Star Trek: Strange New Worlds

Zaczęty przez Q__, 01 Sie 2023, 00:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#345
To wszystko - do Le Guin wracając - można odczytać tak, że wewnątrz idealistycznego marzenia czai się totalitarny cień, szerszy, niż sami badmiralowie, i tylko od stałego wysiłku - również w formie pracy nad sobą - Fedków zależy by nie zatriumfował, kłania się opowiadanie "Dzień przed rewolucją" wspomnianej Autorki-Trekerki, proponujące zasadniczo bezkrwawy wariant trockistowskiej idei permanentnej rewolucji. Rewolucji moralnej, w pierwszym rzędzie.

ps. Tymczasem twórcy SNW ze swojego ujęcia tematu Gornów się tłumaczą:
https://trekmovie.com/2025/09/10/exclusive-strange-new-worlds-showrunners-explain-how-they-just-rewrote-star-trek-history/
I jeszcze:
https://www.youtube.com/watch?v=tpEyywYgp4I

A gdy o nich mowa - wspominkowy klip z minionego odcinka:
https://www.youtube.com/watch?v=lWDh7ldeE5g

Tu zaś Sci-Finatics analizują materiały promocyjne epizodu obecnego:
https://www.youtube.com/watch?v=CcuL3rCoz7g

Wreszcie... Recenzje odcinka 3x10 - "New Life and New Civilisations":
https://trekmovie.com/2025/09/11/recap-review-star-trek-strange-new-worlds-takes-on-its-destiny-in-new-life-and-new-civilizations/
https://blog.trekcore.com/2025/09/star-trek-strange-new-worlds-season-finale-review-new-life-and-new-civilizations/
https://treknews.net/2025/09/11/review-star-trek-strange-new-worlds-310-new-life-and-new-civilizations/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-strange-new-worlds-new-life-and-new-civilizations/
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/snw3.htm#newlifeandnewcivilizations
https://www.jammersreviews.com/st-snw/s3/new-life-new-civilizations.php
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-strange-new-worlds-new-life-and-new-civilisations/
https://www.youtube.com/watch?v=h9yvp44jfWE - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=iEShCM5pfWc - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=plTjXb_DO6g - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=fOcv7oNqxx8 - TrekCulture 2

toudi

Cytat: Q__ w 10 Wrz 2025, 12:22Pokazał, przez chwilę. Najpierw w otwierającym sezonie DISCO, potem w pilocie SNW, tylko szybko od tego uciekł, na bezpieczniejsze, bardziej nijakie, terytorium.
Ja tego nie poczułem wówczas.

Cytat: rs w 10 Wrz 2025, 20:13A imperium nie może być federacją/demokracją?
No z definicji nie nie może. Te różnice są subtelne, ale są. Imperium czasem potrafi być lepsze od demokracji (np. w zwalczaniu chorób, analfabetyzmu czy elektryfikacji czy poprawie komunikacji) bo często nie liczy się z kosztami. Ale z reguły opiera się to też na braku swobód obywatelskich. Ogranicza to kim może być jego obywatel przez np. swoje miejsce urodzenia. Oczywiście nie oznacza to, że w demokracji to się nie dzieje, ale ta choć ze swoich założeń, stara się temu przeciwdziałać.
To wszystko w sumie sprowadza się do posiadanych zasobów i ich redystrybuowania. W imperium to będzie ściśle związane z widzimisie rządzących. W demokracji będzie to też dzielone na podstawie ustalonych jakoś zasad.  Chyba w DS9 podchodzi do tego tematu i wydaje mi się, że ojciec Sisko starał się to wytłumaczyć, gdy autorytarne jednostki chciały przejąć rządy.

Cytat: rs w 10 Wrz 2025, 20:13Federacja ma olbrzymie pokłady hipokryzji.
Ma, zgadza się, ale to raczej nie z założenia jej istnienia a tego, że kolejny twórcy zaangażowani w produkcje przemycali tam swoje wizje świata.

Zresztą u nas wojnę o to od zawsze toczy Janusz Korwin-Mikke, który czasem lepiej czasem gorzej wskazuje na wady d***kracji.

