John Carter

Zaczęty przez Q__, 12 Lut 2024, 01:22

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#15
Cytat: rs w 26 Kwi 2025, 21:20powieść została napisana w 1913 roku. Z jednej strony Charles Lyell, czy lord Kelvin na kilkadziesiąt milionów lat (Kelvin 20-40 mln lat). Z drugiej już w 1907 roku Bertram Botwood szacował wiek Ziemi na 2,2 mld lat. Rozważania Botwooda nie były traktowane początkowo serio.

Tak, dziwnie się człowiekowi robi, gdy przypomina sobie, że rozmiary i wiek Wszechświata ludzkość zaczęła sobie uświadamiać dopiero w XX wieku, i towarzyszył temu szok znajdujący literacki wyraz w utworach Lovecrafta (te wszystkie eony i ogromy). Zresztą nałożyło się wtedy tego więcej i - jak w znanym otwarciu "Zewu Cthulhu" - z różnych dziedzin, bo i Teoria Względności się na ten szok złożyła, i odkrycia szczątków kolejnych hominidów (pokazujące, że nie da się odrzucić wniosków Darwina), i - co może nas teraz śmieszyć - znalezienie śladów cywilizacji tak starej, że jej echa nie przetrwały w tradycji mitologiczno-biblijnej (tj. Sumerów) jeszcze w końcówce XIX stulecia.

rs

tak. Kolejna ciekawa rzecz to odwrócenie porządku. Kiedy Burroughs pisał Bogowie Marsa wciąż żywi byli dawni niewolnicy. Tymczasem u niego czarni Marsjanie nie tylko kontrolują białych, ale są ich właścicielami, oraz pożywiają się ich mięsem. Pomysł, że Thernowie korzystają z religii, aby żywić się czerwonymi i zielonymi Marsjanami, a następnie sami padają ofiarą podobnej praktyki jest ciekawy/
W tym miejscu można zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze wymiar antyreligijny, który chyba jest charakterystyczny dla amerykańskiej sf złotego wieku. Religia to opium dla ludu, który zwabia mięso dla Thernów i dla Czarnych Marsjan.
Druga kwestia to ludożerstwo. Mamy tutaj polemikę z pojawiającą się u Wellsa brakiem odrzucenia moralnego dla zjadania innych cywilizowanych gatunków. U Wellsa ludzie są zjadani przez Marsjan, tak jak ludzie jedzą krowy. U Burroughsa jest inaczej:

– Je ludzkie mięso? – zapytałem, choć bez zgrozy, ponieważ dzięki świeżo nabytej wiedzy na temat Świętych Thernów byłem przygotowany na wszystko w tym jeszcze mniej osiągalnym niebie, gdzie wszystko podyktowane było najwyraźniej przez wszechmoc jednej istoty, a wieki zaślepionego fanatyzmu wymazały wszelkie co bardziej ludzkie odruchy, które ta rasa mogła kiedyś posiadać.

Ci ludzie, pijani władzą i sukcesem, spoglądali na resztę mieszkańców Marsa jak my patrzymy na polne i leśne zwierzęta. Dlaczego nie mieliby więc zjadać mięsa niższych gatunków, których życie i charakter rozumieli nie bardziej niż my rozumiemy najgłębsze myśli i odczucia bydła, które zarzynamy, aby trafiły na nasze ziemskie stoły?

– Je wyłącznie mięso najszlachetniejszych Świętych Thernów i czerwonych ludzi. Mięso pozostałych trafia na nasze stoły. Zwierzęta jedzą niewolnicy. Bywa, że jada też inne przysmaki.

Wtedy nie rozumiałem jeszcze, że jego wzmianka o innych przysmakach niesie w sobie jakiekolwiek szczególne znaczenie. Wydawało mi się, że to wyliczenie jadłospisu Issus wyczerpało już limit upiorności.

albo rozmowa Cartera z Phaidor
– W takim razie to prawda, że jecie ludzkie mięso? – zapytałem ze zgrozą.

Spojrzała na mnie ze szczerym politowaniem dla mojej ignorancji.

– Owszem, zjadamy mięso niższych gatunków. Czy ty tego nie robisz?

