Dune

Zaczęty przez Q__, 12 Sie 2023, 04:49

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#30
Jak tak wszyscy chwalą, to zaczynam się bać (bo jeśli przechwalili - będę rozczarowany).

W roli łyżeczki dziegciu:
https://www.imdb.com/title/tt15239678/reviews?sort=userRating&dir=asc

ps. Za Drixem - tekst mogący być dobrym wprowadzeniem w świat "Diuny" dla początkujących:
https://www.kwantowo.pl/2021/10/26/kosmiczny-melanz-ktory-nie-ma-konca/

Oraz - jw. - info o nowym dostępnym rodzie w  grze Dune: Spice Wars:
https://store.steampowered.com/app/2807090/Dune_Spice_Wars__House_Vernius_of_Ix/

Q__

#31
Paweł Majka o "Diunie 2", krytycznie (za Drixem, który bawił się na w/w filmie znacznie lepiej ;)*):
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid02S5za9hySTtr8Drcxkzew1qJ6Hqc3ZiFzuUTTDF5fBsAg1QP8hx2AyY8eiejKGHrRl&id=100008080144384

* I, jak sam wspomniał, nie jest w tym odosobniony ;):
https://www.rottentomatoes.com/m/dune_part_two

Oraz - też za Drixem. O tym, dlaczego ludzkość w Diunie sfeudalniała:
https://www.youtube.com/watch?v=I-zmf7k7NZY

Plus - jw. - przypomnienie fan hipotezy, że wszechświat SW to dalszy etap ewolucji diunowego:
https://observer.com/2021/10/dune-hbo-max-star-wars-same-universe-theory/
I jeszcze jeden tekst o herbertowo-lucasowych pokrewieństwach:
https://naekranie.pl/artykuly/gwiezdne-wojny-diuna-george-lucas-inspiracje-podobienstwa

I - wciąż jw. - rozważania o Czerwiach:
https://naekranie.pl/artykuly/czerwie-diuna-nauka-szej-hulud-mitologia-biologia-psychologia-stworzyciele

Smok.Eustachy

W Oparach Diuny
Diuna cz. 2 to film dla mnie. Kreator i reżyser Denis Villeneuve kręci w ulubiony przeze mnie sposób, dlatego podoba mi się ten film, Przede wszystkim sposób kręcenia ma tu znaczenie, tempo i realizm. Termin realizm ma tu specyficzne znaczenie, którego nie rozumiecie. Niemniej jest on powszechnie używany i znaczy coś jak wiarygodność. Mamy zatem wiarygodną kreację świata, który nie jest aż taki za bardzo wiarygodny, o czym później. Dalej: praca kamery, kadrowanie, intelektualna praca przy tworzeniu poszczególnych kadrów, scenerii, i innych takich rzeczy. Muzyka i dźwięki. Faktycznie czasem nie wiadomo, czy to muzyka, czy słyszymy pracę maszyn. Na Gałęzi ma tu zupełną rację:

https://youtu.be/HaTsBqtfjwA?si=bIDb4JcdOAYJyMBc

Ma chłopak kłapane. My zaś jesteśmy na tej pustyni wśród jej mieszkańców. Przeżywamy ich niedole i bierzemy udział w dramatach. Mamy do czynienia z tragedią antyczną. Co do samej adaptacji książkowej Diuny (najsamprzód była książka Franka Herberta, potem inne książki i np. Gwiezdne Wojny Lucasa) to OK jest. Wbrew opiniom malkontentów wycięli to, co wyciąć było trzeba. Postacie, wątki, Gildię Nawigatorów. Nawigatorzy nie mają w Diunie nic konkretnego do roboty, dobrze więc, że ich nie ma. Jest za to sprawa Chani, o której później. Teraz kończę część bezspoilerową, chociaż nie wiem czemu. Diunę wydali wszak w 1965 roku i każdy miał czas się zapoznać. Ale żyjemy w ciężkich czasach, kiedy to masy obcują z wybitną literaturą, a rozmaici literaturoznawcy i -jak by to powiedzieć kulturalnie – poloniści nurzają się w odmętach grafomanii. Słuszną jest bowiem dykteryjka Red. Ziemkiewicza o Szymborskiej, która nie uwierzyła w istnienie Zajdla. Dlatego Diuna nie nadaje się do szkoły, bo nauczyciele nie mają pojęcia o literaturze. Dobra. Tera przechodzimy do świata rządzonego przez kobiety i narkomanów i zastanówmy się w świetle Imienia Róży nad kwestią fundamentalną:
SPOILER

