Starfleet Academy

Zaczęty przez Q__, 23 Lis 2023, 13:14

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#195
Koledzy z Geekosfery o ep. 6:
https://www.youtube.com/watch?v=nNapNLRpcX8

Recenzje odcinka 9:
https://blog.trekcore.com/2026/03/star-trek-starfleet-academy-review-300th-night/
https://treknews.net/2026/03/05/review-star-trek-starfleet-academy-109-300th-night/
https://trekmovie.com/2026/03/05/recap-review-star-trek-starfleet-academy-goes-rogue-in-300th-night/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-starfleet-academy-300th-night/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-starfleet-academy-300th-night/
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/sfa1.htm#300thnight
https://www.jammersreviews.com/st-sfa/s1/300th-night.php
https://www.youtube.com/watch?v=KA1oJOf-qmk - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=U4QekmFyVv4 - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=zgW3CR3-7gM - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=3BP1KEHhXZw - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=Tl8CgV4tPIQ - Dave Cullen
https://www.youtube.com/watch?v=cQid6TXpllY - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=2VMgxLm4iFk - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=DVqMuE4FqcU - TrekYards 3

ps. xetnoinu napisał (ponownie o szóstej odsłonie SFA):
Obejrzałem choć zjadłem 6 tabletek..
Odcinek  ze złomem-poligonem.
I nie wiem czy że mną coś jest nie tak. Najwyższa ocena na IMDb z odcinków w ogóle.
Jakby wpuscic Zuchy tam to by ekipa trzech osób pozamiatała te lachudry w worami na łbach i pana złola co lubi karić biednych.
Wysyłamy Roo na desce na zwiady. Mała, szybka, operatywna w pięć minut z własnej inicjatywy by ustaliła miejsce ukrycia jutoglowoworkpwców. No problemos.
Zamknięci na mostku Sprocket i JR włączają swoje skafandry z budge'a i odpalają podarowane im pole ochronne o sile deflektora. Rozwalają ścianę, opuszczają okręt i można w nich strzelać. Nic im nie będzie.
Jak jutoworkowcogłowi by atakowali nadal to użyć zegareczka z przesyłem osobistym i wysłać od razu do brygu na Atenę.
Koniec pieśni.
Można poszukać Kocicy - przeciwniczki z mózgiem.
Sześciolatki w Zuchach, na 16 odcinków, powtarzam, na wszystkie obecnie istniejące odcinki, nigdy nie polegały w całej akcji na ... komputerze ani pomocy sił psionicznych od obcych. Sześciolatki biorą gadżety jakie są, używają mózgów i współpracy, potrafią używać fazerów, osobistych transporterów, skafandrów i pól ochronnych.
I mają Zucholot.
Zuchy siedzą same w holodeku z bronią z nastawami pozwalającymi pola więzienne i żaden dorosły nie robi z tego powodu w portki.
Kilkoro kadetów na ruinie - angażowany jest admirał floty i prezydent Federacji.
To kogo wezwą jak zabraknie papieru toaletowego?

xetnoinu

Tak się zeźliłem na ten odcinek, że aż tu wszedłem do Was na pole minowe spoilerów dla mnie.  :)
Co to się porobiło z tym odcinkiem poligonem. Co to było?
Marudziłem na odcinek z roślinką ale ten szoruje niżej i to dramatycznie niżej.
Niby się toczy. To ponownie sprawny reżyser, to się ogląda - nic nie wybija wizualnie czy montażowo. Dramat się zaczyna po próbie zastanowienia się co tu się dzieje. I to już nie są typowe w SNW błędy dalszego planu. Tu się sypie plan główny.
Aż jestem zagotowany. To na dziś przebija głupotą i co gorsza globalną odcinek z roslinką refluksową. Tam .oj zarzut było, że w teendramie młodzi są bez jaj, nawet numer jaki mają zrobić kolegom dziadersi im podstawiają.

W odcinku poligonowym coś tam coś tam robią, ale to woła o pomstę do nieba. Otwieram klapę czegoś przy podłodze i uruchamiam podtrzymanie życia? A jednocześnie podobno jak poprzednicy coś naprawią to to zostaje. Ergo nikt tego nigdy nie naprawił. Serio?

Komputer pokładowy działa wolniej od ZX Spectrum i kopiarki z lat 90. ?

SAM postrzelona? Czym? Przecież pokazano że jest odporna na fazery?

Atena latać nie umie, rozwalili stacje tajną - po co tam lecieć, pomóc? Aaaaa. Przepraszam, nie mogą lecieć, trzeba iść do psychiatry w San Francisco bo nie ma już doradców pokładowych ani opieki psychologicznej we ... flagowej placówce edukacyjnej Floty.

Moja lista odcinków głupich nowych Treków to lista jednak odcinków które miały jakieś plusy.

Miseczkowy bieg z wodą z Discovery - taki idealizm Tilly, ona chciała flotowo i dobrze, ale wyszło jak zwykle.

Ślub w SNW prokurpwany przez syna W, miał owego syna i W oraz ciekawego jednorazowego Wulkanina i obłędnie piękne kostiumy.

Nieszczęsny odcinek refluksowy miał ową tasową roslinkę i jakieś tło rozgrywki między szkołami.

A ten odcinek poligonowy to nie ma nic. I po w sumie solidnym SAM to jest spadek jakości po prostu nieznośny.

Tu nic nie ma sensu.

Z Admirała Floty zrobili bezwiednego przydupasa co sam nie podejmuje sensownych decyzji - oj bolało, to k... bohater obrony Ziemi!

Z Ake zrobili nieodpowiedzialną kapitan, co nie podjęła środków bezpieczeństwa wobec Pana MuddaBis. Nie lubię jej, ale to zimna wyrachowana zbrodniarka sądowa i nie pasuje to do niej.

Z Darena czy jak mu tam (Dupek numer  dwa) zrobili paprotkę patrząca na ekran Genesis. Stał sobie, stał. Dwa odcinki temu w barze przed bujną też sobie stał. Dopiero co bez niczego dusząc się chodził w prózni po okręcie a teraz świeci kastracją zachowania!

Frau Lura z psycholki naziolki nagle grzecznie przy konsoli, tak, pani kapitan, tak, już wpadłam na to żeby monitorować ucieczkę głównego złola serii, tradycyjnie on sobie promikiem ucieka, i ja sobie tak tylko pomonitoruję bo potężna Atena nie ma nawet kapiszona na takie okazje.

Szef Kolegium Wojskowego, strateg, na pewno lata na froncie walki z Łańcuchem i innymi przeciwnościami zanim Discovery przywróciło Dolot - stoi jak słup soli i potakuje, potakuje, potakuje ... Tak, ta betazoidka niech penetruje innym mózgi.

To bardzo wiarygodnie brzmi dla mnie wojskowego że ona dostała bloker po wysmarzeniu kory słuchowej ojca, zablokowano jej zdolności a teraz twierdzi że to kontroluje. Ciekawe jak ćwiczyła, w symulatorze ? Na pewno na Betazed są symulatory psionicznego rozwalania mózgów i tętnic szyjnych, na pewno ... Więc dopuszczam laskę do misji ...


Czego się tu nie dotknąc to jest absurdalne i w ogólnym rozrachunku też nietrekowe. Nawet tak w najprostszym sznycie nie wojskowe.
To nie żart ze Scoutani. Z ich technologią to styka 4 minuty na rozwiązanie tutejszych problemów i to serio napisałem. Rozpoznanie Roo na desce. Użycie przenośnych transporterów z serii Scout, użycie Zucholota z budge'a i pola deflektorowego na skafandrze z budge'a i koniec odcinka.

Nikomu podtrzymywanie życia, pomoc komputera pokładowego, negocjacje z Prezydent Federacji ani angażowanie tajnych technologii przeciwnietoperzowo -sonicznych/sonarowych/fazowych, psioniczny telefon do głowy nie są potrzebne. To znaczy Zuchom. Ogarnęliby to.

Nawet scena seksu słaba. ENT pokazał jak się robi softporno i jak się pokazuje niepokazując. Tu nie umieli.


Jedyna ciekawsza część odcinka czyli subiektywne pokazanie jak działa umysł Betazoidki też położyli. Sceny mają błędy w pokazywaniu jej pikacza na szyi. Kiedyś na myśl o tym co facet ma w spodniach jej świeciło, teraz ma gołego chłopa i ...na niebiesko.

Kolory pikacza nie działają w odcinku. Powinna móc wszystkim wchodzić w mózgi i czytać czyli zacząć od gościa Ake!


Czynić do doradztwo jak Troi z wczesnego TNG. I używać zdolności jak Troi w NEM i PIC.


I kwiaty na polu. Jak można użyć tak charakterystycznego motywu po tym kiedy to jest wyróżnik przestrzeni liminalnej z serialu Discovery w jakiej zawieszony jest poza czasem i przestrzenią siewnik życia humanoidów obsługiwany przez Protoplastów. Co oni wykorzystali zbędne ujęcia z serialu disco i wstawili tam seksualny domek mózgowych schadzek na seks z misiem w chryzantebach?

To był niestety jeden z najgłupszych i najbiedniejszych umysłowo odcinków nowych ST.












xetnoinu

Scena seksu. No bez polotu. Jak mieli problem ze w USA nie można pokazać biustu kobiety to pokażcie męski. Wymyśliliście triadę klingonów. To dajcie Mira i Klingona i Betazoidkę we wspólnej scenie. To już było z Cesarzową ale dwie kobiety i jeden facet w Disco. I niech to będzie, jak w podkaście zauważył Q__, w nurcie eksperymentów SF czyli biseksualne od strony panów.
W Disco LRell torturowała przymusowym seksem wypranego z nadpisaną psamiecią byłego kochanka, aby mu zrobić traumę. Zrobiła sobie w tym gwałcie nawet dziecko z nim. I jeszcze chłop nie dawał rady bo miał nieparzystego, niedostosowanego do pełni rozkoszy Klingonki, nieparzyste, zwykle męskie ziemskie przyrodzenie. Można zrobić ostry seks SF nie pokazując go - można.

A tu lipa totalna. To już w ORV z niebieskim w pilocie było ciekawiej nie wspominając o seksholodeku w Lower Decks.

Ale mnie zeźliła miernota tego odcinka. Ech. 

Q__

#198
Najlepsze tam jest i tak, że mamy eksperymentalny - więc i zawodny - napęd Osobliwościowy. Kiedy? Wieki po tym, jak Romulanie zjednoczyli się z Wolkanami i wstąpili tym samym do UFP (wraz ze swoini technologiami). (Z której to UFP Ni'Var wystąlił - jak wiemy ze stosownego odcinka - dopiero stulecie przed przybyciem załogi Discovery do kwatery głównej admirała Vance'a).
Rozumiem, że chcieli tym wyjaśnić dlaczego w DISCO UFP nie odbudowała się b. szybko dzięki temu napędowi. Ale sensu to żadnego nie ma.
To tak jakby ktoś zbudował ze 20 lat temu samochód Cugnota, albo - jeszcze lepiej - samochodzik Verbiesta, i wmawianoby nam, że to jest wielki eksperyment, od którego zależy przyszłość automobilizmu.

Druga rzecz, to śmierć tego wolkańskiego kadeciaka (która zostanie z nami do końca sezonu, bo ciągle ktoś się będzie z traumy wywołanej zgonem ledwo znanego kolegi otrząsnał).
Zamiast używać nerve pincha, wymuszonego mind meldu, czy choćby siły - sześciokrotnie większej, niż Ziemian - wolał wleźć na linię strzału, bo tak. Prawda, Spock też był seryjny samobójca ;), ale nie do tego stopnia.
Od śmierci Kirka-seniora w "jedenastce" (a w porywach już od DS9 "Rocks and Shoals" i pewnych odcinków ENT), twórcy Treka nie umieją w heroiczne i/lub tragiczne zgony. Doprowadzają do nich przez niekompetencję bohaterów lub udawanie, że oczywiste wyjścia nie istnieją.
No, ale to chyba nowy standard i w tej dziedzinie.

Z zalet - poza - jak napisaleś, sprawnością reżyserii? Jak już wspominałem - kanonizowali starych złoli z komiksów z lat '90, którzy - od strony konceptualnej - mają szansę wypełnić lukę po Borg, bo robia jeszcze paskudniejsze rzeczy.
Ale i ich przedstawili koszmarnie jednowymiarowo.

ps. Z naszego serwera, także w nawiązaniu do dyskusji tu:

xetnoinu — 10:28
Jest to okropny odcinek. Będę musiał na siłę znaleźć plusy o nim bo tam nic się kupy nie trzyma. Głupota goni głupotę. Już nawet jak przymknąć oko że to ST, to w bsg czy SG też tu nie działa nic.
Dziurawy okropnie.
A ma najwyższą notę na IMDb. Jak?????
Federacja nie ma 120 lat Dilitu. Na okręt na złomowisku nie na dilit
I sobie tam on marnieje
A wymaga jednej aktualizacji do startu
Każda rzecz w tym odcinku po elementarnym namyśle się sypie.
I to tak mocno że nie umiem jej w głowie kreatywnie załatać
A to już jest mega problem
Bo łatać głupoty to serio umiem :) heeee
Chyba że wpuścić tam Zuchy i po 4 minutach pozamiatane.
xetnoinu — 10:35
@Q__ czy kolejny po tym odcinek jest podobnie inteligentny?
Tak ogólnie bez spoileru mi powiedz.
Q__ — 10:37
Następny jest poniekąd w stylu rozwodnionego "Amok Time".
xetnoinu — 10:37
Znowu?
Jakaś nowa obsesja.
Q__ — 10:38
I tam jest trudno wiele zarzucić, ale i trudno wiele pochwalić. Styl daytine soap. Niby ważne wątki popycha do przodu, ale kompletnie bez wyrazu.
A potem - w odcinku ósmym - bohaterowie wciąż leczą się z traumy po śmierci kolegi. I dostajemy powrót Tilly (bo tak) oraz rozwinięcie wątku Doktora (jak w "SAM" - emocjonalne, ale z wątpliwym szacunkiem dla continuity).
xetnoinu — 10:41
I zobaczyłem w aktorskim ST technologię z TAS i chcę o tym zapomnieć. Bo ciekawsza się okazała bioplazma w zuchach i kombinezon na budge'a niż nie wiadomo po co pokazany system ochrony w próżni bez kombinezonu jak do niczego nie posłużył. Dramat.
Bo w Zuchach to miało sens fabularny.
Ja nie żartuję.  Trek dla pięciolatków jest logiczniejszy od tego odcinka.
I technologicznie więcej się dowiedziałem o tajemniczym biopolu podobnym do deflektora niż z mrugajscej przez sekundę siateczki w SFA
No i już na kurtce są kolejne dwa Budge'e
Nie wiadomo po co świeca i jest jeden na ramieniu.
Ze jak zginie ten z piersi to mam na ramieniu, dresie, podkoszulku, ....
Na majtkach chyba jeszcze nie pokazali.