Cytat: rs w 10 Wrz 2025, 20:13Załoganci Enterprise wierzą w to co robią. Jak Cortes. On też niósł światło. Ratował życie występując przeciw ludobójcom, którzy zabijali jeńców tysiącami a potem ich zabijali. Odcinek jest bezpieczny. Tak na marginesie mamy lekkie przeciwstawienie dowództwa, które często podejmuje wątpliwe moralnie decyzje (choć w tym wypadku pewnie nieświadomie, z ignorancji), podczas gdy praktycy kapitanowie stoją po stronie kompasu moralnego
No załoganci muszą wierzyć w to co robią. Nikt ich tam siłą nie zaciągnął, więc z ponownie z podstawowego założenia muszą przestrzegać ideałów, które ich tam zaprowadziły gdzie są. Inaczej musieli by być no nie wiem Maquis (gdzie na początku VOY pokazali, że byli Maquis wcale tak chętnie nie przestrzegali ideałów i byli gotowi na np. piracenie, byle szybciej do domu wrócić, bo oni właśnie nie znaleźli się na pokładzie Voyagera dobrowolnie).

Co do tego, że kapitanowie są bardziej moralni, to spora polemika jest. Na pewno mają dużo swobody w interpretacji rozkazów. Ale to słusznie, taka flota nie może sobie pozwolić na centralnie sterowanie tak odległymi jednostkami. Czas przepływu informacji jest tam po prostu za wolny.

Cytat: rs w 11 Wrz 2025, 08:00Zapewne przypadkowo wyszło mu, że na najwyższym szczeblu GF jest cyniczną organizacją
Myślisz, że GF jest cyniczna? Pytanie ile ta flota ma admirałów, ile jednostek liczą sztaby? ile jest sztabów. Może cyników jest mniej ale bardziej dążą do władzy? Kirk przecież dał się zdegradować, byle dowodzić okrętem i być bliżej akcji. A przecież mógł dbać o ideały na samej górze. Może po prostu do władzy pchają się słabsze jednostki, a te silniejsze im ustępują na tyle długo, aż nie zostaną zmuszone do przeciwstawienia się? Picard i Riker słuchali rozkazów takich słabych admirałów w sumie to momentu, aż musieli by przekroczyć tę cienką czerwoną linię po której nie byłoby już odwrotu. Czy to z admirałami Nora Satie, Pressmanem czy Dougherty.

Cytat: Q__ w 11 Wrz 2025, 09:19To wszystko - do Le Guin wracając - można odczytać tak, że wewnątrz idealistycznego marzenia czai się totalitarny cień, szerszy, niż sami badmiralowie, i tylko od stałego wysiłku - również w formie pracy nad sobą - Fedków zależy by nie zatriumfował
ale tak właśnie jest. Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.