O co tu chodzi w ogóle?
Chodzą słuchy, że Herbert, który sam zbyt normalny nie był (jak to geniusz), stworzył Diunę jako przestrogę przed fundamentalizmem religijnym i w ogóle. Tyle że ludzie tak nie odczytali jego dzieła bo mu nie wyszło. Tu mamy Umberto Eco i jego doktryna o interpretacji dzieła. Idzie to tak, że odbiorca sobie interpretuje i nie można dywagować o tym, co poeta ma na myśli. Autor może sobie myśleć co tam chce i niekoniecznie przełożyć precyzyjnie swe zamiary na papier, taśmę filmową, czy nawet wyśpiewać. Jest tak? Krzysztof M Maj nawija na tej temat, o czym była mowa przy okazji listy lektur:

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1355027,szkola-podstawowa-winna-uczyc-podstaw

I dla mnie bohater Diuny, Paul Atryda, zwany Usulem i Muad'Dibem nie był antybohaterem, tylko bohaterem. Herbert pisał dalsze książki, żeby to jakoś odkręcić, ale ja odpadłem już na początku Mesjasza Diuny. Przedstawiam dlatego garść obiektywnych okoliczności:
Planeta Diuna, czyli Arrakis ma kluczowe znaczenie dla Galaktyki, z uwagi na przyprawę (melanż, silne prochy). Aby zapewnić jej rdzennym mieszkańcom (Freemenom, zwanym w ułomnych tłumoczeniach Wolanami) wolność trzeba podbić wspomnianą Galaktykę. Przyprawa jest tak ważna, że opanowanie jedynego źródła jej pozyskania jest sprawą kluczową dla każdego. Więc albo my ich, albo oni nas.
Dalej mamy proroctwa, zaszczepiane przez żeński zakon (?) Bene Gesserit w celu bliżej niewiadomym. W filmie widać, że to one tak naprawdę rządzą i ich machinacje doprowadzają do katastrofy. I na końcu zaczynają się kłócić między sobą. Bardzo realistyczne przedstawienie. Typowe dla kobiet jest unikanie brania odpowiedzialności, więc nie biorą. Ale mają przemożny wpływ, jako prawdomówczynie, które wiedzą o wszystkim, bo słuchają każdej rozmowy. Żony, córki feudałów również są Bene Gesserit (dalej: BG) i są lojalne wobec owego zakonu, a nie ojców, mężów, etc. organów państwowych. Widać to i w pierwszej części, i w drugiej. Weźmy same knowania Irulany. Jessica się natomiast buntuje z miłości i to widać. Też realistyczny element, acz podobnie niezamierzony. Elementy rządów kobiet (matriarchatu) zostały tu celnie pokazane.
Szczytowym wykwitem knowań BG są proroctwa o pojawieniu się proroka, mesjasza itp. I tu mamy nawiązania do islamu. Ja jako liberał nie mam nic przeciw czerpaniu z islamu. Jest to jednak inna cywilizacja i `daje poczucie inności. Mamy jednak dosłowne określenia jak Mahdi, dżihad, które rażą swoją dosłownością. Jak widać aby zrozumieć Diunę trzeba czytać W Pustyni i w Puszczy. Jak przeczytałeś WPiP to wiesz, kto to Mahdi. A jak nie to nie. Ale nie to jest kluczowe:
Ustalmy najpierw kto ćpał? Ćpali mieszkańcy Diuny, Nawigatorzy, arystokracja... Czerwie tez ćpały.  Zauważyliście, że nie dało się odwołać ludzi, którzy mieszkali na Arrakis dłuższą chwilę? Bo uzależnili się oni od przyprawy i albo musiałeś im ją dostarczać, albo umarliby. Dlatego wyrzucenie Harkonnenów jest problematyczne. Padyszach też pewnie ćpał i dlatego jest za stary w filmie. Ale w sumie to co z tego wynika? Nic.
Ponieważ wszyscy ćpali więc mieli wizje przyszłości, więc mamy paradoks: widzieli przyszłość Kwisatz Haderacha (dalej: KH), więc stworzyli proroctwa o nim, które się zaczęły spełniać. Paul wlazł na wielkiego czerwia, który się pojawił, bo miał wizję, że się ma pojawić. Itp. itd. Paul zyskuje prorokowane zdolności KH. Wszystko to jest niejasne. Owszem Fremeni, którzy pełnią rolę Starszych, Mniej Wykształconych z Mniejszych Ośrodków, wymuszają pewne działania na nim, ale takie są realia. To jest takie niejasne i materialisty nie mają racji rzucając się tutaj.
Fremeni mają być krytyką fanatyzmu i religianctwa ale z drugiej strony mamy przedstawicieli ateizmu i materializmu czyli Harkonnenów. I oni są jednak gorsi, bo są pokazani jako mordercy, sadyści itp. Reżim, który toleruje taką degenerację musi upaść i to jest poważna przestroga obecnie. Harkonnenowie są pokazani świetnie, Raban okazuje się mocny w ucieczkach, a ten młody jest walnięty jeszcze bardziej niż stary baron. I ich pląsy w czarno-białej dwubarwnej scenerii czarnego słońca... Batista  gra doskonale i będę wam musiał zwrócić uwagę na jego walki:
https://youtu.be/EeTMkRKqmkw?si=JsH748fewe16PhEZ