Q__ — 10:46
Można pójść dalej, tropem "Pulp fiction".
Ale serio. Twórcy SFA miewają dobre pomysły, czasem chcą powiedzieć coś ważnego, bywa nawet, że to mówią. Niemniej, na tle większości ich dokonan Discovery wydaje się wspaniałe.
DISCO miało w sobie pewną pasję, życie, autentyzm. Teraz to ma - jak mówiłem - paralogizmy DISCO i wymęczenie późnego SNW.
Za późnego Bermana twórcy i widownia byli mniej wymęczeni.
xetnoinu — 10:50
Bo często jest i bez porównania. Dobrze ze się powoli nawracasz. Disco ma głupotę płaczu dilitowego chłopca ale nawet ten odcinek jest głęboko humanistycznym ST z przesłaniem. A odcinek z poligonem nie wiem po co był.
Trek musi być jakiś. To Trek. Ten odcinek jest żaden. Jest nijaki, o niczym, blędny na każdym kroku. Nie jest teen nie jest dorosły jest żaden
Q__ — 10:52
Nie musisz mnie nawracać. Od początku widzę w DISCO dużo dobrych rzeczy, tylko źle sprzedanych. Może dlatego, że docenilem jakie ciekawostki biologiczne w tle tam mieli. Może dlatego, że lubię Saru. Może dlatego, że w końcu zrobili dla gejów to, czego chciał Roddenberry. Chyba wszystko to i jeszcze parę rzeczy.
xetnoinu — 10:53
Muszę się napić rumianku. Zeźliłem się bardzo na ten epizod.
Po poprzednim to jak jakieś samobójstwo.
Tu już bójka w barze z ostatniego odcinka to szczyt logiki i sensownego pisania przy tym poligonie.
Chyba muszę odszczekać krytykę wątku z baru.
Q__ — 10:56
Przyznam, że nie czuję aż takiej różnicy. Mam wrażenie, że im się ogólnie nie chce, ani myśleć, ani robić tego serialu.
xetnoinu — 10:56
Różnica jest kolosalna.
Q__ — 10:56
Durnoty DISCO ratuje szczera pasja. W SFA jej nie czuję,
xetnoinu — 10:57
W odcinku z Sisko pasją jest. Nawet trochę jej w klingońskim. Tu jest skala ujemna.
Reżyser powinien dostać medal honoru że to się da obejrzeć i udaje to epizod z fabułą.
Aktorzy też.
Nie wiem jak to zrobili.
To chyba będzie nurt mojego drugiego oglądania.
Próba odpowiedzi na pytanie jakim cudem to nieźle udaje sensowny odcinek.
Q__ — 11:01
Jak by to powiedzieć...  Discovery to nie jest koronkowa robota w stylu dobrego TOS-u, TNG, B5, DS9. Brakuje intelektu albo chęci używania go, ale widać, że twórcom chce się to robić, choć nie chce myśleć o szczegółach.
SFA odbieram praktycznie cały czas jak wyrobnictwo a la Moda na sukces.
Jedyne co jeszcze twórcy potrafią to prosta (czasem nawet bardziej, niż prosta) gra w emocje. I to ich czasem ratuje.
xetnoinu — 11:03
Aż tak żle nie jest. Ale ten epizod bardzo mi się nie podobał. Dawno takiej reakcji nie miałem. Prawie nie pamiętam.
Q__ — 11:04
Tam są u wyjścia niezle pomysły-samograje ST/SF. Ale raczej podkopywane realizacją raz za razem.

xetnoinu — 11:06
Ale ten epizod nie ma pomyslu
No w tym problem
Q__ — 11:07
Jest - klasyk. Starszy niz "Solaris" - kosmiczna misja ratunkowa.

xetnoinu — 11:07
Czego?
Pustego okrętu?
Tu nie ma misji ratunkowej
Temat odcinka to szkolenie kadetów w terenie
Q__ — 11:08
W sam raz dla kadetów - złom do domu doprowadzić. Teoretycznie minimalne ryzyko.
xetnoinu — 11:08
No nie mają zadania go doprowadzić do domu
Np ja mówię że tu nie istnieje pomysł
Żaden
Q__ — 11:09
Ratowanie czegoś poważniejszego to jeszcze nie ich liga.
Oni są na poziomie tych sprzątaczy z B5 wciąż.
Choć ledwo co pozwolono im rozegrać sprawę ocelenia Klingonów.
xetnoinu — 11:10
Nie. Sprzątacze mają cel
Sprzątają aby było czysto. W odcinkach jest czysto. Praca wykonana. Dowiedzieliśmy się jak.
Cel byl
Ten odcinek nie istnieje jego pomysł bo nie da się go zrekonstruować
Q__ — 11:12
Bo tu nie są ważne detale ich roboty, a to, że poszła źle.

xetnoinu — 11:13
Co było celem szkolenia na poligonie. Wymien chociaż jedną kompetencje jaka zaplanowano wyszkolić lub sprawdzić u kadetów. Jedną?
Nie ma takiej
Q__ — 11:14
Rutynowe prace.. Skąd wiesz ile jeszcze złomu do odzyskania po tych wiekach jest?
xetnoinu — 11:14
Celem nie było odzyskanie okrętu
Dorosłych by posłali
On tam stoi do szkolenia
Tylko nie wiem czego.
Serio. Ja się głęboko zastanowiłem na tym odcinkiem. Tam nie istnieje żaden widzialny komponent planowanego szkolenia jakiejkolwiek kompetencji.
I to powoduje zapasc logiczna pierwszego planu fabuly.
Q__ — 11:16
Inna sprawa, że to powinien być odcinek SAM teoretycznie. SAM, jako hologram roznosi wrogów w minutę, a przynajmniej tak mamy sądzić.
Potem można ew. wprowadzić jakiś technobelkot/gagdet, który jej to uniemożliwia. I dopiero wtedy reszta ma problem, a atmosfera gęstnieje.
Coś jak "przecież Odyssey da radę tym głupim J'H", tylko w skali mikro.
A co tam można ćwiczyć? Bo ja wiem? Wejście na wrak, procedury związane z bezpiecznym wejściem tam i aktywowaniem czego trzeba.
xetnoinu — 11:18
Rekonesans czy statek nie jest zajety
Rozpoznanie przed przybyciem na okręt
Czyli przygotowanie misji
Milion rzeczy
Nie ma nic!
Q__ — 11:19
To znów powinna być lekcja dla Caleba, który jako młody bandziorek pewnie robił takie rzeczy. A tu i jego los zaskakuje.
xetnoinu — 11:19
Nie ma procedur!!!!!!!
Tym stoi Flota
Procedury
Q__ — 11:19
To prawda, ale moim zdaniem z braku pomysłu jak to rozegrać.
xetnoinu — 11:20
Oni są na zwiadzie i nie mają fazerów
Q__ — 11:20
Powinien być jakiś myk czyniacy Furie niewykrywalnymi.
xetnoinu — 11:20
Nie ma obserwatorów
Monitoringu
Q__ — 11:20
Ale nie taki, by dało się być podejrzliwym zaraz.
xetnoinu — 11:21
Tu pierwszy raz od wieków nie jest problem ze złym wykonaniem pomysłu. Tu nikt pomysłu nie stworzył do tego odcinka w jego głównej osi fabularnej.
Q__ — 11:21
Jeśli nie na etapie procedur, to legendarnej intuicji starego astronauty, który czuje, że coś nie gra

xetnoinu — 11:22
Zuchy mają zajebista intuicję i nawet koło losowe daje lepsze efekty
To powinien być naszpikowany technologia sledzsci okręt poligon. Szef wojskowy powinien widzieć nawet drżenie powieki kadetów do oceny ich działań. No poligon jest środowiskiem do monitoringu i ćwiczenia kompetencji. Konkretnych.
To wojskowy poligon!!!!!!
To jest tak dramatycznie głupie że
Oj. Muszę się uspokoić.
Oni nawet kamerek nie mają na mundurze.
.
.
Ja mam!!!!
Mam pozytyw tego odcinka
Jeeeeeeest
Za tak haniebne i źle przygotowanie poligonu i programu nauczania na nim Ake, Szef Wojskowy jak dla mnie w następnym odcinku
Przyspieszony sąd polowy
I śluza
Za śmierć kadeta i dwoje śmiertelnie rannych
Natychmiast.
xetnoinu — 11:30
Tak. Ake to niekompetentna złolka, zbrodniarka sądowa i dyshonor dla systemu edukacji Floty, bezpośrednio odpowiedzialna za śmierć kadeta.
Ooo
Mam pozytyw.
Niestety Vance też do degradacji. To on to i dywiduum ściągnął do Akademii.
I nie zauważył że Szef Wojskowy stracił mózg przy Ake
Cała trójka winna.
Amen
Jelico wróć!
I jeszcze nie ruszyła okrętem na pomoc stacji. Mogła się rozdzielić. Wysłać promy. No to przestępstwo w świecie ST biernosc na taki sygnał.
Skala zarzutów jest ogromna.

WVR_23PH — 11:46
nie zachęcacie, koledzy... :D

xetnoinu — 11:48
Teraz zachęca
Obejrzysz
I będziesz w mojej drużynie
Sąd polowy dla Ake!
I z opisu jeszcze przerzuci traumę na kadetów.
Zamiast sama ponieść odpowiedzialność za ten pseudopoligon
Pseudoszkolenie
Ona jak toksyczna osoba
Przerzuci traumę na młodych
Brawo !!!
Do kompletu brakuje aby przespała się z jakimś kadetem.
WVR_23PH — 11:52
boję się powtórki z oglądania PIC s2, siedzenia i klęcia pod nosem tak, że przysłowiowy szewc by spąsowiał...
xetnoinu — 11:52
Heeee
WVR_23PH — 11:53
to jest niezdrowe

Q__ — 11:56
To nie jest ten level. SFA jest jednak wizualnie ST w estetyce późnodiscowej. I nie tyle bulwersuje ile śmiertelnie nudzi, poza paroma scenami (i dwoma pierwszymi odcinkami, które nie są genialne,  ale są ok).
Tu zresztą przypomina się uporczywa plotka, że amerykańscy krytycy, choć dostają przedpremierowo dostęp do całego sezonu, a minimum.próbki 6 odcinków, mają - z lenistwa - zwyczaj statystycznie oglądać tylko dwa.
A szefostwa wytwórni o tym wiedzą, i dlatego wysilają się głównie na piloty.
Brzmi to prawdopodobnie, bo tlumaczyłoby sporo ocen na RT, bez popadania w teorie spiskowe.
xetnoinu — 11:59
Ten odcinek poligonowy nie stał nawet obok pilota.
Może wychodzi że mnie fan militaryzmu naukowego czyli SG i BSG ale ten odcinek serio nie jest o poligonie i szkoleniu. To jakiś mord na kadetach w wyniku starczej niekompetencji.
Q__ — 12:02
Ja nie o bieżącym odcinku tym razem ;) . Usiłuję dać ogólny obraz SFA Koledze @WVR_23PH .
xetnoinu — 12:02
Ma oglądać. Są obowiązki fanowskie i tyle heeeewe
:)
:)

WVR_23PH

Jawohl, Herr Oberleutnant
xetnoinu — 12:04
Haaaa
WVR_23PH — 12:04
żart, ofc
xetnoinu — 12:04
:)
WVR_23PH — 12:05
lekko niesmaczny, wybacz, ale PIC s2 był dość traumatyczny

Q__ — 12:07
Na pociechę dodam, że SFA nie jest tak denne, jest za to bardzo nijakie i z - nomen omen - szkolnymi błędami.
Tzn. w tym sezonie. Może potem zrobili jakąś ewaluację i walidację przed drugim, i będzie lepszy.
Tak jak w LD w zasadzie wszystko było lepsze od pierwszego sezonu. A w PIC trzeci przebijał drugi.
Choć bywa i odwrotna trajektoria - czwarty sezon DSC sugerował prawie kompletne stanięcie tej serii na nogi, i to mimo okoliczności pandemijnych, a potem przywalili piątym.
Którego główną zaletą jest bycie mniej cringe, niż PIC2.
Znowu takim spod znaku "bój się nijakości".

xetnoinu
https://www.wojsko-polskie.pl/articles/tym-zyjemy-v/2025-02-205-szkolenie-poligonowe-doskonalenie-umiejetnosci-w-warunkach-bojowych/
Scenariusz szkoleniowy
Jak się poczyta jakikolwiek tekst gdzie użyte jest słowo poligon i słowo szkolenie - to widać jak wszystko w tym odcinku jest źle

https://www.rmf24.pl/regiony/lublin/news-smierc-dwoch-zolnierzy-na-poligonie-zapadl-wyrok,nId,7933744
Za wypadek śmiertelny za źle cofanie rok więzienia.
Co się należy Ake
Za brak niczego na poligonie od procedur po scenariusz szkoleniowy.
?
Popatrzcie na artykuły. Każda czynność na poligonie ma cele i scenariuszn i dotyczy konkretnych kompetencji.

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=855553210146926&id=100070767656956
Monitoring żołnierzy na poligonie!!!!
Poligon szkolenia młodych Kazonów w VOY miał więcej sensu.


Q__ — 13:08
To jest cały czas ten sam problem - oni w ogóle nie czują technologii, procedur, a i historię świata znają wyrywkowo - czasem błysną znajomością jakichś ciekawostek (widać przysiedli na chwilę nad MA), kiedy indziej widać, że nie mają pojęcia o rzeczach oczywistych i dla najbardziej niedzielnej części fandomu.

