Humor/komizm w Treku

Zaczęty przez Q__, 27 Mar 2025, 00:10

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

Kontynuacja z:
https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=3725

Dyskusja o DS9 "Little Green Men" z naszego serwera:

xetnoinu
Biorę się za odcinek DS9 z Ferengi i podróżą w czasie

RedHatMeg
Ach, Little Green Men... Swego czasu uważałam, że to odcinek najlepiej wprowadzający do tej rasy.
Nawet tacie puściłam ;D


xetnoinu
Można się popłakać ze śmiechu tak dobrze grająca tym odcinku. Błaha zabawa że stereotypami a działa jak diabli. Prostota pomysłu, świetne wykonanie, rewelacyjne aktorstwo i mamy przepis na bardzo dobry odcinek.

Q__

Trochę lepszych czy gorszych żartów z pierwszego sezonu ORV:
https://www.youtube.com/watch?v=iQUi5ZsMSFQ

Q__

#2
Powtórzyłem sobie dwa klasyczne odcinki ST - TNG "Timescape" i DS9 "Little Green Men". I po raz kolejny utwierdzam się w tym, że nie jestem najlepszym odbiorcą Trekowego humoru.
Zacznę od plusów - oba te epizody (stworzone przez b. znanych przedstawicieli ekipy ST - w pierwszym przypadku Brannon Braga i Adam Nimoy, w drugim - Ira Steven Behr, Robert Hewitt Wolfe, Jack Treviño i James L. Conway) pokazują, że ORV (przy którym dwaj z w/w panów potem pracowali) i LD wprost wyrastają z klasycznego Treka.
Co do reszty - wszystko to jest sprawnie nakręcone, twórcy osiągnęli, co zamierzyli, ale nie potrafię ich wysiłków potraktować serio, jako poważnej SF, która mówi mi coś istotnego (z jednym drobnym  - acz ważnym - wyjątkiem).
I tak "Timescape" zaczyna się od Rikera podrapanego przez Spota (a kończy strachliwą reakcją naszego komandora na kota jego zastępcy), potem mamy Troi i Picarda(!) podśmiewających się (w pre-orville'owo-lowerdeckowym stylu) z ekscentrycznych naukowców z odwiedzonej konferencji (jednego, który - jak Isaac potem - chciał kopulować z naszą Doradczynią dla dobra prowadzonych badań, i drugiego, zdolnego wygłosić na jednym oddechu wykład nie na temat). Następnie, gdy najpierw Deanna, potem reszta z konferencji powracających, zaczyna doznawać nasamprzód spowolnień czasu, potem zaś dziwniejszych anomalii temporalnych, zaczyna się nawet pasjonująca akcja (w której należy pochwalić, że pozory mylą, i nikt nie okazuje się zły - ani - wzorowo współpracujący z załogą Ent-D przy próbach wspólnego ratowania się Romulanie, ani fantastyczni do kwadratu Obcy spoza znanej czasoprzestrzeni chcący ocalić swoje potomstwo omyłkowo zagnieżdźone w osobliwości warbirda), której - mimo teoretycznej stawki i interesujących zabaw przepływem czasu - nie potrafiłem jednak traktować serio, bo i problem i jego rozwiązanie są wysoce technobełkotliwe (a narzeka się pod tym względem na DSC). Również scenka z Łysym w szoku malującym uśmiechniętą buźkę na chmurze plazmy(?) unoszącej się z mającego implodować rdzenia Warp, choć kultowa, raczej mnie zażenowała, niż ubawiła.
Widać, że nie jest to Trek traktujący się serio (choć Patrick Stewart ewidentnie dobrze się bawił - tu znów mamy przedsmak FC i PIC).
"Little Green Men" - poza wstępem z licytacją dziecięcych skarbów Noga udającego się do Akademii GF, która niesie spore pokłady sentymentalne, i ładnie rozgrywa ambiwalencję stosunku Quarka do wyborów bratanka, to w zasadzie kolejny pechowy plan cywilnego "burmistrza" (nie zapomniałem tego z pilota ;)) DS9, wysunięty jednak tym razem na plan ;) pierwszy, który przechodzi w - pozbawioną obcoplanetatnego kostiumu - powtórkę z TNG "First Contact". Aluzje do Roswell są czytelne, ferengijscy bohaterowie zachowują się +/- tak, jak można od nich oczekiwać, ludzkie postacie tła rozpisane są stereotypowo ale z sensem (otwarci na Inność naukowiec i pielęgniarka, sadystyczny kapitan, antycypujący tych z Guantanamo i politykująco-pragmatyczny generał), choć nie do końca serio.
Jest w tym jednak pewna wartościowa myśl - co, jeśli napotkani Obcy nie okażą się ani wyższymi istotami pełnymi wzniosłych intencji, ani agresywnymi najeźdźcami, ale osobnikami podobnymi do ludzi (tak, Ferengi nie różnią się tu właściwie niczym od współczesnych nam Ziemian) zdolnymi kłamać, kombinować, dążyć do partykularnych zysków, a nade wszystko chcącymi przetrwać. Oczywiście trudno traktować to jako egzobiologiczny scenariusz dający się przenieść na teren poważnego hipotezotwórstwa w skali 1:1 (znikome, pomijalne w zasadzie, są szanse byśmy napotkali Obcych tak ludzkich), ale jako ogólna idea wydaje się warte potraktowania z szacunkiem i uwagą.
Z wystawieniem ocen się wstrzymam. Realizacyjnie jest to zapewne 2x 3/4 w skali Jammera. Ale czysto subiektywnie dałbym pewnie 2x 2/4. Wolę już łzawe powtórne spotkanie Pike'a z Viną.

