Star Trek: Strange New Worlds

Zaczęty przez Q__, 01 Sie 2023, 00:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

Q__

#600
Cytat: toudi w 20 Wrz 2026, 15:16Community? :) Ale nawet sitcom ma pewne ramy, których trzeba się trzymać, by to bawiło. ;)

Bardziej wyobraziła mi się - gdy to pisałem - jakaś mieszanka TBBT (by bylo inteligentnie) z... Kiepskimi (gdzie i lamę z Tybetu mieliśmy, i RoboChłopa)...

Cytat: toudi w 20 Wrz 2026, 15:16Mogłem przysiąc, że już oficjalnie wyleciał?

Wiadomo kiedy kończy mu się kontrakt. Wiadomo też, że w nowych komunikatach wytwórni nie pojawia się jego nazwisko, jest za to mowa o intensywnym przyglądaniu się marce - co daje obraz, jaki daje. Ale oficjalnego komunikatu (jak nie o odejściu, to o tym, że zajął się czymś innym... co pewnie też popsuje :P ;)) nie było...

ps. Ekipa TrekYards narzeka na gwałty na kanonie jeszcze w odc. 8:
https://www.youtube.com/watch?v=eY1KGH4nxng

A tu - cofając się o dwa sezony - mamy rzut oka za kulisy "Subspace Rhapsody":
https://www.youtube.com/watch?v=fT9wEB2CG1w

Q__

#601
Zapowiedzi finału sezonu 4. Zdjęcia:
https://blog.trekcore.com/2026/09/star-trek-strange-new-worlds-season-finale-photos-tomorrows-enterprise/
https://trekmovie.com/2026/09/21/preview-star-trek-strange-new-worlds-season-finale-with-18-new-photos-from-tomorrows-enterprise/
https://treknews.net/2026/09/21/preview-star-trek-strange-new-worlds-410-tomorrows-enterprise/

Opis:

Tomorrow's Enterprise — A time ripple damages the Enterprise, forcing young and old Uhura to cooperate and fix the timeline...
Written by Henry Alonso Myers & Robbie Thompson.
Directed by Chris Fisher.


Klip:
https://www.facebook.com/reel/952679193942383/

(Cieszy, że znów oddadzą sprawiedliwość Uhurze. Cieszy też, że ten sezon się kończy...)

A poza tym wygląda na to, że w następnym sezonie też gimnicki dostaniemy:
https://www.tvline.com/2260824/star-trek-strange-new-worlds-season-4-genre-episodes-fan-criticism-interview/
https://sffgazette.com/sci_fi/star-trek/star-trek-strange-new-worlds-wont-abandon-its-genre-bending-episodes-despite-fan-criticism-a11502
Co D. Cullena wyraźnie irytuje:
https://www.youtube.com/watch?v=iixoCGMF7AU

A gdy o narzekaniach mowa... O problemach z obecnymi wersjami Pike'a:
https://www.youtube.com/watch?v=_gLJi9T5ZBs
I Spocka:
https://www.youtube.com/watch?v=4vg4_iznSZM
I z Ortegas:
https://www.youtube.com/watch?v=PuycKFSR3og

WVR23PH

Jest i najnowszy odcinek Phoenixowego podkastu, nadal męczymy SNW...

