dwa trzy odcinki o Kontroli i klingonach o mirrorze itp
Zmiana następuje od trzeciego sezonu który jest takim etapem pośrednim. I potem czwart sezon i piąty to jest całkowita rezygnacja z roizodycznos i i tej polepizodycznosci ENT i późnego DS9 na rzecz ciągniętej fabuły jednego tematu na jeden sezon.
Czyli czwarty i piąty sezon disco przypomina sposobem opowiadania pic
Wnioski.
Typowe w skali liczby odcinków dla Trela jest posiadanie antologii i brak rozwoju boheterow bo to będzie 75 proc wszystkich epizodów.
Ta reszta to poszukiwania formy gdzue rozwija się bohaterów ale i fabuła nie jest epizodyczna.
To jest też zarzut do nowych trendów że są co do formy i sposobu budowania bohaterów niespójne.
Ale już złota era była niespójna. Jednak z przewagą braku rozwoju postaci i antologicznym opowiadaniem
Właściwie to trzeba do tej łamigłówki dodać jeszcze obecność lub brak lub połowiczna obecność wątku militarnego. Bo to też poważna różnica między seriami
I obraz franczyzy co ma 950 pozycji jeszcze się skomplikuje
W tos taś tng element militarny jest go mało. Bo główni złole są na ekranie mało kiedy. Rewolucja jest w ds9. Tam staje jest jakoś wróg lub echo skutków jego niedawnej obecności lub inne warianty. Im bliżej końca serii tym to narasta aż do apogeum w ostatnim sezonie.
Voy z tego rezygnuje. Owszem jest walka z Borg ale taka w stylu tng. Szybko szybko.
Powrót do militaryzmu to ENT.
Jako fan SG czyli militarnej franczyzy pamiętam że w tym dawnym fandomie ceniono ds9 i ent i potem długo nic.
Nowe Treki to militaryzm jest w dwu sezonach pierwszych disco na bogato. Potem ustępuje.
Snw ma go minimum przy Gorn. LD niby ma jak Pakledzi ale to jest taki żart ze trudno to uznać za wątek militarystyczny.
Pro ma zlola ale to oprawca z niewolnikami w kopalni z pomysłem na zagładę federacji więc niby wątek militarystyczne jest nawet duży jak na serial dla dzieci ale to przeciwwagą aby stawka i cudów e ideały federacji miały tło aby blyszczeć. I to się udało. Balans jest z przewagą na pokojowe i eksploracyjne wątki.
To paradoksalnie serial dla dzieci najlepiej zrealizował uwspółcześnione okazanie ideałów Floty, wspierania się, samoregulacji itp itd.
GR mimo że nie lubił chyba wątku kadetów byłby zachwycony misyjnością PRO.
No i jeszcze do układanki trzeba dołożyć jaki typ przyszłości wg Frasera zmodyfikowanego mamy w nowych trekach. Bo jest różnica w pokazywaniu przyszłości gdzie jest lub nie ma egalitaryzmu społecznego i czy jest czy jest problem z nieograniczonymi zasobami w tej trekowej utopii
I nagle wtedy błyszczy disco bo pokazał cały wachlarz możliwości o opowiadaniu i przyszłości. Od pesymizmu po optymizm. Od pełnych zasobów przez wojenne załamanie całkowity krach po odbudowę i wielki test odwróconej dyrektywy gdzie Michasia odmawia przyjęcia technologii protoplastów.
Nie jest to dobrze zrobione w disco. Nie jest disco jak B5 z wizją ewolucji ludzkości po eony. Ale próbowano coś pozytywnego opowiedziec po przykrytej diagnozie współczesności jaka za pomocą klingonoow i izolacjanozmu Nivar i mirrora pokazano.


Q__
Milo się to z rana czyta - stary (ze dwudziestoletni gdzieś) spór o wyższość oryginalności ENT nad powtarzalnością VOY (lub na odwrót) i konkretne analizy. Do czego jeszcze G.R. przywołany.
Przy czym jednak bohaterowie starych serii ewoluują Kirk zaczyna jako większy służbista, by skończyć jako bawidamek. Picard traci twardość, zyskuje relacje z kolegami ze slużby. Schodzi z cokołu nieco...


xetnoinu
To sokole oko zauważy
I bardziej z gry aktorów niż dialogow jakie maja
No i z ilości odcinków!
Kirk od koniec trzeciego sezonu serio to nie jest jakiś inny człowiek niż z pierwszego odcinka