A tymczasem finał:
ST SNW 3x10 słaby finał słabego sezonu. Jest to w sumie kontynuacja piątego odcinka. Okazuje się, że uwięzienie obcego w buforze transportera było głupie. Obcy ten jakimś cudem zdołał się sam zmaterializować i przenieść na jakąś randomową planetę, które co jakże ciekawego była połączona cudownie z inną planetą a ta... No ogólnie okazało się, że ta cywilizacja sprzed tysięcy lat miała swoje planety połączone jakimś systemem Gwiezdnych Wrót i można sobie natychmiastowo podróżować setki jak nie tysiące lat świetnych w sekundy. Ale z jakiegoś nieznanego powodu ci obcy czyli zło w czystej postaci sam nie może, musi mieć drugiego towarzysza? Ale czemu to okazał się być doktorek a nie zeskanowana przez technologię obcych Chapel, Q raczy wiedzieć.
W sumie nie chce mi się bardziej ciągnąć tego wątku. Bo pokazany był on w sumie jak wyrwane obrazki z komiksu w sumie tak jakby nam brakowało kilku godzin materiału. Ot czary się podziały. Obcy czaruje na czarno, dobra Batel na świetlisto-złoto. Obie strony rzucają te swoje zaklęcia jak Merlin i Morgana w filmie Hollmarka z 1999 roku. I dobro zwycięża. A Pike jest załamany utratą ukochanej, która zamienia się w posąg w tym wielowymiarowym więzieniu. Ale spoko, nim to się stało, Pike zdołał przeżyć całe szczęśliwe życie z Marie w swojej głowie. Całe, nawet tam córkę wydać za mąż zdążył (ot takie słabsze Inner Light i krótsze).
A jeszcze był wątek, że Batel to teraz super hiper wielorasowe dobro do walki ze złem... ale chyba nie chce myślę w ogóle o tej teorii.
Z innych wątków, pokazano moc fazera okrętu Contitution jak i Bellerophon. Okazuje się, że taki pojedynczy strzał daje energię równą połowie energii Słońca. Myślę, że rozwiniecie tego zostawię tym co bardziej chcą się bawić w fizykę tego świata. Czy to dużo? Nie wiem, ale na pewno nie jest to mało. Bardziej mnie ciekawi jak potężne te okręty mają osłony, skoro mogą one wytrzymać całkiem sporą ilość trafień z takiej broni, a nawet więcej okręt bez osłon potrafi też przetrwać takie trafienie.
Co za to jeszcze zepsuli w tym odcinku? To przyjaźń Kirka i Spocka. Wygląda, że nie wspólne przygody ich połączyły a wolkańskie zjednanie jaźni. Ot po prostu wymienili się wszystkimi myślami i dlatego nagle zostają wielkimi przyjaciółmi. No kurcze, da się bardziej spłycić te wątki? Chyba już nie.
Trzeci sezon zaczął się słabo, wątkami zamykanymi szybciej niż wymyślanymi, kończy się równie słabo magicznie zamykanymi wątkami, które w sumie równie magicznie tworzono. Ok, niby zaczęli temat w połowie sezonu, ale sami o nim zapomnieli na na 5 odcinków, tylko po to by nagle to wszystko przywracać. Naprawdę nie potrafili przemycić fragmentów w poprzednich odcinkach? wątek z transporterem można by spokojnie wrzucić ze dwa odcinki temu. Wprowadzenie w temat przez ukochanego Chapel w poprzednim. Mieli by tak z 5 minut więcej na rozwinięcie jakąś wątku walki dobra ze złem. Ale po co? Jeszcze by im się widz znudził albo co gorsze zdążył zapomnieć co widział w poprzednim odcinku i musieliby by zrobić dłuższy recap. W całym sezonie mógłbym poleci może maksymalnie 3 odcinki. Resztę naprawdę można sobie darować, ani nie są ciekawe, ani nie rozwijają postaci, ani nie posuwają fabuły do przodu.


Q__

#347
Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15Ja tego nie poczułem wówczas.

Bo było to ot tak wrzucone, nie - dyskutowane, jak w klasycznym ST.

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15Może po prostu do władzy pchają się słabsze jednostki, a te silniejsze im ustępują na tyle długo, aż nie zostaną zmuszone do przeciwstawienia się?

Bo te silniejsze wolą być na pierwszej linii, i załatwiać sprawy na bieżąco, eksplorować, gdy trzeba i walczyć, a wiedzą, że ze słabymi admirałami i tak sobie poradzą jeśli będzie trzeba? ;)

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15ale tak właśnie jest. Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.

Może to tłumaczy rezygnację kapitanów z niej? Wolą być rewolucjonistami wewnątrz - a raczej na Pograniczu - systemu? (Przy czym morał stąd, że nie instytucjom należy ufać, a ludziom - dość silnym, by się samoograniczać.)

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15ST SNW 3x10 słaby finał słabego sezonu.

Nie wiem czy aż się zgodzę z Berndem Schneiderem, że najsłabszego w historii Treka (bo jest PIC2 np.), ale - poza nijakością - mającego też chyba najsłabszy najmocniejszy odcinek. Czyli taki bez arcydzieł, nawet b. względnych, na obecną miarę (expl. "The Star Gazer", by przy PIC 2 pozostać).

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15Ot czary się podziały. Obcy czaruje na czarno, dobra Batel na świetlisto-złoto. Obie strony rzucają te swoje zaklęcia jak Merlin i Morgana w filmie Hollmarka z 1999 roku. I dobro zwycięża. A Pike jest załamany utratą ukochanej

Co - niestety - przypomina mistyczno-komiksowe wątki b. późnego DS9. (Do załamania Sisko z powodu śmierci Jadzii włącznie.)

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15Co za to jeszcze zepsuli w tym odcinku? To przyjaźń Kirka i Spocka. Wygląda, że nie wspólne przygody ich połączyły a wolkańskie zjednanie jaźni. Ot po prostu wymienili się wszystkimi myślami i dlatego nagle zostają wielkimi przyjaciółmi. No kurcze, da się bardziej spłycić te wątki? Chyba już nie.

Na takim tle już złote rady Michaśki dla braciszka (i vice versa) wypadają poważnie i dojrzale. A przy tym nieustająco nie zapominajmy, że Spock miał takiego mind-meldu próbować pierwszy raz w TOS. I b. trudne to miało być.

