20.000 mil podmorskiej żeglugi

Zaczęty przez Q__, 29 Lut 2024, 10:10

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__



rs

Władysław Umiński, W głębinach oceanu

Książka napisana w 1920 roku. Za kilka lat w USA zacznie się Pulp Era SF. Powieść Umińskiego kojarzy się z  Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi, tyle że została napisana 50 lat później niż jej pierwowzór. Łódź podwodna ciągle jest w powieści nowym wynalazkiem, a przecież kilka lat wcześniej były one użyte podczas I wojny światowej. Od kilkunastu lat okręty podwodne były na wyposażeniu marynarek wojennych, choć do bieguna długo jeszcze nie mogły dopłynąć. Już z tego punktu widzenia powieść jest dosyć anachroniczna.
To co urocze w tej powieści, to fakt, że jego autor zdaje sobie sprawę, że coś w historii się zmieniło. Świat był już poznany, białych plam na mapach już nie było. XIX wiek zapełnił mapy, zamiast odkryć, została turystyka. Umiński jest świadomy, że Europejczycy niedługo będą znać inne lądy równie dobrze jak Europę. Nie było już czego odkrywać. Zostało dotarcie do Bieguna Północnego, czy wejście na najwyższe szczyty, ale epoka odkryć geograficznych się już skończyła.
Powieść dotyczy dotarcia do bieguna północnego. Umiński pisał kilkanaście lat po wyprawach Cooka i Peary`ego. Jego rozważania dotyczące zastrzeżeń dotyczących wyprawy Peary`ego brzmią dziś dosyć rasistowsko, choć paradoksalnie miał on częściowo rację, dopiero 30 lat temu okazało się, że Peary do bieguna nie dotarł. W powieści wspomina się też Amundsena jako wielką gwiazdę, którą rzeczywiście był w czasach pisania powieści. Jesteśmy ponad 30 lat przed osiągnięciem bieguna południowego przez USS Nautilus. Niemniej nowi Magellanowie, Kolumbowie, Stanleyowi byli do wyobrażenia już tylko w ostatnią granicą.
Książkę postrzega się jako niemal dosłowną przeróbkę Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi Verne'a. Nie do końca jest to uzasadnione. Schemat powieści jest podobny opowiada o przygodach podróżników łodzi podwodnej. Tyle, że powieść nie opowiada o podwodnym świecie, a konkretnie o podróży pod Morzem Arktycznym (od niedawna Ocean Arktyczny. Punkt startu powieści jest inny - zamiast uwięzienia bohaterów mamy ochotników, którzy chcą wzięli udział w wyprawie. Zamiast doświadczonego kapitana, który od jakiego czasu mamy dziewiczy rejs. Mamy też kobietę, która odmawia ręki młodemu dandysowi, chyba że dokona czegoś heroicznego. Nie da się jednak ukryć epigońskiego charakteru powieści, która w niedużym stopniu wykracza poza ówczesną technologię.
Tak jak u Verne`a polowanie na ptaki czy ssaki to nie tylko chęć zdobycia pożywienia, ale też przezwyciężenie nudy, rozrywka. Jeszcze długo nie budziło to wątpliwości, z dzisiejszej wrażliwości brzmi to upiornie. Umiński nie widzi problemu z zabijaniem rzadkich gatunków, które bliskie są wymarcia. Bezmyślność straszliwa. Upiorna lektura. Tak na marginesie to Umiński nie zastanawia się nad temperaturą na zewnątrz. Bohaterowie beztrosko wychodzą bliżej ławicy morsów. Kto by się jednak przejmował.
Postacie są dosyć płaskie. Celine ma być nagrodą dla bohatera, w sumie jest tego świadoma, że jak Kornel się wykaże, to będzie dawała mu d..., co oczywiście jest ładniej ubrane, zostanie wybranką serca Kornela. Inna sprawa, że tylko początkowo ta wizja nie była jej przyjemna, już na statku najchętniej oddała mu wszystko, tyle że on był ciapą. Kornel jest początkowo mocno antypatyczny, bogaty sebix, dopiero później normalnieje. Jego zagrywka z drugim statkiem jest trochę dziwaczna.

Q__

#168
Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52Książka napisana w 1920 roku. Za kilka lat w USA zacznie się Pulp Era SF.

