Miłość i seks w świecie ST

Zaczęty przez Q__, 25 Lis 2023, 16:44

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

Steve Shives o najlepszych (i najgorszych) Trekowych parach:
https://www.youtube.com/watch?v=IrBOe2Vb9oA

I ekipa TrekYards o najlepszych Trekowych romansach:
https://www.youtube.com/watch?v=CeKDoorBDbQ

rs

w sumie większość osób w Star Trekach to single, o niezbyt rozbudowanym życiu seksualnym (wyjątek Kirk i Riker). W sumie większość to osoby samotne

Q__

Cytat: rs w 17 Lut 2024, 21:02w sumie większość osób w Star Trekach to single, o niezbyt rozbudowanym życiu seksualnym

Kosmiczni mnisi w tradycji Lema, Clarke'a, Van Vogta... Albo też większa część ich życia intymnego toczy się poza kadrem... ;)

Cytat: rs w 17 Lut 2024, 21:02wyjątek Kirk i Riker

Picard też miał na koncie niemało podbojów. I Spock, cicha woda. I o romansach Kiry nie zapominajmy. Dax też miał/a rozbudowane życie intymne (choćby ten kapitan z przezroczystą czaszką), ale w dużej mierze pozostawione w niedopowiedzeniu (ot, bermanowska pruderia przejawiająca się nierównomiernym traktowaniem płci, nawet w wypadku postaci, której trudno przypisać czystą żeńskość).

rs

Oczywiście mamy w Star Trek małżeństwa, ale są one nieliczne. Podobnie krótkotrwałe relacje są raczej wyjątkiem niż normą. Picard ma romanse - tak - ale jest ich mało - w tej chwili oprócz friendzone z Beverly (zamienionej związek już po NG), miał romans z załogantką, oraz archeolog. Jak na 7 sezonów to mało. Większość osób jest mocno niespełnionych - jak Pierwsza z pilotu oryginlnego Star Treku - która boi sie, żze Pike zainteresuje się młodszą, ale nic nie wkazuje, aby między nią z kapitanem coś było. Większość wydaje się tkwić w mniej lub bardziej wymuszonym celibacie, chwilowo przerywany bardziej jednorazowymi niż dłuższymi relacjami. W końcu w pierwszym sezonie NG Picard dochodzi do wniosku, że seksualizacja relacji na statku może źle się skończyć

Q__

#5
Cytat: rs w 18 Lut 2024, 11:43Picard ma romanse - tak - ale jest ich mało

Zależy jak liczyć. Jeśli brać pod uwagę rillajfowe statystyki wedle których przeciętna osoba w Polsce nawiązuje średnio 4 relacje seksualne w skali całego życia*, Picard jest zdecydowanie nad kreską ;):
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Jean-Luc_Picard#Romance
(Przy czym wyliczanka z MA jest niekompletna. Ani słowa o Phillipie Louvois, czy tej kobiecie z "Tapestry", z którą romansował za młodu.)

* https://www.termedia.pl/mz/-Badanie-Zbigniewa-Izdebskiego-i-Polpharmy-Seksualnosc-Polakow-2011-,5152.html

Cytat: rs w 18 Lut 2024, 11:43Większość osób jest mocno niespełnionych

Nie wiem czy patrząc na zadowolenie z życia większości z nich da się mówić o niespełnieniu. Poza tym w sumie oglądamy pojedyncze lata z ich życiorysów.

rs

Wiemy, że pierwsza z pilota oryginalnego treka jest wyraźnie niespełniona. Co do Picarda - jest on przedstawicielem elity, dowodzi statkiem, am wysoką pozycję społeczną, który jest poza stałą relacją, która ze swojej natury ogranicza liczbę partnerów - to pozostaje: krótkie romanse z Vash, Kamala, Nella Daren, Anij. Jedyna relacja, która mogła trwać dłużej to Beverly Crusher, w tym jednak przypadku serial Picard mocno to zmienił. Oczywiście poznajemy Picarda jako dojrzałego mężczyznę i trudno powiedzieć jak wyglądało jego życie erotyczne w młodości (Phillipie Louvois nie pamiętam), ale przynajmniej z czasu, który znamy, to jego sypialnia jest praktycznie wymarła :)

PS. Z tego co wiem, to statystyki Izdebskiego mają niewielki związek z rzeczywistością. Jego dane to w dużym stopniu fantazja studentów wypełniających statystyki zamiast ankietowanych

Q__

Cytat: rs w 18 Lut 2024, 20:32Wiemy, że pierwsza z pilota oryginalnego treka jest wyraźnie niespełniona.