WVR23PH

#603
Strange New Worlds S04E09 – Once La'An a Time
Wracamy do fantasy.
Nie ,,kolejny eksperyment gatunkowy", tylko konkretnie do tego samego fantasy, które już mieliśmy w The Elysian Kingdom. Znowu księżniczki, królowe, zamki, czarodzieje, magiczne mikstury, i cała reszta. Tylko tym razem zamiast fantastycznej rzeczywistośc mamy... prawdziwą płaską planetę.
I pierwsza myśl jest nawet pozytywna: OK, to może być coś ciekawego. Star Trek odkrył fizycznie niemożliwy świat, który wygląda jak wyjęty z książki fantasy. Może będzie z tego jakiś fajny SF-owy koncept....
  • Nie. To jest statek...
    I tym samym dostajemy w zasadzie technobabble jako magię, a na końcu magię jako technologię. Arthur C. Clarke może sobie dopisać kolejny przypis do trzeciego prawa.
    Co więcej, sam pomysł na powrót jest bezczelnie wygodny. W The Elysian Kingdom mieliśmy konkretne wyjaśnienie: kosmiczna świadomość/Boltzmann brain zbudowała świat na bazie książki Rukiyi i obsadziła w nim załogę. Tutaj świat po prostu istnieje i ma tych samych fantasy-owych odpowiedników załogi, bo... no, bo scenariusz ich potrzebuje. M'Benga, Una, Chapel, Ortegas, Uhura, Pike, Spock — wszyscy mają swoje role. Te same. A potem jeszcze pojawia się Kirk jako Prince Dashing, mimo że Kirk nie był na Enterprise w The Elysian Kingdom. Czyli zasady tego świata są najwyraźniej następujące:
    Jeżeli potrzebujemy odpowiednika, to istnieje odpowiednik.
    Bardzo naukowe.
  • Sama płaska planeta jest natomiast świetnym nerdowskim baitem. Przez pierwszą chwilę pomyślałem dokładnie to, co pewnie  pół fandomu:
    ,,Czy oni właśnie robią Star Trekowego Discworlda?"
    Bo wizualnie trudno nie pomyśleć o Pratchettcie, a szczególnie o Stracie, gdzie sama konstrukcja świata jest elementem fabuły, a nie tylko dekoracją. Tylko że u Pratchetta płaskość świata coś znaczy. Tutaj jest przez chwilę tajemnicą, a potem właśnie ,,To statek." Aha. Czyli to nie jest nawet specjalnie ciekawy koncept kosmologiczny. To jest dekoracja z twistem.
  • Za to Pelia ma tu kilka naprawdę świetnych momentów. Jak zwykle wspomina narkotyki, a jej komentarz, że prawdziwe średniowiecze było pełne smrodu, chorób, brudu i śmierci, to czyste Monty Python and the Holy Grail. Pelia jest Lanthanitką, więc jej ,,ja pamiętam średniowiecze, brud, smród i śmierć." nie jest tylko dowcipem scenarzysty, ale konsekwencją tego, co wcześniej o niej ustalono.
    Szkoda, że później ten sam odcinek robi z nią jeden z bardziej problematycznych fanserwisów całej historii.
  • ,,To Benny Russell." — no i właśnie po co? Bo Pelia nie ma odpowiednika z The Elysian Kingdom. Nie było jej wtedy na Enterprise.
    Więc rozwiązanie brzmi: jest autorką książki, czyli Bennym Russellem.
    Benny Russell nie jest jednak po prostu kolejnym imieniem z DS9, które można wrzucić do odcinka dla fanów. Far Beyond the Stars było jednym z tych odcinków, które robiły coś znacznie większego. Benny był sposobem opowiedzenia o rasizmie, reprezentacji i o tym, kto właściwie ma prawo wyobrażać sobie przyszłość.
    Co zabawne, byłl już był autorem The Elysian Kingdom w pierwszym sezonie, więc serial nie tyle wymyślił nowy crossover, co teraz robi drugi poziom mrugania do czegoś, co już było mrugnięciem do DS9.
  • "Na szczęście" mamy La'an, bo inaczej byłaby to tylko wycieczka do Medieval Times. Pod całą tą paradą księżniczek i smoków jest jeden rzeczywiście sensowny pomysł: La'an dostaje własną bajkę terapeutyczną. I tu wraca Thalia — jej odpowiednik z The Elysian Kingdom. Postać, którą La'an już raz sama odgrywała. Tyle że wtedy była wręcz ostentacyjnie słodką, naiwną i irytującą księżniczką. Teraz ta postać staje się dosłownie drugą stroną La'an.
    Cały sezon mieliśmy przecież jej konflikt z własnym Augment DNA, lęk przed tym, że odziedziczy po Khanie coś więcej niż nazwisko, i stopniowe przekonanie, że jej gniew i brutalność są jakąś fundamentalną prawdą o niej samej. Więc świat fantasy robi z tego bardzo dosłowną metaforę:
    masz w sobie księżniczkę i wojowniczkę, światło i cień, i żadnej z nich nie musisz zabić, żeby druga mogła istnieć.
    Czy to subtelne? Nie. La'an dosłownie walczy z samą sobą mieczem. Ale przynajmniej wiadomo, co scenarzysta chciał powiedzieć.
    A Dashing/Kirk pomaga, pokazując jej analogiczny problem: sam jest w połowie potworem, a La'an nie odrzuca go, kiedy go zobaczy. To jest oczywiście Beauty and the Beast przepuszczone przez Princess Bride i jeszcze przez terapię.
  • Jest jednak problem z rozwiązaniem La'an. Pomysł jest OK. Christina Chong jest dobra. Metafora jest czytelna.
    Ale serial przez kilka sezonów budował La'an jako postać, której problemy z traumą, gniewem, Khanem i własną tożsamością są naprawdę poważne, po czym wrzuca ją do bajki i mówi:
    ,,A może po prostu pokochajmy wszystkie części siebie?"
    I La'an: ,,O kurczę. Rzeczywiście."
    Nie mówię, że postać nie może przejść przemiany. Tylko ta konkretna przemiana jest bardzo szybka w stosunku do tego, ile serial włożył w jej problem.
    A do tego pod sam koniec dostajemy jeszcze randkę z Kirkiem, więc cały odcinek jest właściwie wielkim:
    La'an learns to love herself — and also Kirk.
    Bo... Amor vincit omnia? Czy mocniej, za Jesse Gender - "bądź bardziej kobieca, to ci wyleczy traumy"?
  • A teraz popatrzmy na te kostiumy, bo są naprawdę świetne. Wizualnie ten odcinek jest przepiękny.
    Uhura jako Queen Neve wygląda fantastycznie. Te kostiumy, fryzura, biżuteria — te pierścienie! Sam bym takie nosił.
    Przeklęty las z kolei przez cały czas kojarzył mi się z Labiryntem Jima Hensona, z Bagnem Wiecznego Smrodu. Taki fantasy świat, który jest bajkowy, ale jednocześnie trochę niepokojący. I to akurat jest coś, co SNW robi świetnie: nawet kiedy scenariusz zaczyna mi się rozłazić, produkcja nadal potrafi sprzedać mi obrazek. Na przykład...
    Queerowy odpowiednik Uny i Ortegas? YAY.
    Pocałunek, zero wielkiego wykładu, zero ,,patrzcie, jaka ważna chwila historyczna". Po prostu te dwie wersje postaci się całują. I właśnie tak to powinno działać.
  • Jeśli ktoś miał wątpliwości, jaki film był tu głównym patronem, to może je spokojnie porzucić.
    To jest bardzo mocno The Princess Bride.
    Pelia ma swoje ,,As you wish", jest książę, księżniczka, romantyczna bajka, absurdalnie teatralne fantasy, a nawet kucharz Max, który jest oczywistym mrugnięciem do Miracle Maxa. Carol Kane grała przecież Valerie w The Princess Bride, więc pomysł, żeby właśnie Pelia zakochała się w Maxie i została w tym świecie, jest tak grubym easter eggiem, że aż sympatycznym.
    I tu akurat fanserwis mi nie przeszkadza. Bo jest konsekwentny.
    Natomiast Dashing i Thalia to już trochę Beauty and the Beast: książę ma potwora w środku, księżniczka poznaje go i nie ucieka, bo oczywiście chodzi o akceptację tego, co ukryte pod powierzchnią.
    A Queen Neve przechodząca w smoka? Maleficent z Sleeping Beauty.
    Czyli mamy w jednym odcinku Pratchetta, Hensona, Princess Bride, Beauty and the Beast i Disneya.
    Star Trek: Strange New Worlds presents: Please Spot The Reference.
  • Fantasy-Pike i fantasy-Spock są naprawdę fajni. Rauth jest tchórzliwym, uniżonym szlachcicem, Pollux jest jakimś kompletnie odklejonym fantasy wizardem z kategorii ,,Lord of the Rings, ale budżet na więcej dymu". A najlepsze jest to, że kiedy obaj infiltrują Enterprise i próbują udawać prawdziwych Pike'a i Spocka, aktorzy grają  już prawie meta - Pike -> Rauth /Rauth -> Pike, i odpowiednik da Spocka...  . Mount i Peck mają tu ewidentnie świetną zabawę.
    I ta część działa właśnie dlatego, że jest głupia w dobry sposób.
    Załoga dość szybko łapie, że coś jest nie tak, bo ci dwaj są zwyczajnie nie tymi ludźmi.
  • A potem przychodzi smok...
    No właśnie.
    Bo smok jest groźny dla Enterprise, ponieważ... magia.
    A Enterprise może mu się przeciwstawić, ponieważ... też magia.
    W Star Treku można zrobić absolutnie dowolny absurd. Q. Organianie. Trelane. Nagilum. Prorocy...
    Ale zazwyczaj jest jakaś reguła gry. Tutaj reguła gry brzmi: ,,To jest magiczny świat."
    I koniec.
    Na końcu dostajemy "wyjaśnienie", że to jednak zaawansowana technologia, co jest bardzo Star Trekowe na papierze, ale w praktyce niczego nie wyjaśnia.
I właśnie dlatego mam z tym odcinkiem taki problem - wszystko tutaj jest fajne osobno.
Uhura ma świetny kostium. Las jest świetny. Smok to prawdziwy smok, a nie wyvern. Pike i Spock są zabawni.
Queerowy pocałunek. Carol Kane + Princess Bride. Pratchettowski kształt planety.
La'an dostaje sensowną metaforę.
Tylko że po złożeniu tego wszystkiego razem wychodzi mi:
,,Hej, pamiętacie The Elysian Kingdom? Zróbmy jeszcze raz."
I to jest chyba największa wada tego odcinka.
To pastisz kliszy...
Najgorszy odcinek sezonu? Tak. Całego SNW? Całkiem możliwe.
Jest kompetentnie zrobiony. Jest śliczny. Ma dobre kostiumy. Aktorzy mają frajdę. Christina Chong ma materiał do zagrania. Są żarty, są easter eggi, jest trochę uroku.
I niewiele poza tym, a jeszcze da się to czytać... dość krzywo, jeśli pójść za Jessie.
5,5/10, i to prawie wszystko za wygląd.