Q__

#3
Dyskusja w nawiązaniu do poprzedniego posta:

xetnoinu
Tng 6x25
Chyba
Odcinek Timescape. Zawsze miło mi się do niego wraca. Teraz w prologu zwróciłem uwagę że żarciki przy stole krążą wokoło konferencji i poczucia nudy na nich i jest to mglisty daleki łącznik do tematu odcinka - zastyganiu w czasie. Nawet plot D, bo w sumie taką ważność miały te dialogi dla fabuły, starano się jakoś wzmacniać temat główny.  Warto to docenić.
I to że jest tam też dialog tzw zapowiedź podświadoma. Geordi wspomina że pierwszy raz na jakiejś tam konferencji czy czymś podobnym mógł dotknąć jakiejś tam plazmy czy czegoś. A to w tym odcinku będzie ikoniczna scena jak Picard rysuje buźkę na obłoku gazu plazmy wokoło reaktora.
Stara metoda foreshadowing i działa :)
I jest precyzja budowania dialogów już nie tylko w wymiarze jednej sceny ale i w kontekście budowania całej historyjki.
Zastanawiałem się dlaczego Q__ zestawiłeś ten odcinek z ewidentnie komediowym epizodem DS9. Nie wiem czy to jest najtrafniejsze. Owszem jest niesłychanie dużo purnonsensownego dowcipu w Tamescape.
Ale jednak jest to świadoma autoironia i oś odcinka to jednak dochodzenie. Detektywistyczna robota, zabawa technobełkotem podbudowana nietypowymi dla  TNG środkami i podbiciem nietypowych cech bohaterów. Śmiejący się Picard rysujący buźkę wpadający w "narkozę temporalną" podobna do szoku azotowego i płetwonurków to wręcz poezja górnej półki autoironicznych metafor.
I nie jest tak że poczucie humoru Picarda przez 6 sezonie było nieobecne. Było. Ale tu dokonano podbicia - atak śmiechu - i niezwykłego w metaforze uzasadnienia. Jak dla mnie mistrzowskie nawet bez narysowania owej buźki.
Ja się powtórzę. Cokolwiek absurdalnego tu pokazano, jakichkolwiek dziwacznych obcych chroniących potomstwo, to jakość technobelkotu nienaukowego, czysto-gadano-metaforyczno-trekowego jest tu tak doskonała, że ja w to wierzę sercem i skutecznie wyłącza to racjonalność.
Ogląda się w napięciu to dochodzenie do prawdy... ;)
Czy jest to odcinek wybitny w sensie Treka, który coś nam mówi o współczesności lub ludziach. Oczywiście nie. Choć poziom pokazania współpracy z odwiecznym wrogiem, jako nadzieja i drogowskaz że można, przebija o kilka długości nieomal zerowy ostatnio wydźwięk meta w SNW.
Pokazanie zachować nie humanoidalnego obcego też na plus.
Jest to odcinek pokazujący zabawę z formą dochodzenia i klasy pisania technobełkotu nawet o najbardziej absurdalnych pomysłach.
I spełnia moja definicje dobrego odcinka temporalnego. Pokazuje nam relacje między postaciami w nowym świetle. Serio Troi to mało kiedy jest tak rzeczowa i racjonalna a Picard mało kiedy tak autoironiczny.
Zatem moim zdaniem @Q__ zbyt ostro oceniłeś odcinek.
A tu moja stara recka:

https://www.tumblr.com/star-trek-xet/776697885042556928/po-co-komu-dilit-kiedy-mamy-balet

