20.000 mil podmorskiej żeglugi

Zaczęty przez Q__, 29 Lut 2024, 10:10

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#150
Cytat: rs w 09 Kwi 2025, 08:19Powieść jest pisana w paradygmacie wypracowanym przez Verne`a, jedynie podkręca istniejące technologię, a nie wymyśla istniejące.

Ba, Umiński podkręca ją znacznie mniej ostentacyjnie, niż Verne - wyjąwszy, rzecz jasna, "Zaziemskie światy" (vel "Wyprawę na Wenus"). Dziś w zasadzie wszystkie jego tytuły - poza w/w i właśnie omawianym - da się zasadniczo czytać jako zwykłe powieści awanturnicze, nie-SF.

Cytat: rs w 09 Kwi 2025, 08:19Czy to, aby przygotować go na sequel, który nie nastał

Też byś wolał, by "Zaziemskie..." na Marsie się rozgrywały? (Choć z drugiej strony b. by to "Aelitą" pachniało, i ogólnie wszystkimi - wspominanymi już - historiami o eksploracji Marsa...)

Cytat: rs w 09 Kwi 2025, 08:19Wulkan

W sumie fajnie by było mieć ojczyznę Spocka tak blisko, nie? ;)

Widoki nawet by pasowały:

rs

Zaziemskich światów nie czytałem na razie. W sumie to książka przygotowana do wydania po drugiej wojnie światowej, czyli poza tematem tego wątku, choć podobno fabularnie bliska Verne`a. Przypuszczam, że gdyby Umiński pisał książkę tuż po Na drugą planetę to byłaby to jednak zupełnie inna książka. Inny wiek autora - tutaj kłania się Dywan Pratchetta, który w przedmowie wskazuje, że jego pomysłu na książkę zmieniały się wraz z wiekiem, oraz inne doświadczenia - szczególnie doświadczenia związane z katastrofą jaką była II wojna światowa.
Co do Wenus to zabawne. W końcu Lem, który pisał Astronautów niewiele później niż Umiński też wybrał Wenus jako miejsce, w którym istniała inna cywilizacja

Q__

#152
Cytat: rs w 09 Kwi 2025, 23:10Zaziemskich światów nie czytałem na razie. W sumie to książka przygotowana do wydania po drugiej wojnie światowej, czyli poza tematem tego wątku

W sumie niekoniecznie. Wracamy tu do tego, o czym rozmawialiśmy w kontekście Asimova - że czasem pisarze zatrzymują się mentalnie na etapie jakiejś epoki czy stylistyki.

Cytat: rs w 09 Kwi 2025, 23:10Co do Wenus to zabawne. W końcu Lem, który pisał Astronautów niewiele później niż Umiński też wybrał Wenus jako miejsce, w którym istniała inna cywilizacja

Tak, jest to powszechnie (tj. na tyle, na ile znana jest dziś twórczość Umińskiego) znana zbieżność. Może - po prostu - obaj Panowie uznali, że Mars (o Księżycu nie mówiąc) jest zbyt ograny? A może wpływ miało i to, że obaj wcześniej o Marsie (w sposób bardziej kameralny SF-owo) pisali?
Skądinąd "Astronauci" też są jeszcze dość verne'owscy.

rs

A najzabawniejszy jest fakt, że Lem nie mógł znać książki Umińskiego, gdyż kilka lat czekała na druk. Burroughs też pisał o Wenus. Jego cykl to lata trzydzieste. Może Wenus była bardziej na fali niż Mars. W końcu już w okresie międzywojennym kanały na Marsie były uznawane za złudzenie optyczne, oraz wiedziano, że tamtejsza atmosfera jest rzadka. Mars stawał się coraz bardziej niegościnny. Wenus ze swoją gęstą atmosferą mogła wydawać się bardziej atrakcyjna

Q__

#154
Cytat: rs w 10 Kwi 2025, 11:13Może Wenus była bardziej na fali niż Mars. W końcu już w okresie międzywojennym kanały na Marsie były uznawane za złudzenie optyczne, oraz wiedziano, że tamtejsza atmosfera jest rzadka. Mars stawał się coraz bardziej niegościnny. Wenus ze swoją gęstą atmosferą mogła wydawać się bardziej atrakcyjna

Może i tak? W zbliżonym czasie ukazały się też "Lekcja historii" Clarke'a (1949) i "Między planetami" Heinleina (1951), obie z (gadowatymi) Wenusjanami w istotnych rolach.