Q__

#604
Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38Nie ,,kolejny eksperyment gatunkowy", tylko konkretnie do tego samego fantasy, które już mieliśmy w The Elysian Kingdom.

Ja bym to, mimo wszystko, do gimmicków liczył ;).

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • A potem jeszcze pojawia się Kirk jako Prince Dashing, mimo że Kirk nie był na Enterprise w The Elysian Kingdom. Czyli zasady tego świata są najwyraźniej następujące:
    Jeżeli potrzebujemy odpowiednika, to istnieje odpowiednik.
    Bardzo naukowe.

Jak - ogólnie - SNW...

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Sama płaska planeta jest natomiast świetnym nerdowskim baitem. Przez pierwszą chwilę pomyślałem dokładnie to, co pewnie  pół fandomu:
    ,,Czy oni właśnie robią Star Trekowego Discworlda?"
    Bo wizualnie trudno nie pomyśleć o Pratchettcie, a szczególnie o Stracie, gdzie sama konstrukcja świata jest elementem fabuły, a nie tylko dekoracją.

Nawet jeśli nic więcej z tym nie robią, czytam rzecz jako oczywistą inspirację.

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Za to Pelia ma tu kilka naprawdę świetnych momentów. /.../ jej komentarz, że prawdziwe średniowiecze było pełne smrodu, chorób, brudu i śmierci, to czyste Monty Python and the Holy Grail.

Ale i odbrązowniczo podana prawda historyczna, co zawsze na jakiś plus.

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Szkoda, że później ten sam odcinek robi z nią jeden z bardziej problematycznych fanserwisów całej historii.
  • ,,To Benny Russell." — no i właśnie po co? Bo Pelia nie ma odpowiednika z The Elysian Kingdom. Nie było jej wtedy na Enterprise.
    Więc rozwiązanie brzmi: jest autorką książki, czyli Bennym Russellem.
    Benny Russell nie jest jednak po prostu kolejnym imieniem z DS9, które można wrzucić do odcinka dla fanów. Far Beyond the Stars było jednym z tych odcinków, które robiły coś znacznie większego. Benny był sposobem opowiedzenia o rasizmie, reprezentacji i o tym, kto właściwie ma prawo wyobrażać sobie przyszłość.

No, to jest głupie po prostu.  I - jak zauważyłeś - strzał we własne stopy stanowi.
Swoją drogą czy to znaczy, że teraz Sisko ma od niej pochodzić? ;)

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Pod całą tą paradą księżniczek i smoków jest jeden rzeczywiście sensowny pomysł: La'an dostaje własną bajkę terapeutyczną.

Fakt, i (chyba) wszyscy recenzenci chcący coś w tym odcinku pochwalić zwracają na to uwagę.

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Cały sezon mieliśmy przecież jej konflikt z własnym Augment DNA, lęk przed tym, że odziedziczy po Khanie coś więcej niż nazwisko, i stopniowe przekonanie, że jej gniew i brutalność są jakąś fundamentalną prawdą o niej samej. Więc świat fantasy robi z tego bardzo dosłowną metaforę:
    masz w sobie księżniczkę i wojowniczkę, światło i cień, i żadnej z nich nie musisz zabić, żeby druga mogła istnieć.
    Czy to subtelne? Nie. La'an dosłownie walczy z samą sobą mieczem. Ale przynajmniej wiadomo, co scenarzysta chciał powiedzieć.

Jest to i b. Trekowe. Kłania się TOS "The Enemy Within" i poźniejszy wątek dwu B'Elann.

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Jest jednak problem z rozwiązaniem La'an. Pomysł jest OK. Christina Chong jest dobra. Metafora jest czytelna.
    Ale serial przez kilka sezonów budował La'an jako postać, której problemy z traumą, gniewem, Khanem i własną tożsamością są naprawdę poważne, po czym wrzuca ją do bajki i mówi:
    ,,A może po prostu pokochajmy wszystkie części siebie?"
    I La'an: ,,O kurczę. Rzeczywiście."

I to jest jakby autosabotaż...

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Przeklęty las z kolei przez cały czas kojarzył mi się z Labiryntem Jima Hensona, z Bagnem Wiecznego Smrodu.

A mnie jakoś z "Legendą" Scotta (także przez rogi Neve).

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Queerowy odpowiednik Uny i Ortegas? YAY.
    Pocałunek, zero wielkiego wykładu, zero ,,patrzcie, jaka ważna chwila historyczna".

Prawda, miła niespodzianka, w podwójnym znaczeniu.

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Jeśli ktoś miał wątpliwości, jaki film był tu głównym patronem, to może je spokojnie porzucić.
    To jest bardzo mocno The Princess Bride.

Mówiłem - gimmick ;).

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Carol Kane grała przecież Valerie w The Princess Bride, więc pomysł, żeby właśnie Pelia zakochała się w Maxie i została w tym świecie, jest tak grubym easter eggiem, że aż sympatycznym.

Nie przeczę, choć i dość leniwym pomysłem na pozbycie się jej z załogi.

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • A Queen Neve przechodząca w smoka? Maleficent z Sleeping Beauty.

I Bavmorda z filmu "Willow".

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Czyli mamy w jednym odcinku Pratchetta, Hensona, Princess Bride, Beauty and the Beast i Disneya.
    Star Trek: Strange New Worlds presents: Please Spot The Reference.

Czyli tak bogato, że aż biednie ;). Choć daje ogólny obraz: "tym razem robimy fantasy".

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • Mount i Peck mają tu ewidentnie świetną zabawę.

Tak, widać to :).

