Starfleet Academy

Zaczęty przez Q__, 23 Lis 2023, 13:14

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__


toudi

ST: SFA 1x07 bez zbędnego przedłużania rozpocznijmy ten ponury zjazd jakości. Najgorszy odcinek z dotychczasowych 7. Co jest sztuką, bo poprzeczka szoruje po podłodze. Odcinek to jedna wielka sieczka cliché i nieudanych kopii pomysłów zewsząd. Wszystkich nie wymienię, bo się nie da. Ale postaram się wymienić chyba największe problemy odcinka. Zacznę od najbardziej mnie bolącego...

Reno, jedna z naprawdę niewielu postaci Dicovery do której czułem sympatię i naprawdę cieszyłem się, że pojawiała się na ekranie. W tym odcinku odcinku zamienili naprawdę przyjemną, twardo stąpającą po ziemi postać z dużą dozą ironii i sarkazmu w niesmaczny żart, skecz wręcz. Jej rola w odcinku to właściwie żart o rozbitym o drzwi palcu - jeszcze w kreskówkowej animacji. To miał być comic relief? No żenujące. Do tego wstawione tylko po to, by niby przyłapać wałęsających się łamiących przepisy kadetów.

Bezpośrednio z tym łączy się innych "comic relief" - WARPowy ślimak - no to chyba opisuje całą tę scenę. Ani nie śmieszna ani ciekawa. Ślimak przemieszczający się z prędkościami nadświetlnymi. Co więcej mam powiedzieć, miało być śmiesznie, jest tylko żenująco.

Ale jak jestem już w tym laboratorium, to dwoje dorosłych ludzi - studentów ok, ale jednak nadal dorosłych - otwierających losowe pojemniki z chemią lub jakimiś związkami organicznymi i patrzą co coś się stanie. Co to za test cykora? Co on ma udowodnić? Wiecie, prank z podrzuceniem banana uczulonemu na nie jest sensowniejszy. Bo choć będzie zabawny dla otoczenia, ale samemu losowo próbować sobie zrobić krzywdę. W związkach, które maja szansę zabić od samego zetknięcia ze skórą?  To jest dziecinne, na poziomie w przedszkola, nie studenta jedna z najlepszych uczelni.

Pomieszczenie transportera - wiecie, pamietacie, czy to czasy preTOS, czy TOS, czy TNG, wszystkie one miały specjalne pomieszczenie, bo wymagało ono sporo mocy i czujników by poprawne przesłać obiekt. W postTNG takie teleportery znalazły się na każdej ulicy I super, po pokazywało to ewolucję technologii. W 32 wieku, w DSC pomieszczania teleporteru nie było, skakali gdzie chcieli i jak chcieli. Prawie jak magia. Używanie turnbowind czy wręcz przechodzenie przez drzwi stało się passé. Ok. twórcy przenieśli akcje 800 lat do przodu, mogą i takie cuda tworzyć. Ale SFA jesteśmy kilka lat dalej i nagle okazuje się, że z teleportacji można skorzystać tylko w jednym miejscu na głównym korytarzu i nigdzie indziej. A do urządzenia jest kilometrowa kolejka, bo tak wielki statek jak Athena ma tylko jeden punkt.

I jeszcze jeden technologiczny problem. SFA dzieje w świecie z olbrzymimi wyzwaniami transportowymi. Wielkie wypalenie zniszczyło wiele szlaków komunikacyjnych i rozwaliło właściwie każde znaczące się imperium. A Klingonom nawet rozwalił ojczystą planetę. No i w tym świecie, który został zdruzgotany przed stu lat okazuje się, że jest rasa, która może znikąd otwierać tunele podprzestrzenne miedzy dowolnymi miejscami w galaktyce. I wiecie, problemem nie jest technologia samo w sobie, bo znamy ja ze Star Treka, gdzie w czach TNG i postTNG była pokazana jako trudno dostępna - czy to wymarła rasa, czy też BORG, który też tę technologię chował przed wiedzą ogólna. Ale tu mamy jedną z głównych ras i co, nie dzieli się tą technologią? Przecież ona by całkowicie rozwiązała problem kryzysu transportowego. Okręty stały by się przestarzałe. Po co podróżować tygodniami w zamkniętym statku, jak można w dowolnym momencie przeskoczyć na inną planetę? No i problem piratów by zniknął, bo nie mieli by na kogo polować. Same plusy o technologii o której pewno już w SFA nie usłyszymy.

A teraz idziemy na problemów społecznych. Cały wątek ślubu Darema, kopia ślubu Spocka, od ustawki po narodzeniu, po scenerię. Miał być wodny świat, jest pustynia. Czemu? kto wie, pewno sceny w basenie były już za drogie. Do tego jeszcze to porwanie Darema, konieczność upuszczenia przez niego Akademii, bo ma obowiązki jako król. Jedno cliche za drugim. A potem jeszcze wątek Jay-Dena. Naszej serialowej cio... pacyfistycznego klingona geja, który nagle dostaje cohones i biegnie ratować porwanego przyjaciela. Zero powiadomienia kogokolwiek, zero myślenia, po prostu włazi w teleport do nie wiadomo gdzie. (W czasach TNG komunikator to mała przypinka, co każdy ma ją ze sobą nawet na wakacjach a tu w akademii zero komunikacji...) A tam z bohatera zostaje najlepszym przyjacielem i świadkiem na ślubie Darema. A pamiętacie jak kilka odcinków temu, Darem był dupkiem i dręczył Jay-Dena, nie przejmujcie się ani twórcy ani bohaterowie o tym nie pamiętają.

Ale to nic, sceny interakcji między Daremem a Jay-Denem kręcono są w bardzo charakterystyczny z sposób, wynika z nich jednoznacznie, że Darem ślub brał tylko i wyłączenie z obowiązku, nie z uczucia (zresztą do panny młodej też to dociera) a Darem szkli oczka do (zajętego obecnie, jeszcze) Jay-Dena, który chyba nawet odwzajemnia uczucia, ale jest akurat zajęty...

Ten niedopowiedziany związek między, między kolejną homoseksualną parą to nie jedyna romansowa drama odcinka. Do tego wszystkie wpada nam niczym WARP ślimak Genesis Lythe doskonała córeczka admirała, która ewidentnie leci na samców alpha i za takiego uważa Caleba. Ten niestety jest teraz mocno zajęty myślami o Tarimie, która niemal nie przekręciła się ratując mu życie. Ponieważ Genesis wie, że chwilowo nie ma u niego szans (ale pewno do finału miejsce u boku Caleba się zwolni..) to przymila się do Darema. Niedoszłego samca alpha w stadzie. Pozostaje czekać, czy przeżyje szok, jak dowie się, że jest niewłaściwej dla niego orientacji Czy tez może z poczucia przyjacielskiego obowiązku tu też Darem się poświęci i będzie jej partnerem?  Czas pokaże.