WVR_23PH — 13:10
jak Jar Jar Abrams, którego kumplem jest Kurtzman? Trochę mnie to zaskoczyło przy Kelvinverse, kiedy JJ przyznał się, że ani zna, ani lubi Trek,a Paramount zaregował "zapraszamy do współpracy!"
Q__ — 13:11
Natomiast ratują się tam, gdzie trzeba grać na emocjach, lub bazowej reżyserskiej kompetencji. Wtedy bywa b. ładnie, choć często bez sensu, jak pomyśleć.
Czasem i płacz Michaśki się udziela, tj. do wzruszenia pobudza.
BTW. Nawet ta kosmiczna grzybnia - dało się z tego wątku wycisnąć takie naukowo-psychodeliczne odjazdy, że Morrison i Ellis od komiksów wysiadają. A im wystarczyło zrobienie z tego czarodziejskiego napędu.
Zresztą z byciem nielogicznymi też mają kłopot.  Chcesz walczyć z przerostsmi logicyzmu, w którym widzisz przyczajony patriarchat, snobizm, rasizm i kolonializm? To bądź choć trochę Lynchem, czy Ursulą Le Guin.
A tak raptem dwa razy im to zagrało - w "Lethe" i w "Unification III" (w obu wypadkach pisały to osoby zaangażowane w tworzenie starego Treka).
Owszem, fanami będąc znajdziemy coś do kochania i w PIC2 (pierwsze odcinki, i wątki polityczne, mianowicie). Ale chciałoby się więcej...
xetnoinu — 13:29
Na nagranie będę musiał pogrzebać gdzie w ST są manewry, poligony i złomowiska.
I czy jest szkolenie że zginął od razu starszy oficer
Gdzie Awaryjny Hologram Szkoleniowy.

Q__ — 13:37
Był, ale go złodzieje ukradli (NMSP).

xetnoinu — 13:42
Dlaczego nie byli szkoleni wcześniej na holodeku?
Zuchy są.

ps. Recenzji cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=JRQhsgrkeNw - Major Grin/Nitpicking Nerd

Okolicznościowy wywiad z Jonathanem Frakesem, który przyznał, że wyreżyserował swój ostatni odcinek ST (acz nie wyklucza powrotu do Treka... kiedyś):
https://trekmovie.com/2026/03/05/interview-jonathan-frakes-on-finding-the-emotion-to-direct-starfleet-academy-and-his-star-trek-future/

I redakcja TM podcastowo podsumowuje ep. 9:
https://trekmovie.com/2026/03/06/podcast-all-access-star-trek-goes-inside-the-space-wall-with-jonathan-frakes-for-starfleet-academy-109/

Oraz sugestia, w jakim kierunku może pójść sezon trzeci Starfleet Academy, jeśli powstanie:
https://screenrant.com/star-trek-starfleet-academy-season-3-tilly-set-up/

Q__

#199
Ekipa TrekYards o omegowym zaminowaniu z finalnych odcinków pierwszego sezonu SFA (Omega 47? wiemy, że bazuje na cząsteczce Omega, ale brzmi tez trochę jak nazewniczy hołd dla Omega 13 z GQ*):
https://www.youtube.com/watch?v=vo7LQNJte6I

Przy czym IMHO rację ma Major Grin/Nitpicking Nerd, że to byłby zasadniczo prezent dla UFP - sama otoczona swoistym murem obronnym - sferą ruchu podświetlnego, ale mogąca go przecież wciąż przekraczać statkami z napędem grzybowym.

Skądinąd warto też pamiętać, że intencjonalne tworzenie obszaru uniemożliwiającego warpowanie mieliśmy w NV/P2 "Enemy: Starfleet", a próby wesponizacji Cząsteczki Omega w produkcjach z rodziny HF.

* https://galaxyquest.fandom.com/wiki/The_Omega_13_Device

Dyskusja a propos z serwera:

xetnoinu
Serio ruszają cząstkę omega w świecie po dilicie
?
Jakieś strzały samobójcze jak nagle pokazywanie okrętu z napędem jak u Romulan chyba to czemu 120 lat tego nie stosowano.
Ale dobrze więc wypatrzyłem w jednym kadrze cząstkę omega na wystawie rzeczy niewyjaśnionych.


Q__
Tak, i to jeszcze wymyślili, że Federacja składowała w jakiejś nędznie strzeżonej tajnej bazie miny z nią, a Braka te miny podwędził i w parę mies. zaminował nimi cały obszar dookoła UFP - sfera z min na setki lat świetlnych (sic!).
W rzeczy samej, dobrze wypatrzyłeś :) .


carzingan
tak ruszają tę cząstkę, że i tak to robią w taki sposób, że widać, że nie rozumieją nic ;D

Kirk1978
ST kończą się tematy, hmm... znowu molekuła omega ma być w użyciu. Pytanie czy Federacja albo jej flota uczą się na błędach, no chyba nie.

xetnoinu
Ojojoj. No to czekam aż odcinek będzie u nas. Cząstka omega i jakieś mambo dżambo to byłby pomysł zamiast płaczącego dziecka.  I on unieruchamiałby też inne technologie napędu. O to miałoby sens w Discovery.
No zobaczymy co z tym zrobią teraz. Ale na dzień dobry brzmi fatalnie. Bo to świat już po katastrofie i on ma się rozwijać i być jak świat TNG. Wprowadzanie elementów tego typu teraz jest niespójne z osią wydarzeń nakreślonych w Discovery.


Kirk1978
https://youtu.be/6hwDSWxWRwE
Czyli mamy wrogów, hmm.
Zaskakująca, moim zdaniem, jest naiwność. Skoro zaprosili tego pirata Venari. I był alkohol na stole, to oczywiste było, że gość sobie cos chlapnie. Czemu do alkoholu nie dodano czegoś. Trucizny  czy jakichś innych rzeczy. Coś, co w razie właśnie takiej sytuacji, która była, by go powstrzymało.
Czy jakiejś, na przykład, rzeczy, dzięki której można by go wyśledzić.


Q__
[Do: xetnoinu] Mówisz, że nie powinni mówić o tylu sznurkach w domu powieszonego? ;)
[Do: Kirk1978] Czyli zamarzyło Ci się zagranie w stylu Sinclaira (wobec G'Kara) i neoSpocka (wobec Uhury)?

xetnoinu
[ad: o sznurku] Heee

Kirk1978
[ad: zagranie] Czy ja wiem, czy to tak nazwać raczej przezornością

WVR_23PH
"Przezorny zawsze truje swojego potencjalnego wroga". Kardasjańskie Zasady Walki Skrytobójczej#13 😼

Kirk1978
Nie potencjalny, bo przeciwnikiem, wrogiem, złoczyńcą był od dawna.
Pamiętam takie filmy gdzie gość cos pije i coś tam jest. On robi cos nieodpowiedniego, druga osoba włącza jakieś urządzenie, to powoduje u niego zawał serca.
Albo go złapać na tym przyjęciu, wszczepić coś i będzie posłuszny.
Albo pranie mózgu
I co, ze nieetyczne. Czy niemoralne. Liczy sie efekt.


Q__
Stare klingońskie "losing is dishonorable (more than cheating)" ;).

WVR_23PH
Póki użyte dla szeroko pojętego "naszego dobra"? A to nie jest trochę tak, że albo jest moralność, albo jej nie ma (nie "Przykazanie 5 ok, ale 7 juz zignorujemy"), w związku z czym wszystkie chwyty dozwolone po każdej stronie?

Q__
Tu temat jest o tyle śliski, że Braka był już dawno rozpoznany jako groźny szaleniec i bezwględny zabójca, a więc strona stosująca wszystkie chwyty zanim @Kirk1978 uznał, że powinna to zrobić i GF...
To prędzej, niż zasadniczo dobry człowiek, przez swoje społeczno-kulturowe tło przerobiony na potwora (Garak, mGeorgiou), był kandydat do zamknięcia na Elbie II.
Co tak brutalne środki bezpieczeństwa czyniło opcją bardziej dopuszczalną, niż w innych okolicznościach.
(No, chyba, że scenarzyści go jeszcze odkupią, tj. pokażą w innym świetle.)


WVR_23PH
Nadal kwestia dopuszczalności - czy w wypadku zagrożenia wolno "poluzować/porzucić" zasady? Jak bardzo? Czy powrót z takiego zawieszenia jest możliwy?
Przykład z rzeczywistości - rzekomo prewencyjne działania ice w US.


Q__
Ha, nie udzielam łatwych odpowiedzi, jak Kolega @Kirk1978 , wskazuję złożoność problemu.
Choć wiemy, że czasem i Picard najpierw strzelał, potem zadawał pytania.


WVR_23PH
Nie jestem pewien, czy odpowiedzi istnieją. Dobre czy złe, łatwe czy trudne.
Może to być kwestia działania w danym momencie i tworzenie precedensu


ps. Major Grin wypunktowuje wątek Omegi, zahaczył i o GQ:
https://www.youtube.com/watch?v=nAx05lb5VUQ

ps. 2. Toudi jak wrażenia?

Q__

#200
Zapowiedzi finału sezonu ("Rubincon"). Zdjęcia:
https://trekmovie.com/2026/03/09/preview-star-trek-starfleet-academy-season-finale-with-6-new-images-from-rubincon/
https://blog.trekcore.com/2026/03/star-trek-starfleet-academy-season-finale-rubincon/
https://treknews.net/2026/03/09/preview-star-trek-starfleet-academy-110-rubicon/

Opis:

Rubincon — When an old enemy resurfaces as an existential threat to the Federation, Nahla must outwit a vengeful foe with a personal vendetta against her — as our cadets and instructors undertake a dangerous, seemingly impossible, mission to save everyone and everything they hold dear.
Teleplay by Alex Kurtzman & Kirsten Beyer. Story by Noga Landau & Gaia Violo.
Directed by Olatunde Osunsanmi.

toudi

Nieco późno, ale lepiej późno niż wcale:

ST: SFA 1x09 przedostatni odcinek w tym sezonie który oglądałoby się naprawdę przyjemnie, gdyby nie te wszystkie braki spójności w fabule. A wszystko dlatego, że reżyserował sam William Thomas Riker znaczy się Jonathan Frakes. I to widać na ekranie, mamy znowu transporty osobiste, mamy mapy, mamy postacie które wreszcie robią coś więcej niż użalają się nad swoimi traumami. Niestety nie mógł on wszystkiego naprawić, nie na tak późnym etapie.
 
 Akcja odcinka dzieje się w trzysetnym dniu roku akademickiego - na samym jego końcu. Athena ze studentami leci na inaugurację nowej siedziby Federacji na Betazed. Wszyscy są szczęśliwy. Wiecie, te 300 dni, których nam nie pokazano, gdzie nie poznaliśmy szkoły, ludzi, świata. Gdzie przez połowę odcinków ciągnięto jedną i tą samą traumę - właśnie, już nikt nie ma z nią problemów, a tak istotna była. A i Caleb znajduje matkę...
 
 Przejdźmy więc do plusów, będzie szybko, bo choć przyjemne, i dobrze się je ogląda na ekranie, to niestety jest ich bardzo bardzo niewiele. Na ekran wróciła fantastyka naukowa. Znowu mamy pokazane, że w 32 wieku jest dostępny transport osobisty, kapitan Ake przenosi się na spotkanie z admirałem do swojej kajuty przy jej pomocy. SAM wreszcie pokazuje, że jest hologoramem, czyli że jest czymś więcej niż tylko jednym z wielu kadetów (chyba robi to pierwszy raz pilota - a nie przepraszam, jeszcze w 3 odcinku co zmieniła wygląd na maskotkę). USS Athena leci w kosmosie a i ten kosmos nie jest jakoś określony, pokazany na mapach. Pokazują nam jakiś świat. Ludzi na nim. Co prawda to tylko tło, ale nadal, to pierwszy raz w tym serialu. W turbowindach się stoi.
 
 Nus Braka okazuje się być tu dosyć genialnym strategiem. Po raz kolejny wykazuje się zmysłem strategicznym. Muszę przyznać, że jest chyba najlepiej przedstawianą postacią w całym serialu. Choć ten sukces dają mu raczej niedomówienia niż umiejętności pisarskie twórców. Jego czyny świadczą o nim lepiej niż wszelkie traumy bohaterów. Wiemy co wykradł z  tajnego laboratorium fedków - sztucznie stworzone cząsteczki Omega-47 - wariant niewyobrażalnie niebezpiecznej cząsteczki Omega z Voyagera, która może zniszczyć przestrzeń w odległości wielu lat świetlnych. Oraz sprzęt pozwalający na jej uzbrojenie. Co więcej nie tylko wykonuje pokazy test, że jest w jej posiadaniu i ma zdolności jej użycia (do tego robiąc to totalnie opuszczonym i nic nie znaczącym rejonie) to jeszcze stawia z tych cząsteczek pole minowe odcinające Federacje od reszty galaktyki i co najważniejsze od jego imperium (ale do tego jeszcze wrócimy)...

Gdyby odcinek zawierał tylko to co powyższe, to byłby naprawdę świetnym odcinkiem, niestety pełen jest on tekstów dla dzieci, pełen niekonsekwencji. Na dzień dobry witają komunikaty z systemu okrętu informujące, że schowki nie służą do seksu. Nieco dalej w odcinku, tuż przed wyładowaniem załogi na Betazed dostajemy przypomnienie, by pamiętać, aby wysterylizować mundury ze wszelkich płynów - ewidentnie znowu piją do seksu. Wiecie, ja rozumiem, że to ma być serial o problemach dorastania, ale to należało się do tego problemu ustosunkować przez poprzednich 8 odcinków, a nie nagle na koniec roku twierdzić, że to nie Gwiezdna Akademia a okręt kosmiczny Hugh Hefnera, gdzie każdy z każdym bzyka się w każdym kącie i wolnej przestrzeni. I ja rozumiem, że chcemy pokazać, że to 32 wyzwolony wiek, ale jednak takie szkoły kojarzą się z zakazem fraternizacji i jak już ktoś uprawia seks, to raczej w tajemnicy i ukryciu, nawet jeśli za przyzwoleniem góry, to cichym. Bo jak wiadomo, raczej nie działa to dobrze na morale i relacje - zresztą przykład do czego doprowadził związek między Calebem i Tarimą jest tu dobitnym tego przykładem. Choć może tylko należało ochrzcić okręt Afrodyta a nie Atena...