Albo była to z jej strony kokieteria...


Cytat: rs w 18 Lut 2024, 20:32Oczywiście poznajemy Picarda jako dojrzałego mężczyznę i trudno powiedzieć jak wyglądało jego życie erotyczne w młodości (Phillipie Louvois nie pamiętam), ale przynajmniej z czasu, który znamy, to jego sypialnia jest praktycznie wymarła :)

Albo i nie. Może, po prostu, TNG - jak to klasyczna SF w złotowiecznej tradycji - koncentrując się na zagadnieniach wyższego rzędu, nie uznaje za stosowne - gdy nie jest to fabularnie istotne - zniżać się do skupiania na życiu intymnym bohaterów.

Skądinąd, gdy o Picardzie mówimy, przekonuje mnie wizja z TNG XXX, że Łysy zasadniczo żył poza kadrem z Beverly. Tym bardziej, że "All Good Things..." i PIC ją zasadniczo kanonizowały (trudno założyć, że u tak stabilnych psychicznie osób małżeństwo wzięło się z impulsu).

Cytat: rs w 18 Lut 2024, 20:32Z tego co wiem, to statystyki Izdebskiego mają niewielki związek z rzeczywistością. Jego dane to w dużym stopniu fantazja studentów wypełniających statystyki zamiast ankietowanych

Możliwe, ale czy mamy wiarygodniejsze statystyki w ich miejsce? Jeśli nie, trzeba bazować na tym, co jest...

rs

Cytat: Q__ w 19 Lut 2024, 15:38Możliwe, ale czy mamy wiarygodniejsze statystyki w ich miejsce? Jeśli nie, trzeba bazować na tym, co jest...
osoba, która chodziła na jego zajęcia, twierdziła, że sondaże są fantazją, a nie zebranymi danymi

rs

Cytat: Q__ w 19 Lut 2024, 15:38Albo i nie. Może, po prostu, TNG - jak to klasyczna SF w złotowiecznej tradycji - koncentrując się na zagadnieniach wyższego rzędu, nie uznaje za stosowne - gdy nie jest to fabularnie istotne - zniżać się do skupiania na życiu intymnym bohaterów.

Skądinąd, gdy o Picardzie mówimy, przekonuje mnie wizja z TNG XXX, że Łysy zasadniczo żył poza kadrem z Beverly. Tym bardziej, że "All Good Things..." i PIC ją zasadniczo kanonizowały (trudno założyć, że u tak stabilnych psychicznie osób małżeństwo wzięło się z impulsu).
Star Trek przypomina Zakazaną planetę. Trzeba pamiętać, że z perspektywy czasu pewne elementy Star Treka wwyglądają inaczej. Oczywiście, kiedyś nie przywiązywano takiej uwagi do kwestii obyczajowych w  kinie i to nie one decydowały o opisywaniu postaci. Picard wprost zaznaczył na koniec The Naked Now (chyba), że związki tylko komplikują działanie załogi.  Niemniej można się zastananowić czy społeczność stworzona przez Gene'a Roddenberry'ego byłoby funkcjonalne i szczęśliwe. Z dzisiejszej perspektywy załoga USS Enterprise byłaby mocno wyalienowana i Troy miałaby dużo pracy. Inna sprawa, że załoga spędza ze sobą wiele czasu na małej przestrzeni. Definitywnie Troy nie miałaby czasu bywać na mostku, tyle miałaby problemów psychologicznych.

Q__

#10
Cytat: rs w 19 Lut 2024, 18:24osoba, która chodziła na jego zajęcia, twierdziła, że sondaże są fantazją, a nie zebranymi danymi

Nie twierdzę, że nie, ale powtórzę pytanie czy mamy coś lepszego w ich miejsce?

