Szalone światy P.K. Dicka

Zaczęty przez Q__, 11 Sie 2023, 01:03

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#15
Będzie balet z "Blade Runnera":
https://e-teatr.pl/w-swiecie-zmian-dziesiec-baletowych-premier-sezonu-202526-ktore-warto-zobaczyc-58133

A trzeba przyznać, że "Blady..." ;) ma spory baletowy potencjał. Wydać to chyba najbardziej w scenie z Pris atakującą Deckarda w mieszkadle ;) J.F.:
https://www.youtube.com/watch?v=yqUSo-hntGY
Cokolwiek baśniowo-teatralna oprawa, poezja (zabójczego) ruchu...

Q__

Pochwała "Ubika", za Drixem, który dodał: Dicka nigdy dość:
https://youtu.be/h3BpkjeDemU

Q__

Drix napisał:

Next wczoraj trafiłem
Widziałem już nieraz więc bardziej dawka przypominająca
Ale
Odnoszę wrażenie że Dick ma coś z osobami przewidujący mi przyszłość. Te wątki przewijają się co jakiś czas w jego twórczości
Sam film zgrabny akcyjniak fajne niektóre sceny dobra obsada
Mimo 20 lat na karku broni się

rs

Po raz pierwszy czytałem Płyńcie łzy moje, rzekł policjant. Na razie staram poskładać lekturę. Zaczyna się bardzo dickowsko, a potem jest tylko bardziej. Narracja o nietypowym królikiem, który chciał być kotem, aby zastanowić się nad rolą miłości, to czysta abstrakcja. Osamotnienie jako cel człowieka i ciągły cykl miłości i samotności. Bohater zastanawia się nad lękiem przed starzeniem i samotnością, sensem miłości i umierania w chwili gdy wie, że może zostać namierzonym przez policję. Albo, kiedy Ruth snuje wizję umierającego psa i przemijanie żalu i Jason decyduje się zostać z Ruth na noc, choć może skończyć się to jego aresztowaniem (no dobra myśli, że ma czas i może zostać).
Wstrząsający jest opis znalezienia pedofila wykorzystującego trzynastolatka. W czasach spekulacji o liście Epsteina ma to trochę inny wymiar. 
Dick tradycyjnie pokazuje swoją niechęć do kobiet. Jeśli jednak Dick postępował jak Jason Taverner, to nie dziwię się, że nie wychodziły mu relacje z kobietami. Część jest tak autobiograficzna, że trudna do zrozumienia bez kontekstu. PS. przy okazji słucham Lachrimae Johna Dowlanda. Nie interesowała mnie historia muzyki. Słucha się jak typowy barok :)

Q__

W tych wszystkich momentach, o których piszesz, wychodzi z Dicka facet, który tak właściwie nigdy nie chciał pisać SF, wolał prozę mainstreamową - psychologiczną, literacką. Ale - co przed nami choćby Lem i Le Guin zauważyli - służy to jego utworom, wynosząc je stylistycznie ponad suchą typową amerykańską SF sprzed lat.

rs

W książce nie ma takiego otwartego zakończenia co w Ubiku, choć gdyby było to mogło być nudne. Ostatni rozdział o dalszych losach bohaterów jest zbędny. Z małym polskim akcentem (znaczek pocztowy trafia do Polski).
Szczerze mówiąc zastanawiałem się, czy na brak wzmianek będzie miał wpływ atak kochanki Jasona, rozwiązanie okazało się bardziej skomplikowane i bardziej pomysłowe.
Ja do Płyńcie łzy moje, rzekł policjant usiadłem po odłożeniu Odysei 2010 (lektura tej ostatniej okazała się kolejnym niepowodzeniem). Różnica jest jednak dramatyczna. Część narracji Dicka jest mało zrozumiała - nie domyśliłem się, że to nawiązanie do Dziejów Apostolskich. Pewnie uśmiercenie Jasona, aby ukryć śmierć siostry Buckmana, bardziej pasowałoby do wydźwięku powieści - to byłoby bardziej sarkastyczne, gdyby Taverner został zabity po tym jak udało mu się odzyskać pamieć. Palpatine powiedziałby, że byłoby to ironiczne