Q__
Zabawne też - gdy o grze mowa - jak bohaterów VOY i ENT ograniczało opaczne pojęcie przez Bermana Trekowej wizji ludzi przyszłości.

xetnoinu
Nie mam wiedzy meta co i dlaczego było.ja pisałem moje wrażenia tylko na podstawie perspektywy widza bez kontekstu produkcyjnego co chcieli osiągnąć
Ale tyle co wiem o etapie Bermana to ograniczał pomysły, ograniczał to co nazywamy dziś słabym woke, ale pilnował pewnej spójności.
Coś za coś
Jedni eklektyzm pic i disco uznają za plus inni za brak spójności wewnątrz jednej serii
No nie dogodzi wszystkim :)


Q__
To nie jest wiedza b. tajemna. Beltran na to do dziś wyrzeka. Berman wbił sobie do głowy, że idealny człowiek przyszłości będzie nijaki i wyzbyty emocji, co gryzie się z pełnymi pasji mowami Kirka, Picarda i Sisko, i słowami z biblii scenarzystów, o bohaterach jako wyżej rozwiniętych, ale kompletnych ludziach.
Mam wrażenie, że to najbardziej zaszkodziło obu seriom kończącym erę klasyczną.


xetnoinu
Archer jest nijaki
To fakt
Kowboj niby idący na dyplomatę
Ale to bardziej mi mówią niż ja to tam widzę
Ciekawe co nam powie o Archerze @Krogulec jak skończy ENT.
Bo ja ile razy tego nie powtarzam tyle razy myślę co innego. Zawsze mi coś nie pasuje ale dokładnie nie umiem zdiagnozować czy to drewniana gra aktorska czy jednak źle dialogi i fabuła.
Kaśka jaka była taka była ale to było świetnie zagrane, z humorem, i można się czepiać na ten pomysł zlola w owczej skórze  i że jednak załoga ją kocha - to działa
Archer nie działa. Serial działa ale nie jego postać.
T'Pol go unosi dla mnie.
Mimo że skali aktorstwa ona nie ma. Ale postać lepiej od Archera napisano.


Q__
W zasadzie każdy moment, w którym aktorzy potrafili Bermanowi bryknąć i ożywić swoją postać zasługuje na uznanie.
Bo on z tym walczył równie zaciekle, co z podtekstami gejowskimi.
Ot, choćby te drobne momenty blyśnięcia Hoshi czy Travisa, albo cała robota Picardo.


xetnoinu
Tego nie wiedziałem
Postać Hoshi to tak słabo jest poprowadzona że chyba tylko biomasa z mostka Disco była aż tak potraktowana.


Q__
A miała momenty błyszczenia. Np. w pilocie, gdzie jest jedną z ciekawszych postaci.

xetnoinu
Tak. Start świetny.
Ale im bliżej finału tym jej mniej lub glupiej


Q__
Biomasa z DISCO - też szkoda tego potencjału, zwł. dziewczyn, których biografie niby zarysowano, było co rozwijać.

xetnoinu
Taaak
Bo tu disco też jest rewolucyjne. Odeszło od okrętozy czyli że ludzie z mostka czy centrum dowodzenia stacji są najważniejsi.
Wylom zrobiło ds9 ale taki pół na pol
Disco postawiło na postaci spoza  mostka
Tego w treku nie bylo
W takiej skali
No na to trochę poszło LD ale to nadal okretoza czyli załoga.


Q__
DISCO ma dużo świetnych idei (dużo... mniej świetnych też), ale nie wie co z nimi robić...
LD i ORV były odtwórcze, ale potrafiły z tego sporo wycisnąć...


xetnoinu
Nie są odtwórcze. Są w jednym z czterech pól sposob pokazywabia przyszłości jaki już był rozłożony w tos tas tng na czynniki pierwsze
Po prostu to już było.
Wejście w inne pola jak ent trochę czy późne ds9 czy już na bogato disco i pic no spotkały się z krytyka że nie tak to leciało ....
A ty zaraz że odtworczo
:)
Np i zobaczymy co będzie z snw
Bo one jest w tej formule tng tos czyli antologie ale z jednak mocna ewolucja postaci jak ds9. Tylko na razie praktycznie nie jest metaopowoescią. To przygodowa i dobra telenowela o uczuciach
I ostatni komediowy trailer z dziwnym światem podobnym do czego? Tos czy nie wiem czego w serialu jaki unowocześnia tos?
Boje się trochę co oni tam odjaniepawlili
Ja mam obawy
Czy to nie będzie odwrócony orv
Zamiast uciekać od humoru niskiego dla widza z USA może oni w niego chcą iść


