X-men

Zaczęty przez Q__, 01 Wrz 2023, 15:23

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__

#106
Jak już byłem skłonny dumać nad spisaniem biażącego sezonu na straty - przywalili z grubej rury i prawie dorównali "Remember It". Niby dużo się dzieje - mamy walkę X-Men z opętanymi energią Śmierci czlonkami cajuńskixh klanów morderców i złodziei. Niby X-Force knują zdradę (bo preferują bardziej bezpośredni sposób załatwiania spraw) choć przecież pozostają - doslownie i w przenośni - częścią rodziny, i reunion z nimi ma sentymentalny charakter. Ale tak naprawdę otrzymujemy - utrzymane w konwencji dark romance, niespieszne, kameralne i b. romantyczne (choć nie czuć w nim romansowych klisz.. nawet tam, gdzie są ;)), ponowne spotkanie Rogue i wskrzeszonego Gambita, i okazuje się, że twórcy wciąż potrafią - celebrując tę niespieszność - trzymać nas za gardło, oferując potężne emocje.
A na koniec wychodzi na to, że i Apocalypse (kajndof) żyje. I że finalna bitwa to będą X-Force i X-Factor przeciwko świeżo poszerzonemu składowi X-Men (o ile znowu nie doczekamy się potężnej niespodzianki).

ps. Recenzja zewnętrzna (Mr. Know-It-All):
https://www.youtube.com/watch?v=m39C4B0FMUo


Q__

#108
Drugi sezon X-Men '97 się zakończył. Dostaliśmy finalną bitwę (efektowną, ale fabularnie mniej istotną, niż się zdawać mogło). Czyn Cable'a, który - co do skutków - przyniósł odwrotność tego, co miał dać. Ofiarę Rogue, która poświęciła się, by ocalić ukochanego. I ofiarę Nightcrawlera, który - wiarą (religijną, ale i w lepsze jutro) motywowany - odwrócił jej poświęcenie, ofiarując swoje życie z zamian. Do tego parę scen - może (in universe) prawdziwych, może tylko pokazujących jego marzenie - lepszej przyszłości dla pozostałych przy życiu bohaterów. I tę ponapisowq, w której trzeci braciszek - Graydon - wygrał wybory, a Mystique zabiła(?) Valerie Cooper, by zająć jej miejsce.
Tak więc nie wiadomo, czy przyszłość będzie dobra dla tytułowych mutantów, czy wręcz przeciwnie? Może i taka, i taka trochę? Jak w życiu, tylko z podkręconymi stawkami.
Przy czym, oczywiście,  nie jestem pewien, że to definitywny koniec Kurta i Val.
No i chyba najważniejsze: jest coś fajnego w tym, że o zakończeniu konfliktu nie decyduje naparzanka, czy strzał Nathana, a dyskusja naszych bohaterów z Celestialem, który wykreował Apocalypse'a. Dyskusja niby prosta, ale dająca się czytać przez pryzmat gnostyckiej wizji prawdziwej (reprezentowanej tu przez księdza Wagnera ;)) i fałszywej - demiurgicznej (tu byłby to Celestial) wizji boskości, sporu (w wielkim uproszczeniu czytanego) Darwina z Kropotkinem, czy nawet, poniekąd, powieści "Adam, jeden z nas" Fiałkowskiego.
Ogólnie - dobry odcinek, i dobry sezon, acz i pewien niedosyt niosące. Chciałoby się by było głębiej, może ciut spokojniej, bez ciągłego grania na emocjonalnym wysokim C, mającego chyba przesłaniać przerost akcji nad treścią...

ps. Recenzja zewnętrzna (Mr. Know-It-All):
https://www.youtube.com/watch?v=FCNyZ2HUXno

I kolejna (negatywnie) podsumowująca cały sezon:
https://www.youtube.com/watch?v=XjWo4Ac52uk

Słów parę o finalnej scenie ponapusowej:
https://reactormag.com/x-men-97-season-2-post-credits-scene-easter-egg/

I polski zwiastun wersji dubbingowanej, w roli ciekawostki:
https://www.youtube.com/watch?v=pYeE47kcAno

Q__

#109

Q__

Kolejne refleksje o drugim sezonie X-Men '97:
https://www.youtube.com/watch?v=klVSXfbSleQ

I jeszcze o tym, co ogólnie mówią nam X-Men:
https://www.youtube.com/watch?v=ttR-DZnu6Sc