W sumie zależy jak liczył. Burroughs i Merritt zdążyli do tego czasu już debiutować. Natomiast do zaistnienia "Amazing Stories" w istocie zostało 6 lat.

Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52Powieść Umińskiego kojarzy się z  Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi, tyle że została napisana 50 lat później niż jej pierwowzór. Łódź podwodna ciągle jest w powieści nowym wynalazkiem, a przecież kilka lat wcześniej były one użyte podczas I wojny światowej. Od kilkunastu lat okręty podwodne były na wyposażeniu marynarek wojennych

W zasadzie łodzie podwodne istniały już w czasach Verne'a*. Ale z drugiej strony zwróćmy uwagę ile dekad po locie Gagarina i spacerku Leonowa wciąż można było zepatować publikę "Grawitacją", i że "Apollo 13" choć to film historyczny, paradokumentalny wręcz, najbardziej do odbiorców klasycznej SF trafia. Może więc kluczowe nie jest tu to, czy dana technologia już istnieje (te z technothrillerów militarnych np. istnieją, zazwyczaj), a odległość jej zastosowań od potocznego doświadczenia autora i - tym bardziej - odbiorców?

* https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=3754&page=12#msg299349

Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52To co urocze w tej powieści, to fakt, że jego autor zdaje sobie sprawę, że coś w historii się zmieniło. Świat był już poznany, białych plam na mapach już nie było. XIX wiek zapełnił mapy, zamiast odkryć, została turystyka.

I dlatego SF zaraz między gwiazdy wystrzeli (na najbliższe ciała niebieskie już zdążyła). I odkryje, że tylko limit Universum ją ogranicza (kłania się Stapledon ze "Star Makerem", ale i piszący dokładnie w czasie, w którym powieść Umińskiego do druku trafiła, "Doc" Smith).

Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52dopiero 30 lat temu okazało się, że Peary do bieguna nie dotarł.

W sumie wciąż nie wiadomo - dotarł, czy nie, ale wątpliwości są.

Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52W powieści wspomina się też Amundsena jako wielką gwiazdę, którą rzeczywiście był w czasach pisania powieści.

Dla mojej babci - w omawianym czasie lat naście mającej - Amundsen, Scott - to były nazwiska.

Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52Jesteśmy ponad 30 lat przed osiągnięciem bieguna południowego przez USS Nautilus.

USS Nautilus dopłynął do bieguna północnego, i tym sposobem Umiński, choć tak wtórny w tym wypadku, wyszedł na proroka ;). Do bieguna południowego natomiast dopłynął Nautilus z "20 000 mil...", czym Verne - choć idea jego - sam sobie nieświadomie strzelił w stopy ;).
https://en.wikisource.org/wiki/Works_of_Jules_Verne/Twenty_Thousand_Leagues_Under_the_Sea/Chapter_37

Cytat: rs w 10 Cze 2025, 09:52Mamy też kobietę, która odmawia ręki młodemu dandysowi, chyba że dokona czegoś heroicznego.

Brzmi jak powtórka z wątku Malone'a, sprzed lat paru. Acz poniekąd i "Gwiazda Południa" od biedy się kojarzy.

rs

Cytat: Q__ w 10 Cze 2025, 14:35USS Nautilus dopłynął do bieguna północnego, i tym sposobem Umiński, choć tak wtórny w tym wypadku, wyszedł na proroka ;). Do bieguna południowego natomiast dopłynął Nautilus z "20 000 mil...", czym Verne - choć idea jego - sam sobie nieświadomie strzelił w stopy ;).
https://en.wikisource.org/wiki/Works_of_Jules_Verne/Twenty_Thousand_Leagues_Under_the_Sea/Chapter_37
 


No tak, do bieguna południowego to miałby problem dopłynąc :) oj od dawna Antarktyda rozciąga się  na około. Ostatni raz można było dopłynąć do niego łodzią chyba w mezozoiku

Q__

Pozostając w klimatach verne'owsko-postnautilusowych. Trailer mało znanej ekranizacji "Robura zdobywcy", zatytułowanej "Master of the World":
https://www.youtube.com/watch?v=IK78UcJmiJw

Q__


rs


Q__

Myślałem, że ktoś odtworzył trasę verne'owskiego, ale prawda - to nawet lepiej :).