Kolejnym problemem jest załoga okrętu. Okazuje się, że okręt jest całkowicie zautomatyzowany, do tego stopnia, że może go prowadzić 3 osobowa załoga. I ok, nie jest to jakaś nowość, bo już od czasu TOS mieliśmy z tym styczność. I sprawnym okrętem da się latać z minimalną załogą, nawet nie szkieletową. Czy to jak Kirk wykradał ENT A, czy Picard wykradający ENT D. Ale tu nikt nie wykrada okrętu, tylko wyrusza na autoryzowaną misję. Naprawdę mamy uwierzyć, ze wszyscy stali członkowie załogi wysiedli z niego? Cała obsada maszynowni, cały mostek? I Kirk i Picard, mieli ze sobą głównego inżyniera, łącznościowca, sternika, zbrojmistrza. Mogli obstawić podstawowe stanowiska, oddelegować kogoś do naprawy uszkodzenia. A tu co? cały okręt zautomatyzowany? To po co nam wcześniej pokazywali tylu oficerów na tej Athenie? Skoro byli potrzebni do rutynowego przelotu z Bajor na Ziemię, to tym bardziej powinni być na pokładzie okrętu stacjonującego na orbicie Betazed w czasie kryzysu o którym nam mówią na początku odcinka, czy lecącego na tajną misję.

Mamy rok rzekomego rozwoju bohaterów, ale oni w ogóle się nie rozwinęli, co w sumie najlepiej podsumował Caleb wytykając kolegom im przywary. Niby mieliśmy tyle odcinków, gdzie bohaterowie mieli niby szansę się zmienić, poprawić, stać się lepszymi wersjami siebie. Co prawda na ekranie nam to słabo pokazywali, ale jednak przez rok w akademii te zmiany powinny nastąpić. Ale nic z tego się jednak nie stało. Do tego wychodzi że Darem to w ogóle chyba nic nie toleruje. Teraz wyszło, że alkohol szkodzi mu tak samo jak banany i znowu wymiotuje brokatem. SAM przeżywa kryzys osobowości - niby dojrzewanie pod okiem Doktora w poprzednim odcinku miało ją uczyć bardziej "ludzką" ale chyba stała się sztuczna i świadoma swojej sztuczności niż była wcześniej zaprogramowana. Ale to wszystko jest jak zwykle totalnie oderwane od wszystkiego. Po prostu taki wkręt zrobili i nijak tych faktów nie wykorzystują.

I teraz nagle pojawia się nam nowa siłą Imperium Venari Ral, któremu zdaje się przewodzi pirat Nus Braka. Ten od którego się wszystko zaczęło. Tylko tu znowu jest problem rozwoju. Nagle z jakiegoś przypadkowego pirata, który miał tam pewno jakieś wpływy w niewielkim zakątku galaktyki wyrasta nam imperium na poziomie 32 wiecznej Federacji. Siły, która nie tylko aneksuje sobie planety przez samą obecną w ich rejonie wpływu, ale mającą olbrzymie zasoby ludzkie i okrętowe. Bo zasadzkę jaką urządził Federacji nie da się zrobić kilkoma statkami. Pytanie jak to się stało? Przez rok nie mieliśmy w ogóle sygnałów, by Venari Ral dysponowali aż takimi możliwościami. Oczywiście można uznać, że Venari Ral od początku był liczącą się siłą, ale wówczas dlaczego tak łagodnie Federacja podchodziła do spotkań z Braką? Dlaczego traktowali go jak nic nie znaczącego, podrzędnego pirata?

No i dochodzimy teraz do całej tej zasadzki. Braka odcina Federację otaczającą wszystkie jej światy polem minowym z cząstek Omega-47. I ok, to jest cząstka, która może wywalić podprzestrzeń w olbrzymim rejonie, ale otoczenie całej Federacji, która liczy pewno kilkadziesiąt planet rozrzuconych w kuli o promieniu pewno z tysiąca lat świetlnych. To wymaga naprawdę niewyobrażalnych zasobów i czasu. Takiego pola nie da się postawić w kilka godzin, tak jak Sisco odciął Tunel przy Bajor. A jednak nastąpiło tu to niemal natychmiast. I odciąć. Czyli zablokować drogi przelotu czy da się wszystkie?
Mamy tu przecież Discovery, który skacze z punktu A do B, więc raczej bez problemu ominie takie pole minowe.
Mamy Khionian co mają magiczne gwiezdne wrota, które mogą połączyć dowolne dwa punkty.
Mamy w samym tym odcinku tunel transwarp, z którego korzystają bohaterowie by skrócić czas przelotu.
Mamy stabilny tunel z Bajor do Gammy (a pewno to nie jest jedyny tunel, który przez tysiąc lat udało się odkryć, bo wiemy, że był taki, co miał też niestabilny jeden koniec w TNG).
To wszystko raczej bez problemu pozwala ominąć pole minowe. Więc co ono daje? Ani emocji ani napięcia.

Do tego wydaje się niewiarygodne, aby w tak wielkim obszarze nie był jakieś luki. A biorąc pod uwagę jak łatwo wykrywać Omegę z wielu lat świetlnych, to równie łatwo będzie wykryć luki w polu minowym.

A jeszcze mamy końcową akcję, gdy 3 okręty Venari Ral atakują Athenę. Atak skuteczny, bo automaty dziwnie kiepsko sobie radzą z walką, czy nawet obroną. Ze strasznie irytującego powodu od pierwszego strzału padają teleportery na okręcie - tylko dla sztucznego podniesienia napięcia, że ranną matkę Caleb trzeba przenieść do zapasowego ambulatorium. No ale poważnie, dlaczego wróg atakuje tak mało istotny cel? dlaczego nie broń, nie napęd (osłon nie liczę, bo i tak nic tu nie robią w tym serialu)? To od zawsze był priorytetowy cel ataku. Unieruchomienie i obezwładnienie okrętu przeciwnika to podstawa. Znaczy była, póki logika nie opuściła przyszłości.

Prawie zapomniałem, że lekka zmiana temperatury, powoduje że czujniki okrętu federacyjnego nie wykrywają żywych organizmów. Moim zdaniem widać, że Frakes próbował to wytknąć scenarzystom przez bohaterów, ale raczej nie dotrze to gdzie powinno. To nie błąd w projektowaniu, to skrajna nieodpowiedzialność i głupota, której nie da się w żaden sposób usprawiedliwić. To może by przeszło na NX-01, ale tysiąc lat budowania okrętów dla setek różnych ras raczej powinno być przygotowane na różne dziwne rzeczy.

Podsumujmy więc 9 odcinek. Najbardziej trekowy odcinek, reżyserowany przez weterana. Mający ponownie dobry pomysł, nawet niezgorsze wykonanie ale tylko jeśli patrzymy na nie w oderwaniu od serialu. Niestety odcinek nie broni się jako kontynuacja poprzednich 8 odcinków. Brak tu w fabule przyczynowości. Brak odpowiedniego rozwoju zdarzeń, które doprowadziły nast tu gdzie jesteśmy. Odcinek ten spokojnie można oglądać zaraz po pierwszych dwóch i nie dość, że istotnego się nie straci, to człowiek nie będzie czuł zażenowania oglądając traumy za traumami. Odcinek choć równie dobry na poziomie pilota, nie uratuje serialu. Niestety nie ma już takiej możliwości.

Q__

#202
Cytat: toudi w 09 Mar 2026, 23:11Odcinek choć równie dobry na poziomie pilota, nie uratuje serialu. Niestety nie ma już takiej możliwości.

Nie wiem, czy mogę się z tym zgodzić. Owszem, mamy tam - pochwalone już przez Ciebie w detalach, osładzające wiele rzeczy, rzemiosło Frakesa (za którym będziemy tęsknić, jeśli nie ściągną go do ORV, filmu LD, czy czego tam będzie można), ale nie tyle, że w fabule widać dwie ogromne dziury, ile jest ona na nich zbudowana - pierwsza to - dyskutowany już, a i przez Ciebie analizowany - wątek zaminowania niewyobrażalnych przestrzeni (coś takiego mógłby zrobić jakiś szalony Q, ale nie Braka; to jest bzdura rozmiarów sporego wycinka Galaktyki), druga - fakt, że Caleb dotąd, szukając matki, nie wpadł na najprostsze rozwiązanie, na które - prawdę mówiąc - powinien był wpaść dawno temu (zdarzają się takie zaćmienia umysłu, ale raczej nie są tak długotrwałe).
Na moje oko to jest ten sam problem, co w wielu wcześniejszych odsłonach tej serii - twórcy wprowadzają wątki, przez które trudno traktować odcinki serio, a tam, gdzie się da, tam znów chciałoby się je i tak odrzucić (np. za "rozwiązanie" wątku Sisko).
Niemniej, widziałem, że i Berndowi Schneiderowi się relatywnie podobało. Widać Frakes potrafi działać cuda ;).

ps. Za Stilgarem/Smokiem.Eustachym. Frakes w obronie SFA:
https://www.gram.pl/news/legenda-dla-fanow-science-fiction-i-zarazem-rezyser-star-trek-akademia-gwiezdnej-floty-nie-rozumie-krytyki-najnowszej-produkcji
Dolinkuję cytowany wywiad:
https://www.denofgeek.com/tv/jonathan-frakes-talks-directing-starfleet-academy-episode-9/

A za Drixem - taka opinia o SFA:
https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1296826345882223&id=100066646091836

Ode mnie zaś... Wspominkowa scena z minionego odcinka:
https://www.youtube.com/watch?v=GIdMvae_GKg

toudi

Cytat: Q__ w 10 Mar 2026, 09:49ale nie tyle, że w fabule widać dwie ogromne dziury, ile jest ona na nich zbudowana - pierwsza to - dyskutowany już, a i przez Ciebie analizowany - wątek zaminowania niewyobrażalnych przestrzeni (coś takiego mógłby zrobić jakiś szalony Q, ale nie Braka; to jest bzdura rozmiarów sporego wycinka Galaktyki), druga - fakt, że Caleb dotąd, szukając matki, nie wpadł na najprostsze rozwiązanie, na które - prawdę mówiąc - powinien był wpaść dawno temu (zdarzają się takie zaćmienia umysłu, ale raczej nie są tak długotrwałe).
Na moje oko to jest ten sam problem, co w wielu wcześniejszych odsłonach tej serii - twórcy wprowadzają wątki, przez które trudno traktować odcinki serio, a tam, gdzie się da, tam znów chciałoby się je i tak odrzucić (np. za "rozwiązanie" wątku Sisko).
No tu jest problem tego, że przez 8 odcinków (no dobra, 6, bo pilot i 2 odcinek wprowadzały do serialu) w ogóle akcja nie prowadziła do tego co dostaliśmy w 1x09. To wszystko szło wprowadzić, choćby przez raporty, które podsłuchujemy, gdy przechodzimy przez mostek, czy gabinet Ake. Przez np. mamy z zakreślonymi rejonami panowania danych organizacji. Wówczas to nawet nie trzeba mówić, byle te mamy były dość widoczne w tle.

Ja nie jestem pewien czy Borg czy nawet Q były wstanie odstawić ten numer z polem minowym. Ale na pewno byłoby to bardziej prawdopodobne. Borg miałby zasoby na odstawienie takiego numeru. Do tego moim zdaniem Braka i jego organizacja nie ma odpowiednich mocy na ostawienie numeru w tej skali. Chyba, że całkowicie zignorujemy, że podróż w przestrzeni wymaga czasu.

I tu znowu dochodzimy do problemu, że nic nie wiemy o technologii. W czasach TNG (jak i DS9 i VOY) podanie maksymalnych i przelotowych prędkości okrętów było istotne, bo pomagało osadzić akcje w realistycznych miejscach. Co prawda potem wielokrotnie "oszukiwali" - czy to przez Wędrowca, czy to przez Q, czy tą procą w Voyagerze, o tunelach podprzestrzennych nie wspominając, ale zawsze temu robiono jakieś ograniczenie. Tu nie mamy pojęcia jak szybko okręty się przemieszczają. Nie wiemy jakie średnie odległości mogą pokonać. W czasach TNG można było założyć, że średnio można było pokonać 1000 lat świetny w rok. Choć chwilowo mogli tam utrzymać wyższą prędkość. A tu? nic nie wiemy, założyliśmy, że Intrepid, który przyleciał w 1x06 był najszybszym okrętem Federacji, bo tak nam tę klasę wprowadzili w VOY, ale to wcale nie musi być prawda.

Co do Caleba i tego znalezienia matki, to można kupić. Caleb jest bystry, ale był dzieckiem. Jestem gotów uwierzyć, że dopiero podpowiedź SAM mu pomogła przypomnieć sobie nazwę księżyca. Ale tu też znowu jest problem, że przez cały sezon nic do tego nie prowadziło. Traumy za traumą przeżywaliśmy, ale mogli by pokazać, że przeczesuje te częstotliwości i wiadomość. Najlepiej nie przy SAM, by jej podpowiedź okazała się autentyczna. A jeszcze jakby próbował czegoś innego, że te 3 kluczowe słowa z pilota...

Cytat: Q__ w 10 Mar 2026, 09:49Widać Frakes potrafi działać cuda ;).
Niestety nawet on nie mógł tego uratować. Ale żeby choć wywalczył usunięcie tych głupich aluzji do seksu z interkomu. Naprawdę mam nadzieję, że dodali to bez jego zgody.

Q__

#204
Cytat: toudi w 10 Mar 2026, 21:15Ja nie jestem pewien czy Borg czy nawet Q były wstanie odstawić ten numer z polem minowym. Ale na pewno byłoby to bardziej prawdopodobne. Borg miałby zasoby na odstawienie takiego numeru. Do tego moim zdaniem Braka i jego organizacja nie ma odpowiednich mocy na ostawienie numeru w tej skali. Chyba, że całkowicie zignorujemy, że podróż w przestrzeni wymaga czasu.

Jak pewnie widziałeś, przedstawiłem rozpaczliwo-ironiczną hipotezę na ten temat:
https://forum.startrek.pl/index.php?topic=753.msg20759#msg20759
Kolejna wersja to samoreplikujące się miny z technologią wormhole'ową rodaków Darema (gdzie wyloty wormholi wiodą w lekką przeszłość, by zyskać na czasie), ale to też rozpaczliwe zabawy w stylu Kipa Thorne'a (gdy pracował przy "Interstellarze") i Erin Macdonald, czyli dokładanie pozorów sensu do gigantomańskiej inflacji zagrożeń (o której pisał Lem w kontekście "Misji..." Van Vogta) i kompletnego braku wyczucia kosmicznych skal.