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38
  • W Star Treku można zrobić absolutnie dowolny absurd. Q. Organianie. Trelane. Nagilum. Prorocy...
    Ale zazwyczaj jest jakaś reguła gry. Tutaj reguła gry brzmi: ,,To jest magiczny świat."
    I koniec.
    Na końcu dostajemy "wyjaśnienie", że to jednak zaawansowana technologia, co jest bardzo Star Trekowe na papierze, ale w praktyce niczego nie wyjaśnia.

Ale to w sumie jak z Q etc. - oni (lub ich technologia) też - po prostu - mogą to czy owo...

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38Jest kompetentnie zrobiony. Jest śliczny. Ma dobre kostiumy.

Prawda. I może przez to tym bardziej boli...

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38a jeszcze da się to czytać... dość krzywo, jeśli pójść za Jessie.

Jako produkt obecnej ery w USA... :]

ps. Kolejny głos w obronie gimmicków:
https://reactormag.com/narrative-hijinks-have-always-been-a-part-of-star-trek/

toudi

Cytat: WVR23PH w 22 Wrz 2026, 21:38Jest kompetentnie zrobiony. Jest śliczny. Ma dobre kostiumy. Aktorzy mają frajdę.
Widać, że kasa na efekty i kostiumy jest. Kasa na postprodukcję jest. Ale totalnie nie ma kasy ani ochoty na stworzenie spójnej historii, najlepiej zgodnej z 60 letnią historią.

A co gorsza, nie ma też ochoty na utrzymanie wewnętrznej spójności tego świata. Problemy, które powinny się ciągnąć, są zamiatane, a te które niby są rozwijane, niby prowadzące do wielkiej kulminacji są rozwiązywane bez wielkiego boom jakie zapowiadały.

Cytat: Q__ w 22 Wrz 2026, 21:42Kolejny głos w obronie gimmicków:
i ciągle ta sama błędna teza. Obrońcy nie rozumieją, że
A. TOS był pierwszy, cierpi na wszystkie błędy bycia pierwszym, nie do końca wiedzącym czym chce być serialem. Serialem, który do tego musiał iść na wiele kompromisów, by w ogóle zostać dopuszczonym do ramówki. itd. itp.
B. TNG, DS9 i dalej były już zupełnie inne. Były bardziej świadome. Do tego zmieniła się też telewizja i podejście zarówno do SF. Co więcej wiedziały ile odcinków ma sezon i ile z nich może być zabawą formą a ile musi być tym czy ma być serial.
Mając 20+ odcinków na sezon, możesz sobie w kilku z nich w roku pozwolić na coś zupełnie innego.

Mając 10 odcinków, 10 eksperymentów to jest całkowite porzucenie tematu. A zrobienie tego nie na starcie a po 3 latach to w ogóle środkowy palec pokazany widzom.

Q__

#606
Cytat: toudi w 22 Wrz 2026, 22:53Ale totalnie nie ma kasy ani ochoty na stworzenie spójnej historii, najlepiej zgodnej z 60 letnią historią.

Ochoty. Scenarzystów jednak biorą drogich. (Tu znów przypominają się satyryczne The Adventures of Berman and Braga, i Akiva Goldsman celowo ściągnięty - wraz z J.J. Abramsem; prorok jaki to pisał? - do psucia Treka, przez demonicznych B&B ;).)

Cytat: toudi w 22 Wrz 2026, 22:53Obrońcy nie rozumieją, że
A. TOS był pierwszy, cierpi na wszystkie błędy bycia pierwszym, nie do końca wiedzącym czym chce być serialem. Serialem, który do tego musiał iść na wiele kompromisów, by w ogóle zostać dopuszczonym do ramówki. itd. itp.
B. TNG, DS9 i dalej były już zupełnie inne. Były bardziej świadome. Do tego zmieniła się też telewizja i podejście zarówno do SF.

Zasadniczo: my byśmy chcieli by Trek stał na najmocniejszych fundamentach TMP, TNG i DS9, a także B5, wolfe'owego worldbuildingu AND, nBSG, The Expanse. A oni by chcieli, by był jak co słabsze epizody TOS i VOY...

Cytat: toudi w 22 Wrz 2026, 22:53Mając 10 odcinków, 10 eksperymentów to jest całkowite porzucenie tematu.

I prawdę mówiąc nawet gdyby okazało się, że - w co wątpię - wszystkie te gimmicki genialnie - na koniec - wyjaśnią, to niesmak pozostanie...

Cytat: toudi w 22 Wrz 2026, 22:53A zrobienie tego nie na starcie a po 3 latach to w ogóle środkowy palec pokazany widzom.

Tak jakby mówili "cancelowaliście nas, to nawet nie udajemy, że się staramy".

ps. Była próba ściągnięcia Shatnera do SNW, ostatecznie nieudana:
https://trekmovie.com/2026/09/23/star-trek-strange-new-worlds-tried-to-get-william-shatner-to-return-as-kirk-for-tos-episode-sequel-exclusive/

A to przypomnienie smoczej ;) sceny z minionego odcinka:
https://www.youtube.com/watch?v=hgCsby10RRE

Tymczasem Major Grin/Nitpicking Nerd już sezon podsumowuje:
https://www.youtube.com/watch?v=xqQxFMzlHsc

toudi

Finał 4 sezonu ST SNW - Tomorrow's Enterprise. Pierwszy raz podaję tytuł, bo wydaje się on być ważnym. Wydaje się... Mała uwaga na marginesie, przed emisja odcinka unikam wszelkich zapowiedzi i spoilerów, wiec poza tytułem i informacją, że to odcinek skoncentrowany na postaci Uhury, nic o nim nie widziałem.
Tytuł, wydawało by się, nawiązuje to jednak z lepszych i bardziej znaczących odcinków TNG: Yesterday's Enterprise. Nie będę ty przypominał fabuły odcinka TNG, bo jak napisałem to się tylko wydawało. Jedyne co łączy te dwa odcinki to wątek temporalny.

Bardzo chciałbym napisać pozytywną recenzję choć jednego odcinka tego sezonu, szczególnie iż ten wydaje się być też pierwszym, który nie jest zrzynką innej formy. Jest trekiem. Ma też całkiem ciekawy wątek - narodziny kosmicznej istoty. Ale nie będzie to możliwe. Twórcy zrobili wszystko aby szczegółami zabić wszelką przyjemność z seansu odcinka.  Po tym sezonie jestem pewien, że to celowe działanie. Nie ma możliwości, aby zrobili to tylko przez własną ignorancje dla Star Treka.

