LEM

Zaczęty przez Q__, 22 Sie 2023, 22:12

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__

#91
Szykuje się kolejne spotkanie poświęcone Lemowi:
https://www.facebook.com/events/1425679485081008/

Q__


Q__

#93

Q__


Q__


Q__

#96
Za Drixem:
https://futurologia.pffn.org.pl/2025/i-mow-ze-moja-chwala-z-przyjaciol-sie-bierze/

Cóż, interpretacja wredna i wyglądająca na faktograficznie fałszywą/stronniczą, aż się debaty o szkodzeniu, i te w SFWA, przypominają.
Nawiasem: czytałem Silverberga, czytałem Ellisona i Farmera, wybitności literackiej tam nie widzę. "Neuromancer" też z czasem traci. Farmerowi "Jeźdźcy..."? Wydaje się to niebezpiecznie profetyczne:
https://en.wikipedia.org/wiki/Riders_of_the_Purple_Wage
...ale styl toporny jak zwykle (co w tym wypadku idzie w parze z trudnoznośną manierycznością), i irytujące (zwł. u faceta pod pięćdziesiątkę podchodzącego wtedy) młodo-gniewne (to samo się znacznie lepszemu Delany'emu zdarzało) szokowanie wątkami obyczajowymi. (Padają opinie, że w przekładzie mocno traci, ale oryginał też budzi b. skrajne reakcje*.) Więc nie wiem kto tu z perspektywy swojej bańki patrzy.

* * Tu parę z negatywnych recenzji (jedna dotyczy adaptacji teatralnej, ale przecież jej gry słowne i kalambury wzięte są z oryginału):
https://pkcantexplain.blogspot.com/2018/08/riders-of-purple-wage-1967.html
https://www.superdoomedplanet.com/blog/2021/04/30/the-venn-diagram-of-science-fiction-and-fantasy-awards-1968/
https://pjfarmer.com/WRITTEN-ABOUT-reviews-riders.html
https://strangerthansf.com/reviews/farmer-ridersofthepurplewage.html
I do kompletu krytyka bohatera głównego silverbergowego "Czasu przemian" (podwójnie do kompletu, można rzec, bo światem przedstawionym zajmowałem się lata temu):
https://strangerthansf.com/reviews/silverberg-timeofchanges.html

A ode mnie... Jeszcze jedna roklemówka ;) - tym razem Wojtek "skrzat" Zemek:
https://futurologia.pffn.org.pl/2022/swiat-wokol-lema/

Q__

#97
Oramus o korespondecji Lem-Le Guin - wersja bezpłatna:
http://www.galgut.eu/stworzeni-na-szmire/

I o "Niezwyciężonym" - niby o powieści, ale jakby bardziej o grze:
http://www.galgut.eu/zycie-nektosfery/

Q__

#98
Jak widać w temacie obok, ściągnąłem "Chwałę.." z półki, i doczytałem. Czuje się pewien niedosyt, że umysły tej miary i talenty literackie tej klasy (co zresztą, mimo wszystko, z każdego zdania przebija) zdają się grzęznąć w codziennych bieżączkach, niczym bohaterowie "Miliarda lat..." Strugackich, podejmując przy tym - trochę od niechcenia - próby naprawiania SF. Przy czym - by przy sprawach interpersonalnych zostać - w istocie jest to takie zderzenie oschłej umysłowości Mistrza z ciepłą uczuciowością U.L.G. jakiego można się spodziewać. Widać też nakręcający tzw. Lem Affair wpływ Rottensteinera, który - tłumacząc - zaostrzał wymowę Lemowych słów (jakoś nie dziwi, w świetle tego, co wiemy dziś o tym panu). Są jednak i rzeczy krzepiące - oto S.L. zdaje się nie winić Pohla za jego udział w amerykańskiej aferze (dostrzegając jego naiwność, i to, że pod presją się znalazł). Oto okazuje się, że Lema ucieszyło(!), iż znalazł nowelkę Farmera, którą uznał za godną wzięcia do swojej serii (ciekawe która to była? w/w "Jeźdźcy...", "Sail on! Sail on!", czy jeszcze co innego?), a znów Farmer mimo afery nakręcania potrafił literaturę Mistrzową docenić*. Wreszcie, że - mimo sugestii ze zlinkowanego powyżej - oboje Korespondujących miało w sumie do tego Silverberga pozytywny stosunek - ot, talent ma, tylko postanowił go komercyjnie zmarnować, co przecież prawda.
Tu jednak nie mogę się nie zaśmiać, bo dokładnie to samo - acz może w sposób bardziej dyplomatyczny - napisał wyżej wspomniany K.S. (bo i do jego bloga sięgnąłem, vide topic silverbergowy):