Cytat: toudi w 10 Mar 2026, 21:15I tu znowu dochodzimy do problemu, że nic nie wiemy o technologii. W czasach TNG (jak i DS9 i VOY) podanie maksymalnych i przelotowych prędkości okrętów było istotne, bo pomagało osadzić akcje w realistycznych miejscach. Co prawda potem wielokrotnie "oszukiwali" - czy to przez Wędrowca, czy to przez Q, czy tą procą w Voyagerze, o tunelach podprzestrzennych nie wspominając, ale zawsze temu robiono jakieś ograniczenie. Tu nie mamy pojęcia jak szybko okręty się przemieszczają. Nie wiemy jakie średnie odległości mogą pokonać. W czasach TNG można było założyć, że średnio można było pokonać 1000 lat świetny w rok. Choć chwilowo mogli tam utrzymać wyższą prędkość. A tu? nic nie wiemy

Co może i dałoby się znieść (soft SF to też pewna konwencja) gdyby - jak u Le Guin - technologia pozostawała w tle, a pokazywana była ze zdroworozsądkowym umiarem, zniechęcającym do zadawania zbędnych pytań. 

Cytat: toudi w 10 Mar 2026, 21:15Co do Caleba i tego znalezienia matki, to można kupić. Caleb jest bystry, ale był dzieckiem. Jestem gotów uwierzyć, że dopiero podpowiedź SAM mu pomogła przypomnieć sobie nazwę księżyca.

Łyknąłbym to, gdyby w/w nazwa nie padła w pilocie, w okolicznościach z gatunku tych, w których trauma powoduje wyrycie w pamięci każdego słowa.

ps. Rzut oka za kulisy odc. 9:
https://trekmovie.com/2026/03/09/on-set-diary-ukeck-inside-how-starfleet-academy-used-their-holodeck-to-create-the-alien-marketplace/

I ujawnione klipy z ep. 10:
https://www.youtube.com/watch?v=yps64V87doE
https://www.youtube.com/watch?v=WLSwcZJFB_I
https://www.facebook.com/reel/915466264604732/
https://trekmovie.com/2026/03/10/watch-nus-braka-takes-command-in-trailer-for-star-trek-starfleet-academy-season-finale/
https://trekmovie.com/2026/03/11/watch-the-uss-athena-is-under-attack-in-clip-from-star-trek-starfleet-academy-season-finale/
(Mudd, Vadic, on... Zadkami ilu jeszcze villainów zdesakrują ;) kapitański fotel?)

Q__

#205
Z naszego serwera:

Krzysztof Kietzman
Dla mnie w tym wszystkim najgorsze jest to, że z niektórymi tymi aktorami dałoby się zrobić fajny serial. Nie mówię o pani kapitan, bo ona ma w sobie coś z żula dla mnie, ale np. pani empatka jest naprawdę fajna, ma ogromny urok. Nawet ten główny nibybohater byłby sensowny w innej produkcji. Klingon też, gdyby nie to, jak jest prowadzony.

Q__
Tak, problem tam leży na poziomie scenariuszy. Bo i aktorzy ok, i reżyseria zazwyczaj, a setting to - co pilot częściowo zdołał pokazać - samograj.

Krzysztof Kietzman
Tak, scenariusze to położyły. Zresztą jak w SW, bo tam casting w sequelach też IMO spoko.
Tj. oprócz pani kapitan, ten casting jest kiepski, ale może gdyby nie zachowywała sie tak cudacznie?


Q__
Z dobrym scenariuszem to i skrajnie teatralny niskobudżetowy fanfilm zadziała:
https://muzeum.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=121&page=33#msg327889
A bez niego trudno wręcz uznać ST za godnego swego miana...

Krzysztof Kietzman
Cały Star Trek był sklejany na ślinę wszak. Nie wiem, czy większe budżety tylko mu nie zaszkodziły.

Q__
Też mam takie wrażenie. Z wyjątkiem dla TMP.

Tymczasem producent-reżyser Olatunde Osunsanmi w niedawnym wywiadzie stwierdził, że ma nadzieję na 3 sezon SFA:
https://trekmovie.com/2026/03/11/interview-starfleet-academy-director-talks-whats-new-for-season-2-and-why-hes-optimistic-about-season-3/

Oraz przedfinałowe przewidywania ekipy TrekYards:
https://www.youtube.com/watch?v=q17HaA_zl_g
I Majora Grina/Nitpicking Nerda:
https://www.youtube.com/watch?v=KeAXqS6KTm4

EDIT:
xetnoinu napisał:
Obejrzałem odcinek ślubny.
Jakie to jest nudne.
Na pewno jest to najnudniejszy odcinek ST jaki w życiu widziałem. Przebija nudą odcinek jakim dobijano w tng postać dr Pulaski
Jak cały odcinek leciały materiały archiwalne. A Riker leżał na łóżku.
Co się z niego dowiedziakem.
1. Kadeci to ciućmoki i nie otrzymali do odznak pełnoprawnego przesyłu osobistego. Ewidentnie jest ograniczony do Ateny. Więcej się bali im dać.
2. Dorośli ludzie mają przypisane rodziny zastępcze. Widać Federacja uznała że niepełnoletni znaczy przed 25 rokiem życia. Brawo.
3. Atena to okręt z najgorszymi zabezpieczeniami w dziejach Floty. Zero kamer. Alarmów. Mir poprzednio po byle głupotę palca używał z materią programowalna. Teraz nic nie było potrzebne. Ot tak dwoje młokosów uzyskuje tajny klucz a grupa weselna portale otwiera sobie gdzie chce
4. Metalowa puszka blokuje ślimaka warp. Widać to taka puszka Faradaya na pole warp. Gratulacje.
5. Trzeba się natrudzić serio aby zaprojektować skirt i suknię aby proporcjonalny, wysportowany, smukły, wysoki facet - wyglądał w tym źle. To jak jakiś sabotaż kostiumowy. Od kroju przez kolor, dodatki, buty i długości - wszystko celowo uszyte i dobrane aby Klingon wyglądał pokracznie. A wystarczy w sieci zobaczyć fotosy tego aktora i wygląda jak model Mister Universe.


Dobrze skrojony skirt jak widać na załączonym obrazku podkreśla atletycznego faceta od barów, przez ramiona, tors, po mocne nogi. No w każdym calu to wygląda na 💯 procent dumnego faceta.

Tu wersja paradna męskiej kiecki. Aż emanuje od nich że to dostojni i u władzy faceci.
Porządne kroje. Dopasowane do męskiej sylwetki. Prawidłowe dlugosci. No wszystko jak trzeba.
Klasa przebija jak idą. Nie podskoczysz im autorytetem.
A tu w SFA to na tym Klingonie to sztab pracował co zrobić aby ten aktor w tym wyglądal okropnie.

https://www.facebook.com/PFFN.official/photos/d41d8cd9/1296826292548895/
Tu pokaz że sylwetka z wybiegu mody.

https://www.facebook.com/gamersjoyride/photos/they-did-not-just-put-the-only-klingon-in-starfleet-academy-in-a-skirt-and-a-dre/1487516792965918/
Sztab ludzi siedział i kombinował jak ukryć doskonale proporcje aktora i aby wyglądał maksymalnie źle.  Niesamowite.
To moim zdaniem celowe działanie. W losowych ciuchach damskich pierwszej z brzegu postaci kobiecej wyglądałby ten aktor dobrze.


Krzysztof Kietzman
Nie bez powodu szybko z tego zrezygnowano i już potem nie widzieliśmy.

Q__
Ale tylko z powodu konserwatywno-ideologicznego, bo kiecki z TNG dobrze na swoich nosicielach wyglądały. I jeszcze potem w scenach uroczystych, np. ślubnych, powracały.
Przy czym ja już chyba zrozumialem, w czym jest problem z Jay-Denem. Nie w tym, że to zniewieścialec, ciota za przeproszeniem. To by było ok. Klopot z tym, że on jest zniewieściały na kompletnie ziemski sposób - jak jeden mój znajomy śp. crossdresser - nie na sposób klingoński.


A z jego biografii kompletnie to nie wynika, między Ziemniakami ;) się - jak Worf - nie wychował.

I jeszcze za Drix em. Geekosfera o odc. 7:
https://youtu.be/Est_DD1BTQc

toudi

#206
ST: SFA 1x10 finałowy odcinek pierwszego sezonu. Odcinek zaczynamy dokładnie tam, gdzie skończyliśmy poprzedni, czyli, Federacja otoczona jest polem minowym.    Athena z naszymi bohaterami jest na zewnątrz pola minowego. Jest osamotniona, odcięta od wsparcia i uszkodzona a do tego piraci siedzą im na ogonie. Ale ale, udaje się znaleźć lukę w tym polu minowym by jednak nawiązać kontakt z Federacją bez wyzwalania min. I to mimo, że pola zasięgów tych mi się poprawnie nachodzą... Nikt nie może przyjść z pomocą, bo jakiekolwiek naruszenie pola minowego spowoduje jego eksplozję i śmierć 160 miliardów istnień, które są w bezpośrednim zasięgu rażenia min (plus odcięcie reszty Federacji w bąblu). Discovery nie może przeskoczyć, bo grzybnia też jest podprzestrzenna i też wysadzi miny, jak będzie próba przeskoczenia przez teren min (ciekawe, czy te stwory, które poruszają się tą grzybnią też wywołają reakcję?), to samo z transwarp (i tu znowu ciekawe, jak tylko będzie przelot tunelem transwarp przez teren min, bez wejścia/wyjścia z niego?). O Tunelach czasoprzestrzennych nic nie padło, ale pewno wymówka będzie taka sama. Do tego okazuje się, że Nus Braka nie lubi Federacji, więc chce ją zniszczyć, bronić świat przed nią i ponieważ ma okazję, to zrobić jeszcze trybunał, który osądzi odradzającą się Federację. Tak w skrócie przedstawia się fabuła odcinka.

Z plusów odcinka, muszę ponownie wymienić Brakę. Jego postępowanie jest spójne i nawet sensowne (pomijając scenariuszowe głupoty Pola Minowego jako takiego). Nus Braka po wielkim wypaleniu znajdował się w jakieś kopalnianej kolonii wydobywającej paliwo. Niestety kolonia nie była samowystarczalna i wymagała wsparcia z zewnątrz, ale osłabiona Federacja nie miała zasobów by pomóc wszystkim, nie była wstanie pomóc ludziom Braki. Ojciec Braki wpadł więc na pomysł ostrzelania okrętu Federacji, by tak zwrócić uwagę, że potrzebują pomocy, niestety chybił. A niemal cała kolonia została przez to zmieciona Czerwonym ogniem piekielnym. Przetrwało to tylko 8 osób, które od tego momentu za wszystko obwiniały Federację. Dlatego Braka robi wszytko by zniszczyć Federację i obronić galaktykę przed nią. Oczywiście potem okazuje się, że to nie Federacja zniszczyła kolonię ale ten chybiony strzał wywołał samozagładę. Ale Braka tego nie rozumiał, był dzieckiem i zapamiętał tylko tyle, że to Federacja zniszczyła jego dom, zabiła jego rodzinę. I to naprawdę jest jak najbardziej przekonujące i trzymające się kupy. Naprawdę Braka wyszedł na najlepiej napisaną postać ze wszystkich w tym serialu. (przeciwnie do jego organizacji).

Urządzenie przez niego pokazowego procesu też jest jak najbardziej ok. Że wybrał sobie kapitan Ake za cel tego procesu. Brał co miał. Chciał zmanipulować wszystkich i prawie mu się to udało. Na jego nieszczęście zrobił to na chybcika, nie wiedział jaki będzie przebieg jego pokazowego procesu, bo też nie spodziewał się, że złapie kogokolwiek z Federacji bo tej stronie zapory minowej, szedł na żywioł. Mocno tu ryzykował, ale mógł naprawdę dużo zyskać, miał szansę stworzyć własną, autorytarna Federację. I to muszę przyznać też jest plusem odcinka. Ale nie odważyłbym się tego porównywać do procesu Q, to jednak nie ta skala.

Ostatnim plusem odcinka są efekty specjalne. Ponownie mamy piękny widok okrętu wyławiające się z gazowego giganta. To są piękne ujęcia, ale niestety nudne. Dostajemy je w każdym dziele ST od 2009 roku. Gdyby to było tylko tło, jedno z wielu pięknych ujęć, to naprawdę nie było by problemu. Niestety w serialu jakoś tak brakuje ujęć z zewnątrz. Choć wiemy, ze moglibyśmy ich dostać naprawdę więcej.

No i niestety trzeba przejść do tych nieprzyjemnych części odcinka, czyli minusów a one tu niestety dominują. Odcinek znowu pełen jest traum i ich przeżywania. Przeżywamy tu traumy rodziny Mirów (zarówno Caleba jak i jego matki), traumy Ake, traumy Nus Braki. Do tego jeszcze poboczne traumy Tarimy, Doktora, Sam i chyba wszystkich pozostałych kadetów, ale sam już nie wiem. W sumie nie wiem czy w końcu przeżyli te traumy, czy nadal będą je przeżywać? Braka na pewno nie pogodził się, że winy niewłaściwych ludzi za śmierć swojego ojca i zniszczenia domu. I pewno na jego miejscu po dziesiątkach lat życia z takim przekonaniem, chyba też bym się nie nawrócił.

Kolejny problem to to pole minowe.  Miny obejmują swoim polem rażenia 80 000 sześciennych lat świetnych. To są tysiące min do rozstawienia. Do tego  potrzeba miesięcy, albo naprawdę olbrzymich zasobów. A nic takiego nam nie pokazano, by ludzie Braki dysponowali takimi zasobami.

W ostatnim odcinku dostaliśmy wreszcie mały rzut oka na działanie Doktora. Używa on ciągle mobilnego holomeitera. Tego samego, co dostał od wysłannika z przyszłości w serialu Voyager. Czyli tysiącletni sprzęt. I tu ciężko to przyjąć za prawdę. Bo przecież ten holoemiter jest w 32 wieku przestarzały o kilkaset lat. Z jednej strony, ja rozumiem sentyment Doktora do tego urządzenia i nawet bym zrozumiał, że go lub jego następcy używa, by być niezależna istotą. Ale to należało nam pokazać w pilocie lub gdziekolwiek w czasie sezonu - może w odcinku o SAM. Pokazać nam, że Doktor ma sentyment do tego urządzenia, np. trzyma go w gablocie i używa nowszego? (można by wówczas wykorzystać ten tysiącletni jako jakiś backup, gdy współczesne urządzenia zostały uszkodzone). A tak, twórcy nagle wyciągnęli go z kapelusza (czy tam kieszeni Dotkora) i zrobili nam z niego deus ex machinę, co ratuje nagle okręt. Oczywiści bezsensownie uszkadzając Doktora, który zaczyna szwankować.  A i do naprawy Doktora ponownie wyznacz się medyka a nie inżyniera (sic!).