Cytat: rs w 19 Lut 2024, 18:41można się zastananowić czy społeczność stworzona przez Gene'a Roddenberry'ego byłoby funkcjonalne i szczęśliwe

Owszem, ale jeśli uznamy, że pokazano jej losy wycinkowo, koncentrując się na zadaniach poznawczych, dyplomatycznych (i efektownych starciach od czasu do czasu), to trudno wyrokować co działo się przez resztę - streszczonych w dziesiątkach czy setkach godzin - pięciu, czy, siedmiu, lat.

Natomiast zgoda, że klasyczna SF traktuje ludzkie sprawy po macoszemu*, ale to znów pewna przeciwwaga dla twórczości realistycznej, która skupia się tylko na nich, czasem do przesady.

* Wierna programowemu credo Lovecrafta z roku 1921:

"Nie jestem w stanie pisać o «zwykłych ludziach», ponieważ ci w żadnym wypadku mnie nie interesują. Relacje międzyludzkie mnie nie zajmują. Dopiero stosunek człowieka do Wszechświata – do nieznanego – jest w stanie wzbudzić w mym umyśle iskrę twórczej wyobraźni. Humanocentryczna postawa jest mi zupełnie obca, nie jestem bowiem w stanie choćby zrozumieć tej krótkowzroczności, przyczyny skupienia uwagi wszystkich na ziemi, a ignorowania tła Wszechświata."

rs

Cytat: Q__ w 19 Lut 2024, 19:47Owszem, ale jeśli uznamy, że pokazano jej losy wycinkowo, koncentrując się na zadaniach poznawczych, dyplomatycznych (i efektownych starciach od czasu do czasu), to trudno wyrokować co działo się przez resztę - streszczonych w dziesiątkach czy setkach godzin - pięciu, czy, siedmiu, lat.

Natomiast zgoda, że klasyczna SF traktuje ludzkie sprawy po macoszemu*, ale to znów pewna przeciwwaga dla twórczości realistycznej, która skupia się tylko na nich, czasem do przesady.
Z jednej strony to oczywiste - serial musi skupić się na najbardziej epickich wydarzeniach. Trochę jednak tych relacji widzimy, a z tego jak bohaterowie się zachowują względem siebie, to można wywnioskować jakie były między nimi relacje. Pewnie rzeczywiście Gene Roddenberry wyobrażał sobie GF jako zakon wybitnych ludzi, lepszych niż inni, skupionych na rzeczach wyższych.
Z drugiej strony to w rzeczywistości budowało to napięcie wśród załogi. Pomiędzy serialem, a tym jak realnie wyglądałoby to w życiu pewnie była taka różnica jak midzy żywotami mnichów a rzeeczywitością w klasztorach

Q__

#12
Cytat: rs w 19 Lut 2024, 21:04Pewnie rzeczywiście Gene Roddenberry wyobrażał sobie GF jako zakon wybitnych ludzi, lepszych niż inni, skupionych na rzeczach wyższych.

Tak serio, to jeśli zakon, to chyba jednak rodem z "Zakonnicy" Diderota (minus czynnik przemocy i poczucia winy), bo przecież G.R. był zwolennikiem wolnej miłości i w życiu, i w ST. Zatem - domyślnie - jego bohaterowie pewnie uprawiali seks dla zdrowotności, i nawet przedmiotowo partnerów przy tym nie traktowali (w końcu humaniści z wyidealizowanej przyszłości)*, ale nie na tym się ich życie koncentrowało...

* Pewnie gdzieś między TNG-owskie wiersze dałoby się wstawić coś w stylu poniższych opisów z martinowskich "Żeglarzy nocy", bez tamtejszych mizantropii i turpizmów jednak:

