Diuna - czyli nuda, nuda... o, Picard!

Zaczęty przez Q__, 22 Lut 2024, 09:34

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__


Q__

#17
Doczytałem korespondencję Lem-Le Guin, i wiem już, co Mistrz o "Diunie" myślał, a myślał niepochlebnie:

"Twórczość Dumasa uważam za szmirę, ale wysoce zajmującą. Natomiast zastanawiają mnie czytelnicy, którzy lubią nudną szmirę. Dlaczego czytają Diunę zamiast Siedmiu filarów mądrości Lawrence'a? Diuna to uproszczone, dziewiętnastowieczne arabsko-tureckie paradygmaty z drugiej ręki, a Lawrence przynajmniej oparł się na własnych doświadczeniach. Czy lubią świat ukazany w  sposób prosty i jasny?"

ps. Co ciekawe i zachodnią krytykę SF "Diuna" polaryzuje, a minimum polaryzowała.
Jedni chwalili worldbuilding i egzystencjalne głębie, inni widzieli w niej operę mydlaną przyprawioną komunałami, robiącymi za pop-filozofowanie.
Był też ten prześmiewczy tekst, że jest za sucha, i potrzebuje przyprawy.
No i sporo buraków naukowych jej wytykano.

ps.2. Lawrence:
https://gutenberg.net.au/ebooks01/0100111h.html

Q__

#18
Damien Walter o dżihadzie butleriańskim i jego znaczeniu:
https://www.youtube.com/watch?v=4f1UumjWTa0

A ten tekst o "Diunie" za Drixem:
https://naekranie.pl/artykuly/fundacja-diuna-herbert-asimov

Q__


Q__


Q__


Q__


Q__


Q__



Q__

Jego życiorys to kokejny dowód, że ciekawa SF bierze się raczej z interesującej biografii (także intelektualnej), niż z getta i ulegania konwencjom/schenatom..