A propos...
https://en.wikipedia.org/wiki/Venus_in_fiction
https://sf-encyclopedia.com/entry/venus

ps. https://www.sedenko.pl/2024/12/17/czas-na-uminskiego/ ;)

Q__


Q__


Q__

Judith Tarr wraca do - dokumentującej jedną z wypraw Cousteau - serii Voyage To The Edge Of The World, w verne'owskim kontekście:
https://reactormag.com/the-improbable-wedding-of-fire-and-ice-jacques-cousteaus-voyage-to-the-edge-of-the-world/

Trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=wWO_Ee4O-UA

rs

Trzeci tom przygód Chellengera Kraina mgieł. Książka ukazała się w 1926 roku, czyli 13 lat po Trujące pasmo. Tym razem głównym tematem jest spirytualizm. Conan Doyle po smutnych doświadczeniach wojny, kiedy stracił syna i kilku innych członków rodziny zwrócił się po pociechę. Challenger stracił żonę, Summerlee też nie żyje. W końcu Conan Doyle zbliżał się do 70 roku życia.
Malone odwiedza od kościoła parapsychologów, ale opis seansu wyglądał jako parodia. Malone i córka Chellengera są trochę jak Mulder, chcą wierzyć. Potem mamy kolejne seanse i duchy
Utyskiwania starzejącego się Roxtona nad rozwojem alpinizmu brzmią nowatorsko. Przypomina się Ijon Tichy i jego utyskiwania. "Jedynie na Mount Everest można zaznać odrobiny prawdziwej samotności" - dziś brzmi trochę zabawnie
No i niecodzienna krytyka kary śmierci - "Niewielka część duchów, naprawdę znikoma, mam nadzieję, potrafi być śmiertelnie niebezpieczna. To są silne, złowrogie twory, które zdobyły tyle ektoplazmy, żeby na stałe zakotwiczyć się na Ziemi. Ich fluidy są zdolne odbić się w ludzkiej źrenicy i stać dla nas widzialne. Takie duchy są okrutne i przebiegłe, bo z reguły takimi były za życia, i potrafią zranić człowieka. Te potwory są ofiarami naszego systemu penitencjarnego, który uśmierca je w pełni ich sił witalnych, co pozwala im po śmierci szukać zemsty".

Q__

Cytat: rs w 20 Maj 2025, 23:30Tym razem głównym tematem jest spirytualizm. Conan Doyle po smutnych doświadczeniach wojny, kiedy stracił syna i kilku innych członków rodziny zwrócił się po pociechę.

Na jedno smutne - kapitulacja niepospolitego umysłu przed zabobonem, życiowym nieszczęściem wywołana. Na drugie - od jaśniejszej strony patrząc - łącznik pomiędzy dwiema wielkimi tradycjami brytyjskiej literatury - SF (czy też - by użyć lokalnego określenia - scientific romance) i ghost story.

Cytat: rs w 20 Maj 2025, 23:30No i niecodzienna krytyka kary śmierci - "Niewielka część duchów, naprawdę znikoma, mam nadzieję, potrafi być śmiertelnie niebezpieczna. To są silne, złowrogie twory, które zdobyły tyle ektoplazmy, żeby na stałe zakotwiczyć się na Ziemi. Ich fluidy są zdolne odbić się w ludzkiej źrenicy i stać dla nas widzialne. Takie duchy są okrutne i przebiegłe, bo z reguły takimi były za życia, i potrafią zranić człowieka. Te potwory są ofiarami naszego systemu penitencjarnego, który uśmierca je w pełni ich sił witalnych, co pozwala im po śmierci szukać zemsty".

Zarazem pokazanie - choć na drobnym przykładzie - jak empiryczne odkrycie ew. życia pozagrobowego musiałoby wstrząsnąć naszymi pojęciami i sposobem postrzegania świata (potem bawił się tym samym np. Sawyer w "Eksperymencie terminalnym"), i racjonalizacja morderczych upiorów M.R. Jamesa, Le Fanu i nawet co bardziej przyziemnych współczesnych horrorów. A przy tym i niedokończona dukajowa "Baśń" się jakoś kojarzy.

rs

Eksperyment profesora Challengera (When the World Screamed) opowiadanie z 1928 roku, ale mentalnie tkwi w poprzedniej epoce. Conan Doyle miał już 68 lat
"Eter. Ziemia krąży w przestrzeni, a eter przedostaje się do jej wnętrza i zaopatruje ją w czasie ciągłej wędrówki w substancje odżywcze. Inne światy-jeżowce, Mars, Wenus itd. pobierają pokarm w ten sam sposób" -jestesmy 40 lat po doświadczeniu Michelsona-Morleya, a eter ciągle gości jako fizyczna substancja. Od prac Ensteina minęło sporo czasu

Osiem mil! – zawołałem. – Ależ najgłębsza ze znanych studzien artezyjskich, zbudowana na Górnym Śląsku, ma sześć tysięcy dwieście stóp głębokości!
8 mil to 12,874752 kilometra. Trochę więcej niż Supergłęboki Odwiert Kolski. 6 tys. stóp to 1.889760km. Nie wiem jednak co to za studnia. Najgłębsza Kopalnia Węgla Kamiennego w Polsce "Budryk" w Ornontowicach to 1320 m., tyle że ona powstała w 1978 roku. ROW Ruch Rydułtowy to 1220 metrów. Na trzecim miejscu plasuje się Zofiówka o głębokości 1125 metrów. Tylko Rydułtowie wydobywano węgiel (a więc pewnie istniały też system odwadniania) w czasach Conan Doyle`a, ale ciągle brakuje 800 metrów. Do tego nie wiem do jakiej głębokości sięgała kopalnia w latach dwudziestych XX wieku

Q__

Cytat: rs w 21 Maj 2025, 08:20Eksperyment profesora Challengera (When the World Screamed) opowiadanie z 1928 roku, ale mentalnie tkwi w poprzedniej epoce.