Swoją drogą watek Genesis z tego odcinka... tej idealnej córeczki admirała, co właśnie dostała rekomendacje na kurs kapitański, przepraszam kurs oficerów flagowych byłoby chyba bardziej poprawnie w naszym języku. No po prostu idea... a nie czekaj, prawie zapomniałem, to żaden ideał, tylko kolejny rozwydrzony dzieciak, co kłamstwem próbuje osiągnąć sukces. Okazało się, że podmieniła listy polecające do Akademii, więc teraz musi je skasować, bo jakimś cudem w czasie kontroli dokumentów do kursu kapitańskiego prawda wyjdzie na jaw (sic!). Ale wiecie, nie zniszczyć fizyczne listy, tylko mówimy o kopiach elektronicznych. Co to za 1200 lat kopie zapasowe przestaną istnieć? Nikt niby nie zauważy, że zniknęły i nię będzie dopiero drążył? To jakaś logika za tym stoi? Ale to tak nie ma znaczenia, bo Reno w końcu wpada na naszych błąkających się kadetów i całe domino się sypie. A Caleb i Genesis dostają jakże okrutną karę 200 godzin prac społecznych.

Czy jeszcze o jakiś idiotyzmach odcinka zapomniałem? Na pewno. Np. brak sensorów na statku, fakt, że na statku załogą szkieletową zostaje 1 oficer (słownie jeden, nie ma nawet jakiś holograficznych zabezpieczeń, żadnego AHM nic) że poza Calebem nie ma inne osoby, która nie miała by się gdzie udać na przerwę świąteczną. Że na okręcę nie ma żadnego czujnika, który by zauważył, że nagle pojawiły się dwie osoby bez uprawnień i że dwoje kadetów zniknęło z korytarza z którego zniknąć nie powinno. Że odpalenie silników impusolwych, warp i czego tam jeszcze nie wymyślili gdy okręt bez załogi jest w trybie budynku nie wzbudza żadnego alarmu. Że nasza holoistota SAM musi korzystać z tego samego tranportera co żywe organizmy (ciągle nie wiadomo jak ona działa, czemu się psuje i czemu przez miesiąc nikt jej nie naprawił). O tym, że kochanek nie martwi się tym, że jego miłość zaginęła i nie poleciała z nim na Ibizę i go to nie martwi.  A i jeszcze Caleb co nie ma odwagi skontaktować się ze swoją miłością, choć ta uratowała mu życie. Nie znam się, ale ja bym na ten Betazed na jego miejscu poleciał w tej przerwie świątecznej, nawet jakby miała mnie Tarima nie chcieć zobaczyć. I za nim mnie tu zaatakujecie, że przecież by nie zdążył w te kilka dni wolnego - bo to w czymś powstrzymuje twórców. tunele podprzestrzenne z rękawa wyciagają, jaki to problem akurat poprosić choćby i Discovery o podrzucenie go?

Podsumujmy ten siódmy odcinek. Star Trek to była space opera. Czasem epicka, czasem tylko opera. Nie miałem wysokich oczekiwań do Starfleet Academy, liczyłem się z tym, że to będzie teen drama, że nie wszystko może mnie tu interesować, angażować. Ale dostajemy serial, gdzie science fiction to tylko comic relief. Nie ma tu nawet grama logiki czy zachowanego ciągu przyczynowo-skutkowego. Co więcej mamy bardzo krótki sezon a na 7 odcinków dostajemy kolejnego zapychacza, który nigdzie nie posuwa fabuły. Nie daje nam nawet wglądu w genezę postaci. Jest po prostu o niczym. Powiedziałbym, że SFA tym odcinkiem walnęło w dno, ale obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. Cały kredyt zaufania, jaki dałem serialowi po dwóch pierwszych odcinkach został zmarnowany. Ten serial przestał walczyć o miano najgorszego z DDSC, teraz sprawdzamy jak nisko może upaść.
 

Q__

#167
A takie zdanie o ep. 7 wyraził Eiree:
Dzisiejszy odcinek dalej pokazuje, że miało sens przedłużać ten serial o kolejny sezon w ciemno.
Świetny odcinek z emocjami, które targają ludźmi. I w dobrej sztuce aktorskiej pokazany.


Chętnie zaprosiłbym Was obu do naszego (to znaczy Smoka.Eustachego) wirtualnego studia na Riverside, bo wymiana zdań dwu inteligentnych ludzi tak różniących się opiniami, mogłaby zaowocować ciekawą debatą.

Cytat: toudi w 19 Lut 2026, 20:21Swoją drogą watek Genesis z tego odcinka... tej idealnej córeczki admirała, co właśnie dostała rekomendacje na kurs kapitański, przepraszam kurs oficerów flagowych byłoby chyba bardziej poprawnie w naszym języku. No po prostu idea... a nie czekaj, prawie zapomniałem, to żaden ideał, tylko kolejny rozwydrzony dzieciak, co kłamstwem próbuje osiągnąć sukces. Okazało się, że podmieniła listy polecające do Akademii, więc teraz musi je skasować, bo jakimś cudem w czasie kontroli dokumentów do kursu kapitańskiego prawda wyjdzie na jaw (sic!).

Co oznacza, że jej psychopatowaty ;) wizerunek z pilota nie był w 100% żartem/pozą.

Cytat: toudi w 19 Lut 2026, 20:21Genesis Lythe doskonała córeczka admirała, która ewidentnie leci na samców alpha i za takiego uważa Caleba. Ten niestety jest teraz mocno zajęty myślami o Tarimie, która niemal nie przekręciła się ratując mu życie. Ponieważ Genesis wie, że chwilowo nie ma u niego szans (ale pewno do finału miejsce u boku Caleba się zwolni..)

Ja bym ich chętnie na koniec zobaczył jako przykładne trójkątne małżeństwo, tak w tradycji swobody erotycznej, którą chciał wprowadzić do Treka Roddenberry ;).

Tu - bo napisałem to samo i na serwerze - Dragon88 dopowiada:
Było przecież. Worf, Dax I Jadzia 🤣

ps. Featurette poświęcona Brace:
https://www.youtube.com/watch?v=h5MOet_9ma0

toudi

Cytat: Q__ w 19 Lut 2026, 17:13Giamatti o tym, że Braka przeżyje pierwszy sezon
Ja już nie pamiętam gdzie to pisałem, czy tu już o tym wspomniałem, ale ze znajomym uknuliśmy taką teżę, że Braka to zaginiony syn Ake. A ojcem może być np. ten Klingoński Generał z 4 odcinka...

