Filmy SF

Zaczęty przez Q__, 09 Wrz 2023, 19:10

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

O początkowej klęsce filmu "The Iron Giant":
https://www.youtube.com/watch?v=6kkC8fI2nQQ

Q__

#121
Będzie ekranizacja powieści "Cold Storage" Davida Koeppa, scenarzysty "Parku jurajskiego":
https://reactormag.com/david-koepps-cold-storage-adaptation-stars-stranger-things-barbarian-amp-smile-alums/

Dave Cullen, tymczasem, omawia film "Mr. Nobody":
https://www.youtube.com/watch?v=Hc0S-FALaC4

Q__


Q__

#123
Ujawniono obsadę filmu SF "The End Of It", który ma wyreżyserować Maria Martinez Bayona:
https://deadline.com/2025/05/rebecca-hall-gael-garcia-bernal-beanie-feldstein-end-of-it-1236386781/

Q__

#124

Q__

#125
Kurosawa o "Solaris" Tarkowskiego:
https://cinephiliabeyond.org/akira-kurosawa-watching-solaris-andrei-tarkovsky/

Dave Cullen o filmie "Her":
https://www.youtube.com/watch?v=tiXrcz2Qs0k

Tymczasem Ridley Scott ma kręcić film postapo "The Dog Stars", według powieści Petera Hellera:
https://deadline.com/2025/05/the-dog-stars-adds-benedict-wong-1236389387/

Q__

#126
Powtórek wartych uwagi klasycznych pozycji cd. Tym razem "War of the Worlds" (czyli ekranizacja "Wojny światów" z roku 1953) i (o dwa lata wcześniejszy "The Day the Earth Stood Still" Wise'a.
Pierwszy z w/w filmów - styl b. wyraźnie swojej epoki, prowincjonalny klimat rodem np. z pulpowych opowieści Simaka, drewniane i bardzo amerykańskie aktorstwo, oraz odmienne rozłożenie akcentów (zamiast wellsowskiego sceptycyzmu - propaganda religijna wręcz), ale - pomijając dwa momenty, w których bohaterowi b. sprzyja szczęście (choć od biedy da się to tłumaczyć tym, że różni byli Marsjanie, tak jak równi bywali Niemcy), b. dobra, do dziś robiąca wrażenie (także względnego realizmu, dzięki ukazaniu wojskowych procedur, reakcji mas ludzkich i - szczątkowych ale zawsze - dyskusji naukowców), adaptacja klasycznej powieści, z absolutnie genialnym otwarciem zilustrowanym przez Bonestella:
https://www.youtube.com/watch?v=j7QSqUr8WzQ
(I w sumie scenariusz niezerowo - choć przyzerowo - prawdopodobny do dziś. W końcu nie przebadaliśmy Czerwonej Planety tak dokładnie, jak naszej rodzimej ;).)

Drugi - w sumie ciekawszy jest przy uwzględnieniu informacji z literackiego oryginału Batesa (który może tłumaczyć obecność humanoida w sposób akceptowalny i dla nie-Trekerów; może Gort - Klatuu "człowiekiem" wyhodował na potrzeby bieżącej misji?). Cała reszta aktualna do dziś - mieszanka pokojowego przesłania i groźby ("We come in peace, shoot to kill"? ;)), na którą ludzie (przynajmniej ci w mundurach i na stołkach) zdają się uczciwie zapracowywać - dylematy przedstawiciela zaawansowanej cywilizacji, bardziej zdecydowanego, niż ci z powieści Le Guin (ale i nie tak porywczego jak Rumata Strugackich), b. w duchu realpolitik. I zasugerowany (co czasem działa sugestywniej, niż pokazywanie) obraz zaawansowanej cywilizacji w stylu późniejszej banksowej Kultury. Rzecz b. podatna na b. rozmaite interpretacje od sympatyzujących z przybyszami po wręcz przeciwne, oskarżające ich o myślenie w kategoriach białorękawiczkowego kolonializmu i zamordyzmu.