– Owszem, mięso zwierząt – odparłem – ale nie ludzi.

– Podobnie jak człowiek może jeść mięso zwierząt, bogowie mogą jeść mięso ludzi. Święci Thernowie to bogowie Barsoom.

Czułem odrazę i zdaje się, że jawnie to okazałem.

Q__

Cytat: rs w 27 Kwi 2025, 14:16Kolejna ciekawa rzecz to odwrócenie porządku. Kiedy Burroughs pisał Bogowie Marsa wciąż żywi byli dawni niewolnicy. Tymczasem u niego czarni Marsjanie nie tylko kontrolują białych, ale są ich właścicielami, oraz pożywiają się ich mięsem.

Warto zwrócić uwagę, że potem - ileś dekad później - identyczne odwrócenie (minus kanibalizm) dostaniemy i u Le Guin, a także - na innej zasadzie - w "Dniu drogi do Meorii" Oramusa.

Cytat: rs w 27 Kwi 2025, 14:16Druga kwestia to ludożerstwo. Mamy tutaj polemikę z pojawiającą się u Wellsa brakiem odrzucenia moralnego dla zjadania innych cywilizowanych gatunków.

I tak to za sprawą obu tych zasłużonych autorów zaczyna być dyskutowana w SF kwestia, z którą zmagaliśmy się również na naszym forum:
https://forum.startrek.pl/index.php?topic=589
A która przewija się w fikcji do dziś (vide Klingoni z DS9 i DSC, oraz mirrory z drugiej z w/w serii).

rs

John Carter trochę zbyt łatwo odniósł sukces, a fałszywe religie Marsa zostały unicestwione.  Issus została unicestwiona przez swoich, a dama w opresji wymaga bohatera. Struktura trylogii o Johnie Carterze jest klasyczna. Księżniczka z Marsa wprowadza czytelnika w świat, Bogowie Marsa wprowadza nowych antagonistów i prowadzi do wielkiej bitwy, Wódz Marsa domyka wątki. Skoro najpierw wprowadzono czerwonych, potem białych i czarnych to czas na żółtych :)

Q__

#19
Cytat: rs w 29 Kwi 2025, 16:40Skoro najpierw wprowadzono czerwonych, potem białych i czarnych to czas na żółtych :)

I - oczywiście - się pojawią, acz ich geny (i kodowane przez nie cechy) już wystąpiły. Bowiem Czerwoni Marsjanie to krzyżówka pierwotnych marsjańskich ras, których zostały tylko niedobitki.
https://barsoom.fandom.com/wiki/Red_Martian
Ot, wcielone w literackie życie ;)  marzenie hrabiego Coudenhove-Kalergi, zanim ten zdążył je nawet (w roku 1925 dopiero) wyartykułować ;):
https://en.wikipedia.org/wiki/Race_of_the_future

rs

Nie potrafiłem ich jednak przeniknąć i uznałem w końcu, że to właśnie mój pośpiech nie pozwalał mi rozwikłać zagadki. Zacząłem badać wiadomość wolniej, raz po raz wodząc palcem wskazującym po pierwszej z czterech kombinacji znaków.
Mieszkańcom Ziemi raczej trudno wyjaśnić marsjańskie pismo: to coś pomiędzy stenografią a pismem obrazkowym, a równocześnie język całkowicie odrębny od tego, którym mówi się na Marsie. Na Barsoom istnieje tylko jeden język mówiony. Obecnie posługują się nim wszystkie rasy i narody, dokładnie tak samo, jak u początków istnienia ludzi na Barsoom. Rozwijał się wraz z rosnącym zasobem wiedzy i osiągnięć naukowych mieszkańców planety, ale jest tak wyszukany, że słowa służące wyrażeniu nowych myśli lub oddaniu nowych warunków czy też odkryć tworzą się same; żadne inne słowo poza tym, które tworzy się w naturalny sposób, nie zdołałoby oddać zjawiska, na które potrzeba nowego określenia, dzięki czemu bez względu na dystans dzielący jakiekolwiek rasy lub narody, języki, jakim mówią, niczym się od siebie nie różnią. Inaczej jest z językiem pisanym. Nie istnieją dwa narody, które posługiwałyby się tym samym pismem, a zdarza się często, że pismo konkretnego miasta różni się znacznie od języka narodu, do którego to miasto należy. Dlatego właśnie znaki na papierze, o ile rzeczywiście były słowami, przez jakiś czas były dla mnie niezrozumiałe. W końcu jednak rozpoznałem pierwszy z nich.