Cytat: Q__ w 19 Lut 2026, 21:01A takie zdanie o ep. 7 wyraził Eiree:
Dzisiejszy odcinek dalej pokazuje, że miało sens przedłużać ten serial o kolejny sezon w ciemno.
Świetny odcinek z emocjami, które targają ludźmi. I w dobrej sztuce aktorskiej pokazany
Jeśli to nie sarkazm, to bardzo chce przeczytać rozwinięcie, by mi pokazać to, czego ja na pewno nie widziałem w tym odcinku.

Cytat: Q__ w 19 Lut 2026, 21:01Chętnie zaprosiłbym Was obu do naszego (to znaczy Smoka.Eustachego) wirtualnego studia na Riverside, bo wymiana zdań dwu inteligentnych ludzi tak różniących się opiniami, mogłaby zaowocować ciekawą debatą.
Nigdy nie mów nigdy :)

Cytat: Q__ w 19 Lut 2026, 21:01psychopatowaty
Na psychopaty jeszcze z niej nie zrobili. Na razie ambitny cwaniaczek.

Cytat: Q__ w 19 Lut 2026, 21:01Ja bym ich chętnie na koniec zobaczył jako przykładne trójkątne małżeństwo, tak w tradycji swobody erotycznej, którą chciał wprowadzić do Treka Roddenberry ;).
Ja tu już nie chce. Znam póki co tylko jedno takie małżeństwo (Honor Harrington + Hamishowie) i nawet tam jest to dosyć grubymi nićmi szyte. Tu? tu strach się bać co dostaniemy. Poza tym, coś czuję, że prędzej dostaniesz trójkąt homoseksualny, niż hetereo/binarny. Bo ten drugi byłby zbyt "normalny".

Q a w ogóle gdzie twoje zdanie? Czy już się poddałeś? :) Bo ja szczerze, to po tym odcinku mam takie ostre zwątpienie w ten serial. Trzyma mnie myśl, że bliżej końca jesteśmy niż początku.  Gdyby ten odcinek był jako 4 lub 5, to myślę, że odpuściłbym resztę.

Q__

Cytat: toudi w 19 Lut 2026, 22:08Ja już nie pamiętam gdzie to pisałem, czy tu już o tym wspomniałem, ale ze znajomym uknuliśmy taką teżę, że Braka to zaginiony syn Ake. A ojcem może być np. ten Klingoński Generał z 4 odcinka...

Chyba nie, bo on ma być pół-Klingonem, pół-Tellarytą...

Cytat: toudi w 19 Lut 2026, 22:08Q a w ogóle gdzie twoje zdanie? Czy już się poddałeś? :)

Prawdę mówiąc w wypadku każdej nowej serii ST (ORV wliczając) mam taki moment, gdy dopada mnie zmęczenie. Za mało odcinków-arcydzieł, czy choć ciekawych wątków tła, które by utrzymały moją uwagę.