Spock [OC]: Enterprise log. First officer Spock, acting captain. I must now use an ancient Vulcan technique to probe into Van Gelder's tortured mind.
[Sickbay]
McCoy: Spock, if there's the slightest possibility it might help.
Spock: I've never used it on a human, Doctor.


"Dagger of the Mind"

toudi

Cytat: Q__ w 12 Wrz 2025, 01:48Może to tłumaczy rezygnację kapitanów z niej? Wolą być rewolucjonistami wewnątrz - a raczej na Pograniczu - systemu? (Przy czym morał stąd, że nie instytucjom należy ufać, a ludziom - dość silnym, by się samoograniczać.)
może wiedzą, że są za słabi by się samoograniczać i temu zostają niżej, gdzie ogranicza ich instytucja?
Bo wiemy, że jak instytucji zabraknie, to i kapitan przestaje się ograniczać patrz VOY 5x26 Equinox.

Cytat: Q__ w 12 Wrz 2025, 01:48Co - niestety - przypomina mistyczno-komiksowe wątki b. późnego DS9. (Do załamania Sisko z powodu śmierci Jadzii włącznie.)
Tam te wątki były jakoś lepiej poprowadzone. Cały ten wątek rasy z tunelu był rozwijany od początku serialu więc i tak nie raził z ukrycia jak tu. Nawet pstrykanie Q dawało jakąś przyczynowość. Widz wiedział kto i czemu coś robi. Tu? Najpierw pokazali nam hieroglify a potem kilka scen później bez wytłumaczenia pokazali nam to samo co na płycie drzwi tylko z bohaterami serialu.

Cytat: Q__ w 12 Wrz 2025, 01:48A przy tym nieustająco nie zapominajmy, że Spock miał takiego mind-meldu próbować pierwszy raz w TOS. I b. trudne to miało być.
No i kolejny raz pokazują nam problem prequeli.

I swoja drogą twierdzenie, że biomaszyny ze sprzęgiem umysłowym jest doskonalsze od sprzęgu dwóch superkomputerów z niewyobrażalną mocą obliczeniową, które pewno potrafią się komunikować szybciej od światła. I to w sytuacji, gdy te biomaszyny muszą jeszcze przekazać instrukcje przez te dwa superkomputery.

Swoją drogą, instrukcje przekazywali przez ekrany dotykowe, kiedy na ENT-E w STX ponad 100 lat później pokazuje, że sterowanie przez fizyczny joystick jest bardziej responsywne od na pewno doskonalszych ekranów dotykowych niż te, które mieli na pierwszym Entku...


Q__

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 10:53może wiedzą, że są za słabi by się samoograniczać i temu zostają niżej, gdzie ogranicza ich instytucja?
Bo wiemy, że jak instytucji zabraknie, to i kapitan przestaje się ograniczać patrz VOY 5x26 Equinox.

Wyobrażasz sobie Picarda, a nawet Kirka, Hunta, Sisko, Janeway czy Burnham powielających zbrodnie Ransoma? ;)
(Znaczy: może obaj mamy rację, ale o innych typach kapitanów mówimy.)

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 10:53Tam te wątki były jakoś lepiej poprowadzone. Cały ten wątek rasy z tunelu był rozwijany od początku serialu więc i tak nie raził z ukrycia jak tu.

Prawda, ale tym samym było to gotowanie żaby, by użyć modnej metafory.

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 10:53Nawet pstrykanie Q dawało jakąś przyczynowość.

Ono to się jeszcze dawało czytać jako symbol.

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 10:53dwóch superkomputerów z niewyobrażalną mocą obliczeniową, które pewno potrafią się komunikować szybciej od światła.

A przy tym z całą (manualową) pewnością szybciej od światła myślą...

toudi

Cytat: Q__ w 12 Wrz 2025, 11:09Wyobrażasz sobie Picarda, a nawet Kirka, Hunta, Sisko, Janeway czy Burnham powielających zbrodnie Ransoma? ;)
myślę, że wszystko sprowadza się do zasobów i celów. Kiedy masz zasoby, łatwiej kroczyć zgodnie z ideałami. (Choć muszę tu wykreślić Janeway, bo ta udowodniła choćby w 7x15 The Void, ze nie wyrzeka się ideałów, nawet jeśli od tego zależy jej przetrwanie.)