Odcinek mamy podzielony na dwie równoległe akcje. Pierwsza dzieje się na pokładzie Entka pod dowództwem Pike'a. Załoga podlatuje to świeżo powstałej białej dziury. Z której nagle wydostają się nieznana energia, która uszkadza i unieruchamia Enterprise. Przy okazji robiąc coś Uhurze. Druga natomiast ma miejsce rok później, na pokładzie Entka pod dowództwem Kirka. Załoga bada czarną dziurę, tym razem promem, nie całym statkiem. Na pokładzie promu jest trzech załogantów - w tym Uhura. Gdy nagła fala energii wydostającej się z czarnej dziury niszczy prom, Uhura jest tylko jedyną osoba, która przetrwała jego wybuch.  Chwilę później dowiadujemy się, że obie Uhury się komunikują i wymieniają się informacjami, które mają zapobiec tragedii jaką jest śmierć Scottiego.

Do tej tragedii jeszcze wrócę. Zaczną jednak od małych uszczypliwości i sabotaży twórców, które całkowicie psują mi odbiór tego odcinka. Obie otwierające sceny zaczynają się od wpisów do dzienników osobistych Uhury. Wersja teraźniejsza podaje datę 2873.2 a wersja rok później 2876.2. Ja pamiętam, że data gwiezdna w TOS to był totalny bałagan od era trio OKA (Abrams, Orzi, Kurtzman) tylko to jeszcze bardziej pogorszyła sytuację, jednak TNG zrobiło naprawdę dużo aby datę gwiezdną usystematyzować, bardzo mi przykro, że całą tą wieloletnią pracę zaprzepaszczono. Ale wracajac do tych dat i wpisów naszej bohaterki, dzieli je nie ziemski rok a raczej ziemska doba. Nikt nie czyta tam scenariusza przed kręceniem i montażem? Do tego wpisy do dzienników podkładane z offu, można je poprawić nawet na dzień przed emisją. To pierwszy z moich dowodów, że twórcy sami sabotują ten serial.

Odcinek zaczyna się od powrotu Uhury z jakichś warsztatów (jakich to w sumie nie ma żadnego znaczenia) i wraca ona przez transporter (sic!). Twórcy zapomnieli, że kilka odcinków temu Scotty bił rekord przesyłu na 30 000 km (który swoja drogą od 100 lat ustanowiony jest na 40 000 km). Dobra, można bronić, że przesłała się z promu. Ale po co? nie lepiej i taniej go zadokować najpierw, i w ogóle nie używać transportu? Admirał dwa odcinki temu normalnie wleciał promem na Enterprise. Do tego, wracasz z podroży, liczonej w dniach (znaczy, która powinna trwać dni lub tygodnie w tym świecie) i od razu gnasz na służbę na mostku? Jak niezbędny jest łącznościowiec podczas padania naturalnego fenomenu, że musi na mostku być ten z głównej zmiany a nie dowolny inny będący akurat na pokładzie? I wiem, że tu się czepiam, bo chodziło twórcą tylko o stworzenie klamry kompozycyjnej ze sceną z transportu dla wydarzeń teraz i za rok. Ale mogli by to chociaż dodać scenę, która to sankcjonuje.

Powyższy problem z odległością i transporterem nie jest jedynym problem twórców ze zrozumieniem (czy raczej celowym ignorowaniem) czasu i przestrzeni. Odcinek ma całkiem sporo pięknych ujęć Enterprise oraz białej i czarnej dziury. Ale w połowie odcinka całkowicie zapominają o wielkości i sile takich anomalii i sprowadzają je do wielkości może kilkudziesięciu metrów. Do tego właściwie dotykających kadłuba Enterprise. Jeśli na planie był jakikolwiek doradca naukowy, to na pewno został zignorowany a może i wręcz celowo zrobiono odwrotnie niż sugerował. Do tego jeszcze w jednym ujęciu pokazuje się piękna planeta w odległości najdalej księżyca od Ziemi. I tak, ujęcia są piękne i tak samo jak piękne bezsensowne. 

Kolejnym problem jest totalne zidiocenie bohaterów. W którymś momencie Uhury wymieniają się miejscami - całkowicie ciałami, ciuchami, nie tylko umysłem. I nikt nie zauważa zmiany. Nie mówię już tu o zmianie fryzury czy kolorów paznokci Uhury, ale też totalnie nie pasującym mundurem do czasów. Choć przegapić taką zmianę fryzury to nawet facetowi będzie wstyd. I nie ratują sytuacji potem bystre datki kapitanów czy Chapel. To jest takie dziecinne tłumaczenie, że trochę wstyd.
Do tego totalnie nieprofesjonalne zachowanie Uhury. Która zataja wszystko przed wszystkimi. A nie przepraszam, robi to za radą szefa ochrony La'an. La'an tym samym zyskuje u mnie miano najgorszego szefa ochrony w całym znanym uniwersum. Pamiętam jak Worf przeskakiwał między równoległymi światami, to tam od razu próbował ustalić co się stało i to nie sam. Do tego podmiany tam były subtelniejsze.

Kolejna rzecz, na którą chcę zwrócić uwagę, to kolejny romans. Uhura - Scotty. Do tego kolejny trójkąt. Scotty dopiero co zaczął spotykać się z Ortegas. Więc teraz twórcy dali sobie za punkt honoru by zrobić wszystko aby gdy ta trójka jest w tym samym czasie na ekranie było niezręcznie. Kolejne niezręczne trójkąty w tym serialu. To jest kolejna taką męcząca przypadłość tego serialu. Któryś scenarzysta ma tam ewidentnie problem ze swoimi romansami i przelewa to ciągle na bohaterów. Do rekodu Dynastii tych niezręczności to może i daleko, ale są tu na dobrej drodze by to przebić. I ponownie wiem, że to aluzja to pełnometrażowych filmów TOS. Ale tworzenie dobrego dzieła naprawdę nie polega na braniu checklisty i bezmyślnym odhaczaniu kolejnych rzeczy, które są aluzjami. Szczególnie, że w TOS tego romansu nie było, nie było też jego sugestii. A jeśli był, to bohaterowie byli bardziej profesjonalni na służbie. 

A odhaczając checklistę jest jeszcze Poker u Kirka, miało to za pewne przedstawić różnicę między Pike'iem, gdzie były obiadki i równocześnie być aluzją do pokerów na pokładzie Ent-D. Ale TOS wyraźnie ustanowił, że Spock nie znał i nie rozumiał tej gry. Więc znowu zaburzyli kanon.