Chani
Kreacja Chani, granej przez Zendaye budzi spore kontrowersje. Ma tu rację Czerw Fantastyczny:
https://youtu.be/H71r7HIjYcI?si=yu2lqN0vSLnSpbPw
który wywodzi, że zrobili z Chani silną, dzielną niezależną. Faktycznie co chwilę fika ona, nie akceptuje niczego, zachowuje się bez sensu. Jest poważnie zepsuta w porównaniu z książką. W książce istnieje instytucje konkubinatu i Paul ożenił się z Irulaną politycznie, ale Chani była jego konkubiną. Dobrze pamiętam? Czy obyczaje fremeńskie były wzorowane na islamie i kilka żon można mieć? Panuje tam silny patriarchalizm i Paul dostaje żonę i dzieci po Dżamisie, którego zabija. Nie mam ochoty jeszcze raz czytać Diuny, żeby wyłapać takie niuanse. Ale patriarchalizm Fremenów jest starannie ukrywany przed widzem. Jak widzę walka tu trwa o interpretację pojedynczej sceny. Jeśli chcą kręcić Mesjasza Diuny to muszą Chani anulować i sprowadzić do poziomu książkowego. Dadzą radę?
Pomijam w tym momencie lewaków, narzekających na biały mesjanizm u ludów, na polityczny wydźwięk, oni żyją w swoim świecie.
My zaś mamy dzieło które trafiło na swój czas. Ludzie znużyli się blockbusterką spod znaku Marvela, DC, może czas zmienić repertuar?

Q__

#33
Cytat: Smok.Eustachy w 03 Mar 2024, 20:39Nawigatorzy nie mają w Diunie nic konkretnego do roboty, dobrze więc, że ich nie ma.

Tu się nie zgodzę. Sednem powieści były plany w planach, tym sposobem jedno - dość istotne - piętro intrygi wypadło... Poza tym zawsze to jakiś komponent kosmonautyczny, więc więcej S w SF. Zresztą Pirx też był nawigator, i Rohan, nawigatorzy są w cenie...