Ba, może w jeszcze starszej. Zdaje się, że podobne do centralnej fabularnie dla niego tezy głosił już Giordano Bruno, który skazany na stos został m. in. za twierdzenie, że "Ziemia posiada zmysłową i rozumną duszę". A w jego trzecim dialogu pojawia się wyraźne porównanie naszej planety do żywego organizmu i słowa o ciele Ziemi (niestety, dysponuję tylko tekstem przekładu angielskiego):

Theophilus –/.../ to mean under the name of Earth the whole machinery and the entire animated part, which consists of dissimilar parts; so that the rivers, the rocks, the seas, the whole vaporous and turbulent air, which is enclosed within the highest mountains, should belong to the Earth as its members, just as the air [does] in the lungs and in other cavities of animals by which they breathe, widen their arteries, and other similar effects necessary for life are performed. The clouds, too, move through accidents in the body of the Earth and are in its bowels as are the waters."

Przy czym grzebiąc jeszcze głębiej można dotrzeć do Platona, który - w "Timaiosie" - tak pisał:

"Przyjmijmy, że Wszechświat jest najpodobniejszy do tej istoty żywej, której poszczególne istoty żywe i gatunki są cząstkami. Ta istota obejmuje i ma w sobie wszystkie istoty żywe pomyślane tak, jak ten świat zawiera nas i wszelkie inne zwierzęta natury widzialnej"

(Co prawda tam Ziemia, tu cały Wszechświat, ale kierunek zbliżony...)

rs

W sumie w pewnym stopniu teoria Gai jest potomkiem postrzegania Ziemi jako żywej istoty. Tak na marginesie - dopiero teraz skojarzyłem, że powiedzenie na falach eteru mogło być dosłowne, radio wynaleziono już po doświadczeniu Michelsona-Morleya czyli eter dłużej straszył niż sądziłem

Q__

#163
Cytat: rs w 21 Maj 2025, 23:30W sumie w pewnym stopniu teoria Gai jest potomkiem postrzegania Ziemi jako żywej istoty.

Tak.

Z innej beczki... Skoro O'Briena (nie-Milesa ;)), w temacie horrorowym,  wspomniałem. Antologizowana regularnie z jego "Diamentową soczewką"*, choćby w "Drodze do science fiction", czy cyklu słuchowisk Weird Circle:
https://www.otrcat.com/p/weird-circle
I na uczelniach z nią omawiana:
https://studiegids.universiteitleiden.nl/en/courses/113682/short-stories-in-english-1830-1990
"Córka Rappacciniego" Nigela Hawthorne'a:
https://en.wikisource.org/wiki/Mosses_from_an_Old_Manse/Rappaccini's_Daughter
...nieprzypadkowo rozgrywa się przed wiekami w Padwie. Ojciec jej bohaterki tyt. (pierwowzoru komiksowej Poison Ivy zresztą) jest bowiem sugerowanym przez fabułę potencjalnym (fikcyjnym) współ/założycielem prawdopodobnie najstarszego znanego ogrodu botanicznego:
https://en.wikipedia.org/wiki/Orto_botanico_di_Padova
https://whc.unesco.org/en/list/824/
https://ortobotanico1545.it/en/

A gdy i o "Diamentowej..." była mowa, przypomnijmy sobie i realne dokonania jej wewnątrzfabularnego zagrobowego wynalazcy ;):
https://en.wikipedia.org/wiki/Antonie_van_Leeuwenhoek
http://www.euronet.nl/users/warnar/leeuwenhoek.html
https://lensonleeuwenhoek.net/
https://ucmp.berkeley.edu/history/leeuwenhoek.html
http://www.brianjford.com/Lab%20News%20Sept%20pA4-A6.pdf
W tym jego prawdziwy mikroskop:
http://www.mindspring.com/~alshinn/Leeuwenhoekplans.html

* https://forum.startrek.pl/index.php?topic=32.msg3880#msg3880

Q__

#164
Jeszcze z klasyki - opowiadanie "Gwiazda" ("The Star") Wellsa, czasem uważane za pierwszy utwór nowocześnie pojętej SF (niewątpliwie, widać jego echa u Stapledona i Carke'a z jednej, a Haldemana np. z drugiej strony), a zdecydowanie stanowiące początek tej SF-owej tradycji, do której Mistrz Lem przyznałby się bez wahania. Zwięzłe, poruszające i - co podkreślał Gernsback w przedmowie do jego gazetowego wydania - w pełni poprawne naukowo:
https://en.wikisource.org/wiki/Tales_of_Space_and_Time/The_Star