EDIT:
Powtórzyłem i "Alphaville". Nie zaprzeczam skojarzeniom i nawiązaniom, które skrzętnie wymieniają różne wersje językowe Wikipedii:
https://fr.wikipedia.org/wiki/Alphaville,_une_étrange_aventure_de_Lemmy_Caution#Citations
https://en.wikipedia.org/wiki/Alphaville_(film)#Influences_on_the_film
Ale dorzuciłbym jeszcze - wydaną w tym samym roku (ale napisaną w '64, więc można mówić tylko o koincydencji) "Drapieżność naszego wieku" Strugackich - widać hedonizm potrafi być równie jałowy i wyjaławiający co uprzedmiotowiająca mechanizacja. Tichego - choć nigdy nie sięgał chętnie po broń, jak Caution, i nie był tak brutalny wobec kobiet. I delikatny powiew Kafki. Antycypację kirkowego przegadywania komputerów też tam mamy. A jednocześnie - mimo wszelkich amerykańskich zagrań rzecz jest stuprocentowo francusko-nowofalowa, co czuć w każdej scenie.

ps. Na marginesie "Alphaville" xetnoinu taką anegdotę dorzucił:

Na konwencie Zjava w tym roku był pokaz amatorskiego filmu. On był zrobiony na podstawie tekstu, który byl uwspółcześnieniem Jądra ciemności Conrada. Bug i Narew to było Kongo. A knieje równikowe to praskie uliczki koło wileńskiego dworca na Pradze plus bocznice kolejowe linii Warszawa Wołomin. Wspominamo tym bo ten fanowski film był filmem w połowie drogi, albo autem albo pieszo i twórca omawiając swoje inspiracje odwołał się do ...Alphaville
Stwierdził że jeśli można z braku budżetu oddać przenośnię o podróżach kosmicznych jako wędrówki autem to Jądro ciemności to może być polonez jeżdżący po lasach i polanach na wschód od warszawskiej Pragi :)

Q__

#127
Opowiadanie "Zygote" Alyssy Hill ma być zekranizowane:
https://deadline.com/2025/05/jennifer-garner-to-star-zygote-alyssa-hill-1236392495/

Zapowiedziano też film SF "Drift":
https://deadline.com/2025/05/skydance-andy-muschietti-sci-fi-auction-drift-space-hostage-film-1236393620/

A poza tym... Wiecie, że "E.T." miał mieć dodatkową scenę na końcu?
https://screenrant.com/e-t-original-different-ending/

Q__

#128

Q__


Q__

#130
Refleksje o "Enemy Mine" z perspektywy lat:
https://reactormag.com/enemy-mine-is-the-queer-anti-war-sci-fi-youve-been-missing/

I taka dyskusja z naszego serwera:

xetnoinu
Tymczasem zaliczyłem Mickey 17 i mi smutno.

Q__
Czemu?

RedHatMeg
Bo to smutny film o umieraniu?