Ale może masz rację, ci kapitanowie stanowią idealizację Federacji (Choć wciskasz mi tu cichaczem Andromedę :P). Są wizytówką i żywą reklamą. Ale myślę, że ich złamanie nastąpiło by dopiero, gdyby miałby to być koniec ich ideałów - nie śmierci ich czy ich załóg, ale istnienie samej Federacji i jej fundamentów. Myślę, że mogliby wówczas przekroczyć granicę.

Q__

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 11:23Choć wciskasz mi tu cichaczem Andromedę :P

Świadomie, bo Hunt jest tu wręcz ekstremalny. Federacja może się załamać, ale on nie. A kiedy już ją odbuduje - nie sięgnie po władzę, programowo zostanie na uboczu. Komiksowo to przegięte, ale chyba tym samym stanowi łopatologicznie klarowną prezentację pewnej idei.

rs

Cytat: toudi w 12 Wrz 2025, 00:15No z definicji nie nie może. Te różnice są subtelne, ale są. Imperium czasem potrafi być lepsze od demokracji (np. w zwalczaniu chorób, analfabetyzmu czy elektryfikacji czy poprawie komunikacji) bo często nie liczy się z kosztami. Ale z reguły opiera się to też na braku swobód obywatelskich. Ogranicza to kim może być jego obywatel przez np. swoje miejsce urodzenia. Oczywiście nie oznacza to, że w demokracji to się nie dzieje, ale ta choć ze swoich założeń, stara się temu przeciwdziałać.
To wszystko w sumie sprowadza się do posiadanych zasobów i ich redystrybuowania. W imperium to będzie ściśle związane z widzimisie rządzących. W demokracji będzie to też dzielone na podstawie ustalonych jakoś zasad.  Chyba w DS9 podchodzi do tego tematu i wydaje mi się, że ojciec Sisko starał się to wytłumaczyć, gdy autorytarne jednostki chciały przejąć rządy.

Najstarsza demokracja czyli ateńska była imperium, który sprowadził członków arche - związku do poddanych, a wszelkie bunty sojuszników tłumili brutalnie. Związek był zupełnie dobrowolnie i gromadził ponad 200 członków. Po 30 latach przeniósł skarbiec. Do pierwszej próby wystąpienia z arche nastąpiło dekadę po zawarciu związku. Rebelię Naksos stłumiono. Potem sojuszników karano mocniej. W 416 roku demokracja postanowiła, że Melos które nie chciało przyłączyć się do wojny przeciw oligarchicznej Sparcie, wszystkich mężczyzn, którzy wpadli w ręce ateńskie, wymordowali, dzieci i kobiety sprzedali w niewolę.
Pierwsza demokracja nie była jedyna. Każda silna demokracja jest imperium

Q__

#353
I tu można zwrócić uwagę na kluczową fabularnie rolę PD, która ma właśnie zabezpieczać UFP przed przekształceniem się w agresywne (choćby tylko pod względem czy w formule natarczywego misjonarstwa) imperium. Z drugiej strony - uciekając się do wykładni cynicznej - można uznać, że UFP jednak - pośrednio - instalowała przyjazne sobie władze na Qo'noS, Romulusie czy Cardassii Prime, a w zasadzie i w Dominium (Odo). Z trzeciej - że dokonywało się to jednak z poszanowaniem lokalnych reguł i - pomijając działania S31 - bez odgórnej presji (na zasadzie taoistycznego działania przez nie-działanie wręcz).

ps. Recenzji cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=EtjwYjyy4w8 - Major Grin/Nitpicking Nerd
https://www.youtube.com/watch?v=57JfXnewNSE - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=4k4FRddPpwY - TrekYards 2

rs

Dokument Beto został odtajniony, gdyż w pozytywnym świetle ukazuje federację i GF. Jego początkowe nastawienie jest jednak negatywne. Tłumaczy się to jego relacjami z siostrą, tylko na ile takie negatywne nastawienie jest powszechniejsze?

Q__

Według powieściowej wersji TMP, a więc samego G.R., jest dość powszechne, ale nie wynika z tego, że GF jest taka zła, a stąd, że większość obywateli Federacji poszła jeszcze dalej w kierunku łagodności, empatii i przeintelektualizowania. Flociarze ;) to na ich tle wariaci i porywcze prymitywy, mimo wszystko mentalnie bliższe nam, dzikusom sprzed wieków, niż przeciętny Fedek.

