Star Trek: Strange New Worlds

Zaczęty przez Q__, 01 Sie 2023, 00:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

toudi

Cytat: Q__ w 15 Wrz 2026, 07:25Tylko twórcy jakby - ponownie - nie mogą aię zdecydować jak do tego doprowadzić.
A przecież to jest takie proste. Standardowe rotacje załóg, awanse. Nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać, aby wymienić załogę. Przecież to nie są przydziały do śmierci.

Ogólnie wiadomo z potrzeb fabularnych te rotacje są wręcz za mało pokazane. Ale jakoś wątpię by poza przypadkami Voyagera, czy wieloletnich wojen, to raczej co rok lub dwa tam powinna prawie cała załoga rotować - może poza jakąś wąską kadrą. Nie wiem jak obecnie jest, ale coś tak czuję, że załogi rotują co kilka miesięcy w większych flotach.

Cytat: Q__ w 15 Wrz 2026, 07:25W świetle powyższego: nie potrafią (taka punktowa nieumiejętność), czy nie chcą? Albo ktoś na górze im nie pozwala...? Sądzę, że to ważne pytanie...
Ale czy dla widza ma to znaczenie? I tak źle i tak nie dobrze.




Q__

#586
Cytat: toudi w 15 Wrz 2026, 23:34A przecież to jest takie proste. Standardowe rotacje załóg, awanse. Nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać, aby wymienić załogę. Przecież to nie są przydziały do śmierci.

Prawda, i w jak klasyczne schematy się wpisuje - rozstanie z pierwszą Anną z "Obłoku Magellana", Akimow i Nina z "Próby cybkora" Strugackich, nawet Kirk i Carol Marcus - zwł. gdy postrzegać TWoK przez pryzmat NV/P2 "The Holiest Thing".

Cytat: toudi w 15 Wrz 2026, 23:34to raczej co rok lub dwa tam powinna prawie cała załoga rotować

Może aż tak to nie, ale co pięcioletnia misja - niewątiwie.

Cytat: toudi w 15 Wrz 2026, 23:34Ale czy dla widza ma to znaczenie? I tak źle i tak nie dobrze.

Niby tak, ale przynajmniej by było wiadomo kogo lub co za to winić... ;)

ps. Recenzje - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=cZ6fy0XEL04 - Mr. Know-It-All (o odc. 7-8)

EDIT:
Naszla mnie refleksja jak by można z przytupem zamknąć wątek La'an. Niechyby cofnęła się w czasie, uratowała tamtego alternatywnego Kirka (podmieniając go np. na hologram w ostatniej chwili) i żyla z nim w naszych czasach, może nawet spotykając od czasu do czasu Riosa w barze Guinan...
(Rioaa wspominam nieprzypadkowo, facet się chyba nieźle znał na holografii.)

toudi

ST SNW 4x08 - odcinek déjà vu do odcinka 6. W pierwszym seansie a właściwie przez pierwsza połowę odcinka dostajemy coś, co można by uznać za treka, za space operę i wszystko jest pięknie, póki człowiek nie zacznie się zastanawiać co właściwie chcą nam pokazać twórcy. A potem z każdą chwilę jaką można przeznaczyć na zastanowienie się odcinek odbiera się coraz gorzej i gorzej. Ale nie dajmy się oszukać, odcinek to w sumie kopia Karmazynowego przypływu. Pojedynek dwóch racji, gdzie żadna strona nie jest w błędzie. W sumie taki Kot Schrödingera.
Do tego jeszcze problem "złego" admirała wydaje się być kopią wątku z TNG The Drumhead. 

Pike i pierwsza oficer schodzą na księżyc aby sprawdzić sygnał sos. Wchodzą do jaskini, gdzie na godzinę stracą łączność ze statkiem. W tym czasie dowództwo nad Enterprise przejmuje admirał Reeger bohater wojny z Klingami sprzed paru lat, który akurat przypadkiem był w pobliżu i potrzebuje tego okrętu by wytropić niebezpiecznego wroga...