"Robert Silverberg /.../ jest tego rodzaju pisarzem, któremu szczególnie łatwo tworzyć literacki odpowiednik szerokiego ekranu i Kodak-Eastman-Color. Ma po prostu niesłychaną wręcz łatwość pisania, giętkie pióro, ogromne zdolności narracyjne. Mimo wszystko, mimo ponawianych bezustannie prób i nawet mimo powodzenia nie stał się nigdy ,,tym jedynym", nie jest klasykiem, nie wymyślił niczego nowego. Do roku 1980 nie miał żadnego strzału w dziesiątkę, nic napisał ,,hita"."

"Ameryka zawsze była obsesją Silverberga. Kształtował na jej modłę światy wielu spośród swych książek, także tych ostatnich. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że nic nowego w końcu nic wymyślił, chociaż — jak się wydaje — bardzo tego pragnął. Przenikliwości najgorszego z krytyków nie umknie fakt, że tworząc słoneczny świat Majipooru poruszał się pomiędzy Bradburym, którego nazwisko padło tu kilkakrotnie i Frankiem Herbertem, ustępując pierwszemu w zdolnościach literackich, drugiemu w fantazji, a obu razem — w powodzeniu."

I tu można gładko przejść do kluczowego chyba problemu z amerykańską SF - streszczonego w przywoływanej radzie Poula Andersona (zasadniczo SF-owego b. średniego średniaka ;), tworzącego jednak i utwory b. zręczne - np. "Kyrie" - i niesłychane kicze - exemplum: "Call Me Joe", skądinąd - niby naukowo lepsza zrzynka z "Desertion" Simaka). O ile bowiem wielu autorów szło na jakieś polityczne ustępstwa, czy dla zysku grało pod publikę w jakimś momencie, o tyle rynek zbudowany w całości na programowym naginaniu się do najmniej wymagających odbiorców musi hurtowo przetrącać kręgosłupy - dowodem i R.S., i Asimov - a powstanie w jego ramach pozycji wartościowych nie może nie być wyjątkiem.

* https://www.nytimes.com/1984/09/02/books/pornograms-and-supercomputers.html

Q__

#99
Ciekawostka wychwycona z wiadomej korespondencji. Obrońcami Lema w SFWA byli - obok Le Guin - Pamela Sargent i George Zebrowski. Żyli razem, bez ślubu, bo ona feministka. Napisali też razem 4 cenione powieści ST. On Polak, ale urodzony w Austrii, gdzie trafili jego rodzice uwolnieni z obozu koncentracyjnego. Opowiadania obojga - tym razem tworzone osobno - trafiły do "Drogi do science fiction", ale nie są wśród najmocniejszych elementów tego zbioru.

Q__


Q__

Marciosss zwraca uwagę, że nadciąga wznowienie "Obłoku Magellana" i dalszych tomów "Czasu nieutraconego":
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid0nxQy5J4T6bscBVQoLc13rFNHgZJPKKyfdna1eS5kvJ1YudaDv85qD893NPwby8nql&id=100085285583057

Q__


Q__

Drix napisał:
Możesz być wielkim pisarzem SF, ale problemy rzeczywistości dopadną cię i tak
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid02sUrBQCYd6JwAPGgjqvFUDdruif7uMA42Fd8nabCdujrj4RdgZLweN3pLAexG7W1Sl&id=100066646091836

Heh, im to też z "Tragedią..." ironicznie współbrzmi.

Q__

#104
O mrozowych ilustracjach do "Bajek..."/"Cyberiady":
https://www.tygodnikpowszechny.pl/w-duchu-mlodego-technika-lem-i-mroz-zmajstrowali-swiat-z-prazkow-i-blachy-191013

ps. Zadałem dwu różnym ogólnodostępnym modelom AI dość banalne pytanie:
Was Stanisław Lem Golden Age or New Wave author?

