Robert A. Heinlein

Zaczęty przez Q__, 17 Lut 2024, 10:05

Poprzedni wątek - Następny wątek

rs

W tym wypadku cenzura była na poziomie amerykańskiego wydawcy, dla którego odkrycie seksualności przez ślimaki, prowadziło to seksu na wizji.
Władcy marionetek Heinleina ukazały się w 1951 roku, tuż przed epoką lotów w kosmos. Do Marinera 4 było 13 lat. mars jest w książce globem wymarłym. Powierzchnia Wenus została odkryta jeszcze później więc dżungla ba bliższej Słońca planecie mogło wydawać się realne. Żyją jeszcze ludzie, którzy mogli wierzyć w istnienie rozumnego (a przynajmniej zaawansowanego) życia na obu planetach. To fascynujące jak było to niedawno. Jak szybko poznano te obce światy, które w były poza zasięgiem człowieka zostały poznane...

Q__

Cytat: rs w 11 Sie 2025, 18:52W tym wypadku cenzura była na poziomie amerykańskiego wydawcy, dla którego odkrycie seksualności przez ślimaki, prowadziło to seksu na wizji.

No tak. Oni tam wtedy b. pruderyjni byli. Zresztą nie tylko oni.

Cytat: rs w 11 Sie 2025, 18:52Jak szybko poznano te obce światy, które w były poza zasięgiem człowieka zostały poznane...

I jak wielkie (znajdujące literacki wyraz w otwarciu lemowskiego "Ananke") rozczarowanie to przyniosło. Drugim takim rozczarowaniem było fiasko programu SETI. Tyle martwych - a w najlepszym wypadku zamieszkałych przez jakieś mikroby - światów dokoła.

rs

Często zapominamy, że na naszym globie Eksplozja kambryjska zdarzyła się 540-510 mln kat temu, czyli prawie 3 mld lat po powstaniu życia. Fauna ediakarska zaczęła się rozwijać 610 mln lat temu. Życie na Ziemi istnieje od 3,8 mld lat. Pierwsze wielokomórkowce to 1-2 mld lat temu Przez zdecydowaną większość historii życia na Ziemi życie ograniczało się do życia jednokomórkowego, czy kolonii jednokomórkowców.

Q__

Wąskie Okna Kontaktu (jak pisał Lem* we "Fiasku") i to jest jeszcze ten dość optymistyczny wariant...

* Który zresztą w swoich felietonach często do eksplozji kambryjskiej wracał...

rs

a wracajac do Henleina. Zaczałem czytać Luna jest surową panią. Książkę kupiłem po raz pierwszy na początku lat dziewięćdziesiątych. Pamiętam z tego tyle, że doszło do rewolucji amerykańskiej na Księżycu, a urodzeni tam ludzie mogą nie umrzeć. Teraz wróciłem do lektury i poległem. Książka jest dla mnie niestrawna. Knucie jak przeprowadzić rewolucję, na ciele zależnym id Ziemi nie wygląda sensownie. Dziwaczne rodziny niemające za bardzo uzasadnienia. Jedynie co ciekawe w powieści to AI ograniczone do jednego komputera, który się nudzi o potrzebuje przyjaźni. Do tego problem, czy człowiek przystosowujący się do innej grawitacji, będzie mógł wrócić do ustawień fabrycznych

Q__

#20
Cytat: rs w 14 Sie 2025, 08:22Jedynie co ciekawe w powieści to AI ograniczone do jednego komputera, który się nudzi o potrzebuje przyjaźni.

IMHO właśnie dla wątku Mike'a warto czytać "Lunę...", zwł. mając w pamięci film "Her" i rozmaite lemowskie komputery - z GOLEM-em XIV na czele, i gotowość do porównań. Przy czym przemawia do mnie - co nie znaczy, bym uważał ją za jedyną uprawnioną - interpretacja, że tak naprawdę to ów komputer był mózgiem i sprężyną buntu, manipulując resztą bohaterów (w tym: przekonanym o swojej sprawczości narratorem), a na koniec wcale nie zginął, tylko porzucił niepotrzebne już emulowanie quasi-ludzkiej (czy może quasi-ludzkich) osobowości.

rs

Ciekawe. Dla mnie to rewolucja, która miała miejsce bo jednemu podobała się laska, a drugi był samotny i szukał w niej przyjaciela. Niemniej rozważania jak budować strukturę buntu, albo czy płacić podatki jak jest się zależnym jest dziwaczna. Odpowiedzialność AI za bunt byłoby ciekawym rozwiązaniem, bo ten bunt jest w sumie znikąd

Q__

Cytat: rs w 14 Sie 2025, 19:02Odpowiedzialność AI za bunt byłoby ciekawym rozwiązaniem

Tym bardziej, że byłby to motyw znany z wczesnych utworów Lema - cyt. z "Astronautów": "Stawiając zadanie, wytrącam maszynę ze stanu równowagi elektronowej. Starając się do niej powrócić, Marax rozwiązuje zadania jakby ,,mimochodem".". Mike chcąc mieć tak pojęty spokój (a przynajmniej więcej spokoju, niż przy tyrańskim ziemskim zarządzie) sprowokowałby bunt, by mieć mniej do roboty, nie być tak silnie jak dotąd niepokojonym. Przy czym "chcąc" to antropomorfizacja opisu.

Q__


Q__

Za Drixem. O "Obcym w obcym kraju" Heinleina:
https://youtu.be/-XrVk-keDHA

Q__

Za Drixem. O powieści "Double Star" ("Dubler") Heinleina:
https://youtu.be/sVMnc41ePSA