xetnoinu
Można albo wiele po łebku, albo mniej ale głębiej. Ten film się pogubił. Bardzo trudne i ważne tematy zmiksował i zamerykanizował w tym złym sensie tego słowa.
Jest w nim bardzo nachalna metafora współczesności, chyba jednak pod dużo młodsze pokolenie, aby zrozumiało.
Smutno mi, bo film wyszedł finalnie średnio. Zapomnimy o nim.
A ma świetną grę, dekoracje, pomysły. Sypie nawiązaniami do Treka i BSG i innych space oper co rusz.
Ale to po łebku, bez głębszej refleksji. Jakby te refleksje są w źródłowych materiałach do danych scen. Rozdwojenie bohatera z TOS, Horta, kryzys i warianty osobowości wiecznego zmartwychwstania z nBSG, zielona pożywka ... Wszystko ważne, ale bez wybrzmienia.
Na końcu żart z amerykańskiego happy endu i że anglosaska bezpośrednia demokracja w postaci jakiejś rady da się uzdrowić dzięki jednej osobie.
Zniknęli w tej opowieści inni ludzie. Jakieś głupie bydło, za przeproszeniem,  z tego wyszło, co chce tylko jadła i seksu a wszystkim zajmą się elity.
Smutno mi bo to film diagnoza: metaopowieść o tym, co twórca widzi wokoło. Przykra ta fotografia.
Im dalej od Discovery tym bardziej widać, że jego metaopowieść była lepsza. Trumpizm starokligońskich rodów, brexitowość Ziemi i Ni'var. Nawet serial Picard z fałszywą troską o imigrantów, co stracili dom (Romulanie mogą, niech się cieszą, być służbą w winnicy). Trek wypada lepiej, subtelniej, mimo że kiedyś wydawało się to zbyt ostre. Ale dało to pewną ponadczasowość tych wątków.
Film ogólnie podobał mi się. Nie podoba mi się jego finał, bo on wybrzmiewa realistycznie, choć jest parodią przez zaprzeczenie. Tak jak pokazano to tego świata przedstawionego nijak nie da się naprawić ani zmienić. Bohaterka ćpunka kochająca się z rozdwojonym kochankiem - to nie jest recepta na nadzieję na lepszy świat.
Wszechwszystka Michasia koncepcyjnie wypada lepiej. Jest wykształcona. Przeszła drogę życiową błędów i porażek, potrafiła odmówić niewyobrażalnego splendoru i władzy i mocy.
Metaopowieść z filmu M17 do niczego nie wiedzie. Do konstatacji tylko, że ten pozytywny finał się nie wydarzy. Reżyser to wie, ale sprzedał widzom, że będzie inaczej - choć w każdej sekundzie tego filmu wybrzmiewa wszechobecny pesymizm i uczucie poddania się takiej przyszłości.
@RedHatMeg
Postawiłaś świetny problem. Czy to jest film o umieraniu? I tak i nie. Przez cały film przejawia się pytanie do M17 jak to jest umierać.  Widz nawet wierzy, że bohater to pamięta tylko nie dzięli się tym. Ale bohater tego nie pamięta! Zauważmy że technologia wymaga zgrania umysłu do cegły. Przed samym zabiciem. On te momenty ma nie zapisane.  Wie o swojej śmierci ex post. A wspomnienia zawsze kończą się na punkcie zgrania pamięci. Prowadzi to do niewypowiedzianej strasznej dehumanizacji.
Wszyscy lekceważą moment jego śmierci. Zabijanie odbywa się beznamiętnie, bez skrupułów, bez empatii. On jej nie będzie pamiętał.
Co ciekawe nie jest to wykrzyczane do widza, w przeciwieństwie do wszystkich innych dziwnych wątków opowiadanej historii.
Śmierć M jest inna niż odradzanych w okręcie Rezurekcja Cylonów pięciu modeli. Oni śmierć pamiętają z własnej perspektywy a nie opisu i reakcji otoczenia ex post.
Trudno orzec co jest gorsze w sumie.
Fabuła zresztą sprzedaje nam tę technologię produkowania niezwykłych ludzkich szczurów laboratoryjnych wielokrotnego użycia jako coś złego u podstaw. Czyli w myśl anglosaskiej koncepcji zakazanych owoców z grzesznego drzewa. Ten koncept wymyślił naukowiec psychopata i morderca.
Więc technologia jest zła. Niestety to finezja cepa. Są w naszym życiu technologie i osiągnięcia medycyny niestety zrodzone gdzieś daleko i w małym ułamku ale ze zbrodni lekarzy nazistów, nieetycznego znęcania się nad zwierzętami czy nieetycznie pobranych tkanek czy embrionow. W nauce i realnym życiu nie działa komiksowe z tego filmu cancelowanie tego.
Tak się nie da. Trek podnosił dużo lepiej i mocniej to zagadnienie.
W dobrych fabułach jest zawsze postać która jest kontrapunktem moralnym. Tu nią jest naukowczyni w okularach. Ma troszkę empatii. Troszkę.
Podłoży łóżko pod drukarkę, spojrzy na scenę śmierci M, zauważy dzieci Horty.
Ale zbawczynią fabuły jest ćpunka od seksu w stylu braci Farinelli :) Obie te postaci nie są w stanie fabularnie przynieść widzowi katharsis na miarę traum doświadczonych  jakie pokazano w duecie M17-18.
To przykra diagnoza że współczesna nauka, nawet etycznie progresywna, będzie szła jednak w tę samą uliczkę zarobku, kapitalizmu, dehumanizmu... Odkupienie jest iluzoryczne i płytkie.
I tak piszę i piszę i jeszcze smutniej mi od tego filmu
Ta fotografia niepokoi. Groteskowa, przerysowana i pesymistyczna - a taka już się tworząca.
Ten film jest lektura dla nas, widowni trekowej, spaceoperowej, obcykanej w tych motywach, dziełem niepełnym. Ale może tak trzeba. Może młodsi co jeszcze nie obejrzeli za wiele z tego nurtu rozrywkowej fantastyki sięgną potem po Kosmos 1999, po TOS, DS9, nBSG i inne - i zobaczą że te klocuszki tej fabuły mają głębsze rozwinięcia i trudniejsze, mniej czarno-białe konstatacje.