rs

Kosmiczne marionetki - kolejna powieść Dicka, którą przeczytałem dopiero teraz. Jest to  powieść wczesna z 1957 roku. Autor nie miał jeszcze 30 lat. Mógł jeszcze mieć nadzieję, że stanie się znanym pisarzem, a nie znanym pisarzem sf. Książka powstawała, gdy rozpadało się jego drugie małżeństwo, co widać po powieści, którego bohater bez większego żalu żegna żonę, bo się znudziła.
Powieść jest prostsza, bardziej linearna, bardziej zwartą niż jego późniejsze utwory. Małe miasteczko, w którym nic nie jest takie jakie powinno być, z którego nie można wjechać, ani wyjechać. W tle zoroastrianizm, motywy które będą charakterystyczne dla Dicka - przenikanie się realizmu i nadrealizmu, zastanawianie się na ile rzeczywistość jest prawdziwa, co jest rzeczywistością... Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Trochę jak u Lovecrafta, człowiek jest nic nie znacząca igraszką w rękach większych kosmicznych siłach, które toczą między sobą niekończącą si wojną. Bohater jest zabawką w rękach większej siły, która nie przejmuje się, że zrujnowała mu dotychczasowe życie. Lovecrafta? A może po prostu widać tutaj to co będzie tematem Valis. Świat nie jest realny, ukrywa prawdę, prawdziwy świat. Trochę brakuje psychologicznych rozważań. Bohater Ted Barton dowiaduje się, że w tej osnowie rzeczywistości nie żyje. Jest zbyt odtwórczy

rs

Czas poza czasem
Powrót do małego miasteczka i coś co nie pasuje, drobne rzeczy, które rosną i pozwalają zobaczyć prawdziwą rzeczywistość. Myślałem, że rozwiązanie będzie zmierzało w stronę Truman Show. Zakończenie trochę rozczarowujące. Amerykanie warunkowani są własną historią, więc stoją po stronie zbuntowanych kolonii, to masochistyczne stawanie po stronie kolonistów. Tajemnica jest zbyt racjonalna, Kosmiczne Marionetki są bardziej frapujące. Z drugiej strony gdyby było bardziej szalone, to byłoby to jednak paradoksalnie nudne, mniej szalony pomysł był bardziej niekonwencjonalny. Druga część jest też chyba zbyt długa. Zaburza to proporcje. Muszę sięgnąć po Przypomnimy to panu hurtowo, wydaje mi się, że kilka pomysłów z Pamięci absolutnej pochodzi nie z Przypomnimy to panu hurtowo, a z Czasu poza czasem.
1959 i ciągle sny o kolonizacji Wenus. Bez Marsa, choć jeszcze nie było wiadome, że nie nadaje się do życia. Marsjański poślizg w czasie jest w końcu późniejsza. Nie wiele wiadomo jak ma wyglądać Księżyc w Czasie poza czasem, ale kiedy była ona pisana to Łuna 1 jeszcze nie przeleciała koło Księżyca, więc mógł jeszcze bajać, że będzie lepiej mogła pasować do życia.

rs

Wpamiętamy to panu hurtowo nie ma nie tylko konfliktu między kolonią na Marsie a Ziemią, ale Kristen nie jest naprawdę żoną policjanta, nie ma zamiany tożsamości poza Quailem. Nie wiem, czy to motywy wyciągnięte z Czasu poza czasem, czy tylko inwencja Paula Verhoevena.

tak na marginesie: "Wkrótce potem taksówka zatrzymała się przed nowoczesnym budynkiem ,,Memo". Szykowna i naga do pasa recepcjonistka drgnęła zaskoczona na jego widok" - oj widać, ż literatura dla nastolatków :)

Q__

Cytat: rs w 26 Lip 2025, 19:22W książce nie ma takiego otwartego zakończenia co w Ubiku,

Bo ile razy można skutecznie podważać poczucie rzeczywistości bohatera (albo i czytelników), choć Dick - po prawdzie - robił to więcej, niż raz ;).

Cytat: rs w 26 Lip 2025, 19:22po odłożeniu Odysei 2010 (lektura tej ostatniej okazała się kolejnym niepowodzeniem).

Co Ci w niej nie podeszło? (Zasadniczo czyta się ją dla pozaziemskich pejzaży, wiarygodnych technikaliów i hipotez, i ew. dla cieszenia się politycznymi aluzjami nazwiskowymi. ;))

Cytat: rs w 26 Lip 2025, 19:22Palpatine powiedziałby, że byłoby to ironiczne

;)

Cytat: rs w 27 Lip 2025, 10:12Powieść jest prostsza, bardziej linearna, bardziej zwartą niż jego późniejsze utwory.