BTW. Najbardziej nawigatorską? nawigacyjną? powieścią SF był chyba "Starman Jones" (u nas: "Daleki patrol") Heinleina:
https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=2200&page=8#msg199860

Q__

#34
Jessie Gender o "Diunie 2":
https://www.youtube.com/watch?v=aRYDUkSUDpI

Agent Doomcocka ;) też ją chwali:
https://www.youtube.com/watch?v=YqG6514ROsc

A to trailer survivalówki diunowej Dune: Awakening, za Drixem:
https://www.youtube.com/watch?v=1S-l7NySFsI

Q__

Dave Cullen o "Diunie 2":
https://www.youtube.com/watch?v=2UviFt_eyds

A teraz za za Drixem. O tym, że filmowa "Diuna" popularności książkowej służy:
https://lubimyczytac.pl/trendy-lutego-romantasy-diuna-i-serialowe-ekranizacje

I featurette zza kulis Dune: Awakening:
https://www.youtube.com/watch?v=LW6ou6mugAA

Q__

#36

Q__

#37

Smok.Eustachy


Q__

A to trailer "Diuny" w stylu Gry o tron (za Drixem):
https://www.youtube.com/watch?v=VlPIBlr0VCs

Oczywisty, biorąc pod uwagę, że powieść Herberta była jedną z głównych inspiracji dla GoT...

Q__

#40
O "Diunie 2" jako o zbawicielu SF (nonono, to się porobiło)...
https://www.youtube.com/watch?v=1bQv7oKDcb8

I jeszcze recenzja w/w filmu ze strony Billie Doux:
https://www.douxreviews.com/2024/03/movie-review-dune-part-two.html

Q__

O różnicach pomiędzy "Diuną 2", a powieściowym oryginałem (za Drixem):
https://rozrywka.spidersweb.pl/diuna-2-film-ksiazka-roznice-zmiany

Q__

#42

rs

no dobrze - na początku Diunę czytałem w liceum, czyli dawno. Być może pewne rzeczy nie pamiętam dobrze. Po drugie cykl Herberta nie przypadł mi do gustu. Jak w dużej cześci amerykańskiej sf było za dużo narkotyków, oraz nie przypadły mi do gustu dzihad i skojarzenia z Mahometem - Tak jak moje sympatie stały po stronie przegranego Bizancjum, tak sympatyzowałem z wrogami Muadiba - nawet jeśli byli tak porąbani jak Tleilaxianie. W sumie przeszkadzały mnie też elementy świata takie jak osobiste tarcze, ludzie pustyni jako wybitni żołnierze, nieprawdopodobnie wielka populacja pustynnej planety, a w późniejszych tomach kolejne inkarnacje Duncana Idaho.
Nie podoba mi się wizja podziału Fremenów na bardziej religijnych i tych mniej. Książka nie tłumaczy sensu dzihadu Fremenów - w końcu wielkie rody podporządkowały się Atrydzie. W książce trudno powiedzieć, aby Paul był antybohaterem - w końcu był prawdziwym KH, a jego rywale ukazani są bardziej niemoralni niż on. Choć nie pamiętam, aby Feyd-Rautha został ukazany w książce jako psychopata. Więcej Paul odrzucił niemoralną propozycję Tleilaxian, jest głosem wolającym na puszczę, czyli pustynię. Film bardziej czyni go antybohaterem niż film.
Filmowe Diuna ani mnie nie oburzyła, ani nie zafascynowała. Trochę znudziła. Po obejrzeniu raczej neutralnie ją oceniam. Ani dobrze, ani źle.

Q__

#44
Cytat: rs w 23 Mar 2024, 23:32Jak w dużej cześci amerykańskiej sf było za dużo narkotyków

Taki duch czasu ówczesny - Dick, "Diuna" właśnie, u Silverberga też coś tam było. Zresztą Stamets (realny) i jego krąg chyba do dziś w podobne rzeczy wierzy - choć w Discovery cokolwiek to pod dywan zamieciono*.