A pamiętacie jak w poprzednim odcinku, by ukryć żywe organizmy, wystarczy lekko zmienić temperaturę czy tam ciśnienie w jednym z pomieszczeń. To okazuje się, że ta sama sztuczka oszukuje sensory na obcej jednostce. Przecież to takie banalne by raz na zawsze ukryć żywe sygnatury, Tak wiem, że użyli skanerów z Atheny, ale że bardziej ufali im na uszkodzonej jednostce niż w pełni działających na swoim okręcie (i to nie jednym)... Wydawało mi się, że skanowanie okrętów to standard od tysiąca lat.

Kolejny problem to stabilizacja Omegi-47. Coś nad czym pracowali najlepsi naukowcy od setek lat i im się nie udało, zrobiła inżynier sprzed tysiąca lat razem ze zgrają niekompetentnych kadetów. (przemilczę już tę niekompetencję, bo w sumie cały sezon było o tym). I teraz gdy już ma opracowany sposób stabilizacji Omega-47, sposób jej dostarczenia wyklikany przez Caleba w kilka minut to nagle okazuje się, że przez ponad pół odcinka SAM musi coś kodować by to zadziałało (sic!) I tylko po to, by zdążyła to zrobić w ostatnim ułamku sekundy, nim Braka wysadzi zdalnie pole minowe. Po co komputer robił te symulacje, jak i tam SAM musiał to kodować? To chyba najpierw się koduje i potem sprawdza symulacją czy jest ok. A tu dostajemy totalnie niedziałające sztuczne napięcie. Skoro i tak wiemy, ze cząsteczkę da się ustabilizować i to już na początku odcinku, to co potem się może jeszcze stać? Gdzie ci scenarzyści chodzili do szkoły pisania? Ale utrzymania napięcia do samego końca się ta nie nauczyli.

A wspomniałem o zdezelowanej Athenie, co na niej w sumie nic nie działa, choć działa? Teleport działa, choć to była pierwsza uszkodzona rzecz w poprzednim odcinku. Napęd WARP nie działa, choć działał. Sensory nie działają. No w sumie  to co działa i nie działa zależy od potrzeby chwili, raczej nie ma tam żadnego logicznego sensu. Ale o dziwo, Reno idzie naprawić napęd WARP, a nie posyła tam jakiegoś niekompetentnego kadeta co i tak robi inną specjalizację. Pierwszy i ostatni raz w tym serialu posłali oficera z odpowiednią wiedzą do wykonania zadania. Powinienem to dać może i dać w plusach, ale to taki mały szczegół w tej sekcji. 

Jak jesteśmy przy niedziałających sensorach, to nie mamy się co martwić, betazetka może robić za sensor i nawet potrafi określić kierunek i to nie na zasadzie, że z tej strony ich czuje, ale podać dokładne namiary w stopniach (czy to względem okrętu czy układu nie ma znaczenia). A jeszcze pamiętacie, jak groziła jej śmierć, jak straci tłumik i znowu użyje swoich mocy? No to możecie zapomnieć, twórcy zapomnieli. Do tego urządzenie trzyma się tylko na ślinę, upadek Tarimy i od razu go zgubiła. I nic się nie stało. A takie to istotnie ważne było jeszcze kilka odcinków temu.

A potem pole minowe pada i nagle Venari Ral w postaci kilku okrętów zostają otoczeni i pojmani. Ot jak jacyś tam nieznaczący piraci a nie siła, która przed chwilą gotowa była zabić miliardy istnień. Do tego byli na tyle silni, by aneksować światy bez walki, ale postawić się kulki okrętom federacji nie mogli. Poddali się bez jednego wystrzału. Co to miało być? nie było już środków na animację choćby kilku wystrzałów fazerów? Kto zjadł cały budżet serialu? A i mimo odcięcia komunikacyjnego, Federacja wiedziała gdzie i kiedy się ma stawić. I zrobiła to jakby się grzybkami teleportowała, a nie musiała tam w WARP dolecieć. A wydawało mi się, że na początku pamiętali w tym serialu, że kosmos jest olbrzymi i przelot trwa nawet przy dużych prędkościach WARP.

Podsumowując, choć uważam, że odcinek jest w lepszej połowie odcinków, jest on bardzo słaby - jak cały ten serial. Pozbawiony napięcia. Na siłę robiony, bez polotu. Przewidywalne do bólu. Z nieśmiesznymi żartami - pierwsze słowa Genesis po tym jak oficjalnie zasiadła na kapitańskim stołu - "muszę siku".  Chyba jej słowa idealnie podsumowuje to dzieło.  Może plusem jest koniec. Twórcy oszczędzili nam cliffhangera. I dobrze, bo to jest dzieło, które nie powinno się doczekać kontynuacji.  Dali nam za to zdjęcia aktorów w z młodości i dzieciństwa - nie mam pojęcia po co. Jeśli to miały być być zdjęcia z rocznika akademickiego, to chyba powinni tam wyglądać tak jak na roku, nie?

Q__

#207
Toudi, dziś błyskawiczna recenzja, widzę. Postaram się do niej jak najszybciej odnieść.

Póki co zewnętrzne-ale-fanowskie recenzje finału sezonu: https://blog.trekcore.com/2026/03/star-trek-starfleet-academy-review-rubincon/
https://treknews.net/2026/03/12/review-star-trek-starfleet-academy-110-rubincon/
https://trekmovie.com/2026/03/12/recap-review-star-trek-starfleet-academy-season-finale-crosses-a-river-of-feelings-in-rubincon/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-starfleet-academy-rubincon/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-starfleet-academy-rubicon/
https://www.jammersreviews.com/st-sfa/s1/rubincon.php
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/sfa1.htm#rubincon
https://www.youtube.com/watch?v=13ztwO6NncM - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=hF3Fdp9OHx8 - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=TtyiH1MFHx0 - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=eoNB01vNMts - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=ZzQIhL-ls_k - Dave Cullen
https://www.youtube.com/watch?v=Sri9Q6yxIdY - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=wdB0Wcj9g7M - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=NcRMXJOrhr4 - TrekYards 3

I grinowa złośliwostka:
https://www.youtube.com/watch?v=mnm_RA4zW2E

EDIT:
Kilka zdań o odcinku SFA "Rubincon". Zasadniczo jest to powtórka z zakończeń wątków lepszych (wojna z Cieniami w B5) i gorszych (finał pierwszego sezonu DISCO), czyli coś co ma potencjał epickiej zagłady kończy się na gadaniu.
Przy czym, o ile w B5 gadanie było kontrapunktowane dramatycznym poświęceniem załóg wielu gatunków, gotowych umrzeć w imię wolności, i Sheridana, a odmawiających umierania za starsze rasy, a w DSC służyło przynajmniej pokazaniu przemiany Burnham i Georgiou, tu pozostaje dziwnie puste i przewidywalne (acz osłodzone pewnym twistem - Braka i tak postanowi zrobić swoje, ale zostanie mu to uniemożliwione, więc tak naprawdę wszystko rozegra się poza upozowaną na sąd debatą).
Gdy o rozwiązaniu mowa - oczywiście jest to rozwiązanie cudowne (w stylu finału "TBoBW" chociażby), ale - paradoksalnie - mądrzej technobełkotliwe, niż zagrożenie, które udaremnia (z obligatoryjną współpracą kadetów - co stanowi pewną powtórkę z pilota).
Teoretycznie ma to też być - zwł. w wątku quasi-sądowym przypieczętowanie przemiany Caleba, pokazanie, że to już Flotowy, ale to zawodzi, bo zasadniczo już pod koniec drugiego odcinka po tej stronie się opowiedział.
Dalej - sam "sąd". Pomysł ciekawy, ale rozstrzygnięcie wszystkiego de facto w czworokącie Braka-Ake-oboje Mirowie to jest ostrzejszy Syndrom Małej Galaktyki, niż w SW (gdzie wszystko kręciło się wokół rodzinki Skywalkerów i jej przyjaciół).
Następna rzecz - przez to, że wyrok zapada poza salą, już podkopany przez samych twórców, wątek sądowy dodatkowo traci. Okazuje się odwróceniem uwagi jak dylemat etyczny w DSC "Choose Your Pain" (który jednak wykorzystany był lepiej, bo w służbie istotnych fabularnych twistów).
Wreszcie - to, że nasi bohaterowie ratują Federację - niby norma, Trekowi protagoniści zawsze dokonują przełomowych czynów, jakimi leszczami teoretycznie by nie byli (znamy to z DS9, znamy z ORV, znamy z LD, znamy z PRO), ale tym razem ta powtórka z rozrywki nuży, dokładając kolejne znużenie, do nużącego i tak sezonu.
Podobnie - w innych okolicznościach człowiek by chwalił, że zamiast rozpierduchy dostaliśmy gadanie i myślenie. Tak ma się tylko ochotę ironicznie spytać, czy gotówki na CGI zabrakło (nawet gdyby się miało okazać, że to krzywdzące pytanie, bo wybór był kreatywny, nie - budżetowy).
Tak, czy owak, do następnego razu SFA; nie będę za tobą szczególnie tęsknił.

Tu komentarz Drixa:
Twoja recenzja Rubincon brzmi jak opis finału s11 X Files

I teraz odpowiedź:
Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Discovery nie może przeskoczyć, bo grzybnia też jest podprzestrzenna i też wysadzi miny, jak będzie próba przeskoczenia przez teren min (ciekawe, czy te stwory, które poruszają się tą grzybnią też wywołają reakcję?), to samo z transwarp (i tu znowu ciekawe, jak tylko będzie przelot tunelem transwarp przez teren min, bez wejścia/wyjścia z niego?). O Tunelach czasoprzestrzennych nic nie padło, ale pewno wymówka będzie taka sama.

To w sumie (choć wiemy, jak się rzecz musi skończyć) urealnia stawkę. Społeczeństwo otwarte na inność, na eksplorację, na wymianę wiedzy i idei, które w dodatku ledwo wygrzebało się z Burnu, potencjalnie ma być skazane na wielowiekową izolację i kiszenie się we własnym sosie (które może rodzić frustrację, totalitarne zwroty, ponowne podziały). A przy tym jest to ładna metafora naszego - choć gwiazdy nam obiecywano - teraźniejszego przykucia do Ziemi.


Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Jego postępowanie jest spójne i nawet sensowne (pomijając scenariuszowe głupoty Pola Minowego jako takiego). Nus Braka po wielkim wypaleniu znajdował się w jakieś kopalnianej kolonii wydobywającej paliwo. Niestety kolonia nie była samowystarczalna i wymagała wsparcia z zewnątrz, ale osłabiona Federacja nie miała zasobów by pomóc wszystkim, nie była wstanie pomóc ludziom Braki. Ojciec Braki wpadł więc na pomysł ostrzelania okrętu Federacji, by tak zwrócić uwagę, że potrzebują pomocy, niestety chybił. A niemal cała kolonia została przez to zmieciona Czerwonym ogniem piekielnym. Przetrwało to tylko 8 osób, które od tego momentu za wszystko obwiniały Federację. Dlatego Braka robi wszytko by zniszczyć Federację i obronić galaktykę przed nią. Oczywiście potem okazuje się, że to nie Federacja zniszczyła kolonię ale ten chybiony strzał wywołał samozagładę. Ale Braka tego nie rozumiał, był dzieckiem i zapamiętał tylko tyle, że to Federacja zniszczyła jego dom, zabiła jego rodzinę. I to naprawdę jest jak najbardziej przekonujące i trzymające się kupy.

Zarazem - jest to powtórka z Nero i dość licznych postaci z The Acolyte. W każdym z tych wypadków mamy do czynienia z podejmowaniem decyzji w oparciu o nawet nie niepełny, a przekłamany i b. subiektywny obraz rzeczywistości, choć na koniec truth zostanie ujawniona, jak Picard przykazał (acz i odrzucona przez villaina, w dukatowej tradycji - ciekawa to zresztą definicja złola - ktoś, kto woli dobrowolnie pogrążyć się w urojeniach, zamiast stawić czoła rzeczywistości).

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Urządzenie przez niego pokazowego procesu też jest jak najbardziej ok. Że wybrał sobie kapitan Ake za cel tego procesu. Brał co miał.

Aczkolwiek - to, co napisałem powyżej o Syndromie...


Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Ostatnim plusem odcinka są efekty specjalne. Ponownie mamy piękny widok okrętu wyławiające się z gazowego giganta. To są piękne ujęcia, ale niestety nudne. Dostajemy je w każdym dziele ST od 2009 roku.

Znak firmowy obecnej ekipy? ;)

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Odcinek znowu pełen jest traum i ich przeżywania. Przeżywamy tu traumy rodziny Mirów (zarówno Caleba jak i jego matki), traumy Ake, traumy Nus Braki. Do tego jeszcze poboczne traumy Tarimy, Doktora, Sam i chyba wszystkich pozostałych kadetów, ale sam już nie wiem. W sumie nie wiem czy w końcu przeżyli te traumy, czy nadal będą je przeżywać?

Myśleliśmy, że to Discovery jest USS Therapy, a tu podniesiono to na następny level ;).

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30albo naprawdę olbrzymich zasobów.

Tu jednak chciałbym przypomnieć, że Trek zna mechanizm samoreplikacji i b. wydajne (do rzędu zasilenia Warp 10) kolektory Bussarda ;).

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30W ostatnim odcinku dostaliśmy wreszcie mały rzut oka na działanie Doktora. Używa on ciągle mobilnego holomeitera.

Ale chyba nie włącznie jego, vide pojawianie się na pokładzie Atheny gdzie chce. Czyli - pomijając nawet to, o czym dalej pisałeś - dostajemy wyjaśnienie raczej pozorne, przypadkowy kawałek łamigłówki, nie - jej całość.

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Bo przecież ten holoemiter jest w 32 wieku przestarzały o kilkaset lat.

Chyba, że - choć nam o tym dotąd nic nie wspomniano - był, jako futurystyczny, z programowalnej materii, która zaliczyła parę upgrade'ów metod samoorganizacji ;).

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30A i do naprawy Doktora ponownie wyznacz się medyka a nie inżyniera (sic!).