Ok. Teraz odcinek ds9
4x8
@RedHatMeg  co myślisz o odcinku Małe Zielone Ludziki :)


RedHatMeg
Doszłam jakiś czas temu do wniosku, że to dobre wprowadzenie do rasy Ferengi. Relatywnie mało musisz wiedzieć o tym, co się ostatnio działo na DS9, fabuła skupia się na tym, jak galaktyczni janusze biznesu próbują namówić do interesów ludzi z XX wieku.
Będę jeszcze o nim mówić.


xetnoinu
Ja na razie jestem po prologu. Jak w najlepszych odcinkach tng on niby jest pretekstowy ake jednak wzmacnia główną os odcinka. Bo co jest w prologu. Nog przestaje być dzieckiem. Wyprzedaż to takie postrzyżyny i przejście w etap formalnie dorosły ale jeszcze na progu. I tak jest też z Ziemią. Odkrycie obcych to krok milowy. Opuszczenie strefy niewinnej, naiwnej, dziecięcej ale to jeszcze nie dojrzałość. Zachwyca mnie w tych najlepszych odcinkach ST jak ta formuła przeplatających się dwu, trzech  wątków ery TNG+ jest świetnie używana. I w tym odcinku TNG sprawdza się znakomicie.

RedHatMeg
Dodałabym, że "wyprzedawanie dziecięcych skarbów, aby zdobyć kapitał" ciekawie wygląda w połączeniu z Ceremonią Osiągnięcia i wykupywaniem stażu u wybranego mentora. To kreuje bardzo fajny obraz rytuałów przejścia u Ferengi.
Jeszcze potem jest ta rozmowa o zaświatach i jak one wyglądają.
Swego czasu pokazałam ten odcinek tacie, bo twierdził, że ze startrekowych ras zna tylko Klingonów, więc chciałam mu pokazać moje ukochane trolle.
Podobała mu się ta koncepcja licytowania wcielenia, ale uważał, że 20% zysku to zbyt wysokie łapowki.
Jeszcze dałam ten odcinek do obejrzenia znajomemu w ramach Wakacyjnego Wyzwania:

https://cos-tam-napisal.blogspot.com/2022/07/wakacyjne-wyzwanie-star-trek-ds9-s04e07.html

xetnoinu
Oooo. I mamy znalezisko. Recenzja :)
Biorę się dalej za odcinek, bo miałem przerwę do codzienności. :)
Muszę powiedzieć że teraz jakoś inaczej ogląda mi się ten odcinek. Po pierwsze już bardzo dawno jak nie oglądałem ciągiem ds9 oraz jestem w trakcie zgłębiania kina SF sprzed TOS w poszukiwaniu popkulturowych inspiracji filmowych GR.
W tych starych filmach zazwyczaj obcy są po prostu źli. Do nich się od razu strzela lub ich zamyka - jeśli ci obcy wpadają na Ziemię.
Ten odcinek bazuje na schematach już troszkę późniejszych. Nasi Ferengi nie leżą przywiązani w celi.
Ale archetypiczne postaci od współczującej kobiety pielęgniarki po światłego naukowca i zakute zapalone na śmierć papierosami wojskowe głowy są tu wspaniale przedstawione.
Warto zauważyć że kobieta nie jest tu osobą z nauki - i to jest ukłon faktycznie do tych pierwszych amerykańskich filmów SF.
To w Europie wschodniej w filmach kobiety miały wyższy status -
nie w kinie amerykańskim.
Scena z klepaniem się po uszach to perełka tego odcinka. Jest w niej kwintesencja tego humoru. Z jednej strony jest to prosty gag sytuacyjny o naśladowaniu. Z drugiej strony to niezwykle prześmianie sceny uścisku dłoni i gestu Wolkan tu jako gest Ferengi uderzających się w najważniejszy dla nich narząd - czyli uszy. Prosta scena jest śmieszna na kilku poziomach.
Ale mimo humoru jest to scena serio a nie wyśmiewanie franczyzy samej w sobie.
Umiejętność budowania takich scen obecnie zanikła po odcinku holodekowym i wolkańskim w SNW.
Żart goni żart. Quark jako zła matka nadal śmieszy.
W jednej z linii ziemski cywil naukowiec stwierdza że jest zdziwiony, że tak zaawansowana rasa nie opanowała telepatii. To raczej też nawiązanie do kina amerykańskiego SF po TOS, bo przed The Cage nie ma wielu przykładów filmów z wątkiem telepatycznym.
Odcinek jest oprócz po prostu humoru ciekawy w warstwach meta. Jest i krytyka broni atomowej - skażenie środowiska, krytyka palenia jako używki która jest prymitywna i zabija oraz jest też w jakims sensie krytyka kapitalizmu opartego tylko o paradygmat zysku.
Rok emisji to 1995 rok.
Rok po zamknięciu formalnym, bo można polemizować czy faktycznym tzw Cocom

