Star Trek: Strange New Worlds

Zaczęty przez Q__, 01 Sie 2023, 00:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


Q__

#212

Q__


Q__


Q__


Q__


Q__

#217
Koledzy z Geekosfery o kolejnych odcinkach SNW:
https://www.youtube.com/watch?v=1rBPdNSy0WQ
https://www.youtube.com/watch?v=rDkAuM4M_ic

A tu mamy taki recap drugiego sezonu:
https://www.youtube.com/watch?v=ust9iP-ZgaQ

Q__


Q__


Q__


Q__


Q__

#222

Q__

#223

toudi

ST:SNW wraca z trzecim sezonem. Na start dali dwa odcinki, na razie widziałem 3x01 więc czas na słów kilka.
Po pierwsze jestem lekko w szoku, że nie chyba nic nie pisałem o sezonie 2. Nie dobrze, bo teraz nie mogę wrócić i przypomnieć sobie jak go odbierałem... a ponieważ obecny system kręcenia kolejnych sezonów jest kompletnie beznadziejny i od premiery sezonu drugiego sezonu minęły dwa (DWA sic!) lata, naprawdę nie potrafię go sobie przypomnieć. (Może powinienem go sobie odnowić, ale póki co nie potrafię się zebrać w powtórne oglądanie nowych treków (poza Picardem, gdzie sentyment pozwala mi przetrwać ponowne oglądanie serialu ;)).

Ale jeszcze na chwilę zostawię ST i napiszę kilka słów o obecnej polityce kręcenia i numerowania sezonów. Jest to jakiś tragiczny system, który nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek logiką, nie da się tego zrozumieć. Finansowo też nie wiem jak to się spina wytwórniom.
Kiedyś kręcono dłuższe sezony, dzielono je na dwa i puszczano je mniej więcej co pół roku. oczywiście jak były krótsze sezony, to nie dzielono tego i puszczali to raz na rok. Dawało to widzom w miarę stały dopływ materiału i pozwalało trzymać się historii, bohaterów. I co ważnie przy cliffhangerach pamiętać co się wydarzało w poprzednim cyklu emisji. I co ważne, w większości serialu ten czas kolejnych sezonów odpowiadał jako tako upływowi czasu w uniwersum. Pozwalało to też tłumaczyć zmiany wyglądu bohaterów, dorastaniem młodych bohaterów, czy zmianami w ogóle postaciach. A teraz? SNW było niedostępne 2 lata. Ale czy historia w uniwersum to też dwa lata przerwy będzie? no bardzo wątpię (i nie mówię tu tylko o finale poprzedniego sezonu i starcie obecnego, bo to wiadomi, że często jedna historia celowo podzielona na dwa odcinki) Ale kto bez ponownego oglądania jeszcze pamięta czym zakończył się poprzedni sezon o co w nim biegało? Jak zmieniały się postacie? No ale to nie tylko bolączka SF. Takie Squid Game sztucznie podzielono na na 3 sezony, z czego 2 i 3 sezon to niezrozumiałe nazewnictwo, dlaczego poprawnie nie numerowano tego jako 2A i 2B? Przecie ten sztuczny podział opisuje w sumie 5 dni w uniwersum. Tam nie wydarzyło się tyle by udawać, że to dwa różne sezony. Nie ma też punktu widzenia innego bohatera by taki zabieg stosować. Albo Stranger Things - 5 sezonów kręcą ponad 10 lat. A "final season" to ja tam chyba od 5 lat słyszę. Przecież to nie ma sensu. (i nie mam tu na myśli, że bohaterowie z dzieci stali się dorosłymi ludźmi) Jak widz ma w ogóle osiągnąć jakieś przywiązanie w takiej produkcji?

No ale wracajmy do tematu. Star Trek SNW wróciło, jak już pisałem totalnie nie pamiętałem drugiego sezonu, ten recap co dali nie pomógł Scotty się tam pojawił w 2 sezonie- w ogóle nie pamiętam. Gorn, no coś tam było, ale nic fabularnie nie pamiętam. Recap co prawda szubko nas przesunął do cliffa, ale w sumie mam wrażenie, że ktoś po prostu puścił ostatnie sekundy poprzedniego odcinka, a nie zrobił jakieś sensowe podsumowanie.
A więc mamy tu magiczne maskowanie sygnatury Entek udaje jakiś statek Gorn (a jaki, nie ważne, kij tam, że nie zgadza się ani masa, ani wielkość, Gorn myślą, że to jeden z nich i nagle zaprzestają ataku...) A Gorn jak to "prymitywna rasa" do identyfikacji FOE używają tylko i wyłącznie pola elektromagnetycznego. Niczego innego. Żadnego systemu pasywnego czy aktywnego FOE. Acz jak widzimy w odcinku ich komunikacja odbywa się na falach świetlnych, do tego stopnia, że "zagłuszanie" oślepia ich do tego stopnia, że nagle ich statki na siebie wpadają (jak te automaty w ST13). I to by się może nawet w realiach walki w kosmosie trzymało kupy, ale nie trzyma się to, gdy dostajemy wizualizacje tego co się dzieje. Te odległości i prędkości średnio zgrywają się z tym co bohaterowie robią z tymi systemami. I pewno bym im to wybaczył, gdyby tylko nie spaprali tak finału odcinka.

Naprawdę dobrze oglądało się fabułę przez pierwsze 3/4 odcinka. Czuło się napięcie i zaciekawienie. Motyw bezradnej Federacji w obliczu inwazji jak i ten cały system trawienny na statku Gorn. Wręcz wydaje się, że dałoby się to na dwa odcinki rozpisać. I nagle kilka minut przed końcem odcinek mamy deus ex machinę. Scotty zamienia ENT w mini pulsar, który przyćmił prawdziwe gwiazdy i wysyła wszystkich (sic!) Gorn w hibernację... Ale to nic, bo w tym czasie Away Team przysyła wszystkie kody Gorn i ich wszystkie statki z niezwykle groźnych okrętów bojowych zamieniają się w otwarte konserwy, które nie stanowią nagle żadnej bariery dla systemów Federacji.

No to było tak żenujące zakończenie. Zupełnie jakby napisane tylko po to by zamknąć historię w jednym odcinku. Normalnie scenariuszowy koszmar. O ile to ma jakieś uzasadnienie w np. Replikatorach ze StarGate, czy może nawet jakiś kulturach jak Borg, czy Formidy (Gra Endera), gdzie rzeczywiście tam nie ma za grosz indywidualności, tak Gorn raczej nie wykazywali do tej pory braku możliwości działania samodzielnego a wręcz jednostki nadal były zdolne do samodzielnych działań. Wiec wydaje się, że ich okręty też powinny być zdolne do operowania na różnych kodach, tak by przełamanie zabezpieczeń jednego nie kończyło się utratą całej floty. A jednak nie, twórcy tego serialu dali nam kolejną super duper groźną rasą, z taką samą luką, buggiem, że nie ma znaczenia ile go jest, bo wystarczy pokonać 1 sztukę by pokonać je wszystkie. I żeby tą sztuką była ta centralna jednostka, do której trudno się dostać (królowa), to nie, tu wystarczył przypadkowy statek...

Sumując, gdyby nie finał, mielibyśmy naprawdę przyzwoity odcinek dobrej space opery, ale po finale dostaliśmy syf na poziomie nawet nie wiem czy niższym niż Discovery. Naprawdę poczułem się, że twórcy obrazili inteligencję widzą.