Q__
Tak, SNW zaczynało jako klasyczny Trek zmodernizowany, ale i nieco rozwodniony (coś jak najlepsze odcinki DSC, czy sporo wczesnych ENT).
Potem poszło w raczej fajną, niż mądrą, ale świetną i tak, kreatywność (spotkanie z LD, musical), a teraz jest na zakręcie jakby.


xetnoinu
Może nie jest. No trailer to tylko trailer. Zobaczymy. Ale jest niepokojący on.

Krogulec
Ent militarystyczny? Chyba niezbyt to widzę przynajmniej po 6 odcinkach.
Prędzej rozerotyzowany :kirk:


Q__
To - tak, nastolatków przyciągali.

xetnoinu
Będzie element militarny i to długo ciągnięty.

Q__
Dużą część trzeciego sezonu.

Krogulec
Trochę śmieszy że niby nie teleportują Ludzi a już kapitan teleportowany w tę i z powrotem na okrągło...
Szkoda, że tak szybko musiał umrzeć biedny :(
Bo jak ustaliliśmy z @xetnoinu teleport = zgon.


xetnoinu
Przetworzenie w zapis cyfrowy czy jakiś i potem zbudowanie z innej materii niż startowa
Ty to nazywasz zgon ja nie :)
Ale w Twojej definicji to zgon
:)


Krogulec
"zbudowanie z innej materii" = z g o n
jakbyś zbudował mnie sobie z innej materii i postawił obok siebie
to nie byłbym ja
czy byłbym w dwóch osobach tu i tam? :)


xetnoinu
To świat ST to sami impostorzy niestety. Ma publiczny transport teleportacjny widoczny w serialu np Picard
A w piątym sezonie disco każdy ma w przypince osobisty teleportator ;)
Ojojoj
:)


Krogulec


xetnoinu
Haaaa

Krogulec
Pogodzili się z utratą życia na rzecz szybkiego transportu. Może to jedyna droga dla eksploracji kosmosu? Pewnie inaczej niż statkami hibernacyjnymi albo zarodkami wysyłanymi na jakieś inne planety nam się też nie uda....

Q__
Chyba, że uznamy informację za nośnik tożsamości...

Krogulec
Nośnikiem musi być materia. Informacja też musi mieć nośnik. Jak tworzysz nowy nośnik to masz odbitkę. Może identyczna ale to nie to samo.
Jak kopia płyty. To nie ta sama płyta.
Niezabijający teleport musiałby przesyłać dokładnie tę samą materię i informację z miejsca A do B.
Jak robi z czegoś nowego, to jest to maszyna śmierci. Jak budka do samobójstwa w Futuramie.



Q__
Jestem materialista, to się zgodzę. Platonik mógłby polemizować.
Inna sprawa, że można zadać pytanie, czy śmierć ma znaczenie w wypadku trwania pamięci...
Ale zaraz... Primo: Lem pod koniec życia wycofał swoje znane antyteleportacyjne zastrzeżenia z "Dialogów".
Secundo: w ST to nie teleportacja kwantowa. Stąd potrzebny im wiadomy kompensator, do obchodzenia Zasady Nieoznaczoności i Drugiej Zasady Termodynamiki na raz.

Q__

Narzekamy na ENT, a tu - proszę - rzućmy okiem do drugosezonowego odcinka "The Breach":
https://www.youtube.com/watch?v=JSE1sVguxEo
Scenarzyści nie kojarzący się z dobrą SF (ba, dla jednego był to jedyny epizod w takiej roli):
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/The_Breach_(episode)
A inteligentne odwrócenie sytuacji z Romulaninem i Worfem - w kierunku happy endu, ale nie tylko - nam fundnęli, i komplikacje relacji międzygatunkowo-międzyosobniczych jak wyjęte z B5.