ps. xetnoinu napisał na naszym serwerze:
Tymczasem w polskim streamingu jest czwarty odcinek Akademii Gwiezdnej Floty. Ten z Klingonem na debacie. Poszukuję nazwy tego, co mu dolega. Czyli problemu z wystąpieniami przed grupą (rodzaj tremy), ale tak silnej, że wywołuje zmiany w ciele, silne pocenie się, zawroty głowy, uczucie słabości prawie pomroczność. Jak znam życie to ma to nazwę i by mi się przydała. Chyba, że nie ma i twórcy postanowili skonstruować metaforę jakiejś niepełnosprawności lub atypowości lub jakiegoś spektrum jak w odcinku z głuchym w jakimś stopniu Betazoidem. Żartobliwie to dyskusjofobia.
Ale tam jest wyraźnie pokazany bardzo głęboki problem jak emocje powodują niekontrolowany wpływ na ciało i uniemożliwiają postaci funkcjonowanie na poziomie jak otoczenie. Plus postać ma w retrospekcjach taką dawkę traum życiowych, że przebili chyba wszystko, bo streścili je w jednym odcinku.
Nie czytam anglosfery o wyższych niż widziałem odcinkach ale czuję już w trzewiach hejt na sam pomysł takiego Klingona. Ale przecież nietypowy Klingon to podstawa pomysłów ST. Worf był nietypowy, bo wychowany w pacyfistycznym otoczeniu ale w sercu on pacyfistyczny nie był i całe życie spędził w tym wewnętrznym rozdarciu. W ENT mamy naukowca Klingona, który uratował de facto Imperium i się okazuje, że jest w tej kulturze miejsce na walkę na polu genetycznym i medycznym.  Nowe Treki też dawały nietypowych Klingonów. Klingonka LRell to naukowcxyni specjalistka w genetyce, mikrochirurgii i implantacji osobowości do engramów pamięci. W LD mamy braci Klingonów rolników!, którzy lubią sobie pokopać roślinki na krwawe wino i hodować robale na gagh.
Teraz nasz Klingon w Akademii jest chyba jeszcze bardziej nietypowy. Bo w poprzednich postaciach jednak zawsze była część takiego typowego Klingona jakich nam w tle opisywano i czasem pokazywano jak zapita trójka wojowników pokazana w DS9 na ścieżce zemsty.
Czyli chla, żre, jest agresywny, bawi się, opowiada historie.
Nasz Klingon z Akademii to antyteza takiego Klingona. Tak ekstremalny przypadek nieklingoństwa że ze świecą szukać.
Podoba mi się że podjęto się wyjaśnienia dlaczego w disco 3-5 Klingonów nie ma.
Z meta wiedzy to twórcy uciekli od tematu bo nie potrafili, co było proste, wyjaśnić że w disco  3-5 ten gatunek nie będzie wyglądał jak w Disco 1-2.
Wbrew gadaniu hejterow wątpię by kiedykolwiek miano pomysł by w trzecim sezonie mieli być Klingoni w wyglądzie Tekuvmy. Nie ma najmniejszych podstaw do takiej tezy.
Ale po hejcie na Disco 1-2 po prostu scenarzyści przemilczeli istnienie tego gatunku. Co zrodziło teraz potrzebę wyjaśnień.
Wracając do odcinka czwartego. Jest on słabo się skomponowany i słabo wyreżyserowany. Narracja bardzo zwolniła i muzyka naśladuje takie wolne odcinki np z BSG. Z tym że to jest nieudolne naśladowanie i to miało sens po potoku odcinków o szalonym tempie. A tu mamy czwarty odcinek i nic tego nie uzasadnia. I jeszcze pamiętajmy że SFA ma znacznie dłuższe odcinki jak SNW czy DISO nie wspominając o LD i PRO.
Aż się prosi robić scenariusz nawet na cztery ploty. Trzy ploty AB oraz pomniejszy C to już był standard w rozwiniętym TNG.
Próbowano w tym odcinku. Debata i przeszłość Klingona to płot A i B.  Przeszłość Imperium  oraz przeszłość Pierwszej Oficer chyba miały być plotem C i D ale tego było za mało. Z tym że starano się aby te wątki były zbieżne. Nie rozumieją tu scenarzyści że jeden wątek w klasycznych Trekach był pozornie z innej kuźni ale on w jakimś często metaforycznym lub komplementarnym sensie wzmacniał główne wątki. Nie chodzi o to aby cztery wątki dreptały wokoło Klingona na pierwszym planie - co tu zrobiono
Wątek historii rodzinnej Pierwszej Oficer obiecujący, i mam nadzieję że dowiemy się więcej.  Postać z dwu takich gatunków i jak obie kultury to odbierają jest bardzo w Treku.
Takim Treku bardzo dalekiej przyszłości po setkach lat integracji i kosmopolityzmu galaktycznego.
Teraz wątek upadku Klingonów z powodu wybuchu? opuszczenia? zniszczenia? Kronos.
Jak drugi raz obejrzę to zrobię dochodzenie jakich słów użyto. Ogólnie za mało informacji. Coś tam o Zapłonie. Ale to było wiek temu!
A pokazane jest nomadyczne życie jednej rodziny. Jakby ten Zapłon był miesiąc temu. Tak nie można.
Plus info że kilka rodów istnieje. Mają jakieś okręty i jeden klingon urodzony chyba już po Zapłonie jest uznawany za lidera.
I nam go pokazano.
Tu trzeba zbudować historię ponad 100 lat jak ta społeczność jak już uwierzymy że opuściła lub uratowała się z Kronos żyje. Patrz BSG. To jest wizja jak społeczność po opuszczeniu planet macierzystych w obliczu wymarcia zorganizowała się politycznie wojskowo i gospodarczo tworząc wspólna flotę przetrwania i nowe struktury władzy.
Są pokazane zabytki jakimi latają Klingoni. To tradycja? Że to wygląda jak z Disco 2 lub TOS czy cofka technologiczna?
Nie znam się na okrętach w ST okrętoza mnie nigdy nie fascynowała ale jak ja już widzę starocie fruwające we flocie Klingonow to jest to problem.
Przypuśćmy że tradycja. To miałoby sens. Izolacjonizm i jakieś stare wierzenia i legendy podtrzymują ich społeczność . W BSG też był etap że nawet prezydentka Roslin zaczęła żyć mitologią religijną i ją wcielać w życie.
Błędem tego odcinka jest nie nakreślenie bohatera pierwszego planu jako nietypowego Klingona. To mi się podoba. Niech będzie coś nowego. Błędem jest niedopracowanie trzeciego planu. Czyli jak ta diaspora Klingonow żyła te 120 lat i jaka strukturę sobie zbudowała i jak przeżyła owe 120 lat.
Hmmm
Przyszło mi do głowy wyjaśnienie dlaczego zabytki fruwają Klingonow jako okręty.
To były modele pierwsze czyli z technologią Romulan. Może mają napędy z osobliwością czyli tą mini czarną sztuczną dziurą zamiast dilitu
I takie sobie oni budują. Ale to by dało im taka przewagę przez 120 lat że powinni mieć w garści całą galaktykę
Zatem. Jest dziurawe to pokazanie diaspory Klingonów. Sprzeczne też z tym, że raz już pokazano w ST diasporę Klingonów odrodzoną z jednego nie pełnej krwi Klingona. To nietypowy odcinek temporalny DS9.
Nastąpiło rozdwojenie i na planecie powstała społeczność solarpunkowa z rozbitego Defianta. Powstała tam społeczność wojowników i wojowniczek klingońskich z wyboru. Gdzie genetyka jest nieistotna.
Gdzie był prymat łowiectwa nad rolnictwem tych niegenetycznych Klingonów. Bardzo ciekawy i logiczny w przedstawionym tam świecie pomysł.
Ale to przykład znakomitego odcinka właśnie ze świetnie przemyślanym trzecim i piątym i dziesiątym planem tła. To tam po prostu działa wszystko jak w zegarku.
Gdyby nie liczba 120 lat plus wiedza z Disco, to niestety stan Klingonów przypomina jakiś pierwszy szok po Zapłonie i tym  wybuchu? ich planety.
To bardzo niefajny błąd odcinka.
Mam nadzieję że jednak głębiej poznamy historię. Mimo wielkiej krytyki na serial Discovery i że oni śmieli powołać się na legendarne odcinki Unification to jednak jakieś tło, nowy zakon absolutnej prawdy, rada wspólna - stworzono tę nową synergię między Wolkanami i Romulanami na  N'Var. Ktoś usiadł i wymyślił te niepokazane 120 lat i skutki tych zmian. W czwartym odcinku Akademii nie zrobiono tego dla Klingonów.
Jest pustka.
Wyjaśnienie nieobecności Klingonów po Zapłonie to było moje wielkie oczekiwanie wobec serialu SFA. Bo to jest to co wreszcie może być nowe. Nie kręcimy się wreszcie w erze TOS ani erze TNG. I kiedy jest okazja i to jeszcze z wykorzystaniem bardzo nośnego w sf nurtu apokalipsy przedstawić losy Klingonów przez 120 lat po Zapłonie to ... uciekli przed tematem na całego.
Nawet film kinowy S31 zrobił to lepiej. Pokazał motyw igrzysk śmierci w wyborze przywódcy Terrano jako coś nowego. Ze plagiat to przemilczę ale to coś jednak nowego. Mimo że nie musieli bo Mirror jest dość niepoznany.
Jedną rzecz jeszcze zauważyłem. Motyw inicjacji w tym odcinku - poprzez polowanie pochodzi z zapomnianej animacji Star Treka. Animacji która na przełomie tego i zeszłego roku po bardzo wielu latach Memory Alpha kanonizowało do tzw kanonu alfa i nadało numer produkcji w ciągu tysiąca już produkcji uniwersum.
The Hunter - opowiada o klingońskim chłopcu który jest uczony przez dziadka i legend i tradycji ale i praktycznie polowania. Kiedyś nie było ruchów walczących o zakaz polowań i zakaz uczestnictwa dzieci w polowaniach. W odcinku The Hunter chłopiec zabija targa. W odcinku Starfleet Academy przesunięto wiek na jednak dorosłość chłopaka oraz ptak przeżył. Znak czasu jak obecna metanarracja społeczna wpłynęła na tę fabułe. Tak. Trek jest polityczny i ta prztszlość to często zwierciadło tego co tu i teraz. I tak stało się w tym odcinku. Nie trzeba polować dla przyjemności, i tu jakby ten element połowania tylko dla tradycji a nie dla uzyskania pożywkienia jakoś podświadomie się wstawił scenarzystom.
Odcinek lepszy od empatycznej roślinki, znacznie słabszy od dwu pierwszych pilotujących serię.
Czekam na pełną opowieść o społeczności Klingonów przez 120 lat bo jej nie dostałem.
To teraz przeczytam co Toudi napisał :)
( jak się ogarnę to zrobię przecinki i poprawię błędy i dam to na Tumblr)