Mając wszystko co napisałem już na uwadze, w odcinku Uhura "z przyszłości" nazwała Pike'a admirałem. I zaczynam sądzić, że z powodu braku doradcy naukowego twórcy wymieszali tu problemy czasowe i równoległych wszechświatów. Albo też sami już nie wiedzą co tak naprawdę chcą przekazać, ważne jest tylko to co pokazują. Pike nigdy nie awansował na admirała. Miał tragiczny wypadek, który umieścił go na wózku. I pozostał tylko w randze kapitana.
Do tego mamy wspomnianą na początku tragedię. A jest nią śmierć Scottiego. Ten pierwotnie ginie podczas eksplozji promu. Jednak gdy jedyna uratowana z promu Uhura transportuje się na pokład, okazuje się, że Scotty nie żyje od roku - zginął przy białej dziurze. A w ogóle to tylko ona była na pokładzie tego promu co miał badać czarną dziurę (sic!). Bo tak wymaga tego scenariusz. Więc choć odcinek sugeruje nam, że mamy tu do czynienia z dwoma równoległymi wydarzeniami, to tak naprawdę mamy z przynajmniej trzema, a może i więcej.

Większa część odcinka skupia się na próbie uratowania Scottiego - co ciekawe, tego którego przyszła Uhura nie pamięta i tego co teraźniejsza Uhura nie słyszała. W sumie nie wiadomo, którego chcą uratować. Ale na pewno nie tego, który wynikał z akcji pokazanej na ekranie. Ale już wielokrotnie przedstawiłem, że ciągi przyczynowo-skutkowe nie są mocną stroną twórców, więc może tak to zostawmy. Cały ten proces ratowania prowadzi do kilku ciekawych momentów ze Spockiem. Czyli pewne wyliczenia, które trwają rok, czy że w wyniku tych wyliczeń potrzebny będzie kryształ, który też rok rośnie. Muszę przyznać, było to sprytne i nawet inteligentne.

Ostatnią rzeczą, którą twórcy zrobili z checklisty to kopia finału TNG: All Good Things... I tu i tam była anomalia która powstała w przyszłości i rozrastała się w przeszłość. I tu i tam potrzebna była współpraca załóg Enterprise z różnych czasów, aby uratować sytuację (choć stawka zupełnie inna i skala też 3 Enterprise D do 2 Enterprise bez literki). No i poker. Poker też skopiowano z tego finału.

Z plusów odcinka? Jeden dowcip Pike'a do Ortegas o utrzymaniu odległości od anomalii. Widoki (piękne ujęcia, choć totalnie bez sensu). Kilka ciekawych i sprytnych pomysłów. Mowy kapitanów do Uhury. Star Trek - pełnoprawny Star Trek w tym odcinku. No i to właściwie wszystko. No może jeszcze podobieństwo obcych z dziur do kosmitów z tunelu kołu Bajor.

Trudne zadanie podsumować ten odcinek. Gdybym wyłączył myślenie, mógłbym nazwać ten odcinek drugim najlepszym odcinkiem tego sezonu. Nie wiem czy nie jedynym pełnoprawnym trekiem tego sezonu. Ale ilość szpilek jakie czuję, że były tu wbite w fanów star treka nie pozwalają mi tego zrobić. Jest to odcinek lepszy niż większość z tego sezonu. Odcinek może się bić o trzecie miejsce z 6 odcinkiem. Cieszę się, że tak jak nie zepsuli Scottiego w tamtym odcinku, tak tu udało się wyjść cało Uhurze. Ale to tyle. Twórcy mieli dobrą checklistę z której chcieli czerpać, ale nie potrafili lub wręcz celowo robili to tak, aby było źle. Docinek poniżej przyzwoitej średniej. 

Q__

#608
Cytat: toudi w 24 Wrz 2026, 13:03Bardzo chciałbym napisać pozytywną recenzję choć jednego odcinka tego sezonu, szczególnie iż ten wydaje się być też pierwszym, który nie jest zrzynką innej formy. Jest trekiem. Ma też całkiem ciekawy wątek - narodziny kosmicznej istoty. Ale nie będzie to możliwe.

Ech, jeszcze nie oglądałem, a już czuję się zniechęcony...

Cytat: toudi w 24 Wrz 2026, 13:03Ma też całkiem ciekawy wątek - narodziny kosmicznej istoty.

Czyżby uznali, że jak im wyszło PIC "No Win Scenario" to warto wątek z niego powtórzyć, splatając dla większego sukcesu z temporalistyką DSC "Face the Strange"?

Cytat: toudi w 24 Wrz 2026, 13:03Do rekodu Dynastii tych niezręczności

On to i tak nic na tle Mody na sukces, tam - przez ograniczenie budżetu i liczby aktorów - Brooke 9 razy zostawala żoną Ridge'a, zaliczając też związki/romanse z jego ojcem, dwoma braćmi i synem (ten ostatni unieważniony potem przez retcon), a także z własnym zięciem.

ps. Recenzje finału sezonu:
https://treknews.net/2026/09/24/review-star-trek-strange-new-worlds-410-tomorrows-enterprise/
https://blog.trekcore.com/2026/09/star-trek-strange-new-worlds-season-finale-review-tomorrows-enterprise/
https://trekmovie.com/2026/09/24/recap-review-star-trek-strange-new-worlds-season-4-finale-is-right-on-time-with-tomorrows-enterprise/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-strange-new-worlds-tomorrows-enterprise/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-strange-new-worlds-tomorrows-enterprise/
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/snw4.htm#tomorrowsenterprise
https://www.jammersreviews.com/st-snw/s4/tomorrows-enterprise.php
https://www.youtube.com/watch?v=pxAJVjCrxEE - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=yC4QA32PX3Q - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=knN1H9v1HYs - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=TdHXY29yxBE - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=V9GNaIqGQJg - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=8x1rHUVRpik - Strange New Pod
https://www.youtube.com/watch?v=015T6_EnF1s - Live Long and Podcast
https://www.youtube.com/watch?v=QDWgbHhkb74 - The Tachyon Pulse
https://www.youtube.com/watch?v=t-wZqNQyJsQ - BEAM by Roddenberry
https://www.youtube.com/watch?v=CzvWUu1t75s - UKDM Reviews
https://www.youtube.com/watch?v=ONBH_ToQgVo - JDA Talks Trek
https://www.youtube.com/watch?v=bbpOyus0Z8Y - Mr. Know-It-All
https://www.youtube.com/watch?v=1RcgzSDIZg8 - Dave Cullen

toudi

Cytat: Q__ w 24 Wrz 2026, 17:41Ech, jeszcze nie oglądałem, a już czuję się zniechęcony...
Naprawdę chciałem zachęcić do Star Treka, ale no nie pozwalają twórcy na to, nie pozwalają.

Cytat: Q__ w 24 Wrz 2026, 17:41Mody na sukces
Cholera pomyliłem te dzieła, bo oczywiście w pierwszej myśli właśnie piłem do tych związków w Modzie na sukces, z rodzicami, dziećmi, kuzynami, małżonkami rodzeństwa... czy co tam jeszcze wymyślili. :) Ale w sumie Dynastia też tu pasuje. Jak i pewno 3/4 tych tasiemcowych oper mydlanych.