A gdy nowa o przypadkach, to James T. Kirk tez przypadkiem jest na pokładzie Enterprise. Wraca w sumie nie wiadomo skąd, ale jakimś cudem Enterprise jest mu po drodze na jego okręt. Ten kosmos się taki mały robi. a flagowiec dziwnym trafem ciągle może robić za taksówkę dla Kirka (w tym sezonie to chyba już trzeci raz). A pamięta ktoś jeszcze, że to miała być misja odkrywania nowych nieznanych światów? Twórcy na pewno już zapomnieli. Enterprise zamiast latać na granicy Federacji, odkrywać nowe układy, to w sumie lata ciągle w zasięgu małych promów.

Do akcji na księżycu właściwie nie ma się co przyczepić. Zasadzka andoriańskich piratów. Zmuszenie naszych bohaterów do współpracy. Podstępna ucieczka. No może jedynie brak jakiegoś redshirta z prawdziwego zdarzenia, który mógłby zginąć. Biorąc pod uwagę jak nas w tym sezonie traktowano dosadnością i brutalizmem, to tu znowu znowu bardzo starano się uniknąć. I przez to w sumie czuć brak realizmu. Należało albo utrzymać to co już nam serwowano, albo unikać dosadności w poprzednich odcinkach. Brak w tym sezonie stabilności przekazu.

Za to na mostku Enterprise się dzieje. Ostry pojedynek między autorytetem admirała a zagubionym Kirkiem, który stara się stosować z początku jakiś kompas moralny. Niestety cały ten emocjonalny konflikt jest sztuczny, nie naturalny i totalnie bez sensu. Widać, że kopiuje tu przynajmniej 3 odcinki starego ST i film. Najbardziej chyba TNG The Drumhead, oraz TNG The Pegasus. W obu przypadkach mamy pewne zaślepienie admirałów, gdzie powoduje oderwanie ich rzeczywistości. W obu też następuje sporo przekazu w tym jak należy postępować i na co uważać. Co może spowodować zatracenie się. I tego niestety całkowicie brakuje w SNW.

Po pierwsze twórcy totalnie zapomnieli o czasie i odległości. Aby przekazać nagłość i emocje całkowicie ignoruje, że 60 minut w skali kosmosu to jest nic. Że odległości o jakich tu mowa to nie są minuty a co najmniej dni lotów. Więc scena przejęcia dowództwa jest tak naprawdę spalona już na starcie. Admirał wpada na Entka, przejmuje dowództwo, na pierwszego daje gościnnego Kirka, który ma niemal zerowy autorytet na tym statku (co widać potem w odcinku). I to mógł być sposób na zablokowanie buntu przez admirała, sprytny bym powiedział gdyby faktycznie chodziło o zadania liczone w minutach od tych wydarzeń. Ale tu spokojnie był czas na ściągnięcie Pike'a i reszty z księżyca. Biorąc pod uwagę, że załoga Entka nie wiedziała o piratach, to ile powinni zająć wysłanie zwiadu i wyciągnięcie ich z jaskini? 5 minut? To krócej niż trwała odprawa admirała. Ale nawet nie podjęto próby. Wiem, że piraci komplikowali to zadanie, ale na statku o tym nie wiedzieli w tym momencie.

Dalej mamy już konsekwencje tego przejęcia okrętu. Scenę z unieszkodliwieniem przypadkowych świadków. I tu naprawdę dobra wymiana argumentów ze strony Kirka. Świetne ich zbicie admirała. Ale bierność załogi. Nagle najlepsi z najlepszych, na flagowym okręcie stali się bezmyślnymi kukiełkami? "Tylko wykonują rozkazy". Kiepsko ich przez lata wyszkolił Pike.