https://www.tumblr.com/star-trek-xet/809040303510224896/klingonowi-dali-taką-dawkę-traum-życiowych-że

toudi

Cytat: Q__ w 20 Lut 2026, 10:08Chyba nie, bo on ma być pół-Klingonem, pół-Tellarytą...
może to zmyłka? :) Zresztą zdziwiłoby cię, gdyby twórcy tego dzieła zapomnieli co powiedzieli między odcinkami? :)


Q__

#171
Tyz prowda ;). Poza tym może być genetycznie przerabiany, w Treku grali to wiele razy.

Wracając jeszcze do:
Cytat: toudi w 19 Lut 2026, 22:08
Cytat: Q__ w 19 Lut 2026, 21:01Chętnie zaprosiłbym Was obu do naszego (to znaczy Smoka.Eustachego) wirtualnego studia na Riverside, bo wymiana zdań dwu inteligentnych ludzi tak różniących się opiniami, mogłaby zaowocować ciekawą debatą.
Nigdy nie mów nigdy :)

Jakie terminy by Ci odpowiadały? :)

ps. Glub napisał:
Oglądam drugi odcinek. Teksty prawie jak z Akademii Policyjnej
I oczywiście sztampowo dwóch dupków na bank się zaprzyjaznią (prawidłową składnia?) szorstka przyjaźń. Będą sobie pociskać ale będą na sobie polegać.
Czemu do diaska Betazedzi migają noszkierwa aż taki regres że zapomnieli jak się mówi w tej izolacji? Niebywałe
Ta mała gada więc nie zapomnieli języka w gębie.... I nie są tak dumni jak Lwaxanna.  Ktoś zrobi Troi powinien wrócić
Dobra, pod koniec świetnie się ubawiłem :D


A xetnoinu dopowiedział (o prezydencie Betazed):
On jest głuchy.
Miga z dziećmi.
Miga tylko jego rodzina. Reszta delegacji nie miga.
I ma rodzaj implantu jak dziś niektórzy głusi mają wszepisny - on ma latający gadżet
To wysoko funkcjonująca osoba z niepełnosprawnością która ma urządzenie ale woli migać niż go używać. Jest to jeden do jeden analog osób głuchych których wada pozwala na implant i naukę języka mówionego jakiego nie lubią.
Prezydent w ostatniej scenie aby podkreślić wagę wydarzenia
Mówi jedno słowo własnym głosem.
Mam koleżankę dalszą głucha z implantem i ona jest tłumaczem migowym. Też nie lubi używać swojego głosu. Kiedy tylko może wyłącza implant. I miga.
Ten odcinek dobrze to pokazuje.
I jest to typ głuchoty nabytej
Czyli po urodzeniu słyszenie bylo
Są zdolności do mowy mówionej i jej rozumienia - podstawy w mózgu z dzieciństwa. I nagle utrata słuchu. To plus minus przypadek prezydenta
Tylko nie wiemy jak utracił słuch. Ale na bank, jeśli tego nie zwalili, nie od urodzenia.
Bo to jest jeden do jeden przypadek analog do głuchoty nabytej


Dalsza dyskusja wyglądała tak:

Q__
Już wiemy, ale nie spoileruję.

xetnoinu
Ooo
Ok. To tylko czy nabyta czy się urodził głuchy?


Q__
Nabyte, w dość dramatycznych okolicznościach, których hint już w fabule masz.

Glub
Jest powiedziane że jest głuchy czy to tylko domysły?

xetnoinu
[Ad: nabyte] Czyli pełny analog to rzeczywistości
[Ad: czy domysły] To widać

Q__
Potem będzie

xetnoinu
Nie
To już jest
On mówi
Czytam z waszych ust
To jest w dialogu
Wy niedokładnie oglądacie


Q__
Chodzi mi o to, że potem będzie to łopatologiczniej powiedziane.

Glub
[Ad: w dialogu] W którym momencie? Musialo mi umknąć

xetnoinu
W czasie debaty on to mówi

ps. 2. Recenzji cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=WX3dxSyQPCM - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=xqvcvRIZOlQ - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=XdR5IddN4Dc - TrekYards 3
https://www.youtube.com/watch?v=yo57gabw6qA - Major Grin/Nitpicking Nerd

Q__

#172
Jeszcze parę słów o Jay-Denie. Mam wrażenie, że jego by starczyło nawet nie na dwie, a na trzy postacie, które byłyby świetne, ale przez bycie ich połączeniem (jak dotąd?) jest nieudany.
Pierwsza to - oczywiście - Klingon-gej. I on powinien być całkiem normalną postacią, której orientacja nie stanowi żadnego wielkiego halo, po prostu jest częścią jego osobowości.
Bardzo mi się podobało w fanowskim HF, gdzie pojawił się taki właśnie Klingon, podkreślenie, że Klingoni - przy całej swojej wojowniczości i okrucieństwie - nie wynaleźli nigdy homofobii, a i seksizm tylko umiarkowany, bo co komu do tego z kim sypia dzielny wojownik, a i kobietę walczącą z toba ramię w ramię dyskryminować trudno. Kanonizowali z HF DS12, tym bardziej mogli i to.
Tu przypomina się zresztą scenariusz "Blood and Fire" Davida Gerrolda pisany na potrzeby TNG, a użyty ostatecznie w NV. Pojawia się tam kapitański pociotek, który ma brać ślub. I słyszymy, widzimy, różne okołoślubne typowe wypowiedzi, żarty, obawy, gdzieś tam dowiadując się przy okazji, że to ślub z chłopakiem, żadnego robienia sensacji, norma.
Oczywiście, to nie znaczy, że taki Klingon nie może jakiemuś ziemskiemu przemądrzalcowi przygadać - jak Quark - Sisko - tacy jesteście z siebie dumni, a homofobię wymyśliliście.
Można też zrobić odcinek temporalny (w ostateczności holodeckowy) a la "Far Beyond the Stars" czy ST IV/PIC2 gdzie orientacja naszego bohatera będzie jednak tym wielkim halo. Już widzę oczami duszy klingońskiego wojownika piorącego po pyskach paru skinów.
Druga postać to powinien być Klingon-pacyfista, trochę a la pan Miyagi z Karate Kidów - potężny fizycznie, może nawet dwumetrowy, Klingon, który zasadniczo ma wszelkie kwalifikacje maszyny do zabijania, ale być nią nie chce. I z pasją plonacego klingońskiego serca broni rozwiązań pokojowych, odmawiając bycia wciąganym w spiralę przemocy. Ale nie ze słabości, z filizoficznego wyboru.
Trzecia - Klingon postrzegany przez swoich jako słabeusz, z atakami paniki, pasją oglądania ptaków, łagodny. Najpewniej dla konserwatywniejszej części swojej rasy wyzbyty honoru wyrzutek.
Mający jednak, oczywiście, pewne wybitne zalety, i ostatecznie przycierający nosa swoim krytykom (prześladowcom?) kiedy przyjdzie im na pomoc w mundurze GF (choćby i kadeta), jako wybitny naukowiec czy - właśnie - lekarz.
Połączenie tych wszystkich wątków (gej, pacyfista, "słabeusz") w jednej postaci owocuje tylko chodzącym brzydkim stereotypem, który niby afirmując - stygmatyzuje i naraża na hejt.
No, chyba, że scenarzyści okażą się jednak w którymś momencie geniuszami i wszystko to ładnie pospinają.
Co jest technicznie b. trudne, ale nie niemożliwe.