Cytat: Q__ w 24 Wrz 2026, 17:41Czyżby uznali, że jak im wyszło PIC "No Win Scenario" to warto wątek z niego powtórzyć, splatając dla większego sukcesu z temporalistyką DSC "Face the Strange"?
Gdzie tam, to koło tych odcinków nawet nie stało.

A znajomy mi właśnie zwrócił uwagę na kolejny minus odcinka. Gdy mamy wydarzenia z przyszłą Uhurą, to wszystko jakby się dzieje w lustrze do teraźniejszej uhury. Drzwi otwierają się w drugą stronę, korytarze biegną w przeciwną stronę itd. Zupełnie, jakby twórcy chcieli zasugerować, że to jakiś lustrzany wszechświat. Ale oczywiście wielkiej konsekwencji w tym nie ma, bo mostek przyszłego Ent nie jest lustrzanym odbiciem. Bohaterowie też nie są odwróceni, jak i insygnia są po tej samej stronie. Czyli chcieli coś zrobić, ale konsekwencji im brakło.

Q__

#610
Cytat: toudi w 24 Wrz 2026, 22:47Cholera pomyliłem te dzieła, bo oczywiście w pierwszej myśli właśnie piłem do tych związków w Modzie na sukces, z rodzicami, dziećmi, kuzynami, małżonkami rodzeństwa... czy co tam jeszcze wymyślili. :) Ale w sumie Dynastia też tu pasuje. Jak i pewno 3/4 tych tasiemcowych oper mydlanych.

Tak, Moda... pobiła tu rekord, ale ogólnie wszystkie opery mydlane starego typu tu pasują. Nowsze - w rodzaju Sukcesji, Billions, czy nawet Yellowstone - starają się już tego unikać...

Cytat: toudi w 24 Wrz 2026, 22:47Gdzie tam, to koło tych odcinków nawet nie stało.

To lipa. Bo przecież tamte też wiekopomnymi arcydziełami nie były, a tylko dość fajnymi odsłonami NuTreka (choć może nawet z najlepszych obecnej doby).

Cytat: toudi w 24 Wrz 2026, 22:47Czyli chcieli coś zrobić, ale konsekwencji im brakło.

Z drugiej strony - w końcu dali paru osobom (zwł. paniom, zmieniając fryzury) TOS-owy look (nawet jeśli o lekkich znamionach autoparodii - przez przesadę tej stylizacji).



(Choć i tu nie byli konsekwentni, wprowadzając "dla równowagi" i łysego Boyce'a.)

ps. Recenzje - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=Jb8XVhaObZE - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=XuxIFWhbupk - TrekYards 3
https://www.youtube.com/watch?v=Nd-5RMbGNwM - TrekLad
https://www.youtube.com/watch?v=2nHHi3ssbEM - Bowlestrek

Redakcja TM podcastowo o minionym epizodzie:
https://trekmovie.com/2026/09/25/podcast-all-access-explores-possible-star-trek-futures-and-visits-tomorrows-enterprise/

toudi

Cytat: Q__ w 24 Wrz 2026, 23:03Z drugiej strony - w końcu dali paru osobom (zwł. paniom, zmieniając fryzury) TOS-owy look (nawet jeśli o lekkich znamionach autoparodii - przez przesadę tej stylizacji).
ale to ciągle tylko odhaczanie checklisty. Bo w sumie te fryzury aż tak nie odstawały od mody tamtych lat.

Cytat: Q__ w 24 Wrz 2026, 23:03ps. Recenzje - cd.:
Tak przeleciałem te recenzje i widzę, że większość już pogodzona z tymi głupotami. Np. nawet jak podają datę gwiezdną, to tego nie punktują, że to nie ma sensu i nie podaje to roku.

Q__

#612
Cytat: toudi w 25 Wrz 2026, 22:33ale to ciągle tylko odhaczanie checklisty.

No, takie fanfilmowe. Ale - jak wiesz - lubię NV i STC, i - od pewnego czasu - estetykę TOS.

Cytat: toudi w 25 Wrz 2026, 22:33Tak przeleciałem te recenzje i widzę, że większość już pogodzona z tymi głupotami.

Bo NuTreki - żeby jeszcze cokolwiek z nich wycisnąć - trzeba chyba odbierać raczej w kategoriach paraolimpijskich, niż olimpijskich ;).

ps. Recenzje - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=89LjgH1qhE8 - Major Grin/Nitpicking Nerd 1

Q__


WVR23PH

#614
Star Trek: Strange New Worlds 4x10 — Tomorrow's Enterprise

Mamy to! Klasyk Star Trek i SF — podróże w czasie. Mamy też całkiem fajną klamrę z pierwszym odcinkiem sezonu. Tym razem bez kombinowania: anomalia czasoprzestrzenna, przyszłość, która nie jest do końca tą samą przyszłością, próba zmiany wydarzeń i klasyczne trekowe "jeśli już wiemy, co się wydarzy, to może uda się zrobić tak, żeby się nie wydarzyło". Czyli po prostu Trek robiący Treka. I dobrze. Po wszystkich formalnych wygibasach SNW fajnie jest dostać odcinek, który nie musi mieć gimmicka, żeby być ciekawy.