No i próba zniszczenia całej planety, tylko aby dorwać jeden okręt. I tylko jeden Kirk, który próbuje zadać pytanie, dlaczego, czy warto. I naprawdę nie mam mu nic do zarzucenia na tym etapie, po za tym, że to nie powinien być on. To powinna być La'an ze Spockiem, to była ich rola, aby próbować zapobiec tej masakrze. Ich albo głównego lekarza, co znał prawdę o admirale. Co więcej nawet zapomnianej już doradczyni z poprzedniego odcinka, która uznała Pike za niezdolnego do służby (ale już wiem, że żadnej konsekwencji od twórców wymagać nie mogę), która powinna być wstanie ocenić, że admirał po stracie rodziny jest niezdolny do służby.

Po drodze Kirk odkrywa, że admirał ma więcej problemów. Że przypisuje mu się zasługi, które nie są jego (bo był ranny i nieprzytomny w tym czasie) a ojca Kirka. Że jego obecna misja, to tak naprawdę zemsta za śmierć całej jego rodziny, zabitej przez ten tajemniczy okręt. I ten motyw był świetny. W obu przypadkach. Poza rozwiązaniem. Kulminacyjny moment tego pojedynku między zaślepionym autorytetem admirała a młodym, wychowanym w innych realiach Kirkem był naprawdę piękny. Mógł być godną kopią takiego pojedynku między Hackmanem i Washingtonem z Karmazynowego przypływu. Mógł być, gdyby nie to, że Kirk naćpał admirała, przez co ten stracił nad sobą kontrolę. I cały czar prysł. Okazało się, że nie wygrała zmiana pokoleń a cwaniactwo. Do tego cwaniactwo bez konsekwencji, bo te wziął na sobie bierny do tej pory M'Benga - chyba wreszcie znaleźli sposób na jego usunięcie. Mając do wyboru 3, w tym dwie świetne okazje, biorąc najgorszą z możliwych opcji.

A jeszcze wracając do problemu czasu i odległości. Czyli czegoś co 60 letnie uniwersum ma naprawdę dobrze już rozplanowane i rozgryzione. I co kompletnie ignorują twórcy. A jednak pokazali nam mapkę, gdzie wyraźnie widać, że wrogi okręt jest tygodnie logu od Enterpise. Że akcja odbędzie się ze setkę lat świetnych od obecnej pozycji. A i że koło Cardassia Prime jest stabilny tunel, zapewne ten koło Bajor do Gammy. Więcej, ten co odkryją za ponad 100 lat w pilocie DS9...  Tu już go znają. Ale co ciekawe nie znają granic imperium Cardasianskiego? Czyli checklista, by dać coś ze starego treka jest odhaczona, a że nie ma sensu...

To mógł być świetny odcinek. Przełożenie fabuły filmu z okrętu podwodnego na okręt kosmiczny jest tak proste, że naprawdę sztuką jest to zepsuć. A tu się to udało. Cały motyw walki młodego ze starym, autorytetu z sumieniem, nadzieją. To jest taki prosty samograj. A mimo to, twórcy spieprzyli to książkowo zarówno otwarciem jak i epilogiem. Jest to naprawdę sztuka zepsuć odbiór tego materiału.  W przypadku wspomnianych wcześniej przez mnie odcinków TNG, z każdego z nich ktoś wyniósł ważną lekcję. Z jednego Worf, z drugiego Riker. A tu? Wręcz przeciwnie, Kirk nie tylko nie wyniósł z tego żadnej lekcji, a wręcz doceniono i wzmocniono w nim cwaniactwo. Lecki nie wyniósł też zastraszony Spock, niepewne siebie La'an czy zaślepiona Ortegas. Nikt, niczego się tu nie nauczył. I to jest kolejny 8 eksperymentalny odcinek w tym sezonie, który nie posuwa nas nigdzie.

Q__

#588
Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Pojedynek dwóch racji, gdzie żadna strona nie jest w błędzie.