Dyskusja:

xetnoinu
Nie dotarłem jeszcze do odcinka mówiącego, że nasz Klingon to gej. Ale algorytm wszelkich mediów mi to już wykrzyczał jako wielki news. Z komentarzami niestety, że to zniszczenie idei Klingonów. Ech.

Jednak cechy osobowości już na tym etapie czterech odcinków są nakreślone. I rzeczywiście jest to niepokojąca mieszanka. Taka wręcz recepta jak tu podsunąć nieprogresywnej, konserwatywnej innofobicznej części widowni - postać dosłownie chłopca do bicia. Jakieś ucieleśnienie fabularne tezy, że gej to ów słabeusz i pacyfista czyli antywzorzec czasów Trumpa, gdzie jest tylko miejsce dla hetero, ogolonych, mundurowych bohaterów, najlepiej mordujących rozbrojonych i bezbronnych jak w  Minneapolis.
Zobaczymy co będzie dalej. Jaki będzie przekaz jaki wyniknie z serialu.


ps. A to za Drixem:
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1440571901083272&id=100053914264451

Czyli jednak jest pożytek z postaci Jay-Dena...

Informuje też Drix, że zakończyły się zdjęcia do drugiego sezonu SFA:
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1405807471557241&id=100063840031103

Q__

#173

Smok.Eustachy


Q__

#175
Nowe promo SFA:
https://www.instagram.com/p/DU84dsQgTwJ/

Redakcja TM podcastowo podsumowuje ep. 7:
https://trekmovie.com/2026/02/20/podcast-all-access-reviews-star-trek-starfleet-academy-107-and-talks-to-two-cadets-without-ai/

Jeszcze trochę danych o oglądalności:
https://trekmovie.com/2026/02/20/second-week-of-star-trek-starfleet-academy-didnt-crack-nielsen-top-10-streaming-chart/

Wywiady z George'm Hawkinsem (Darem):
https://trekmovie.com/2026/02/21/interview-george-hawkins-on-how-moana-influenced-khionian-culture-and-why-darem-wears-a-mask/
https://blog.trekcore.com/2026/02/interview-star-trek-starfleet-academy-george-hawkins-darem-reymi/
I Bellą Shepard (Genesis):
https://trekmovie.com/2026/02/22/interview-bella-shepard-on-genesis-secret-and-the-impact-on-star-trek-starfleet-academy-season-2/

George Takei (z mężem) wspierają Karima Diané:
https://trekmovie.com/2026/02/23/karim-diane-gets-support-from-george-takei-for-playing-star-treks-first-gay-klingon/

TM i TC szerzej o zakończeniu zdjęć do drugiego sezonu:
https://trekmovie.com/2026/02/24/star-trek-starfleet-academy-cast-says-goodbye-as-second-season-wraps/
https://blog.trekcore.com/2026/02/star-trek-starfleet-academy-wraps-filming-on-season-2/

I zapowiedzi odcinka 8 ("The Life Of The Stars"):
https://trekmovie.com/2026/02/23/tilly-returns-in-star-trek-starfleet-academy-ep-8-see-17-new-preview-images-for-the-life-of-the-stars/
https://blog.trekcore.com/2026/02/new-star-trek-starfleet-academy-episode-108-photos-the-life-of-the-stars/
https://treknews.net/2026/02/23/preview-star-trek-starfleet-academy-108-the-life-of-the-stars/

Opis:

The Life Of The Stars — A visiting instructor arrives at the Academy and uses an unorthodox method to help our cadets process the emotions of recent trauma. At the same time, a cadet faces an unexpected challenge that will alter the trajectory of her life forever.
Written by Gaia Violo & Jane Maggs.
Directed by Andi Armaganian.


Miło znowu zobaczyć Tilly.

I jeszcze klipy:
https://www.youtube.com/watch?v=bwE_Zu01Bqg
https://www.facebook.com/watch/?v=2035206843716351
https://trekmovie.com/2026/02/25/watch-reno-and-tilly-reunietd-in-trailer-for-star-trek-starfleet-academy-episode-8/

A nadto ekipa TrekYards o tym, czy SFA zasługuje na hejt:
https://www.youtube.com/watch?v=ssRq7k2FWOY
I o powrocie Tilly:
https://www.youtube.com/watch?v=hX_ujhSQTUA

Q__

#176
xetnoinu napisał:
Dziś polska premiera SAM
Czyli odcinek z Sisko i Dax.
Nie mogę się doczekać na moment dłuższy  i to obejrzeć :)
Aktorkę od Mariner uwielbiam więc już w ciemno ocena w górę bez oglądania :)


Dyskusja:

Q__
Jej tam - niestety - mało i jakoś drewnienie wypadła...  :'(

xetnoinu
Oglądam odcinek z Sam. Jest scena z drzewem genealogicznym Sisko. Z rysunku moim zadaniem wynika, że nie ma on rodzeństwa.
Czy ktoś potrafi zrobić screen tego drzewa, bo w aplikacji to jest zablokowane. Byłbym wdzięczny.