Q__

RedHatMeg napisała:
Nie wiem jak wy, ale ja się już biorę za oglądanie North Star.
(Co, oczywiście przetłumaczono na Netfliksie jako "Dziki Zachód", bo po co się wysilać?)
Tak na szybko informuję, że ktokolwiek z głównej obsady pojawia się w tym odcinku dopiero 3:33 minucie.
W sumie inaczej zapamiętałam wprowadzenie Archera i spółki. Z jakiegoś powodu myślałam, że Archera widziwimy po raz peirwszy w saloonie jak zapobiega zadymie.
Tak na szybko powiem, że właśnie ta scena w saloonie, jak Archer rozładowuje sytuację prosząc o dolewkę kawy, sprawiła, że pomyślałam o Lucky Luke'u (i nawet zapragnęłam fanfika, gdzie Luke trafia do Gwiezdnej Floty).


Tu niejaki Q__ dodał ;):
Fajny crossover by był ;).

Q__

Krogulec napisał:
Bardzo nierówny ten serial, aż sam nie wiem co o nim myśleć jak teraz oglądam. Odcinki fillery do zapomnienia przeplatane świetnymi.
s01e13 bardzo dobry, aczkolwiek mam poważne wątpliwości etyczne co do tego czy zachowali się właściwie, ale poziom topowych odcinków Treka


Q__

#21
xetnoinu napisał:

Ja sobie dziś wspomniałem Observer Effect
Istotą odcinka jest pokazanie obcych- niematerialnych, którzy mają swoją specyficzną regułę pierwszego kontaktu. Ujawniają się tylko odpowiednio wysoko inteligentnym cywilizacjom. Z rozmów dwójki/dwojga (nie znamy ich płci ani nawet czy je mają) kosmitów wynika, że są długowieczni i od bardzo dawna nie stwierdzono warunków do pierwszego kontaktu - na przykładzie obserwacji załóg reagujących na zagrożenie wirusem krzemowym.
Przedstawiona historia staje się też pretekstem do pogłębienia naszej wiedzy o Hoshi. Poznajemy szczegóły z okresu jej nauki w Akademii Gwiezdnej Floty oraz fakt za co została z niej wyrzucona.
Z jednej strony odcinek stara się być wiarygodny naukowo. Jest kwarantanna, procedury na wypadek jej rozszczelnienia - zamykanie kolejnych pokładów. Stopniowo dwie najbardziej kompetentne osoby na okręcie rozgryzając sposób działania patogenu.
Wszystko to psuje idiotycznie napisana rola kapitana.
Z jakiś zupełnie absurdalnych przyczyn to on przenosi zakażone i umierające ciało jeszcze żywej Sato do ambulatorium - zamiast dać to zadanie jakiemuś osiołkowi w symbolicznej czerwonej koszuli.
Scenariusz łatwym pisaniem wiedzie nas do sceny gdy kapitan poświęca się (zdejmuje rękawice skafandra i ulega zarażeniu) by uruchomić osprzęt reanimacyjny dla Hoshi.
I to ten humanitarny gest miał się okazać tak niezwykły, że przekonał jednego/o/ą z obcych, aby złamać protokół pierwszego kontaktu. Wprawdzie to tylko lekkie jego uchylenie (załoga nadal nie wie że spotkała obcych) ale trójka ( kapitan,Trip i Hoshi) zostali uzdrowieni.
Cóż. Odcinek jest przyzwoity, choć psuje jego odbiór takie a nie inne zachowania Archera. To wprawdzie pasuje do jego kowbojskości i do głupkowatych narwanych decyzji, ale szkoda, że ten odcinek to powiela.
Plus to pokazanie obcych z inną koncepcja pierwszego kontaktu ( która to koncepcje zna widz ale jeszcze Federacji go uskuteczniającej przecież na osi czasu jeszcze nie ma).
Plusem jest także fakt, że tym razem to obcy, w ostatecznym rozrachunku jednak pomogli, choć incognito, stosując metodę czyszczenia fragmentu pamięci niczym dr Pulaski w TNG - chyba federacyjna pionierka tej metody.
Dziś często marudzi się w kontekście serialu Discovery czy Picard, że Trek nie jest o uczuciach ani o empatii. Nieprawda. Jest i ten odcinek właśnie te elementy wysunął na plan pierwszy. Ponieważ to brak empatii, współczucia Archer uznał za nieodwracalną statę w światopoglądzie poznawczym Organian jako bytów niematerialnych. Nie jest to nowa teza w serialu i chyba kilkakrotnie to było podnoszone we wcześniejszych produkcjach - ale po prostu działa.
Ciekawostką epizodu jest, że Trip wspomina pewien  film. A jest to prawdziwa produkcja

https://www.imdb.com/title/tt0066769/
The Andromeda Strain
(nominacje do dwu Oscarów)


