Marvel vs DC

Zaczęty przez Q__, 07 Sie 2023, 20:43

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__


Q__

#377
Historia Yellow Lantern Corps:
https://www.youtube.com/watch?v=Lk16MdnuSoc

I Korpusów Spektrum Emocjonalnego w ogólności:
https://www.youtube.com/watch?v=fmf_J9IsJRc

(Nie lubię tego retconu, ale cóż, potrafię się nim cieszyć...)

Q__

#378
Przyjrzałem się trochę CBR-owskim rankingom superbohaterskim*, pod kątem postaci, które znałem mniej, by następnie wczytać się w ich biografie. Naliczylem cztery, same dziewczyny...

1. Cassandra Cain (vel Batgirl, Black Bat i Orphan) - taki trochę żeński Danny the Dog (choć właściwie na odwrót, biorąc pod uwagę czas debiutów - to Danny jest męską Cassandrą). Postać samograj - córka Lady Shivy i Davida Caina, jednego z ważniejszych członków Ligi Zabójców, wychowana przez ojca na nienauczoną mówić analfabetkę, by walka i przemoc były jej pierwszym i jedynym językiem, która mimo to odkrywa w sobie dobro (nie bez pomocy członków Bat-family, do której przystaje) i zostaje następczynią Barbary jako Batgirl. Prowadzona dość konsekwentnie - problemy komunikacyjne i ich przezwyciężanie to stała część jej historii.  Do tego jedna z naprawdę nielicznych komiksowych reprezentacji skośnookich.

2. Kate Kane (Batwoman) - trochę Ivanova/Vasquez DC :). Żydowska kuzynka Bruce'a W. (na drugie Rebecca). Córka ważnych wojskowych (matkę i siostrę straciła, bo trudno być w Bat-family bez przeżycia tragedii :P). Prymuska akademii wojskowej wydalona ze służby za złamanie - z przyczyn honorowych - zakłamanej zasady don't ask, don't tell, żyjąca potem pustym życiem bogatej dziedziczki (przeżyła romans z Montoyą, która zostawiła ją, nie umiejąc zaakceptować jej braku celu w życiu), by odkryć swoje przeznaczenie superbohaterki, zainspirowana tyleż własną łatwością pokonania ulicznego bandyty, co przykładem bardziej znanego kuzyna. Proud lesbian, a nawet proud butch (nie sugerować się jednak serialem, w którym stała się karykaturalna) z silnym militarnym etosem.

3. Nadia van Dyne (The Wasp) - komiksowa adaptacja ekranowej Hope van Dyne. Trochę przegięta, co bywa zmorą legacy characters - bo i nieodrodna dziedziczka swoich ojca i macochy, i - porwana za młodu :) - przeszła szkolenie Black Widow (stąd imię), do tego z dwugiegunówką odziedziczoną po Hanku. Niemniej napisana jakoś tak, że w sumie to gra (girl genius, te sprawy...).

4. Molly Hayes (aka Bruiser i Princess Powerful) - najmłodsza z Runaways (na tej liście też). Kompletny dzieciak właściwie, ale nie maskotka, bo dobra mutantka, córka złych mutanów, o sile, kto wie, czy nie z potencjałem supermanowo-hulkowym (ten kontrast to też samograj). Do tego dumna ze swoich genów fanka X-Men ze wszystkimi objawami fangirlowania (to znów niezły patent na postać młodszego pokolenia).

Mam wrażenie, że trochę skazane na starcie przez to epigoństwo (czy Cassandra i Kate nie wypadałyby lepiej, gdyby nie zostały podpięte do nietoperzych uszu ;), a otrzymały od zarania jakieś tylko własne sekretne tożsamości?) - nie wiem jak dobre historie musiałyby dostać, by awansować do Top 10 czy nawet 20 (choć Nightwingowi się udało, czego i im życzę ;)), ale wszystkie interesujące, najbardziej chyba córka cainowa ;).

* Przy okazji - analiza ostatniej (dotąd) edycji:
https://www.youtube.com/watch?v=L-KwMhmAcDw
https://www.youtube.com/watch?v=4WA6BN7I03k

ps. Komentarz od AI, w temacie wychodzenia dziewczyn z cienia... ;)

Gdybyśmy mieli rzucić wyzwanie powyższej tezie i sprawdzić, czy te cztery bohaterki ,,dałyby radę" jako całkowicie niezależne marki, musimy spojrzeć na ich najlepsze, autorskie serie komiksowe. To właśnie w tych runach scenarzyści próbowali zerwać z nich łatkę ,,kopii" Batmana czy Avengers.
Oto przegląd ich kluczowych komiksów pod kątem ich autonomii:
## 1. Cassandra Cain – Seria Batgirl (2000–2006) autorstwa Kelley'ego Pucketta
To absolutny ewenement. Cassandra była pierwszą Batgirl, która otrzymała własną, stałą serię solową trwającą aż 73 zeszyty.