  • Bo chyba faktycznie nie ma tutaj żadnego większego gimmicka formalnego. Tytuł oczywiście mruga do Yesterday's Enterprise, konstrukcja trochę zahacza też o All Good Things..., ale to nie jest kolejne "patrzcie, jacy jesteśmy sprytni". Jest normalna historia science fiction. I chyba dlatego działa. SNW w tym sezonie tak odjechał, że wyszedł z tego fanfik pisany pod wpływem przeróżnych substancji, od psychedelików do mydła. Tutaj po prostu mamy Enterprise, Uhurę, Scotty'ego, anomalię i problem do rozwiązania. Czyli: Star Trek.
  • Główna bohaterka to Uhura. Wreszcie. Nie "Uhura pojawia się w czyimś odcinku", nie "Uhura ma pięć minut emocjonalnego kryzysu", tylko naprawdę jej historia, i to bardzo dobrze napisana pod tę konkretną postać: komunikacja, rozpoznawanie sygnałów, szukanie wzorca, próba nawiązania kontaktu przez czas. Nie trzeba było dorabiać jej kolejnej traumy, żeby miała coś do roboty. Celia Rose Gooding też bardzo dobrze to niesie, szczególnie w scenach, mamy możliwośc porównać dwie wersje Uhury. I jest to fajne także dlatego, że przyszła Uhura nie jest jakąś zupełnie inną postacią — to po prostu Uhura rok później, po doświadczeniach, których jej wcześniejsza wersja jeszcze nie ma, bliższa do tej TOSowej, ale jednak jeszcze trochę ta z SNW.
  • Równoległe pokazywanie obu przedziałów czasowych jest chyba najfajniejszym formalnym zabiegiem odcinka. Nie powiedziałbym, że Trek tego wcześniej nie robił — oczywiście, że robił — ale tutaj jest to wykorzystane bardzo sprawnie. Oglądamy dwie wersje wydarzeń, dwie Uhury i informacje przepływające między nimi. Co ważne, nie jest to tylko "o, fajnie, widzimy przyszłość". To właśnie komunikacja pomiędzy tymi wersjami pozwala rozwiązać problem. Czyli znowu: oficer łączności robi rzeczy oficera łączności, zamiast przypadkiem zostać bohaterką akcyjniaka. Zamiana miejscami tylko zwiększa tę "fajność" - teraz możemy sprawdzić, jak Uhura się sprawdzi trochę out of place, out of time.
  • Tylko z tymi liniami czasu jest "I hate temporal mechanics". Początkowo mamy przyszłość, w której Kirk dowodzi Enterprise, Uhura jest starsza, Scotty żyje itd. Uhura leci ze Scottym i Ortegas promem, Scotty ginie, a potem Uhura zostaje przerzucona do przyszłości, w której okazuje się, że Scotty zginął już rok wcześniej, zabity nieszczęsnym odłamkiem z konsoli. Czyli nie mamy po prostu dwóch punktów tej samej osi czasu. Bardziej wygląda to na przyszłość, która została przepisana pod wpływem wydarzeń, a Uhura zachowała pamięć poprzedniej wersji. Odcinek nie zawraca sobie głowy wyjaśnianiem tego do końca i chyba słusznie, bo gdybyśmy zaczęli rozrysowywać ten diagram, potrzebowalibyśmy trzeciej Uhury i tablicy korkowej. To nie jest Kelvin Timeline 2.0 — raczej klasyczny trekowy bałagan czasowy, który działa, dopóki nie patrzymy na niego zbyt długo.
  • Ciuchy i fryzury oczywiście  jadą TOS-em. To jest fanserwis, który kupuję. Uhura wygląda jak logiczne przejście w stronę Nichelle Nichols. Chapel natomiast wygląda... średnio. Coś tu ewidentnie nie siada. Niestety, Entek nie jest w klasycznych odcieniach pomarańczowego... i w ambulatorium mamy Boyce'a, nie McCoya czy Pipera. A przecież w Where No Man Has Gone Before, lekarzem był już Dr Mark Piper, a dopiero w The Man Trap pojawił się McCoy. To jest bajzel, który sami sobie zafundowali, więc niech im będzie. Oczywiście można to sobie wytłumaczyć rotacją personelu, alternatywną przyszłością i całym tym temporalnym zamieszaniem. Ale po co, skoro można przez następne trzy dni kłócić się o to na forum?
  • No i niestety... potem pojawia się space baby. Tutaj odcinek zalicza konkretny zjazd - przez większość czasu mamy naprawdę fajny Trek: czas, czarna dziura, biała dziura, anomalie, tajemniczy sygnał, dwie wersje Uhury. A potem: "A wiecie co? To wszystko dlatego, że rodzi się kosmiczne dziecko". I robi się Interstellar z "uczucia ponad fizyką". Sam pomysł na kosmiczną istotę jest jak najbardziej trekowy. Problemem jest raczej to, że rozwiązanie jest dużo mniej ciekawe niż zagadka, którą budował odcinek. Przez chwilę naprawdę można się zastanawiać, czym jest ta anomalia. Odpowiedź brzmi niestety: "spokojnie, to tylko poród".
  • Przy okazji fizyka wychodzi przez śluzę. Uhura wlatuje sobie w okolice horyzontu zdarzeń, potem funkcjonuje praktycznie wewnątrz czarnej dziury, spotyka się tam z samą sobą z białej dziury, co jeszcze bardziej bzdurne, a następnie pomaga kosmicznemu dziecku przyjść na świat. Tak, wiem, Star Trek... Lista rzeczy, których fizyka nie powinna pozwalać robić jest w Treku długa. Ale tutaj jest to szczególnie mało zabawne, bo odcinek przez długi czas udaje, że buduje zagadkę science fiction opartą na jakiejś wewnętrznej logice, po czym w finale mówi: "dobra, teraz wchodzimy do czarnej dziury i odbieramy poród". No dobrze. NuTrek.
  • Cała miłość Scotty–Uhura jest zupełnie niepotrzebna, ale w sumie ją kupuję. Uhura może chcieć uratować Scotty'ego dlatego, że jest jej przyjacielem. Ba, to byłoby chyba nawet ciekawsze, bo Star Trek przez dekady budował właśnie takie relacje bez potrzeby pakowania ich w romans. Ale jako prequel do ST:V robi się to całkiem zabawne. Nagle ta specyficzna bliskość między nimi dostaje jakieś podłoże. Czy było to potrzebne? Nie. Czy jest całkowicie bez sensu? Też nie. To jeden z tych retconów, które można przyjąć, bo przynajmniej próbują coś dopowiedzieć do starego materiału.
  • I bardzo podoba mi się, że stawki mimo wszystko nie są apokaliptyczne. Nie trzeba uratować Federacji. Nie trzeba zatrzymać końca wszechświata. Nie trzeba powstrzymać kolejnego złego boga, który chce przepisać rzeczywistość. Trzeba uratować jednego człowieka i zrozumieć, co właściwie dzieje się z anomalią. Nawet jeśli ostatecznie okazuje się, że rozwiązujemy problem porodowy kosmicznego dziecka wewnątrz czarnej dziury, skala pozostaje zaskakująco osobista. I to jest chyba największy plus finału. Uhura nie ratuje galaktyki, a tylko, i aż, jednego człowieka...
Ogólnie: bardzo przyzwoity finał sezonu. Pierwsze trzy czwarte to właściwie dokładnie taki Trek, jaki chciałbym częściej dostawać od SNW — klasyczna SF, temporalne kombinacje, bohaterowie robiący rzeczy zgodne ze swoimi kompetencjami i bez gimmicków. Potem scenariusz zaczyna odpływać w stronę kosmicznej metafizyki, space baby i fizyki na zasadzie "no przecież to jest kosmos", przez co końcówka jest wyraźnie słabsza.
Przynajmniej nie dostaliśmy kolejnego finału o zagładzie wszystkiego, co istnieje, powstrzymanej tylko dzięki Michasi.
7,5/10. Czemu musieliśmy czekać cały sezon na jeden odcinek?