Tylko, że jakby na odwrót. Bo admirał jest kłamcą i megalomanem z ludobójczymi ciągotami, a - mający więcej racji - Kirk wygrywa znów chwytem poniżej pasa.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Pike i pierwsza oficer schodzą na księżyc aby sprawdzić sygnał sos. Wchodzą do jaskini, gdzie na godzinę stracą łączność ze statkiem. W tym czasie dowództwo nad Enterprise przejmuje admirał Reeger bohater wojny z Klingami sprzed paru lat, który akurat przypadkiem był w pobliżu i potrzebuje tego okrętu by wytropić niebezpiecznego wroga...

A gdy nowa o przypadkach, to James T. Kirk tez przypadkiem jest na pokładzie Enterprise. Wraca w sumie nie wiadomo skąd, ale jakimś cudem Enterprise jest mu po drodze na jego okręt.

I jest to tak naciągane, że już na starcie psuje odbiór tego odcinka.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25A pamięta ktoś jeszcze, że to miała być misja odkrywania nowych nieznanych światów? Twórcy na pewno już zapomnieli.

Kiedy po śmierci Roddenberry'ego, albo i wcześniej, trochę popsuto (w tym względzie) TNG, bo zamiast serialem o eksploracji stał się serialem o dyplomacji (co potem auto-kontestowano w INS), przyjęło się (uoficjalnione ;) potem w VOY "Flashback") rozróżnienie, że TOS to była - dla przeciwwagi - era odkryć. A teraz to podważają.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Enterprise zamiast latać na granicy Federacji, odkrywać nowe układy, to w sumie lata ciągle w zasięgu małych promów.
+
Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25twórcy totalnie zapomnieli o czasie i odległości. Aby przekazać nagłość i emocje całkowicie ignoruje, że 60 minut w skali kosmosu to jest nic.

No, to jest typowo abramsowski stosunek do odległości, który od dawna krytykujesz. Acz - po prawdzie - i w TOS/TFF b. luźno te odległości traktowano. Niemniej - tego ciągłego przybywania kogoś promami wtedy nie było.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Do akcji na księżycu właściwie nie ma się co przyczepić. Zasadzka andoriańskich piratów.

Poza 1. tym, że Pike jest skłonny się poddawać jak parodia Picarda (powtórka z GEN i niektorych wczesnych odcinków, ale jakby bardziej), 2. piratami właśnie (znamy stosunek G.R. do takich wątków), w dodatku z gatunku członkowskiego UFP (więc gdzie ta utopia?).

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Widać, że kopiuje tu przynajmniej 3 odcinki starego ST i film. Najbardziej chyba TNG The Drumhead, oraz TNG The Pegasus. W obu przypadkach mamy pewne zaślepienie admirałów, gdzie powoduje oderwanie ich rzeczywistości.

Dorzuciłbym "The Doomsday Machine", i wątek Gartha.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25W obu też następuje sporo przekazu w tym jak należy postępować i na co uważać. Co może spowodować zatracenie się. I tego niestety całkowicie brakuje w SNW.

M. in. właśnie dlatego w poprzednim akapicie przywołałem odcinek, który przywołałem. Bo chyba nic w tym względzie nie przebije wątku Deckera starszego.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Ale bierność załogi. Nagle najlepsi z najlepszych, na flagowym okręcie stali się bezmyślnymi kukiełkami? "Tylko wykonują rozkazy". Kiepsko ich przez lata wyszkolił Pike.

Czyli "Chain of Command' à rebours. Tam załoga się nawet przesadnie buntowała, a tu gotowa wykonywać rozkazy, prawie jak porządni hitlerowcy, nie przymierzając.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Po drodze Kirk odkrywa, że admirał ma więcej problemów. Że przypisuje mu się zasługi, które nie są jego (bo był ranny i nieprzytomny w tym czasie) a ojca Kirka.