Z jednej strony koncept jednego języka mocno ułatwia komunikację w świecie kilku gatunków. Przynajmniej pismo jest inne

rs

Wódz Marsa podsumowuje trylogię o Johnie Carterze, który staje się nowym Augustem, który przy pomocy miecza zjednoczył całe Barsoom. Widać jest, że tom miał podsumować cykl. Bohater mimo, że obcy jednoczy glob, tym samym zmieniając jego historię. Przy okazji unicestwia podstępne i złe kulty. Carter przywrócił pokój, sprawiedliwość i bezpieczeństwo w swoim nowym imperium. Normalnie krwawy skończy się trud, Gdy związek nasz bratni Ogarnie ludzki ród - tyle, że bez przekształceń majątkowych, choć w wielu krajach obalono władców, Carter umieścił w nich nowych, stając się Jeddak Jeddaków, Wodzem Barsoom:

Dwadzieścia dwa lata wcześniej trafiłem nagi i obcy na ten niezwykły, dziki świat. Wszystkie narody i rasy walczyły wtedy ustawicznie w wojnach toczonych przeciw ludziom wszystkich innych krajów i kolorów skóry. Dziś dzięki sile miecza i wierności przyjaciół, których zdobyłem, ramię w ramię w pokoju i zgodzie stali tu ludzie czarni, biali, czerwoni i zieloni. Narody Barsoom nie stały się jeszcze jednym ludem, ale dokonaliśmy wielkiego kroku w tę stronę, a gdyby teraz udało się jeszcze włączyć do tego braterstwa narodów groźną rasę żółtych ludzi, uznałbym, że spełniłem wielkie życiowe zadanie, przynajmniej częściowo spłacając wielki dług wdzięczności, jaki miałem wobec Barsoom za to, że obdarował mnie Dejah Thoris.

W końcu nowy August zasłużył na swoją Liwię, księżniczka jest nie tylko damą w opałach, ale też nagrodą za dzielność

Q__

#22
Cytat: rs w 01 Maj 2025, 19:44Z jednej strony koncept jednego języka mocno ułatwia komunikację w świecie kilku gatunków. Przynajmniej pismo jest inne

Tak, ciekawy sposób by mieć ciastko i zjeść ciastko. Ułatwić bohaterowi/bohaterom, ale i podkreślić, że z upadłą kulturą globalną mamy do czynienia, a zarazem zostawić pole dla różnorodności i indywidualizmu. (Gdyby jeszcze mógł się Burroughs takim prorokiem okazać, by zasugerować, że to pisane pochodne interfejsów i emoticonów różnych systemów operacyjnych...)

Cytat: rs w 01 Maj 2025, 19:58Carter przywrócił pokój, sprawiedliwość i bezpieczeństwo w swoim nowym imperium. Normalnie krwawy skończy się trud, Gdy związek nasz bratni Ogarnie ludzki ród - tyle, że bez przekształceń majątkowych

Mówisz, że od Cartera na Marsie do "Aelity" nie tak daleko? ;) (Z drugiej strony jest to też typowy wątek kolonialny - white savior, brzemię białego człowieka, itd. Kandydaci na ulepszaczy świata różne barwy nosili...)

rs

W sumie większość narracji antykolonialnych jest nową wersją brzemienia białego człowieka. Przynajmniej w realizacji, gdzie trzeba zacofanym lokalsom pokazać sztandar rewolucji.

Q__

#24
Cóż, arogancja różne barwy nosi... (Zasadniczo nadawanie kierunku antykolonializmowi należałoby zostawiać tymże lokalsom (i ich potomkom - np. na naszym poletku Ryanowi Cooglerowi) . Ze swojej strony można się najwyżej bić w piersi - swoje lub przodków.)