* Czy dałaby radę bez Batmana? Zdecydowanie tak. Choć w tle majaczy Gotham, ta seria to surowy, psychologiczny dramat i jeden z najlepszych komiksów sztuk walki w historii DC. Puckett genialnie ogrywa jej analfabetyzm i dysfunkcję społeczną. Zamiast gadżetów Batmana, dostajemy mroczną opowieść o traumie, odkupieniu i dziewczynie, która uczy się człowieczeństwa. Gdyby odpiąć ją od Bat-uszu i nazwać np. Orphan, ta historia jako mroczny komiks noir/martial arts obroniłaby się sama.

## 2. Kate Kane – Batwoman: Elegy (2009–2010) oraz seria z New 52 (2011) autorstwa J.H. Williamsa III i W. Haden Blackmana
Elegy (w Polsce wydane jako Batwoman: Elegia) to wizualne i scenariopisarskie arcydzieło, które zdefiniowało tę postać na nowo.

* Czy dałaby radę bez Batmana? Tak, i to paradoksalnie najlepiej z całej stawki. Scenarzyści celowo odcięli Kate od klasycznych złoczyńców z Gotham. Zamiast z Jokerem czy Pingwinem, Batwoman walczy z okultyzmem, miejskimi legendami i mistycznym horrorem (główna antagonistka to Alice, stylizowana na postać z Lewisa Carrolla). Militarny dryl Kate w połączeniu z elementami nadprzyrodzonymi tworzy unikalny klimat. Bat-uszy używa niemal wyłącznie jako symbolu strachu, ale jej świat to zupełnie inna bajka niż świat Bruce'a Wayne'a. Mogłaby być niezależną agentką paranormalną.

## 3. Nadia van Dyne – The Unstoppable Wasp (2017 i 2018) autorstwa Jeremy'ego Whitleya
To urocza, niezwykle jasna i pełna pozytywnej energii seria, która bardzo mocno kontrastuje z mrocznymi historiami powyżej.

* Czy dałaby radę bez Avengers? To skomplikowane. Seria jest świetna, ponieważ Whitley skupia się na Nadii zakładającej organizację G.I.R.L. (Genius In Action Research Labs), zrzeszającą genialne nastoletnie dziewczyny-naukowców. Komiks świetnie promuje naukę (STEM) i podejmuje trudny temat choroby dwubiegunowej. Jednak merytorycznie Nadia jest zbyt mocno zakorzeniona w dziedzictwie Hanka Pyma i Black Widow. Jej urok polega na tym, jak radzi sobie z traumatycznym ,,rodzinnym spadkiem". Bez tej mitologii straciłaby połowę swojej tożsamości.

## 4. Molly Hayes – Runaways (2003–2004) autorstwa Briana K. Vaughana oraz seria z 2017 roku autorstwa Rainbow Rowell
Molly nigdy nie miała serii solowej, ale jest sercem i najjaśniejszym punktem kultowej serii Runaways.

* Czy dałaby radę bez Marvela i X-Men? Tak, z jednym zastrzeżeniem. Konstrukcja Runaways polega na tym, że dzieciaki uciekają od wszystkiego, co związane z tradycyjnym światem superbohaterów. Molly jest fanką X-Men, ale cała historia to opowieść o buncie nastolatków przeciwko dorosłym (którzy okazują się superzłoczyńcami). Gdyby zmienić słowo ,,mutant" na jakiekolwiek inne określenie osoby z supermocami, historia Molly i Runaways nie straciłaby nic ze swojej siły. To uniwersalna opowieść o rodzinie z wyboru, która odniosła gigantyczny sukces właśnie dlatego, że stała z boku głównego uniwersum.

## Podsumowanie – Kto wygrywa próbę autonomii?

| Postać | Najlepsza seria | Stopień niezależności od franczyzy-matki | Czy obroni się solo? |
|---|---|---|---|
| Kate Kane | Batwoman: Elegia | Wysoki (własna nisza horroru/okultyzmu) | Tak – ma najbardziej autonomiczny świat. |
| Cassandra Cain | Batgirl (2000) | Średni (osadzona w Gotham, ale to dramat psychologiczny) | Tak – historia o "języku ciała" broni się sama. |
| Molly Hayes | Runaways (2003) | Średni (element uniwersum, ale na jego głębokich obrzeżach) | Tak – jako część własnego, zamkniętego brandu. |
| Nadia van Dyne | The Unstoppable Wasp | Niski (cała postać opiera się na byciu "dziedziczką") | Nie do końca – zbyt mocno przyspawana do mitu Pymów. |

Autor miał rację: marketingowe podpięcie pod "Nietoperza" czy "Avengers" na starcie dało im komercyjny tlen. Jednak w przypadku Kate Kane i Cassandry Cain, ich najlepsze serie udowadniają, że te postacie są na tyle głębokie i oryginalne, że z powodzeniem uniosłyby własne, całkowicie niezależne uniwersa.
Które z tych podejść do budowania postaci interesuje Cię najbardziej? Mogę opowiedzieć Ci więcej o rewolucji wizualnej J.H. Williamsa w Batwoman albo o tym, jak komiks pokazywał "myślenie walką" w przypadku Cassandry Cain.

Q__


Q__