"Royd bezustannie przy nich był. Zawsze i wszędzie patrzył. Posiadał oczy i uszy nawet w pomieszczeniach sanitarnych.
Patrzył, jak pracują, jedzą, śpią, kopulują; nieustannie przysłuchiwał się ich rozmowom. W ciągu tygodnia poznał ich, całą dziewiątkę, i zaczął dostrzegać rzeczy, które były ich małymi, wstydliwymi tajemnicami.
Lommie Thorne, cybernetyk, rozmawiała ze swymi komputerami i zdawała się przedkładać ich towarzystwo nad towarzystwo ludzi. Miała bystry umysł, ruchliwą, pełną wyrazu twarz i niewielkie, chłopięce ciało. Większość pozostałych członków grupy uważała ją za atrakcyjną, ale ona nie lubiła być dotykana. Uprawiała seks tylko raz, z Melanthą Jhirl. Nosiła spódnice z miękko tkanego metalu i miała wszczep w przegubie, pozwalający jej na bezpośrednie łączenie się z komputerami.
Ksenobiolog, Rojan Christopheris, był zgorzkniałym, kłótliwym mężczyzną, cynikiem z trudnością kontrolującym swą pogardę dla kolegów. Upijał się do lustra. Był wysoki, przygarbiony i brzydki.
Dwoje lingwistów, Dannel i Lindran, było kochankami na pokaz, w towarzystwie innych nieustannie trzymali się za ręce i przytulali. Gdy byli sami, kłócili się zażarcie. Lindran znajdowała niezdrową przyjemność w ranieniu Dannela tam, gdzie najbardziej bolało, kpiąc z jego zawodowej kompetencji. Oboje często uprawiali seks, choć nigdy ze sobą.
Agatha Marij-Black, psipsych, była hipochondryczką, popadającą w czarne depresje, które nasiliły się jeszcze w zamkniętych, ciasnych pomieszczeniach ŻEGLARZA NOCY.
Alys Northwind, ksenotech, bezustannie jadła i nigdy się nie myła. Jej kwadratowe paznokcie zawsze nosiły obwódki czarnego brudu. Przez pierwsze dwa tygodnie podróży ubrana była w ten sam kombinezon, zdejmując go tylko przy uprawianiu seksu, a i wtedy na krótko."

rs

Cytat: Q__ w 19 Lut 2024, 22:03
Cytat: rs w 19 Lut 2024, 21:04Pewnie rzeczywiście Gene Roddenberry wyobrażał sobie GF jako zakon wybitnych ludzi, lepszych niż inni, skupionych na rzeczach wyższych.

Tak serio, to jeśli zakon, to chyba jednak rodem z "Zakonnicy" Diderota (minus czynnik przemocy i poczucia winy), bo przecież G.R. był zwolennikiem wolnej miłości i w życiu, i w ST. Zatem - domyślnie - jego bohaterowie pewnie uprawiali seks dla zdrowotności, i nawet przedmiotowo partnerów przy tym nie traktowali (w końcu humaniści z wyidealizowanej przyszłości)*, ale nie na tym się ich życie koncentrowało...

* Pewnie gdzieś między TNG-owskie wiersze dałoby się wstawić coś w stylu poniższych opisów z martinowskich "Żeglarzy nocy", bez tamtejszych mizantropii i turpizmów jednak:
Tyle, że jak spojrzy się chłodnym okiem, to przecież mamy grupę singli, którzy łóżko kojarzą praktycznie jedynie ze spaniem :) Więcej faktycznie w większości są to incele, choć bez ideologii red pill - wyjątkiem jest Riker :). W DS09 jest dosyć podobnie. Część osób jest w związkach (Sisko, O`Brien), inne jedynie przelotnie (Dax, Kira, Bashir). W Star treku wolna miłość jest na wymarciu, co w sumie było trafną przepowiednią do naszych czasów, gdy liczba niepraktykujących seksualne młodych osób wzrasta

Q__

#14
Cytat: rs w 20 Lut 2024, 17:32Tyle, że jak spojrzy się chłodnym okiem, to przecież mamy grupę singli, którzy łóżko kojarzą praktycznie jedynie ze spaniem :)

Wina Bermana i Maizlisha, którzy raz za razem powtarzali "Gene, to nie przejdzie". Roddenberry nie tego chciał.

Cytat: rs w 20 Lut 2024, 17:32Więcej faktycznie w większości są to incele

Aż tak, to nie. Na pustyni przecież nie żyją, a jakie normy seksualne panują w UFP pokazał odcinek z Okoną, już na starcie.
https://trek.pl/forum/topic/najlepszy-odcinek-lub-film-star-trek/page/12/#post-247235
https://www.youtube.com/watch?v=kw-_9mdGrQw