https://pl.wikipedia.org/wiki/Coordinating_Committee_for_Multilateral_Export_Controls
To co oferuje Quark to technologie umożliwiające skok cywilizacyjny. W jego planie owszem składa oferty USA ale to pozór aby się wydostać. On chce aby Ferenginar dysponował tymi technologiami jak Cocom

RedHatMeg
Ja pod tą recenzją z Wakacyjnego Wyzwania zamieściłam komentarz z ciekawostkami, które udało mi się wyczytać na temat tego, czym się Behr inspirował.
A wyczytałam też, że w pewnym momencie miał się tam pojawić porucznik Roddenberry ;D


xetnoinu
Haaa
Wracając do warstwy meta zachowanie Quarka i próba budowy przewagi Ferenginaru to nie jest jak często się czyta ten odcinek jakieś prymitywne bajdurzenie i fantazmat. Ale serio świat kapitalizmu pod przewodnictwem USA chronił swoją przewagę właśnie poprzez umiejętne sprzedawanie nowoczesnych technologii do wybranych krajów i embargo do innych.
Quark w tym odcinku nie mówi językiem sprzedawcy aut tylko językiem liderów świata zachodu zimnej wojny.
Cocom powstał w 1947 roku czyli w roku akcji odcinka.
Finał odcinka. Pojazd poszedł na złom aby opłacić koszt powrotu na ds9.
Epizod jest wspaniały choć ma sporo różnych błędów. Część można złożyć na postać Quarka, który nie koniecznie musi znać dobrze historię - i przestaną wtedy nękać strażników kanonu kto i gdzie miał jaki napęd Ferengi, Klingoni, Wolkanie.
Ale już płacenie za powrót na ds9 - to już coś bardzo dziwnego.
Podobnie osadzenie w fabule Odo też powoduje kłopot. Co z poprzednim psem? Oraz najważniejszy kłopot - skoro Ferengi mają translator w uchu. Federacyjni w przypince - to gdzie ma go Odo?
Chociaż scenka jak pies obłapia Quarka była warta tych drobnostek :)


Q__
@xetnoinu , możesz mieć rację, że jestem zbyt surowy. Jak mówiłem - nie jestem zbyt wdzięcznym odbiorcą trekowego humoru i rozwiązań czysto technobełkotliwych (nie mylić z SF serio, choćby i przegiętą).

I dalej:

RedHatMeg
Jeszcze skoro @xetnoinu właśnie obejrzał Marsjan/Little Green Man, to proponuję, aby znów obejrzał odcinek Ferengi w Entku.

xetnoinu
Który to numer
Aaa
Napad na entka


RedHatMeg
1x18. Kilka miesięcy temu go chyba nawet oglądałeś, bo zrobiłeś Niereckę, a ja cię uświadomiłam o literackiej wadze tego epka :D

xetnoinu
Tak. Oglądałem go

RedHatMeg
Natomiast ja oglądałam niedawno, a że miałam za sobą liczne Ferengi Episodes w TNG, to mogłam porównać do tamtych.
W Entku ci Ferengi mają fajne wejście - przez dłuższy czas słyszymy jak przemawiają we własnym języku i dopiero, jak muszą wyciągnąć z Archera info o skarbcu, to kierują w niego uniwersalnym translatorem.


xetnoinu
Widzę że ja nie napisałem nic sensownego aby wstawić na Tumblr - wstawiłem to co Ty pisałaś
https://www.tumblr.com/star-trek-xet/789113248381288449/wolkańska-niewolnica-miłości
Wtedy translatory były bardziej prymitywne. Ma to sens.