(Swoją drogą chętnie zobaczyłbym więcej cywilów pokazanych z uszanowaniem tego założenia.)

toudi

Cytat: rs w 12 Wrz 2025, 20:31Najstarsza demokracja czyli ateńska była imperium
No ale nie będziemy porównywać do pierwszych czy nawet starszych systemów. Systemy ewoluują, tak jak i człowiek rozwijają się. Zresztą sama demokracja też nie jest idealna (choć jak to mówią, lepszego systemu jeszcze nie mamy). Dziś też nie żyjemy w idealnej demokracji (w Polsce do liczenia używamy Metoda D'Hondta oraz odcinamy każdego kto ma mniej niż 5%). Mieszamy systemy i staramy się stworzyć to w czym żyje się najlepiej.

Natomiast nie zgodzę się, że demokracja Ateńska to imperium. W rozumieniu tego angielskiego/serialowego.
W polskim rozróżniamy Imperium i Cesarstwo. W angielski wydaje mi się, że mają tylko jedno Empire i nie rozróżniają tego jak my. A także my utożsamiamy Federacje z Demokracją, podczas gdy i serialowo i poprawnie języko Federacja nie musi być demokratyczna (choć jest to trudne bez demokracji ;)).

Więc problem mamy taki, że my przez Imperium rozumiem silny twór polityczny, który narzuca swoją wolę innym gdzie w sumie nas jego struktura mniej interesuje. Ale przez Cesarstwo rozumiemy silny twór polityczny, która narzuca swoja wolę innym ale rządzący przez autorytarny podmiot, najczęściej cesarza/ową, który władzę dziedziczy lub zdobywa w inny sposób.
Angielski nie robi takiego rozróżnienia.

Więc UFP jest imperium w potocznym rozumowaniu (rządzi na olbrzymim terytorium (w TNG to chyba 1000x8000 lat świetnych), wpływa i na poddanych (raczej nie przyjmujemy i nie toleruje u sobie reżimów i ludobójstw) i na sąsiadów. Ale nie jest cesarstwem - nie ma jednoosobowego władcy, nie ma jednolitego systemu politycznego w całej swoje domenie. Nie narzuca swoim członkom by wyzbyli się swojej unikalności by być częścią swojego systemu. 

I myślę, że to jest punkt wyjścia do rozmowy z odcinka.

Cytat: rs w 13 Wrz 2025, 10:52Dokument Beto został odtajniony, gdyż w pozytywnym świetle ukazuje federację i GF. Jego początkowe nastawienie jest jednak negatywne. Tłumaczy się to jego relacjami z siostrą, tylko na ile takie negatywne nastawienie jest powszechniejsze?
Ja myślę, że tu jest problem Beto podobnie jak wyżej w rozróżnieniu dla naszego języka Imperium i Cesarstwo, tak zrozumieniu przez cywila różnica między UFP a GF (Starfleet, nie wiem czy oni mają jakiś skrót w ogóle dla floty, więc użyję polskiego, bo SF jakoś dziwnie wygląda).
UFP jest federacją i demokracją, ale GF nie, to ściśle hierarchiczna struktura wojskowa, która z definicji nie może być demokratyczna. O ile w UFP można podróżować gdzie się chce i kiedy się chce (może nawet na pokładach jednostek GF) samemu się wybiera swoją drogą (można np. wstąpić do GF) tak jak już jesteś w GF to twoje drogi wyboru się znacznie zmniejszają, bo tu raczej nie można sobie pozwolić by np. cały okręt obsadzić pacyfistami i by zadania załoga sobie wybiera demokratycznie.

Co do relacji rodzeństwa. To problem wyboru kariery. Znowu w naszej bańce obecnie to raczej nie występuje (może w PRL było coś, z tym jak ktoś wstępował do Partii czy ZOMO/Milicji) nie mamy zawodowego wojska, misji zagranicznych, sensownej floty, co pływa po świcie. W 3RP problem raczej dla 99% społeczeństwa przestał istnieć. W USA jest inaczej. Oni mają rodziny wojskowe, mają pacyfistów (często w jednym rodzinach), mają misje. Realnie wpływają na świat, nie tylko swój "mały" kraj. Beto może być z zasady negatywnie nastawiony do hierarchicznej instytucji, do wykonywania zadań, których samemu się nie wybrało, które. Może uważać że wolność jednostki jest ważniejsza od innych wartości. Może uważać, że UFP nie może mieszać się samostanowienie innych planet. I pewno tak uważa, skoro jest negatywnie zaczął i porównał Federacje do Imperium. Ale dopiero podczas tej misji, zaczął zauważać te subtelne różnice.