WVR_23PH
Jest na MA https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Sisko_family
Ale niewyraźne dość.

xetnoinu
Wooow
Już ma haslo
Dzięki :)


Następnie xetnoinu napisał:
Hmmm
Pomysł z serialu disco czyli SI Krajobraz Umysłu jako część książki
Podoba mi się
Ile ciekawsze byłyby szkolne gnioty jakbyśmy mogli wejść w interakcje z kolorowym życiem co poniektórych pisarzy czy pisarek.
Skończyłem pierwsze oglądanie. Momo oczywistych głupotek chyba najlepszy odcinek SFA
Jest nowy pomysł na SAM. To nie jest klasyczny fotonik z VOY i jest za tym jakaś inna historia i technologia i kultura.
Jest to odcinek koszyk nawiązań do ST i te sceny są wszystkie inaczej zakończone.
W barze nikt nie traci serca
W przygotowaniu rytualnego powitania kapitan nie dostaje zawału nieomal a obcy się nie obrażają
W Krajobrazie Umysłu nie ratujemy wszechświata
A prywatny log jest przełamaniem czwartej ściany na wesoło i nie trzeba do tego opowiadać o morderstwie z Garakiem
I w dalszych planach coś tam się dzieje do przodu z innymi postaciami. Nie dużo ale do przodu.
Trochę nie wiem skąd w haśle o rodzie Sisko imiona dziecka i żony Jake'a
Ale może coś mi umknęło
I nie wiem dlaczego mam jakieś wrażenie że ci obcy od SAM przypominają mi tę rasę co źle złożyli Spocka w SNW i mieli infolinię na reklamację
Muszę sprawdzić dlaczego mam takie skojarzenie.


Dyskusja:

margo8639
Ta książka dla dzieci przepiękna ❤️

xetnoinu
Książka dla dzieci przepiękna. Tylko ja wspominam o książce drugiej w której zainstalowany jest system prezentujący autora - co przypomina technologię Krajobrazu Umysłu z piątego sezonu Discovery.
Bo tylko to tłumaczy naglą obecność tego autora.
Czy ktoś pamięta angielski termin aby sprawdzić opis
Czyli jak brzmi angielska nazwa  technologii SI jaka była przetłumaczona na polski jako Krajobraz Umyslu
Odcinek w bibliotece fruwającej w piątym sezonie Disco
Kto pamięta?
Mam

https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Mindscape
Uważam że druga książka ma uproszczony interface podobny do technologii mindscsape
Co Wy na moją teorię fanowska?


Q__
Czemu nie.

toudi

ST: SFA 1x08 tym razem będzie krótko. Cały odcinek to przeżywanie traumy za traumą. A i dorastanie SAM. W sumie te dorastanie to był jedyny rozwojowy element w całym odcinku. Twórcy niby liczą czas, bo SAM na początku odcinka ma 209 dni. Ale bohaterowie muszą przeżywać traumy sprzed tygodni, bo nie mieli na to czasu od wydarzeń z 1x06, a minęły chyba ze dwa miesiące. A do przeżywania tych traum sprowadzono jedną z gorszych postaci Discovery: Tilly. W ogóle ona chyba była inżynierem a nie psychologiem... Nawet nie pytam gdzie sens, gdzie logika, bo w tym serialu już dawno odjechała.
 
 Wątkiem drugoplanowym była SAM. Ale poza tym, że Twórcy spartolili jej programowanie, to się niczego nie dowiedzieliśmy. Na pewno ma gdzieś hardware, ale gdzie i jak? No nie przesadzajmy, kto by chciał się tego dowiedzieć, przecież nie widz fantastyki naukowej. O planecie KASQ też się niczego nie dowiadujemy.
 
 W ogóle Doktor ma 900 lat historii, ale wygląda, że po Voyagerze został wyłączony i teraz się włączył, bo w ogóle wszystko co warte wspomnienia wydarzyło się w kwadrancie Delta...
 
 Myślę, że było słabiej niż tydzień temu. Tam SF było tylko jako komiczny wkręt, tu nawet tego nie było. W ogóle nie było tu nic z fantastyki naukowej. Tak, wątek SAM niby szło by podciągnąć, ale twórcy nie potrafią zrozumieć, że fantastyka naukowa ma dwa człony, ten drugi jest równie istotny. Absolutnie odradzam oglądanie. Więc dla tych co pominą odcinek, dwa istotne wydarzenia z odcinka, które być może będą istotne w kolejnych odcinkach (choć wątpię)
 - Tarima wróciła, ma nowy bloker, ale jak znowu użyje swoich mocy, to chyba umrze, wiec wróciła do Akademii a nie War College.
 - SAM została zrestartowana, i przeżyła dorastanie pod okiem Doktora (18 lat w dwa tygodnie).
 Do końca 2 odcinki.

Q__

#178
Cytat: toudi w 26 Lut 2026, 15:02Cały odcinek to przeżywanie traumy za traumą.

Trochę tak wygląda, jakby uznali, że każde mocniejsze wydarzenie potrzebuje swojego ekwiwalentu TNG "Family" i przedobrzyli. A zarazem chcieli powtórzyć efekt czwartego sezonu DSC, nie biorąc pod uwagę, że tam załoga była wrzucona w serię bezprecedensowych zdarzeń pod rząd (wojna x2, przeskok do ińnej epoki z upadłą UFP, nowe zagrożenie zagładą), a tu mamy jednak swoistą rutynę.

Cytat: toudi w 26 Lut 2026, 15:02sprowadzono jedną z gorszych postaci Discovery: Tilly. W ogóle ona chyba była inżynierem a nie psychologiem...

Ja tam się nawet cieszyłem na jej powrót, lubię ją, ale strasznie popsuli ją na wejściu. Jakoś bardziej karykaturalne było, niż niektóre sytuacje, w które scenarzyści DSC ją pakowali. Takie w najgorszej nowej tradycji SFA.

Cytat: toudi w 26 Lut 2026, 15:02Nawet nie pytam gdzie sens, gdzie logika, bo w tym serialu już dawno odjechała.

W sumie Picard czy Sisko też byli ludźmi wielu talentów, ale jakoś bardzo przekonująco były te ich rozmaite obszary zainteresowań godzine.
 
Cytat: toudi w 26 Lut 2026, 15:02Wątkiem drugoplanowym była SAM. Ale poza tym, że Twórcy spartolili jej programowanie, to się niczego nie dowiedzieliśmy.
/.../
Myślę, że było słabiej niż tydzień temu. Tam SF było tylko jako komiczny wkręt, tu nawet tego nie było. W ogóle nie było tu nic z fantastyki naukowej.

