Własny świat SF

Zaczęty przez Q__, 15 Cze 2024, 13:55

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__

Taka historia SF z Reddita rodem, za Kirkiem1978:
https://www.youtube.com/watch?v=rPXW5iMMCY4

Q__

#2
Zacytuję z naszego serwera:

Marciosss
Zróbmy burzę mózgów.
Jakie znacie motywy aż proszą się o wykorzystanie w fantastyce naukowej, ale pozostają niezauważone? Może zainspirujemy w ten sposób jakichś autorów.

Dajmy na to rola retrowirusów w ewolucji, to im zawdzięczamy między innymi łożysko płodowe

https://www.national-geographic.pl/magazyn/national-geographic-2021-national-geographic-2-21/

Q__
Nie wiem czy coś w tym stylu wykorzystywane nie było. W "Metamorfozie krwi" Reevesa-Stevensa. Acz tam jeszcze wampiryzm był w to wmieszany.

Q__

Spacedock i Rowan J Coleman o tym, jak tworzyć niezapomnianą SF:
https://www.youtube.com/watch?v=YAUSgQXjrl4

Q__

#4
Z nudów napisałem opowiadanie, oceńcie czy coś warte:

O prawdziwej miłości

Usiądźcie wkoło dostojni panowie i czcigodne damy, choć póki co gówna, krzaki i wilkołaki wokoło i czerpcie nadzieję z opowieści. Opowieść bowiem, nawet gdy fałszywa, prawdę głosi, prawdę przypomina i prawdą się z czasem staje na mocy zaklęcia.
Mówią, że dawno temu, już po tym gdy Fildo Ducker wrzucił Pierścień do wulkanu w krainie Mordy, ale zanim Artoo został królem i zasiadł na Okrągłym Stołku.
Pewien książę zaręczony z pewną królewną, popadł - może nawet przez własne błędy - w liczne klopoty - dach jego zamku przeciekał, skarbiec świecił pustkami, w spichrzach brakowało zboża, wrogowie najeżdżali jego ziemie. Informował o tym ukochaną. Ta wsiadła w karocę i przyjechała, gnając w sto koni. Popatrzyła na niego,.zobaczyła obdarte szaty,.poczuła zapach końskiego.potu (choć wystroił się i umył najlepiej jak - w tych okolicznościach mógł), powiedziała "mój piękny biedaku, coś Ty z siebie zrobił", przytuliła go przelamując obrzydzenie, po czym.zaniosła się płaczem i odjechała. Książę prosił by wróciła, jednak twierdziła, że zbyt ją boli oglądać go w takim stanie. Wysyłała mu listy z sugestiami jak zarzadzać dobrami, plany strategii militarnych,.wysyłała i.listy pachnące lawendą, intymne,.zmoczone też łzami, a ponoć i innymi płynami jej ciała, wysyłała heroldów zapowiadających jej pzybycie (czasem nawet z armią, czy to rycerzy, czy rzemieślników, na odsiecz), by odwolać wszystko w ostatniej chwili, bo na silach się nie czuje znów go tak oglądać. Ksiażę pokonał wrogów, zadbał o zapasy ziarna i skatbiec, wystroił się nawet, choć tego nie lubił, sformował strojny poczet, wsiadł do karocy i ruszył w sto koni. Przejechał pod zamiem królewny, nawet się nie oglądając.
Pojechał oświadczyć się złej królowej.
- Ech, jednak był toksyczny, powiedziała królewna do swoich dam dworu, ocierając jedną łezkę.
Oświadczyny księcia
- Mam niemało, Ty masz wiecej. Przyda mi się taka żona. - powiedzial książę, patrząc z ironicznym uśmiechem w oczy królowej.
- Uroczy chłopak. - Zaśmiała się zmysłowo królowa. - Czego chcesz? - spytała.
- Więcej pieniędzy i władzy. - Odpowiedział książę. - Pieknymi kobietami tylko kanibal się naje.
- Znaczy: nie jestem piękna? - Spytała ze śmiechem królowa.
- Jesteś, ale czy to najważniejsze?
- Nie chcesz więc kochać piękna?
- Samego nie.
- A kochaleś je kiedyś...
- Jak mówią, einmal ist keimal. - Książę też się zaśmiał.
Królowa jeszcze raz się usmiechnęlą, tym razem do swoich myśli (młodszy, interesowny, i chyba nadal kocha tamtą, ale przystojny, przewidywalny i bawi mnie; zobaczymy co da się z tego wycisnąć).
- Wiesz, że mowią, że jestem zla? - spytała.
- I dobrze. - odpowiedział. - Lepszy ktoś, kto gotów dać w pysk pięścią, czy sztyletem, od tego, kto bije cię bezbronnością. Z tym pierwszym wiesz co robić...
List królewny
- Kocham Cię! - brzmiał przesłany ukradkiem list królewny pachnący lawendą bardziej, niż dotychczasowe.
W odpowiedzi strojni heroldowie przynieśli zalakowaną kopertę zawierająca słowa:
- Ja Ciebie też, więc tym chętniej wybieram inną.
Przeczytawszy list królewna westchnęła:
- Czułam, że należy się go bać...
i żyli dlugo. Oboje twierdzili, że szczęśliwie.

ps. Książę i królowa budowali imperium, gdy im się to nudzilo, urządzali ucztę, jechali na polowanie, albo spędzali dlugie godziny w sypialni. Gdy przemierzali ramię w ramię drogi i gościńce lud wiwatował. A i armia ich kochała, i dumnie szła za nimi - też zawsze jednym u boku drugiego - do boju. Nieszczęsny zaś, kto chciał się na nich porwać.
Królewna wzniosła w swoim państwie wiele pięknych zamków. Wszystkie miały rożowe komnaty pachnące lawendą.

ps.2. Mówiono, że zanim się to wszystko stało, królewna byla ubogą gęsiarką (b.wcześnie wydaną za mąż, a maż ją bijał), która uciekla ze wsi, żyła na gościńcach jako zlodziejka, a potem studiowała w męskim przebraniu, ale dobra wróżka dała jej nowe życie, widząc jej talenty. Mówią też, że byla dla poddanych jak dobra matka i ubogim grosza nie skąpiła. Książę za to pochodził od wielu pokoleń królów, ale chmurny był, byroniczny i pychą grzeszył. Zła królowa zaś byla kiedyś prowincjonalną hrabiną, ktora doszła do znaczenia mieszanką sprytu i bezwzgledności.

ps.3. Niektórzy mówią też, że gdy pomarli jej wzniesiono zwiewne mauzoleum z rożowego marmuru i tydzień ją opłakiwano. Im zaś masywne mauzoleum ze spizu i granitu, a w czasie tygodniowej stypy wznoszono za nich toasty, snuto wspomnienia i z pijackim śmiechem opiewano ich czyny. Inni znów twierdzą, że oni wciąż żywi czy nieumarli panują gdzieś za siedmioma górami do dziś, i powrócą gdy zechcą, lub gdy znowu będą potrzebni. O niej zaś ci sami bają, że jak blady piękny cień snuje się o północy po pustych komnatach, rzucając czasem hojnie monetami z kurzu i mgły, ale znika gdy kto na nią spojrzy, szepcąc cicho "Forever and ever".