Czy odtajniono materiał, bo w pozytywnym świetle pokazuje Flotę i Federację? Ja myślę, że to bardziej słaby zabieg pod serial. I te materiały nigdy nie byłyby tajne. To nie była tajna misja. To nie były dzienniki osobiste, które akurat są do pewnego stopnia tajne. Myślę, że to błąd twórców tego serialu, którzy nie umieją oderwać się od swojego XX wiecznego życia.

Czyż nie bardziej realnie wydaje się wam, gdyby zamiast napisu odtajnione, pojawił się napis: nagrania udostępnione przez gwiezdną flotę? Albo po prostu nagrania z zasobów floty?

Cytat: Q__ w 13 Wrz 2025, 11:08Według powieściowej wersji TMP, a więc samego G.R., jest dość powszechne, ale nie wynika z tego, że GF jest taka zła, a stąd, że większość obywateli Federacji poszła jeszcze dalej w kierunku łagodności, empatii i przeintelektualizowania. Flociarze ;) to na ich tle wariaci i porywcze prymitywy, mimo wszystko mentalnie bliższe nam, dzikusom sprzed wieków, niż przeciętny Fedek.
G.R. miał pewną wizję utopii i widać że próbował nam tę wizję pokazać. Ale im później tym mniej takich wizjonerów jak on pracowało przy ST. A od przejęcia sterów przez trio OKA w ogóle je chyba porzucono. Co niestety przekłada się też na to, jak nam pokazują świat. Po prostu starają się przenieść naszą XX/XXI wieczną rzeczywistość w świat XXIII wieku.

Niestety to wszystko przekłada się potem na spłycenie problemów.

Q__

#357
Cytat: toudi w 13 Wrz 2025, 13:10G.R. miał pewną wizję utopii i widać że próbował nam tę wizję pokazać.

Kiedy nie jestem pewien, czy to jest utopijne, czy raczej realistyczne, po prostu - gdy tak staramy się pojęcia definiować ;) - w końcu my też różnimy się cokolwiek od XIX-wiecznych chłopów, którzy rozwiązywali spory kłonicami i XIX-wiecznej szlachty, która strzelała się z byle powodu.

Cytat: toudi w 13 Wrz 2025, 13:10Ale im później tym mniej takich wizjonerów jak on pracowało przy ST. A od przejęcia sterów przez trio OKA w ogóle je chyba porzucono. Co niestety przekłada się też na to, jak nam pokazują świat.

Niestety. Acz powoduje to też, że w efekcie można do Treka przykładać b. różne interpretacje, budować w oparciu o niego b. różne narracje nt. świata przedstawionego (co tu właśnie zachodzi ;)), i toczyć spory o tyle - po stronie plusów - ożywcze, że skazane na niekonkluzywność (biorącą się m. in. z rozchodzenia się headcanonów).

Cytat: toudi w 13 Wrz 2025, 13:10Po prostu starają się przenieść naszą XX/XXI wieczną rzeczywistość w świat XXIII wieku.

W efekcie nie tworząc ani obrazu teraźniejszości, ani możliwej przyszłości, tylko jakąś płaską bajkę, przynajmniej w wypadku obecnego sezonu SNW (bo w ORV i LD - ba, nawet w "Those Old Scientists"* - minimum chwilami to działało, przez uczynienie z bohaterów czegoś na kształt współczesnych fanów wrzuconych w świat ST**).

* Choćby tu:
https://www.youtube.com/watch?v=CICmhiYtldE

** Paradoksalnie można to wywodzić ze sceny, w której Riker spotyka po raz pierwszy, w Holodecku, Datę, acz trzeba tu uczynić to istotne rozróżnienie-zastrzeżenie, że wtedy nie chodziło o zanurzenie w fikcyjny świat ST, a w świat dającej się pomyśleć przyszłości.

Cytat: toudi w 13 Wrz 2025, 13:10Niestety to wszystko przekłada się potem na spłycenie problemów.