Dopiero wprawiał się w pisaniu SF, i zaczynał cokolwiek pulpowo.

Cytat: rs w 27 Lip 2025, 10:12Trochę jak u Lovecrafta, człowiek jest nic nie znacząca igraszką w rękach większych kosmicznych siłach,

Tak, Gunn też zwracał uwagę na swoiste podobieństwo Dicka i Lovecrafta, i ich obsesji.

Cytat: rs w 28 Lip 2025, 01:091959 i ciągle sny o kolonizacji Wenus. Bez Marsa, choć jeszcze nie było wiadome, że nie nadaje się do życia. Marsjański poślizg w czasie jest w końcu późniejsza. Nie wiele wiadomo jak ma wyglądać Księżyc w Czasie poza czasem, ale kiedy była ona pisana to Łuna 1 jeszcze nie przeleciała koło Księżyca, więc mógł jeszcze bajać, że będzie lepiej mogła pasować do życia.

Z drugiej strony - PKD - jak Lem słusznie zauważył - nie dbał o naukowe prawdopodobieństwo swoich wizji. Był artystycznie, intelektualnie, szczery w swoich zainteresowaniach religijno-filozoficznych i w dbałości o portret psychologiczny swoich postaci. Natomiast realistyczne portretowanie Wszechświata, czy futurologizowanie zasadniczo go nie interesowało (choć, jak na ironię, tyle jego rzuconych od niechcenia wizji się spełniło, a technorealista ACC wyłożył się na datach). Ot, brał rekwizyty z SF-owej pulpy, którą zasadniczo pogardzał, i robił z nich swoje - dość oniryczne - układanki.

Cytat: rs w 28 Lip 2025, 10:17oj widać, ż literatura dla nastolatków :)

Niekoniecznie, bardziej płód wyzwolonych seksualnie lat '60. U Borunia w przyszłości też wszyscy bez skrępowania ganiali nago, bo wówczas wierzono, że ku temu zmierza. A u Martina w "Żeglarzach Nocy" załoga zabijała nudę ekspedycji kosmicznej seksem. Paradoksalnie dziś jesteśmy bardziej pruderyjni, czy może - przesyceni.

rs

Podobieństwa i różnice. Lovecraft jest ateistyczny, jego byty to kosmici, które są niepojęte w porównaniu z człowiekiem. U Dicka to są boskie byty. W kosmicznych marionetkach to wprost bogowie z zoroastrianizmu. Toczą one ze sobą bój, ale człowiek nie jest im obojętny. Oczywiscie i paradoksalnie obie wizje są podobne, nadnaturalne byty, których człowiek nie potrafi i nie może objąć. Nie bez powodu Apollo to postać ze Star Treka :) Z punktu widzenia mniej rozwiniętego gatunku różnica między Bogiem, a wysoko rozwiniętym kosmitą może być niezauważalna, chyba że dojdzie do sytuacji nadzwyczajnej.

Obie powieści Czas poza czasem i Kosmiczne Marionetki powstały gdy Dick był zagubiony. Miał ambicje stać się autorem głównego nurtu, a był ograniczony przez wydawcę, który chciał go sprowadzić do autora pulpowych produkcyjniaków. W czasie poza czasem wydawca chciał aby Dick wyrzucił pierwszą część, a rozwinąć drugą. A co do technologii. To czytam Prawdę półostatecznę w której krasomównia przypomina czat GPT

Q__

Cytat: rs w 29 Lip 2025, 15:59Lovecraft jest ateistyczny, jego byty to kosmici, które są niepojęte w porównaniu z człowiekiem. U Dicka to są boskie byty. W kosmicznych marionetkach to wprost bogowie z zoroastrianizmu. Toczą one ze sobą bój, ale człowiek nie jest im obojętny. Oczywiscie i paradoksalnie obie wizje są podobne, nadnaturalne byty, których człowiek nie potrafi i nie może objąć.

Swoją drogą zabawne jak bliskie sobie okazują się wizje świata inteligentnego (acz obsesjami tkniętego) ateisty i inteligentnego (acz jw.) teisty. Faktycznie gdzieś na wyższym poziomie się te optyki spotykają, jak w saganowym "Kontakcie"

Cytat: rs w 29 Lip 2025, 15:59Dick był zagubiony. Miał ambicje stać się autorem głównego nurtu, a był ograniczony przez wydawcę, który chciał go sprowadzić do autora pulpowych produkcyjniaków.