Co trochę przypomina "jedenastkę", gdzie Kirk też jako pierwszy wiedział co jest grane, bo interesował się faktami z życia swojego ojca. Widać w każdej linii czasu JTK jest fanem swojego rodziciela ;).

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Mógł być, gdyby nie to, że Kirk naćpał admirała, przez co ten stracił nad sobą kontrolę.

Odnotujmy, że użyli tu retroaktywnie substancji znanej z TOS.
https://www.youtube.com/watch?v=-hZKX2OGdA0

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Czyli czegoś co 60 letnie uniwersum

Niestety. Zresztą ogólnie obchody tejże rocznicy zdają się leżeć. Sam nie wiem czy słabiej upamiętniona ta - 60 - czy 50...

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25A i że koło Cardassia Prime jest stabilny tunel, zapewne ten koło Bajor do Gammy. Więcej, ten co odkryją za ponad 100 lat w pilocie DS9...

Tak, tenże. Z czego się już zachodni fandom podśmiewa.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Przełożenie fabuły filmu z okrętu podwodnego na okręt kosmiczny jest tak proste

Dowodem "Balance of Terror", a częściowo i TWoK.

Cytat: toudi w 16 Wrz 2026, 22:25Kirk nie tylko nie wyniósł z tego żadnej lekcji, a wręcz doceniono i wzmocniono w nim cwaniactwo. Lecki nie wyniósł też zastraszony Spock, niepewne siebie La'an czy zaślepiona Ortegas. Nikt, niczego się tu nie nauczył.

Bo chyba chodziło o dalsze kopiowanie, a nie o sens...

ps. Jeszcze ciepły wywiad z Rebeccą Romijn:
https://trekmovie.com/2026/09/16/interview-rebecca-romijn-is-sorry-not-sorry-about-gimmicks-in-star-trek-strange-new-worlds/

xetnoinu

#589
Ten odcinek niestety udaje ST i kontynuuje błędy świata przedstawionego czyli leży i kwiczy drugi i trzeci plan.
Leży model człowieka przyszłości z wizji GR. Nie było złych admirałów kierowanych osobistą urazą lub zemstą. Oni coś tam jednak ideowo chcieli poprawić. Nawet wojna domowa i oddanie obywateli UFP Kardachom miało swój wyższy cel. Nawet wysiedlanie z planety uzdrawiającej...
Tu jest osobista vendetta, krycie oszusta. To nie jest ST. Mamy Kirka który pozwala by zakłamać jego czyn z narkotykiem. Ręka by uschła Kirk Shatnerowi by kiedykolwiek krył się ze swoimi czynami. Zwłaszcza moralnie słusznymi.
To są zachowania ludzi z BSG, SG ale nie z Gwiezdnej Floty. Nawet na poziomie ENT one już są nieadekwatne.
Nie ma tej naszej z dziś  piramidy potrzeb Masłowa ani homo oeconomicusa. Jest inny człowiek przyszłości.
Dodatkowo odcinek ma plot B, który nie wzmacnia plotu A. Dobre TNG umiało wzmacniać przesłanie odcinka. Tu przesłanie jest w sumie okropne.
Wykonuj rozkazy, kryj nieuczciwego przełożonego, jak się wychylasz to ukryj to i zwal na kogoś innego bo moralne zachowania nie są punktowane...
Ojojoj.
Odcinek zaprzecza zachowaniom załogi z poprzedniego sezonu, gdzie potrafiono się przeciwstawić rozkazom z góry, bo kompas moralny wskazywał co innego.
To odcinek ciekawy w pokazaniu relacji między osobami, pokazywaniu ponownie co mają w głowach jako ich motywację i ów kompas - ale chyba niekoniecznie w kierunku jaki trzeba.
Pike swoim zamiataniem pod dywan stworzył jednak kukiełkową załogę która traci sprawczość im dłużej pod nim służy.
Można mieć dużo pretensji do Discovery za emocje na pierwszym planie postaci. Ale Disco nigdy nie gubiło sensu tych postaci. Etyki, sprawczości, kompasu. To byli ludzie przyszłości z wizji GR. Płacząca Michasia umiała przeciwstawić się Bookerowi w czwartym sezonie.
Ten sezon SNW tylko pozornie pokazuje lepiej emocje. Otóż nie robi tego. Bo to nie są emocje ludzi przyszłości, wyszkolonej kadry oficerskiej ani po prostu ludzi wychowanych w okolicznościach gospodarki pełnego dostępu do zasobów i pełnego egalitaryzmu umowy społecznej.