Q__

Drobna ciekawostka - o ile największe klasyki Shelley, Verne'a i Wellsa, oraz wczesny Umiński kwalifikowani teraz bywają do ery Scientific Romance, o tyle późniejsze dzieła, które tu omawialiśmy do - nowo zdefiniowanej Radium Age of SF:
https://mitpress.mit.edu/series/radium-age/
Który to termin ukuł pan zwący się Joshua Glenn:
https://en.wikipedia.org/wiki/Joshua_Glenn

Q__


Q__


Q__


rs

Caspak series - Ląd zapomniany przez czas

Po raz kolejny człowiek spotyka dinozaury i praludzi. Od Podróży do wnętrza Ziemi minęło pół wieku. Zaginiony świat to kilka lat. Edgar Rice Burroughs miał za sobą cztery tomy cyklu o Marsie i kilka tomów o Tarzanie. Pomysł powrotu do prehistorycznego świata przez cywilizowanych ludzi, którzy wykorzystują nietypowe warunki - wnętrze Ziemi, zamknięty ekosystem, a w tym wypadku odosobniona wyspa - aby spotkać się z dawnym życiem. Oczywiście jesteśmy daleko od naszych wyobrażeń, choć pewne elementy sa już nam bliższe. U Burroughs pojawiają się gatunki dinozaurów nam znane - Allozaur, Tyranozaur, Diplodok. Jego poprzednicy byli tutaj bardziej odlegli, byli jednak wcześniejsi. Choć Challenger być może spotkał się z allozaurem lub megalozaurem. Pierwszy tom trylogii jest dosyć podobny do dzieł poprzedników. Z tym, że wykorzystuje ona łodz podwodną i Wielką wojnę. Niemcy zachowują się jak barbarzyńcy, ale bohater miał swój udział w doprowadzeniu do barbarzyństwa. Bowen Tyler jak Tony Stark produkuje broń, której później sam pada ofiarą
Książka jest charakterystyczna dla epoki. Kobieta służy do wyzwolenia pokładów bohaterstwa w bohaterze. Jak Bohater o tysiącu twarzy - sprawdz czy Lys La Rue nie jest zaginioną siostrą :) Lys La Rue towarzyszy gromadzie młodych mężczyzn, żaden z nich nie próbuje tego wykorzystać. Jej romans z Bowen Tyler jest bez ikry, bez cielesności. Biały człowiek spotyka barbarzyńców, których trzeba wychować. W tym wypadku barbarzyńca to człowiek pierwotny, ale brzemie białego człowieka nie pozwala o tym zapomnieć. Już na wstępie widzimy, że coś jest nie tak. Pierwotni ludzie tworzą stada od goryli po neandertalczyka. Widzimy, że jest to dziwne, więc może ma sens. Nie da się ukryć, że Burroughs jest po napisaniu Księżniczki Marsa i widzimy, że kolejne tomy będą pogłębiały świat. Widzimy, że z wyspą jest coś nie tak. Bohater spotyka dinozaury jedynie na początku potem spotyka prehistoryczne ssaki. Do tego na wyspie nie ma dzieci. Pewnie to nie przypadek. W końcu w cyklu Barsoom też na początku nie było białych, czarnych, czy żółtych Marsjan. Tak jak w  Barsoom na Caprona ludzie chodzą nago.

Q__

#179
Cytat: rs w 02 Wrz 2025, 23:44Po raz kolejny człowiek spotyka dinozaury i praludzi. Od Podróży do wnętrza Ziemi minęło pół wieku. Zaginiony świat to kilka lat.

Nie zapominajmy o "Profesorze Przedpotopowiczu" z roku 1896.
https://pl.wikisource.org/wiki/Profesor_Przedpotopowicz
(Ciągu dalszym "Doktora Muchołapskiego" zresztą:
https://pl.wikisource.org/wiki/Doktór_Muchołapski)

W sumie ciekawe, swoją drogą, że temat - wydawałoby się - tak prosty, i tak łatwy do wyczerpania, był odgrywany tyle razy pod rząd, i odgrywany jest do dziś, we wszystkich możliwych mediach.