U nas autorzy zmagali się z cenzorami, na Zachodzie z jeszcze bardziej bezlitosna (bo negocjować z nią nie sposób) presją rynku.

rs

Co do Clarke`a - to jest takie puste. Podróż do Jowisza, piloci/naukowcy skłonni do współpracy wbrew politykom, komunistyczne Chiny i zagłada ich załogi. Politycy knują, podczas gdy ludzie współpracują. Trochę łopatologiczne. Najpierw Clarke chwali się swoimi przewidywaniami, podczas gdy książka pokazuje ich ułudę. Rosja i USA współpracowały, ale ZSRR upadło
Wracając do Prawda półostateczna - Dick rozwinął opowiadanie The Defenders" z 1953. Powieść jest z 1964 roku. Seksmisja i Fallout. Tyle, że jest to tylko punkt wyjścia, a nie dojścia. Zagrożenie jest największym kagańcem, które krępuje ludzi. Po pierwsze nie ma kryształowych bohaterów. Brose jest złym charakterem, ale Lantano chce władzy i nie cofnie się przed zbrodnią, Runcible robi na pomocy biznes, Foote akceptuje system, Adams jest kreaturą. Intryga jest ciekawa, choć Brose mógłby próbować ogarnąć system, a tymczasem szybko stał się tłem, a przynajmniej tak jest prezentowany.
Paradoksalnie świat bez ludzi byłby rajem, gdyby nie wyginięcie zwierząt. Ludzkość skażona jest złem. Nie bez powodu, Dick kilka razy przypomina o Genesis - grzechu pierworodnym. Ludzkość jest skazana na upadek. Ten następuje. Technologie z czasów wojny są nie zrozumiałe lub nie do odtworzenia.
Powieść ma pewne problemy logiczne. OK jancenowcy są najczęściej wysterlizowani (wykastrowani?), ale mają rodziny. Mie mogą ich sprowadzać? Nikt nie zauważył, że z Lantano jest coś nie tak? Nikt nie wiedział, kim są Indianie? Od ich zagłady minęło trochę czasu, ale nikt nie pamięta? Brose zleca śledztwo po śmierci współpracownika, ale nie kontroluje śledztwo. Widzi przecież, że zaczynają ginąć osoby zaangażowane w usunięcie Runcible?

Q__

Cytat: rs w 30 Lip 2025, 10:13Co do Clarke`a - to jest takie puste. Podróż do Jowisza, piloci/naukowcy skłonni do współpracy wbrew politykom, komunistyczne Chiny i zagłada ich załogi. Politycy knują, podczas gdy ludzie współpracują. Trochę łopatologiczne. Najpierw Clarke chwali się swoimi przewidywaniami, podczas gdy książka pokazuje ich ułudę. Rosja i USA współpracowały, ale ZSRR upadło

A bo Ty podchodzisz do tego trochę jak Lem środkowy (wczesny zwał ACC swoim nauczycielem) - szukasz ogólnoliterackich powabów - prawdy psychologicznej, socjologicznej (ta się od biedy u Clarke'a znajdzie, ale w "Imperialnej Ziemi"), tymczasem literacki ojciec HAL-a to trochę jak Lovecraft - ludzie go nie interesują, Sprrawy Kosmiczne się liczą, do tego - co i Lem z czasem ponownie docenił - umysł ścisły, inżynieryjny, i takich właśnie uroków trzeba w jego prozie szukać - jak nie opisów życia na Europie to smakowitych astronautycznych szczegółów.
No, ale rozmawiamy tu o Dicku, który jest jakby Clarke'a antytezą - tak przeciwstawne są zalety ich prozy.

rs

Po prostu kontrast między Dickiem a Clarkiem czytanym dzień po dniu jest trochę zbyt duży :) Ale wracając do Dicka - Prawda półostateczna jest mimo swojej przygodowości i braku narkotyków jest pesymistyczna jak większość jego twórczości. Pod tym względem łączy się z Odyseją 2001 - która przy swoim ateizmie jest w sumie wykładem o grzechu pierworodnym - drapieżnictwie, które sprawia że człowiek jest agresywny i nie potrafi żyć z innymi. W Prawdzie półostatecznej człowiek jest po prostu zły. A jak nie zły to tchórzliwy. Nawet ci, którzy na pozór wyglądają lepiej nie są kryształowi i mają swoje gorsze oblicze. Człowiek jest skażony i nie ma dla niego ratunku. Tutaj jeden połączył się z drugim. Ateista i teista.