Zrobiono fajny odcinek ale nie tego uniwersum.


Q__

#590
Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Nie było złych admirałów kierowanych osobistą urazą lub zemstą. Oni coś tam jednak ideowo chcieli poprawić. Nawet wojna domowa i oddanie obywateli UFP Kardachom miało swój wyższy cel. Nawet wysiedlanie z planety uzdrawiającej...

Tu bym trochę bronił tego admirała - pozer i kłamca jak Kosinski (ale też ten Klingon, co go M'Benga...), ale mógł szczerze wierzyć, że dokonując osobistej zemsty czyni Wszechświat lepszym. Poza tym tam było coś więcej, niż zemsta, tam była jakby desperacka próba zasłużenia na nienależną chwałę. (Syndrom oszusta - w najdosłowniejszym znaczeniu - na pełnej.)
Pamiętajmy też, że w TOS byl np. Ronald Tracey (co prawda kapitan), niby napędzany marzeniem o nieśmiertelności, ale regularny ludobójca:
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Ronald_Tracey

Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Ręka by uschła Kirk Shatnerowi by kiedykolwiek krył się ze swoimi czynami.

Ba, Kirk-Pine, choć potrafił kłamać w raportach, też miał więcej odwagi, by nie rzec - zuchwałości (kłania się wątek Kobayashi Maru).

Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Odcinek zaprzecza zachowaniom załogi z poprzedniego sezonu, gdzie potrafiono się przeciwstawić rozkazom z góry, bo kompas moralny wskazywał co innego.

Co słabo zgrywa się nie tylko z DSC, ale i z TOS, gdzie moralnie uzasadnione niesubordynacje stanowiły wręcz część etosu.
 
Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Pike swoim zamiataniem pod dywan stworzył jednak kukiełkową załogę która traci sprawczość im dłużej pod nim służy.

Pike ogólnie został strasznie popsuty, i w stosunku do melancholijnego twardziela z "The Cage", i do kompetentnego żartownisia z DSC "Brother", "New Eden" czy "If Memory Serves", i do wkurzonego faceta z "The Sound of Thunder". Przypominają się wszystkie - nawet przesadzone i zideologizowane - narzekania na obecny sposób pisania męskich postaci. Na tym tle prawie się za archerującym Archerem tęskni...

Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Można mieć dużo pretensji do Discovery za emocje na pierwszym planie postaci. Ale Disco nigdy nie gubiło sensu tych postaci. Etyki, sprawczości, kompasu. To byli ludzie przyszłości z wizji GR. Płacząca Michasia umiała przeciwstawić się Bookerowi w czwartym sezonie.

Prawda. DSC niby szło w mhroki, niby w pierwszym sezonie starało się kopiować z SGU, ale w ostatecznym rachunku systemu wartości ST nie gubiło (choć często serwowało go nieumiejętnie).

Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Ten sezon SNW tylko pozornie pokazuje lepiej emocje. Otóż nie robi tego. Bo to nie są emocje ludzi przyszłości, wyszkolonej kadry oficerskiej ani po prostu ludzi wychowanych w okolicznościach gospodarki pełnego dostępu do zasobów i pełnego egalitaryzmu umowy społecznej.

Owszem. Raczej... współczesnych korpoludków.

Cytat: xetnoinu w 17 Wrz 2026, 09:17Zrobiono fajny odcinek ale nie tego uniwersum.