Z drugiej strony - Trekowi lekarze bywali i murarzami (a inżynierowie - lekarzami z konieczności) już w czasach TOS. Poza tym wraz z Trekowym rozszerzeniem definicji życia, pewnie i zakres sztuki medycznej się rozszerzył.

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30To okazuje się, że ta sama sztuczka oszukuje sensory na obcej jednostce.

No, to jest przeraźliwy krok wstecz, w stosunku do technologii opisanych w powieściowym TMP.

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30Jak jesteśmy przy niedziałających sensorach, to nie mamy się co martwić, betazetka może robić za sensor i nawet potrafi określić kierunek i to nie na zasadzie, że z tej strony ich czuje, ale podać dokładne namiary w stopniach (czy to względem okrętu czy układu nie ma znaczenia). A jeszcze pamiętacie, jak groziła jej śmierć, jak straci tłumik i znowu użyje swoich mocy? No to możecie zapomnieć, twórcy zapomnieli.

Lepiej już było obsadzić w tej roli Andorianina (jak w Exeterze - czyżby scenarzyści go oglądali, czy jednak wzięli to tylko z NEM i sceny z Troi namierzającą Shinzona?) wyczuwającego czułkami różne fale.

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30I zrobiła to jakby się grzybkami teleportowała, a nie musiała tam w WARP dolecieć.

Może większość ich okrętów chodzi teraz na grzybki, vide tarkowy spore drive nowej generacji?

Cytat: toudi w 12 Mar 2026, 18:30choć uważam, że odcinek jest w lepszej połowie odcinków, jest on bardzo słaby - jak cały ten serial. Pozbawiony napięcia. Na siłę robiony, bez polotu. Przewidywalne do bólu.

Niestety, muszę się z tym zgodzić. A skoro sami twórcy są zmęczeni, i nawet tego nie kryją, to co mamy powiedzieć my?

toudi

Cytat: Q__ w 12 Mar 2026, 18:48Kilka zdań o odcinku SFA "Rubincon". Zasadniczo jest to powtórka z zakończeń wątków lepszych (wojna z Cieniami w B5) i gorszych (finał pierwszego sezonu DISCO), czyli coś co ma potencjał epickiej zagłady kończy się na gadaniu.
Wiadomo, że epicka zagłada kończy wszystko i trzeba ją jakość rozładować. Ale tu? Rozwiązanie dostaliśmy w połowie odcinka. Jego uruchomienie nie wymagało nawet przejęcia urządzenia sterującego, tu nie było emocji. Równie dobrze mogli zakończyć odcinek na pozytywnym zakończeniu symulacji. Przynajmniej byśmy się miej z tym serialem męczyli.

Cytat: Q__ w 12 Mar 2026, 18:48(z obligatoryjną współpracą kadetów - co stanowi pewną powtórkę z pilota).
Ja tej współpracy tu nie widzę. Caleb pisze kod przejęcia transmisji, jak Q pstryka palcami. Symulacja jest gotowa. Darym nie potrafi sterować, Geneis sika na kapitańskim stołu. A SAM coś koduje. Nie wiem co, bo przecież maja już recepturę stabilizacji z symulacji. Tu nie ma w ogóle ani współpracy ani wykorzystania unikalnych umiejętności bohaterów. W pilocie już to o wiele lepiej pokazali.

Cytat: Q__ w 12 Mar 2026, 18:48Podobnie - w innych okolicznościach człowiek by chwalił, że zamiast rozpierduchy dostaliśmy gadanie i myślenie. Tak ma się tylko ochotę ironicznie spytać, czy gotówki na CGI zabrakło (nawet gdyby się miało okazać, że to krzywdzące pytanie, bo wybór był kreatywny, nie - budżetowy).
Mam ten sam problem. Poddanie się tego całego Venari Ral bez choćby jednego wystrzału. No jak i dlaczego? przecież aspirowali do miana Imperium a dali się pojmać jak jakaś słaba grupka najemników co liczy na łagodny wyrok. Żeby chociaż wszyscy poza Braką uciekli na swoich okrętach, przegrupowali się. Ale nie oni po prostu nagle się poddali. Nie ulegli jakimś moralizatorskim przemowom, nie zmienili strony uznając wyższość racji Federacji. Po prostu się skapitulowali, choć jeszcze minutę wcześniej mogli zmienić obraz świata.

Cytat: Q__ w 12 Mar 2026, 18:48Zarazem - jest to powtórka z Nero i dość licznych postaci z The Acolyte. W każdym z tych wypadków mamy do czynienia z podejmowaniem decyzji w oparciu o nawet nie niepełny, a przekłamany i b. subiektywny obraz rzeczywistości, choć na koniec truth zostanie ujawniona, jak Picard przykazał (acz i odrzucona przez villaina, w dukatowej tradycji - ciekawa to zresztą definicja zlola - ktoś, kto woli dobrowolnie pogrążyć się w urojeniach, zamiast stawić czoła rzeczywistości).
Zgadzam się Nus Braka nie jest jakimś wyjątkowym złoczyńcą, ale jest konsekwentny. jest oddany swojej sprawie. I dobrze, że nie dał się nawrócić, to by tylko zniszczyło jego postać. Spowodowałoby, że stała by się totalnie nie realna. Człowiek nigdy nie zmienia się z powodu krótkiej moralizatorskiej gadki bez dowodów. Może się zawahać, ale nie zmienić.

Cytat: Q__ w 12 Mar 2026, 18:48Z drugiej strony - Trekowi lekarze bywali i murarzami (a inżynierowie - lekarzami z konieczności) już w czasach TOS. Poza tym wraz z Trekowym rozszerzeniem definicji życia, pewnie i zakres sztuki medycznej się rozszerzył.
Może i bym to przyjął, gdybyśmy choć trochę dostali wyjaśnienia technologii. Ale tu przez cały serial to wygląda na próbę wmówienia nam, że to nie jest problem hardware lub softu. A potem jak w przypadku SAM, okazuje się, że trzeba przeładować kod. Zresztą tu też pada taka propozycja co do Doktora. No ewidentnie to problem inżynierski, nie medyczny. Ale w tym odcinku Reno mogła albo naprawić WARP albo Doktora. Nie miała jak się rozdwoić, więc wysłali z Doktorem najbardziej bezużyteczna postać: geja pacyfistę.

Gdybym był homoseksualistą to chyba bym się poczuł obrażony tym jak traktuje się w tym serialu takie osoby...

Cytat: Q__ w 12 Mar 2026, 18:48Może większość ich okrętów chodzi teraz na grzybki, vide tarkowy spore drive nowej generacji?
No nie mają. Dwa razy w serialu to potwierdzili. Raz, jak Discovery przechodził refit. Drugi raz, jak ratował rozbitków ze stacji. I nie nie było innej jednostki o podobnych możliwościach w całej Federacji.
Po prostu po raz kolejny twórcy wywali element skręcający w stronę SF, jako przeszkadzający.



==========================


Krótkie podsumowanie całego pierwszego (i niestety nie jedynego, bo przynajmniej jeszcze jeden nas czeka) sezonu Star Trek: Starfleet Academy. w 2026 roku dostaliśmy 9 serial fabularny z uniwersum Star Treka. Twórcy mieli przy nim niemal całkowicie pustą kartę, bo akcje osadzili w całkowitej przyszłości po wydarzeniach z Discovery. Mogli zrobić co tylko chcą, dowolnie kształtując otaczającą bohaterów rzeczywistość. I postanowili to wszystko od razu wyrzucić do kosza. Stworzyć serial oparty tylko na emocjach i traumach ale sztucznych, wymuszonych. Niemal całkowicie bez chemii między bohaterami, może użycie zwrotu chemia tu nie do końca pasuje, raczej dopasowania bohaterów do siebie i swoich mocnych i słabych stron.

Świat uniwersum przedstawiony w serialu często wydaje się być bardziej zacofany technologicznie w porównaniu z ST Discovery, którego SFA jest bezpośrednią kontynuacją. Brakuje ty tego, co było powszechne w discovery czyli naużywanie transportu osobiste, holoprojektory, czy trikordery i ręczne fazery, które wręcz materializują się w rękach bohaterów. Choć gdy tempo fabuły tego potrzebuje, to takie futurystyczne wizje technologiczne się w serialu pojawiają. Ale gdy się pojawiają to znowu nie mają żadnego oparcia choćby w technobełkocie. Po prostu są i widz ma to przyjąć za pewnik. Bo na zadane pytania, co jak i dlaczego nigdy nie dostanie odpowiedzi.
Serial do tego sprawia wrażenie, że choć jest fantastyką naukową, to na planie całkowicie brakowało konsultanta naukowego. Jedyne SF jakie mamy na ekranie jest zapożyczone z poprzednich seriali, czyli tego co już było stworzone, ale często przez brak zrozumienia co to była za technologia, czym była, dostajemy ją oderwaną od serialowej rzeczywistości, jedynie dostosowaną do potrzeb scenariusza.

Aktorsko serial jest bardzo nierówny. Posiada aktorów, którzy świetnie sobie radzą ale ich potencjał w ogóle nie jest przez twórców wykorzystywany. Najlepiej wypadły postacie gościnne i drugoplanowe. Natomiast większość postaci jest nudna, płytka z kiepska grą aktorską.

Paul Giamatti grający głównego antagonistę serialu, tak naprawdę wypadł najlepiej. Dostał w sumie najlepiej napisaną postać ze wszystkich. Nie bez wad, ale nadal najlepiej napisaną i pokazaną. Niedomówienia też znacznie ułatwiały odbiór postaci, bo nie próbowano bezmyślnie jak innym postaciom wypełnić niepodanych nam luk w jego biografii. Do tego kunszt aktora też swoje robił.
Gina Yashere jako pierwsza oficer Lura Thok podobnie jak Giamatti, gdy pojawia się na ekranie, to aż przyjemniej się oglądało. Niestety potencjał postaci został całkowicie zniweczony scenariuszami. Choć na początku zanosiło się, że będzie obecne w każdym odcinku, to niestety jej sprowadzono do gościnnych występów a jej rolę właściwie zastąpił jej serialowa żona: Jett Reno.
Tig Notaro, czyli właśnie serialowa Jett Reno, która pojawił się w  2 sezonie Discovery i miała w nim gościnne występy, gdzie po prostu gdy pojawia się na ekranie to skradała całą scenę. I odbywało się to właśnie dzięki jej zgryźliwości i gościnnemu występowi.  Ta postać była właśnie do tego stworzona. Zmęczona życiem i cyniczna oficer, nie bojąca się powiedzieć co myśli. Niestety w SFA jej postać postać dostała dużo więcej czasu ekranowego i cały ten czar prysł. Czemu twórcy zamienili Yashere na Notaro? Nie wiem i tego nie rozumiem.
Sandro Rosta czyli serialowy Caleb Mir to ostatnia postać, którą da się lubić na ekranie. Jego historia jest dosyć spójna. Rozwój jego postaci w ogóle jakiś jest. A i gra samego Rosta sprawia, że da się postać lubić.

A reszta?
Holly Hunter jako kilkusetletnia kapitan Nahla Ake częściej irytuje niż zachęca do kroczenia za nią. Jej zachowanie właściwie całkowicie nie pasuje do powagi stanowiska jak i wieku. Ani do przeżyć - strata syna, widok upadającej federacji.
Karim Diane jako klingoński gej pacyfista Jay-Den Kraag to właściwie cały opis jego postaci. Do tego kiepsko grający z irytującą manierą wymowy. Zapowiadał się jako ciekawa postać, ale sprowadzona do w sumie do symbolu homoseksualizmu. Nic poza tym nie wniósł do serialu.
George Hawkins jako Darem Reymi z mięśniaka sprowadzony do roli ukrytego homoseksualisty. I na tym polegał jego rozwój. a supermoc bohatera? Z początku było to możliwość przeżycia kilku minut w próżni, jednak na końcu to porostu wymiotowanie brokatem i to właściwie po każdym posiłku, bo jego organizm nic nie toleruje. Poza tym całkowicie niesamodzielna postać.
Bella Shepard jako Genesis Lythe zapowiadała się jako silna postać kobieca w serialu, ambitna córka admirała, która musi coś udowodnić światu, ale sprowadzona do roli skrycie i nieszczęśliwie zakochanej w głównym bohaterze, ale bojącej się chyba wszystkiego a szczególnie odpowiedzialności.
Co gorsza te postacie w ogóle przez cały sezon nie zostały rozwinięte. Nie przełamały stereotypów z jakimi ich przedstawiono podczas premiery.
Jest jeszcze Zoë Steiner jako betazetka Tarima Sadal dobrze zapowiadająca się postać sprawdzona do roli z traumatyzowanej nastolatki.

Na koniec zostawiłem Kerrice Brooks jako sztuczną formę życia SAM. I to jest najbardziej rozczarowująca postać. Bo poświęcono jej najwięcej czasu ekranowego i jednocześnie najbardziej go zmarnowano pod koniec resetując ją do ustawień fabrycznych. SAM to postać, którą stworzono właśnie jako odpowiednik dziwaka, co miał się uczyć jak być normalnym, czyli typowy Pinokio. I było dobrze. SAM była właśnie tym czego oczekiwano od postaci, niby wiedząca co trzeba, ale nie potrafiąca tej wiedzy poprawnie wykorzystać. Co powodowało, że - dla nas w oczywistych sytuacjach - zachowywała się nienaturalnie - jak podanie dłoni na powitanie, czy radosna intonacja głosu, gdy ktoś właśnie umiera. I pod koniec sezonu nam ją zresetowana. Dano jej szansę na to by Pinokio stał się człowiek, Doktor daj jej 17 lat wychowania, by jej program poprawnie reagował. A co wyszło? Wyszła postać z problemem tożsamości. Jeszcze bardziej ostająca od reszty. Postać, która dla widza z powodu tego resetu jest całkowicie obca. Równie dobrze mogli by wymienić aktorkę (najlepiej na mężczyznę) a afekt byłby taki sam, może nawet bardziej zrozumiały dla widza.

Na ekranie widujemy jeszcze Roberta Picardo wracającego do roli tysiącletniego AHM: Doktora i Oded Fehr wracający w roli admirała Charles Vance ale ich role i gra są poprawne. No może Doktora marnują choć dają mu sporo czasu ekranowego to nie wykorzystują w pełni - ale przynajmniej tez nie niszczą tych postaci.