ChatGPT odpowiedział:
Stanisław Lem is generally considered more of a Golden Age science fiction author rather than a New Wave author, though his work does share some thematic overlap with the New Wave movement.

The Golden Age of Science Fiction (typically associated with the 1930s–1950s) was marked by a focus on hard science, optimistic views of the future, and grand space adventures. Lem, however, was less concerned with action-packed space operas and more focused on philosophical, ethical, and existential questions about humanity's relationship with technology, intelligence, and the universe. His work often explored deep, speculative themes, including the limitations of human knowledge, the nature of intelligence, and the consequences of scientific and technological advancements.

On the other hand, the New Wave movement (1960s–1970s) was more experimental, emphasizing literary techniques, psychological depth, and social commentary. Some of Lem's works, particularly his later ones, align with the New Wave's interest in exploring the human psyche and societal issues. His novel Solaris (1961), for instance, deals with complex ideas about human consciousness and the nature of communication with alien life, which aligns with New Wave themes of subjective experience and the limits of human understanding.

In short, while Lem's writing style and themes sometimes overlap with New Wave writers, his focus on philosophical and speculative concerns places him squarely in the Golden Age tradition.


Natomiast GPT-4o:
Stanisław Lem is primarily associated with the New Wave movement in science fiction. The New Wave, which emerged in the 1960s, focused on experimental narrative techniques and explored more philosophical and psychological themes compared to earlier science fiction. Lem's works, such as "Solaris" and "The Cyberiad," exemplify these characteristics, delving into complex ideas about consciousness, technology, and the human condition.

While he was contemporaneous with the Golden Age of science fiction, which emphasized adventure and space exploration, Lem's writing often transcended the conventions of that era, making him a key figure in the New Wave movement.


BIM-BAM...

EDIT:
we are waiting dodaje:

czas na BOMa i MUZGa

a więc (Grok)
Stanisław Lem is best classified as a New Wave science fiction author, though his work doesn't fit neatly into any single category. The Golden Age of science fiction (roughly 1938–1950) focused on optimistic, technology-driven narratives with straightforward plots, often celebrating human progress. New Wave (1960s–1970s) emphasized literary experimentation, psychological depth, and philosophical themes, often questioning technology and human nature.
Lem, active primarily from the 1950s onward, aligns more with New Wave. His novels like Solaris (1961) and The Cyberiad (1965) explore complex philosophical questions, human limitations, and the unknowability of alien intelligence, often with a satirical or introspective tone. Unlike Golden Age authors (e.g., Asimov, Heinlein), Lem's work prioritizes ambiguity, existential themes, and literary style over clear resolutions or technological optimism. However, his early work, like The Astronauts (1951), has some Golden Age optimism, showing a transitional influence.
So, while he began in a period overlapping with late Golden Age, Lem's focus on philosophical depth, skepticism of progress, and experimental style firmly places him in the New Wave camp.

i Gemini
Stanisław Lem is generally considered a New Wave author, though his work also transcends easy categorization.

Here's why:

    Critique of Traditional SF: Lem's work often questioned the optimistic, technology-driven narratives common in the Golden Age of science fiction. He delved into philosophical, psychological, and sociological themes, exploring the limitations of human understanding and the complexities of contact with alien intelligence.

Literary Experimentation: The New Wave movement, emerging in the 1960s and 70s, emphasized literary experimentation, greater stylistic sophistication, and a focus on inner space rather than just outer space.

    Lem's novels, with their intricate philosophical dilemmas, often ambiguous endings, and diverse narrative forms, align well with these characteristics.
    Themes: His works, like "Solaris," "The Cyberiad," and "His Master's Voice," are prime examples of New Wave concerns, focusing on the nature of consciousness, communication breakdown, and the inherent human flaws that make truly objective understanding difficult.

While some of his earlier works might share some surface-level similarities with Golden Age tropes (like space travel), his deeper themes and sophisticated approach firmly place him within the New Wave. He was a visionary who pushed the boundaries of what science fiction could be.