Dyskusja:

Q__
[Ad: The Andromeda Strain] I silny związek personalny z ST ;).

xetnoinu
I jest to fabuła o poszukiwaniu lekarstwa na śmiertelną zarazę z całym wachlarzem osób związanych ze Star Trekiem.
Reżyser to R. Wise czyli reżyser TMP.
Obraz powstał na podstawie powieści Michaela Crichtona
Człowiek od efektów specjalnych i czworo aktorów było związanych ze Star Trekiem.
Jest to miły ukłon i fajna ciekawostka wpleciona w filmowe zainteresowania Tripa i w tradycji Parisa z VOY.
Tak samo jak miłe było obrazowanie stanu pacjenta przez suwaczek, jako wcześniejszą wersja tych wskaźników jakie znamy z ambulatorium w TOS.
Odcinek wrył mi się w pamięć i praktycznie przez wiele lat nic z niego nie zapomniałem, co świadczy o tym, że choć wybitny nie jest, po prostu dobrze się ogląda.
Z dalszych ciekawostek widzę że Organianie byli w TOS.
To mi wyleciało z głowy


Q__
Co do "Andromedy..." jest tam nawet więcej - jest to poniekąd podanie sobie rąk przez dwójkę outsiderów świata SF - Treka, który, bardziej, niż typowa science fiction swojej ery skupiał się na czynniku ludzkim, i twórczości Crichtona, która choć z czasem stała się b. popularna, i zyskała status klasyki, długo była atakowana jako anty-SF, co to straszy, zamiast perspektywy roztaczać. (Co zabawne, podają sobie tym sposobem ręce wizje wręcz przeciwstawne.)
Co do Archera - chcieli poprzednika narwanego Kirka i pchającego się na śmierć Spocka. Ale w/w akcja była jedną z budujących mu wizerunek Kapitana Wioskowego Głupka(TM). I od zawsze ;) się zastanawiam, czy dało się to rozegrać tak, by pokazać +/- to samo, ale bez budzenia poczucia zażenowania...


xetnoinu
Archer w tym odcinku ma napisana rolę rzeczywiście na poziomie niezbyt inteligentnym.  Czy dałoby się ten odcinek poprawić.  Hmmm.
Hoshi powinna być wniesiona przez kogoś innego do tego ambulatorium.
Mądry kapitan mógłby przewidzieć że Flox w razie jakiejś wtopy, by się poświęcił - a strata lekarza okrętowego nie wchodzi w grę.
Więc skierowana tam osoba mogłaby mieć prewencyjne rozkazy typu - chronić życie Floxa bardziej od swojego dla dobra misji.
Ale to nawet Picard nie mógłby przewidzieć że zestaw do defiblyracji jest na małe rączki a nie kombinezon kosmiczny.
Tu też - nie mają kombinezonow medycznych do kwarantanny?
To też luka.
No nie. Co się nie ruszy to błąd.  Ale pomijając skafander. Przypuśćmy że jest redshirt z Phloxem. Doktor chce zdjąć rękawice.
I w tym momencie mógłby Archer wydać czerwonej koszuli rozkaz - ty teraz zdejmij rękawice i chroń Doktora. I ten by to wykonał.
Ale
Łatwe pisanie sce arkusza w tym odcinku niestety dalej się wali. Bo nie ma poświęcenia się.
Hmm.
No to doktor powinien jednak zdjąć rękawice, przypuśćmy że jako Denobulanin okazało się że dłużej wytrzymuje atak wirusa. Ale czy to zachęciłoby moralnie Organian, że aż tak się poświęcił ? To już ma mniejszą emocjonalna moc niż poświęcenie się Kapitana.
Hmm
Czyli nie czerwona koszula. To Reed powinien wnieść Hoshi i zdjąć rękawice - powstrzymując Doktora przed de facto samozakażenim...

Q__

Wymiana zdań o odcinku "Dead Stop" z naszego serwera:

Krogulec
Jest jakaś kontynuacja wątku tej automatycznej stacji naprawczej z S02E04 potem?

xetnoinu
Nie.
Nigdy to się już nie pojawi

Q__

Cd.:

Krogulec

Szkoda, super akurat wątek wymyślili i tyle pytań.
Myślałem, że to pociągną w stronę jakichś replikantów tajemniczych.

Enterprise za każdym razem kiedy pojawia się świetny odcinek potem jest coś fatalnego albo beznadziejna decyzja xd