Tutaj się trochę nie zgodzę. Zasadniczo mamy tym sposobem emancypację SAM spod - dość toksycznej (zrobili ją byle jak, traktowali przedmiotowo) "opieki" jej twórców. Teraz jest stworzona na nowo, stała się jakby córką Doktora, uniezależniła od nich. Ta emancypacja jest dokonana w sposób typowo SF-owy. Tylko jest to zepchnięte do B-plotu i rozegrane tak, że nie rozbrzmiewa jak powinno. Choć teoretycznie jest to wątek godny pióra Egana.

Cytat: toudi w 26 Lut 2026, 15:02Do końca 2 odcinki.

Czasu na rehabilitację coraz mniej? ;)

ps. Recenzje odcinka 8:
https://blog.trekcore.com/2026/02/star-trek-starfleet-academy-review-the-life-of-the-stars/
https://treknews.net/2026/02/26/review-star-trek-starfleet-academy-108-the-life-of-the-stars/
https://trekmovie.com/2026/02/26/recap-review-star-trek-starfleet-academy-gets-dramatic-in-the-life-of-the-stars/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-starfleet-academy-the-life-of-the-stars/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-starfleet-academy-the-life-of-the-stars/
https://www.jammersreviews.com/st-sfa/s1/life-of-the-stars.php
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/sfa1.htm#thelifeofthestars
https://www.youtube.com/watch?v=Ahyo_b0cg-s - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=gJmotiVjCHU - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=1wbv2SKSVYI - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=ndbX_Ekh3QQ - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=76mKzPmkv38 - Dave Cullen
https://www.youtube.com/watch?v=UFQXcj_NwxI - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=F_imYDP5Fzs - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=0By--dkn6Nw - TrekYards 3

ps. 2. xetnoinu jeszcze o odcinku "Series Acclimation Mil":
Zapiszę sobie tu myśl o odcinku SAM aby mi nie uciekła:
1) sam pochodzi od górników ale może tych w sytu obcych na holodeku w voy ktorzy uznali że ich świat jest atakowany?
2) Pozornie Sam w wersji słownej jest jako teza że to taka paralela do sisko emisariusza ale to jest tylko w dialogu i nie ma impaktu w zachowaniu
3) natomiast w zachowaniu SAM jest impakt i identyczne sceny jak Dax w Equlibrium. Scena nie dotykaj mnie Dax Kira tu jest powtórzona plus minus, obsesja jedzenia i potraw w tym odcinku jak w Equlibrium, pojawia się wątek ekspresji bohaterki w muzyce co nie ma sensu w tej fabułę jeśli nie odwołamy się do odcinka Equlibrium
Brakuje tylko najważniejszego elementu tamtego odcinka. Uszkodzenie Dax na skutek wymazane i sprzecznych szklanych intencji Biura Symbiozy i ukrywania przez nich faktów i warstw osobowości DAX co  niemal ją zabiło
Tu tego wątku nie ma. Ale cały odcinek to jak echo Equlibrium
4) Bardzo dziwne jest to zadanie twórców Sam, sprzeczne z ich zachowaniem - moze jak Komisja Symbiozy oni cos ukrywają na poziomie mordu. Wymordowali białkowych twórców?


Dyskusja:

Q__
[Ad: 4] No, to by była niemal stuprocentowa kalka z ORV (i tym samym ustanowienie nowego (smutnego) schematu (około)Trekowego.

toudi

Cytat: Q__ w 26 Lut 2026, 18:39Trochę tak wygląda, jakby uznali, że każde mocnoejsze wydarzenie potrzebuje swojego ekwiwalentu TNG "Family" i przedobrzyli.
Ja bym rozumiał te traumy ale to należało zrobić od razu, nie czekać, nie wiadomo ile. A także, gdyby zabili kogoś z kim bohaterowie się zżyli. A tu mieliśmy śmierć konkurenta z rywalizującej szkoły. Może gdyby uśmiercili tę od połknięcia komunikatora, co spanikowała na mostku w czasie wydarzeń. To by niosło ze sobą jakieś emocje. I przynajmniej można by uznać, że nasi bohaterowie mieli z nią jakieś pozytywne interakcje.

Cytat: Q__ w 26 Lut 2026, 18:39W sumie Picard czy Sisko też byli ludźmi wielu talentów, ale jakoś bardzo przekonująco były te ich rozmaite obszary zainteresowań godzine.
Wiele talentów... ale Tilly tu odwala robotę do której raczej nie jest przyuczona. Czy naprawdę mamy uwierzyć, że ani Akademia a zwłaszcza Wojacy nie mają psychologa na podorędziu? A nawet jeśli nie mają, to czy czasem Doktorek nie miał wgranych odpowiednich podprogramów w czasie VOY? W końcu tam przez 7 lat robił także za doradcę.

Cytat: Q__ w 26 Lut 2026, 18:39Zasadniczo mamy tym sposobem emancypację SAM spod - dość toksycznej (zrobili ją byle jak, traktowali przedmiotowo) "opieki" jej twórców. Teraz jest stworzona na nowo, stała się jakby córką Doktora, uniezależniła od nich.
To wszystko moim zdaniem jest tak spłycone na ekranie, że próba ratowania sytuacji szukaniem w niej głębi to tylko masochizm.
Po pierwsze, czemu nagle przestali się z nią kontaktować? I jeśli to był wynik błędów jej oprogramowania, to dlaczego ich to nie zaniepokoiło?
Jeśli czas na ich planecie płynie szybciej niż normalnie, to wydają się być dziwną stagnacją. Pamiętasz co zrobiły proste replikatory gdy znalazły się w takim bąblu? Ewoluowały, a były prostymi maszynami, które miały w sumie 3 proste dyrektywy. A tu co? 200 lat pisali wadliwy kod.

Do tego, gdyby ten wątek był dobrze ułożony w 5 odcinku o SAM, to bym go kupił. A tak to kolejny ciekawy pomysł, który całkowicie poległ w realizacji.

Do tego nie wiemy czy SAM się uwolniła od swoich Twórców. Wiemy tylko, że mamy nową SAM, która niby ma pamięć tego co robiła przed rebootem, ale czy to prawda? Czy pamięta tez uczucia? Czy posiadanie dwóch osobowości nie wywoła kolejnych awarii?

Do tego ciągle absolutnie nic nie wiemy o tym jak działają hologramy w 32 wieku. Doktor też wydaje się być obecny także bez holoemiterów, czy choćby mobilnego urządzenia. Do tego jego protokoły bezpieczeństwa też są jakieś wadliwe. Obca rasa, która zbiera info o organicznych połączyła i skopiowała sobie z jego procesorów informacje. A on przeszedł nad tym naruszeniem jego prywatności jakby nigdy nic nadzwyczajnego się nie stało.