Graficznie serial prezentuje się bardzo dobrze. Athena jest pięknym okrętem, pełni ciekawe funkcje jako okręt i jednocześnie budynek Akadami. Wnętrza też prezentowały się bardzo dobrze. W sumie tylko za duży fotel kapitański to jedyny problem jaki ze scenografią. Co do innych okrętów czy to Federacji czy Venari Ral wydają się niedopracowane, chaotyczne, nijakie. Nie zostaną zapamiętane jak. Do tego brak integralności, nie ułatwia ich przyswajania, no bo jak tu mieć ich modele, jak każdy element statku nie jest ze sobą połączony. Gdzie im tam do Bird of Prey czy D'deridex. Nie wiem kto projektował okręty w SFA, ale brakuje im tego czegoś. Jednak taki serial potrzebuje nie tylko heroshipa, potrzebuje też odpowiedniego rumaka dla antagonisty. Tu tego nie dostaliśmy.

W serialu także pełno płytkiego, prostackiego  i pretensjonalnego humoru. Kilka lat temu narzekaliśmy na taki humor w Orville. Tam chociaż Seth próbował jakoś go wpleść w fabułę. Tu mamy go całkowicie oderwany od rzeczywistości. Na początku, gdy pierwszy raz nam go zaserwowali w pilocie (połknięcie przypinki przez jednego kadeta) było to nawet zabawne. Jednak potem go serwowana nie jako rozluźnienie napięcia o raczej jako element do odhaczenia z listy. Ważne by był, nie ważne jaki i czemu. Przez to było to niezabawne, wręcz odrzucające.

Poza koniecznym odhaczeniem humoru, w serialu był jeszcze jeden element, który musiał być odhaczany nawet kilka razy na każdy odcinek. To aluzje do innych seriali z uniwersum. W każdym odcinku musiało być coś, co wcześniej już było. Niezależnie czy miał to fabularnie sens, czy nie. Nie wiem co chcieli osiągnąć twórcy ale może myśleli, że nostalgia polega na rzuceniu nazwy czy obrazu z dzieła za którym tęskni widz?

I tak doszliśmy do ostatniego aspektu fabuły. Serial miał tylko 10 odcinków, w teorii powinny mieć motyw przewodni, który prowadził nam akcję od wielkiej premiery do wielkiego finału. Jednak tu dostaliśmy cały sezon zapychaczy, odcinków w ogóle nie łączących się między sobą. Nie licząc 3 odcinków, gdzie bohaterowie przepracowują ciągle traumę. Ale i tak nie ma ona wpływu na kolejne wydarzenia. Ich cała praca nad sobą jest pomijalna. Twórcy zapominają co było w poprzednim odcinku. A gdyby przypadkiem nie zapomnieli, to w jakiś sposób zresetują to co się stało, byle tylko zawsze zaczynać i kończyć w tym samym miejscu. 6 środkowych odcinków można by całkowicie wyrzucić i serial by wręcz na tym zyskał. 
Przykłady: SAM uczy się bycia istotą żywą - resetujemy ją. Tarima używa swoich mocy psychicznych i to stanowi zagrożenie dla jej życia i zdrowia - w kolejnym odcinki dostaje nowy bloker i wszystko jest po staremu. Dowiadujemy się, że Darem nie jest głupim mięśniakiem ale jednostką gotową na poświęcenie się dla lepszej sprawy - w kolejnym odcinku znowu jest głupim mięśniakiem. itd. itp.

Serial to równia pochyła. Po przyzwoitym początku i całkiem dobrym wprowadzeniu postaci, dostajemy oderwane od tego odcinki właściwie każdy następny gorszy od poprzedniego. Do tego nic nich nie wynikających. Do tego brak rozwoju bohaterów, brak jakichkolwiek relacji przyczyna skutek. A na końcu finał, z przedwczesnym cliffhangerem, bo na koniec 9 odcinka i spłyconym rozwiązaniem problemu. W 9 odcinku mamy super groźnego przeciwnika, który wydaje się być niemal tak potężny jak Borg. Tylko po to by w 10 odcinku okazało się, że to tylko wydmuszka, która upada nawet bez jednego wystrzału fazera. Ale nie dlatego, że nasi bohaterowie okazali się na tyle sprytni i rozgarnięci, że zdołali zapobiec wojnie. Tylko po prostu chyba brakło twórcom kasy na animacje choćby ręcznych wystrzałów fazerów. Czyżby zdemolowanie dekoracji Atheny je pochłonęły?

Z nieukrywanym smutkiem stwierdzam, że SFA to (jak dotąd) najgorszy serial w uniwersum Star Treka. Twórcy przez 10 odcinków nie zdołali określić do kogo i po co adresują ten seriali. Starych widzów zrazili płytkością, niskich lotów humorem i bez zrozumienia na czym polega nostalgia, wrzucaniu haseł znanych z poprzednich serii. Twórcy strzelali do całego przekroju widzów, od kilkulatków po dojrzałych widzów. Niestety spowodowało to, że do żadnej z tych grup nie trafili.

Nie wiem czy SFA dało by się uratować. Bardzo wątpię aby było to możliwe z obecną ekipą u sterów. Jednak jestem pewien, że zaprezentowanego materiału nie było na 10 odcinkowy serial. Myślę, że gdyby skompresować całość do 3 lub 4 godzinnego filmu, które fabuła skupiała by się tylko na odcinka 1, 2, 9 i 10 mogłoby spowodować, że dostalibyśmy całkiem przyzwoity film, czy nawet miniserię. A tak niestety dostaliśmy 10 słabych odcinków odcinków. Co gorsza, niedługo dostaniemy drugi zapewne identycznie słaby drugi sezon. Ponieważ jego kręcenie zakończyło się nim twórcy mogli zapoznać się z krytyką i spróbować chociaż poprawić swoje dzieło.

Q__

#209
xetnoinu napisał:
@Q__ Świetny tekst. Skusiłem się przeczytać, choć to dla mnie mega spoiler.
Dałem go na FB TSF.

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1233627275604990&id=100068731886903
Ja skończę przemyślenia dotyczące odcinka ślubnego.
6. Jest magiczny nieomal portal pobratymców pana młodego - robiony jak jakoś rysunek różdżką magiczną. I on jest międzyplanetarny i natychmiastowy? I dziady nikomu nie dali, to przecież panaceum na Zapłon. No jak można po całej krytyce w disco nieistnienia w nim technologii Romulan, nie tylko nagle Jacek poprzednim odcinku pokazać to teraz dać niemal portale Ikonian. Zgroza!
7. Chcieli chyba zrobić woke z tym ślubem a wyszło pokracznie. Kobieta odrzucająca narzeczonego/męża z tradycji to znamy z TOS. W SNW dodano że Spockowi się należało bo zdradzał na potęgę i źle traktował Siostrę Chapel i T'Pring więc marny to facet. Dziwnie to SNW zredconowało.
Teraz pan młody no nikogo nie zdradzał. Jest człowiekiem w stylu wizji Roddenberry'ego ewidentnie panseksualnym. I co, więc spadaj za to do Akademii? Nawet na platoniczny związek u władzy nie zasługujesz - cała władza dla kobiety, bo niby on ją okłamał. W odcinku pada takie podsumowanie tego bohatera że on kłamał. Serio? Ślub mu tradycją zaaranżowano! To przemoc konserwatyzmu tego świata wobec niego. Wizja tej relacji jest dramatycznie uwsteczniająca ST i nie w stylu woke. Scenarzyści mylą co kiedy tym progresywizm jest.
Chciano chyba pokazać że bohater jako chyba postać bardziej panseksualna niż homoseksualna ma wolność. Wyszło odwrotnie. Jako odmieniec uznała go kobieta za kłamcę i pozbawiła władzy jaką w tradycji przyjął - jej tolerancja i jej ludu jest na poziomie " toleruję twoje istnienie ale spadaj z pola widzenia". Woooooooow. Załamujący jest ten wątek ślubny i całkowite niezrozumienie w jakim świecie się to dzieje i jak np wyglądała relacja Troi-Riker.
8. Przy drugim oglądaniu przemyślę wątki teendramy. To znaczy one są tak płytkie, że dramatycznie nie dla wieku studenckiego. "Jesteś jej chłopakiem a ona jest w szpitalu czemu od miesiąca smsa nie napisales" - to nie ta grupa wiekowa.
Inne są równie glupie. Ale może coś przeoczyłem wartego uwagi.
9. Spadek jakości tego odcinka jest potworny. Ale nuda jest tak przytłaczająca, że nawet nie ma się ochoty rzucać kapciami w ekran.
 
Poprzedni odcinek, głupi bo głupi, jednak dawał emocje z oglądania. Tu nic nie dziala. Scouts by tu użyli fazera z nastawem wiązki trakcyjnej lub naręcznego transportera i od razu przenieśli ślimaka do zamkniętej puszki. JR Sprockett i Roo - zajęłoby im to mniej niż  minutę. Cofka technologiczna w SFA jest wstrząsająca.
10. Nawet samograj im nie wyszedł. Mir robi sobie opalanie. Pominę ile promieni spektrum UV dojdzie przez pola i szyby Ateny. Powinien iść na holodek. Jak Kira i Dax i zorganizować imprezę i masażystki i...
Tymczasem mamy prentację gołej klaty, idiotyczny dialog dlaczego ona jest mokra i opalanie w warunkach to technicznie wykluczających. I wieje nudą.
Pomijając absurd pustego okrętu-budynku, gdzie przeglądy i aktualizacje robi jedna osoba - to były w Treku odcinki z opustoszałymi pomieszczeniami. Pewien doktor goły sobie chodził. Po latach muszę stwierdzić że to chociaż z humorem pomysł był. Tu Mir nawet sobie porządnej rozrywki nie zorganizował.
Gdzie pomieszczenia Ateny: stołówka, maszynownia, holodek, kantyna, restauracje, biblioteka, wewnętrzne sale gimnastyczne, sale sportów walki, porządny basen olimpijski. To uczelnia! Gdzie to wszystko. Mają tylko bieda salę gimnastyczną w parku?


To zas pofinałowa rozmowa ze showrunnerami:
https://trekmovie.com/2026/03/12/interview-star-trek-starfleet-academy-showrunners-talk-season-finale-messages-tease-season-2-villain/

I jeszcze opinia z StarTrekBestTrek (ależ brutalnie, i to fan Discovery):

Worth watching?
"Vox in Excelso" is decent. Otherwise, no. While the show has some good ideas, it almost never manages to deliver on them. Characters and relationships are front and center, but the characters lack depth and consistency and their relationships are unearned. The show never feels grounded in a real world populated by real people, so it's hard to care about what's happening on screen.

https://startrekbesttrek.com/guide/sfa/

Oraz recenzji cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=C_HW84BQ8os - Major Grin/Nitpicking Nerd

Potem xetnoinu napisał też (do podcastu się szykując):
Odcinek z poligonem i odcinek ze ślubem.
Dwa ostatnie.
Pokazane w Polsce.
Jeśli chodzi o odcinek poligonowy można przywołać motywy

1  Filmy plus Prodigy i Scouts:  Szkolenia w symulatorach (Kobayashi Maru), holodeki

Nadzór kadry: Tuvok, Tilly
Np.  voy: Learning Curve jak Tuvok doszkala Maquis bo są dwie niedopasowane części załogi. W SFA są kadeci Ateny i kadeci wojskowi.

Model szkolenia terenowego Obserwacja szczegółowa manewru z zewnątrz i strategia ( Riker na okręcie , Wes przemyca technologie oraz jak wygrać mając wrak - Peak Performance)
 
Odpowiedzialność za błędy podczas szkolenia i dowodzenia  czyli proces Wesa
The First Duty i tam jest śmierć kadeta
Istnieją inne modele szkolenia nastawione na przemoc i indywidualizm.
Kazoni - odcinek Initiations czyli chłopiec i Chacotay
.
.
.W zakresie Betazoidow można pokazać ewolucję pomysłu na tę rasę
Troi w tng, empatka, słaba telepatia czasem pogada w głowie z mamą
Troi w Nemesis to już bardzo mocne zdolności telepatyczne i możliwości ekstrakcji wiedzy z głowy wroga
Troi w PIC to może już penetrować podświadomość i połączenie Jack-Borg jakiego on sam sobie nie uświadamia

Teraz dziewczyna umie wysadzać mózg lub tętnice.   Przypomina to zdolności Kes po szkoleniu przez jej dorosłego rodaka w VOy
Kolejny motyw to dorosła kadra i co tu się dzieje

A) czy te manewry były prawidłowo zorganizowane a kadeci wystarczająco już przeszkoleni i czy były procedury i monitoring

B) jakim cudem nabrano się na numer złola i nie był pilnowany
 
C) dlaczego Ake i Szef Kolegium Wojskowego nie są wyrzuceni przez śluzę w trybie natychmiastowego sądu polowego
.
.
.
.
I kolejny blok, czy teendrama tu działa.
A.. Seks z wchodzeniem do mózgu i pamięci bez zgody.
B . Czy kadeci współpracują czy są liderzy i na Atenie i na Miyazaki, czy to co o nich w ramach teendrama wiemy tu jskoś się przydaje , działa, nie działa ?
.
.
.
I finałowy zonk. Dlaczego Ake nie ratowała eksperymentalnej stacji badawczej. ?
.....
.....
A teraz odcinek slubny
Można przywołać aranżowany ślub
T'Pol i obecność Tripa
Próbę aranżowania ślubu Troi w TNG. Tam we snach i wizjach kandydat widział inną
Tng: Haven
No i oczywiście Spock Amok ale także Redcoon SNW tego kontekstu
.
Były przypadki kobiet przeznaczonych na śluby aranżowane
O znaczeniu państwowym
Tng The Perfect Mate czyli przedwcześnie świadoma empatka i ona ma trwałe uczucie do Picarda
Ale obowiązek to obowiązek
Oraz
The Dauphin
Wes zakochany w zmiennokształtnej
..
..
I jest przypadek że to facet musi wziąć ten przymusowy ślub i spełnić obowiszek
The House of Quark
Z ds9
I się chłopak wywiązał w pełni z obowiązków.
..
A co Daren? Jak tam jego poczucie obowiązku ?
*
To takie moje pomysły do naszej rozmowy o odcinkach które są bardzo bardzo słabe. Więc może przywoływanie motywów jakie już były coś da nam na ząb do gadania.
Aha.w odcinku ślubnym jest motyw wakacji i czasu wolnego. Milion razy fajnie pokazanego w ST a tu sprowadzonego do leżaka za szybą i grzebania w puszkach z truciznami.