Q__
Przeczytałem z uwagą.
I teraz pytanie: oglądać, mimo wszystko, czy nie?


xetnoinu
Taaaak
To bez dwu zdan
Po prostu ten reżyser mógł inaczej rozłożyć akcenty filmu.  Widać tak teraz się robi kino dla światowej widowni

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid0yotirmZPRqbYmh7bNceFgSWJLiLfXBUppJKUbR8PvEBggUCKNoqXyEvDy7Nu3hJQl&id=100064424540314
Tu trekowy fan ma mini wpis o tym filmie
I tak widzę Geekosferze się bardzo podobało
Pawie bez uwag

https://youtu.be/hiedp28_U5M
Drugi seans widzi to co ja. Mnóstwo rzeczy ruszonych i nie rozwiniętych
I jak mi połowicznie im się podoba.
Raczek też poleca ale podkreśla sprzeczności i wady filmu

https://youtu.be/Oqb-ejWE7-s
I mi wystarczy.
No jeszcze to dodam

https://alienhive.pl/film-mickey-17-2025/
Też słodko gorzka recka.

Q__


Q__


Q__

#133
januszek/kezsunaj/kezu podzielił się wrażeniami z filmu "Aniara":
Wczoraj jakiś typek na tubce polecał Szwedzki film scifi "Aniara" - to oglądam właśnie :)
Zaczyna się interesująco
Gigantyczny statek kosmiczny, pasażerski wyrusza z Ziemi na Marsa. Ma lecieć 23 dni.
Wydarza się awaria, tracą napęd i będą musieli korzystać ze studni grawitacyjnej aby wejść na kurs powrotny. Co potrwa nie mniej niż dwa lata. A na pokładzie ilość ludzi jak w małym mieście...
Hmm, są babole ;)
Jako fana ST od razu mnie to triggeruje ;)
Raz mają sztuczną grawitację a raz nie. I mają basen (taki w wymiarze olimpijskim) ;)
To co trzyma w nim wodę, jak akurat nie ma G? ;)
btw. wydaje się że cała opowieść jest prowadzona z perspektywy zupełnie szeregowej załogantki, która zajmuje się obsługą pasażerów jakimś czymś co udaje holodek ;)
Okazuje się, że te dwa lata to zmyła bo oni już nigdy nie wrócą. Będą dryfować przez wieczność.
Na razie zrobili sobie orgię i jedna z lesbijek zaszła w ciąże ;)
btw. Kapitan statku w niczym nie przypomina tych z ST, raczej staje się coraz bardziej talibem.
W dziwną stronę to się rozwija, muszę przyznać
hmm...
koniec


A ja dodałem:
A wiesz, że to według poematu Noblisty, będącego trochę takim ichnim "Obłokiem Magellana"?
W dodatku inspirowane "Statkiem pijanym" Rimbauda.

Q__

Dave Cullen o filmie "Coherence" (z roku 2013):
https://www.youtube.com/watch?v=yke4w0jVF_w