Ostatnio do poziomu opowieści, której jedynym sensem wydaje dzianie się. Mniej lub bardziej sensowne przechodzenie jednych wydarzeń w drugie.

rs

Cytat: toudi w 13 Wrz 2025, 13:10Natomiast nie zgodzę się, że demokracja Ateńska to imperium. W rozumieniu tego angielskiego/serialowego.
W polskim rozróżniamy Imperium i Cesarstwo. W angielski wydaje mi się, że mają tylko jedno Empire i nie rozróżniają tego jak my. A także my utożsamiamy Federacje z Demokracją, podczas gdy i serialowo i poprawnie języko Federacja nie musi być demokratyczna (choć jest to trudne bez demokracji ;)).

Więc problem mamy taki, że my przez Imperium rozumiem silny twór polityczny, który narzuca swoją wolę innym gdzie w sumie nas jego struktura mniej interesuje. Ale przez Cesarstwo rozumiemy silny twór polityczny, która narzuca swoja wolę innym ale rządzący przez autorytarny podmiot, najczęściej cesarza/ową, który władzę dziedziczy lub zdobywa w inny sposób.
Angielski nie robi takiego rozróżnienia.

Więc UFP jest imperium w potocznym rozumowaniu (rządzi na olbrzymim terytorium (w TNG to chyba 1000x8000 lat świetnych), wpływa i na poddanych (raczej nie przyjmujemy i nie toleruje u sobie reżimów i ludobójstw) i na sąsiadów. Ale nie jest cesarstwem - nie ma jednoosobowego władcy, nie ma jednolitego systemu politycznego w całej swoje domenie. Nie narzuca swoim członkom by wyzbyli się swojej unikalności by być częścią swojego systemu. 



Demokracja ostatnio jest w dużym kryzysie. Demokracja najlepiej działa, kiedy silna jest klasa średnia. Kiedy społeczeństwo oligarchizuje się, to demokracja pada. W USA i Europie klasa średnia słabnie, jest oczywiste, że wpłynie to na ustrój. W tym miejscu nie zastanawiam się, czy demokracja parlamentarna jest demokracją, czy oligarchią.

Ateny były polis, które rządziło arche ateńską, którego członkowie płacili składkę na rzecz związku, de facto Aten. Arche ateńska miała pierwotnie zgromadzenie, w którym każdy z dwustu członków miał taki sam głos. Po przeniesieniu skarbca arche do Aten zgromadzenie arche zostało zastąpione przez Ekklesia czyli zgromadzenie Ateńczyków. Arche ateńska przeszła od nominalnej Federacji, do imperium. Tyle, że zawsze była imperium, nawet kiedy nominalnie związek polis nominalnie był zarządzany przez zgromadzenie członków.
Arche ateńska miała flotę, która była flotą ateńską. Pozostali członkowie opłacali składki. Początkowo kilka państw zachowały swoje własne siły, ale wraz z upływem czasu Ateńczycy dążyli do tego, aby zmusić ich do płacenia na ich flotę.
Teoretycznie (jak ktoś by nie uważał) struktura między arche ateńską, a federacją nie musiała wyglądać na odległą. Choć oczywiście Ateńczycy w rzeczywistości wobec sojuszników bardziej przypominali świat mirrorowy. Wielu Ateńczyków było krytycznych wobec demokracji (o przeszłości najczęściej świadectw zostało po 1 procencie najbogatszych), ale myślę, że wielu Ateńczyków mogło patrzeć na swoje relacje z członkami symmachii ateńskiej podobnie jak członkowie Federacji - szczególnie zanim Ateńczycy zaczęli odrzucać pozory

rs

Cytat: Q__ w 13 Wrz 2025, 13:33Kiedy nie jestem pewien, czy to jest utopijne, czy raczej realistyczne, po prostu - gdy tak staramy się pojęcia definiować ;) - w końcu my też różnimy się cokolwiek od XIX-wiecznych chłopów, którzy rozwiązywali spory kłonicami i XIX-wiecznej szlachty, która strzelała się z byle powodu.
Z jednej strony obyczaje i sposoby myślenia się zmieniaja. Z drugiej jest to dosyć pozorne. GR żył w czasach olbrzymich przewrotów intelektualnych, rewolucji która uległa paradoksalnie zapomniana. Z jednej strony następowało odejście od religijności. Po raz pierwszy od bardzo dawna religia przestawała organizować sposób patrzenia na świat. Z drugiej strony doszło do rewolucji seksualnej, dzięki rozwijaniu antykoncepcji. Generację wcześniej (no może kilka generacji) pojawiły się masowe ruchy polityczne. Nie w USA, ale partie odwołujące się do interesów ludzi biedniejszych zaczęły mieć wpływ na działanie państwa.