Marvel vs DC

Zaczęty przez Q__, 07 Sie 2023, 20:43

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

Recenzja dziesiątego tomu serii Ms. Marvel (spod znaku Marvel Now 2.0), z Kamalą Khan w roli głównej, oczywiście:
https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=35027

Q__


Q__

#122
Ujawniona dłuższa scena z "Justice League: Crisis On Infinite Earths. Part Two": https://www.youtube.com/watch?v=7vaBIAOY8F0

I takie narzekania na spadek jakości animacji DC:
https://www.youtube.com/watch?v=DWbY5hyTf6k

Q__

Recenzja zbiorczego wydania serii "Silver Surfer: Black", duetu Donny Cates & Tradd Moore:
https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=35061

Q__

Dave Cullen chwali film "Captain America 3: Civil War" (który sobie powtórzył):
https://www.youtube.com/watch?v=CpW2klGJg5M

Q__


Q__

#126
Lubiąc takie powroty do początków konwencji sięgnąłem po (jedne po raz pierwszy, inne powtórkowo*), komiksy przynoszące pierwszy występ Jokera ("Batman #1", 1940) i jego origin ("The Man Behind The Red Hood!" - "Detective Comics #168", 1951), debiut X-Men i Magneto ("The X-Men #1", 1963), najstarsze pojawienie się Doom Patrolu ("My Greatest Adventure #80", 1963), i moment, gdy po raz pierwszy widzimy Doctora Dooma ("The Fantastic Four #5", 1962).
Porównanie wypada na korzyść DC, głównie za sprawą czołowego antagonisty Gacka, który już na starcie jest tak okrutny i przebiegły, jak w bardziej (u nas) znanych późniejszych o dekady opowieściach, natomiast nie jest w ogóle zabawny, bliżej mu do nolanowo-ledgerowego groźnego ponuralizmu, lubi też napawać się swoją intelektualną przewagą. (Historia traktująca o tym, jak zyskał swój wygląd wypada znacznie bladziej, zwł., gdy zna się jej moore'owy retelling; ot, dostajemy fabularyzowany kurs kryminologii, którego częścią jest śledztwo, które ujawnia kto był Red Hoodem i co się z nim dalej stało, w dodatku Joker zostaje tu łatwo pokonany, aż dwa razy.) Przy okazji w ""Batmanie #1" dostajemy też streszczenie genezy Gacka, którego ostatni kadr jest zabawny - wygląda na to, że mamy tam pierwotnego kane'owego Batmana, przerobionego naprędce na kanoniczną, fingerową, wersję.
Doom Patrol, mimo staroświeckiej skrótowości opowieści o nim też prezentuje się godnie - swoje robią i pomysłowo ukazane (choć i dość naiwne) technologie Obcych, i sposób przedstawienia współpracy członków rodzącej się grupy (oraz prowadzących do tego subtelnych manipulacji jej szefa), i ciągłe ryzykowanie życiem przez Negative Mana (niby wiadomo, że nie zginie, ale zawsze jakoś podnosi to stawkę). Z tym, że do dokonań Morrisona wciąż b. daleko.
Marvel wypada słabiej - owszem, oryginalny skład mutanckiego zespołu zostaje wprowadzony gładko, to samo jego antagonista-bywający-potem-i-sojusznikiem, ale Professor X ma silny, i niesympatyczny, rys autorytarny, lubi też zmuszać swoich podopiecznych do rywalizacji, a Hank McCoy nie potrafi utrzymać łap z dala od Jean Grey (za co jednak zostaje należycie ukarany). Zresztą ogólnie sporo tam toksycznej męskości (kojarzącej się wręcz z historiami o gwałtach campusowych), przez co z całego zespołu w miarę (bo i ona potrafi brutalnie roztrącić tych, których ma ratować) dobrze wypada tylko Marvel Girl. Magneto? Póki co cechują go głównie moc (w istocie, już na starcie potężna i nieźle ukazana - do niedawnej sceny z X-Men '97 stąd niedaleko) i równie duże ego, osobowości (choćby i odpychającej) jeszcze brak. Zwraca, natomiast, uwagę jak wiele rzeczy zostało wprowadzonych już na starcie - Instytut Xaviera, sposób działania wizjera Cyclopsa, wewnątrzzespołowe przekomarzanki i mordobicia, majestatyczny kostium Magnusa, ba, może nawet homoseksualizm - wyglądającego jak śnieżny bałwan w butach - Icemana (jako jedyny nie interesuje się nową koleżanką).
Debiut Dooma? Poznajemy jego - skróconą - historię, dwoiste naukowo-magiczne talenty i plany globalnej dominacji, ale samej historii niedaleko do opowiastek o Kaczorze Donaldzie i wehikule czasu (co niekoniecznie jest tu komplementem). Na szczęście są i elementy osładzające  całość - nienachalny tragizm wątku Thinga, który nie chce wracać do XX wieku, bo wśród piratów zyskał akceptację, na którą nie może liczyć we własnych czasach, fakt, że uwięziona Sue ostatecznie uwalnia się sama, pokazując swoją superbohaterską potęgę, i charakterystyczny,  b. dwuznaczny, stosunek - do bohaterów tytułowych - Victora (który sam nie wie, czy lepiej ich zabić, czy sprowadzić do rzędu przymusowych sojuszników).
W każdym razie niesamowite jest jak bardzo gotowi (ew. jak niewielkich poprawek wymagający; z tych najistotniejszą jest uczynienie Mutantów Marvela znacznie sympatyczniejszymi) wyskoczyli wszyscy w/w bohaterowie (i łotrzy) z głów swoich twórców. I jak mało kolejne dekady, i retcony, ich zmieniły.
Może tylko jedno jest niedzisiejsze - twórcy chętnie podkreślają ograniczenia swoich, nawet najpotężniejszych, postaci, co w większości wypadków wnosi powiew realizmu ("FF" zdaje się być niechlubnym wyjątkiem, tam wczesna postawa bohaterów ociera się - w imię ręcznego popchnięcia fabuły w wybranym kierunku - o kapitulanctwo).