RedHatMeg
Jako że kapitan nie jest nazywany DaiMonem Ullisem, tylko zwracają się do niego po imieniu, wnioskuję, że to w najlepszym razie po prostu jakaś prywatna łajba, a w najgorszym - piraci. Zwłaszcza że potem chcą sprzedać kobiecą część załogi na niewolnice.

xetnoinu
Właczę go. Będę lepiej przygotowany do Twojej prelekcji :)
Pierwsza scena w języku ferengijskim. Zapomniałem o tym. Teraz już wiem że pierwsze całe zdanie było w Little Green...
Tu już cała rozmowa.


RedHatMeg
Mogę ci zrobić całą bibliografię ;D

xetnoinu
Ja powinienem robić prezentację o animacji a jakoś od tego uciekam

RedHatMeg
Ale z drugiej strony jedyna startrekowa animacja na Netfliksie to TAS, a masz opowiadac o przyszłości animacji, więc wiesz...
Trochę problem z ponownym oglądaniem Star Treka, kiedy do ósmego można to jeszcze zrobić, to to, że po jakimś czasie mózg się lasuje.


xetnoinu
Nie. Przyszłość nasza pokazana w animacjach

RedHatMeg
Rano oglądałam Entka, aby znaleźć odpowiedni odcinek ze Shranem do listy (no i powtórzyłam sobie Holoucieczkę) i teraz zrobiłam sobie przerwę.

xetnoinu
Mój temat to sposoby i rodzaj przyszłości pokazany w animacjach ST.
Taki temat omawiałem dla wszystkich Treków.
Ale tam 90 proc to jednak aktorskie produkcję były.
Teraz postanowiłem pokazać że animacje nie są ubogim krewnym aktorskiego ST i też pokazują różne rzeczy
I czasem przed aktorskim się czymś zajmują
Ale nie mam dostępu do LD i to mega problem

Q__

I jeszcze:

RedHatMeg
Części Ciała jeszcze obejrzyjcie przed ósmym.
Mój ulubiony odcinek i do tego bardzo dobry, choć słyszałam, że niektórzy uważają za wtórny.
A to wina scenarzystów, że w DS9 Worf znowu traci honor; i ludzi, którzy nie widzą, że ostracyzm u Ferengi wygląda inaczej niż u Klingonów.


WVR_23PH
Cały odcinek jest grubo ciosaną, wymuszoną próbą pokazania konfliktu "postępowcy vs konserwy", gdzie "konserwy" to oczywiście od razu fanatycy na granicy faszystów....
Do tego Worf wciśnięty na siłę po jednej ze stron tylko po to, by wzmocnić konflikt....


RedHatMeg
Też mnie tak szczerze ci postepowi wkurzyli.
Zwłaszcza takie podejście, że konserwom się nie podoba, bo nie ruchali.
No i Jadzia wyjątkowo wkurwiająca.
Przez dłuższy czas chłopaka olewa.


WVR_23PH
Prostackie, niestety. Wprawdzie sam raczej jestem z tych postępowców właśnie, ale bardzo nie lubię sprowadzania problemu do najniższego poziomu, zwłaszcza, że Trek mianuje się "inteligentną rozrywką dla inteligentnych ludzi"

RedHatMeg
Niestety to nie jest pierwszy raz, a tutaj jeszcze zapominają, że Klingoni lubią sobie pochlać.
Ale w pewnym sensie rozumiem też, że Worf aż taki zabawowy nie jest. Nawet siostry Duras zwróciły uwagę na to, że chłopak nie przypomnina innych Klingonów.


WVR_23PH
... pochlać, pomachać pięściami i zapewne nie tylko ;)
Szkoda Worfa na taką słabą historię, zrobili z niego trochę  coś w stronę naiwnego chłopaczka, który pragnąc wspólnoty i zrozumienia swoich wartości, dołącza do bojówki ONR czy innego "tałatajstwa"


RedHatMeg
Prawda, prawda.

Q__

B. dobry przykład humoru done right z ORV - flota Kaylonów przybywająca na ślub Isaaca:
https://www.youtube.com/watch?v=DP8NUBKYyg4
Przegięte, powodujące facepalm godny Picarda? Owszem. Ale pięknie prezentuje różnice myślenia między gatunkami, czy też na linii biologiczny/maszyna.