* Acz nie do końca - kłaniają się, czyniące wrażenie naćpania, oczy Paula serialowego:


Cytat: rs w 23 Mar 2024, 23:32W sumie przeszkadzały mnie też elementy świata takie jak osobiste tarcze

Owszem, wyglądało to na ręczne sterowanie worldbuildingiem w kierunku wygodnym autorowi, choć interesowałoby mnie jaką fizyką da się to podeprzeć. Bo książkowe wyjaśnienia są tyleż intrygujące, co ogólnikowe:
https://dune.fandom.com/wiki/Shield#Technical_Information
https://dune.fandom.com/wiki/Holtzman

Przy czym to też duch czasów, ale nieco wcześniejszych, kiedy w możliwości miniaturyzacji wierzono i rozmaite podobne ustrojstwa wymyślano - w asimowowskiej "Fundacji" (jednej z dwu głównych - obok Królów przeklętych Druona - herbertowych inspiracji*) król pomniejszej planetki otaczał się znów radioaktywną aureolą. Zresztą osobiste pola siłowe też stamtąd pochodzą:

"Techman dopiero teraz spostrzegł, że jego gościa otacza i spowija ciasno, niczym obłok perłowego kurzu, niewyraźna biała poświata. Lufa jego miotacza wzniosła sięe wolno do góry, a potem techman z wyrazem zdumienia i niedowierzania w oczach, nacisnął spust.
Cząstki powietrza ogarnięte nagle falą reakcji jądrowej zmieniły się w rozżarzone, płonące jony, które oślepiającym, cienkim strumieniem uderzyły w pierś Mallowa — i odbiły się od niej, rozpryskując się na wszystkie strony.
Spokojna twarz Mallowa nawet nie drgnęła, gdy fala energii jądrowej, która uderzyła w niego, została zneutralizowana przez delikatną perłową otoczkę, odbiła się od niej i rozpłynęła bez śladu w powietrzu.
Miotacz wypadł techmanowi z ręki i potoczył się po podłodze.
— Czy imperator ma osobisty ekran ochronny? — spytał Mallow. — Ty możesz mieć. Techman wyjąkał:
— Czy pan jest techmanem?
— Nie.
— A więc... więc skąd pan to ma?
— A co cię to obchodzi? — rzekł Mallow pogardliwym tonem. — Chcesz to? — cienki łańcuszek z drobnych kulek upadł na biurko. — Proszę bardzo.
Techman schwycił łańcuszek i nerwowo przebierał w palcach jego ogniwa.
— To kompletne urządzenie? — spytał.
— Kompletne.
— A gdzie siła?
Palec Mallowa spoczął na największej, ale niepozornej kulce w ołowianej otoczce.
Techman podniósł głowę. Do twarzy napłynęła mu krew.
— Panie, jestem starszym techmanem. Mam za sobą dwadzieścia lat pracy w charakterze kontrolera i studiowałem u wielkiego Blera na Uniwersytecie Trantorskim. Jeśli chce mi pan wmówić, że taki malutki pojemnik wielkości... wielkości orzecha zawiera, niech to diabli, zawiera reaktor atomowy, to ręczę, że za trzy sekundy znajdzie się pan przed Protektorem.
— Mówię, że to kompletne urządzenie. Jeśli potrafisz, to sam to sobie wyjaśnij.
Rumieniec zaczął z wolna znikać z twarzy techmana. Owinął sobie łańcuszek wokół pasa, a potem, idąc za wskazówkami Mallowa, nacisnął gałkę. Otoczyła go niewyraźna poświata w kształcie półkuli. Wzniósł miotacz, ale zawahał się i cofnął rękę. Wolno nastawił go na niemal nieszkodliwy płomień. A potem drżącą ręką zamknął obwód. Ogień uderzył go w dłoń, nie czyniąc mu najmniejszej szkody."


* Choć i burroughsowy cykl barsoomski - z bogactwem fikcyjnej kultury marsjańskiej i obracaniem pustynnych wojowników w armię - godzi się doliczyć.

Cytat: rs w 23 Mar 2024, 23:32Choć nie pamiętam, aby Feyd-Rautha został ukazany w książce jako psychopata.

Było tam coś o zabijaniu niewolników dla przyjemności. I o tym, że ród Harkonnenów nosi skumulowane zło ludzkości w genach...

Cytat: rs w 23 Mar 2024, 23:32Filmowe Diuna ani mnie nie oburzyła, ani nie zafascynowała. Trochę znudziła. Po obejrzeniu raczej neutralnie ją oceniam. Ani dobrze, ani źle.

To tak jak ja. (Aczkolwiek przyznaję jej - zaszczytny w obecnej dobie - status jednookiego między ślepymi.)