* https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=1119&page=22#msg331228

Q__


Q__

#128
Recenzje zbiorczego wydania "Wasp: Small Worlds":
https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=35141

I pierwszego tomu zbiorczego wydania runu Wonder Woman Grega Rucki:
https://esensja.pl/komiks/publicystyka/tekst.html?id=35139

Q__

Recenzja odcinka serii What If... - "Strange Supreme Intervened?" ze strony Billie Doux:
https://www.douxreviews.com/2024/05/what-if-strange-supreme-intervened.html

Q__

O trzecim tomie zbiorczego wydania Avengers ery Jasona Aarona:
https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=35169

Q__

#131
O ósmym tomie zbiorczego wydania Avengers ery Jasona Aarona:
https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=35184

I Pajęczak ery Marvel Fresh po raz dziesiąty:
https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=35189

Q__

Drix informuje, że Evangeline Lilly, odtwórczyni roli The Wasp, odchodzi z aktorstwa:
https://naekranie.pl/aktualnosci/evangeline-lilly-aktorstwo-rezygnacja-osa-ant-man-mcu-marvel-1717520634

Q__

Wspominałem kiedyś za pomocą linku ;), że zanim zaczęły się narzekania na psucie ST, SW, DW, GoT, LOST, nBSG, Heroes, czy MCU, były już narzekania (także samych twórców) na upadek MU komiksowego. I, że temtejsze wyzwolenie się twórców spod kurateli Jima Shootera przyniosło efekt b. podobny do końca Roddenberry's Boxu w ST. Dziś dodam, że w/w zakulisowe tarcia o mało nie obrodzily taką oto komiksową historią:
http://www.hembeck.com/Destruction.htm

Q__

#134
Drix donosi ;), że w "The Avengers 5" zobaczymy ponad 60 postaci z MCU (crossover prawie jak w komiksach):
https://deadline.com/2024/06/shawn-levy-avengers-movie-directing-talks-1235958885/