Bardziej pasujący - tylko się nie obraź ;) - do SG...?

ps. Recenzje epizodu 4x09:
https://treknews.net/2026/09/17/review-star-trek-strange-new-worlds-409-once-laan-a-time/
https://blog.trekcore.com/2026/09/star-trek-strange-new-worlds-review-once-laan-a-time/
https://trekmovie.com/2026/09/17/recap-review-star-trek-strange-new-worlds-has-fun-storming-the-castle-in-once-laan-a-time/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-strange-new-worlds-once-laan-a-time/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-strange-new-worlds-once-laan-a-time/
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/snw4.htm#oncelaanatime
https://www.jammersreviews.com/st-snw/s4/once-laan-a-time.php
https://www.youtube.com/watch?v=Eedk2AHCscc - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=vRODjTW9eGE - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=-hqk-EccUXM - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=hL91dPMHJ6w - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=9A5IRgNc91o - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=g8cKV6HsN_E - Live Long and Podcast
https://www.youtube.com/watch?v=FE1RD2XGbcU - Strange New Pod
https://www.youtube.com/watch?v=G1_ZkF68bxk - Tachyon Pulse
https://www.youtube.com/watch?v=5oZuSEQVFag - BEAM by Roddenberry
https://www.youtube.com/watch?v=iR_cQ6Lw1U8 - UKDM Reviews

WVR23PH

Strange New Worlds S04E08 – Orders of Magnitude

  • Tym razem stylowy gimmick to technothriller w stylu Crimson Tide: odważny oficer (tu Kirk) stawia się dowódcy (tu Admirał Reeger), który chce wykonać jakiś zbrodniczy i niemoralny czyn. Niektóre sceny — pięści, broń przy głowie, oficerowie szarpiący się na mostku — są żywcem wyjęte z Crimson Tide. I, o dziwo, działa. Przede wszystkim dlatego, że dzięki wybranej formie odcinek zaczyna przypominać zwykłego Treka, zamiast kolejnego godzinnego ,,patrzcie, jaki fajny koncept mamy tym razem".
  • Jest też drugi plot, czego ostatnio brakowało. Na plus, że jest, a czy jest dobry, później. W każdym razie mamy znowu tę starą, dobrą konstrukcję A-plot + B-plot, zamiast jednego pomysłu rozciągniętego do 60 minut jak guma do żucia.
  • Mamy rozwój Kirka — to kolejny z odcinków skupionych na nim, przygotowujących postać z TOS-a. Tym razem nawet wybaczę drewno Paula Wesleya, który nieodmiennie udaje Shatnera grającego Kirka, co już dawno się przejadło, bo...
  • ...ten Kirk jest już całkiem dobry. Ma moralny core, w przeciwieństwie do swojej wcześniejszej wersji, która nieomal zostawiła La'an w przeszłości. Ma też poczucie obowiązku i jest gotowy zaryzykować własne życie dla dobra innych — w tym zupełnie nieznanych obcych z planety. Czyli powoli dochodzimy do etapu, w którym Kirk jest Kirkiem nie dlatego, że robi miny Shatnera, tylko dlatego, że ma ten charakter. Postęp.
  • Admirał Reeger, świetnie zagrany przez Joe Mortona, dołącza do linii dowódców UFP, którzy przegrali z obsesją — Matt Decker, Mark Jameson, Pressman, Ransom. Ten ma motywację w postaci zemsty, ale też sporą podbudowę z przeszłych krzywd i spisku. Jego rodzina zginęła podczas Vaardan Massacre. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem problemu jest wtedy zrzucić bombę na pięć tysięcy niewinnych ludzi, bo Flota najwyraźniej dopiero eksperymentuje z poradami psychologicznymi, więc - PTSD? Radź sobie sam. Od razu widać, że antypatyczny typ, ale Morton sprzedaje go dużo lepiej niż zwykłego ,,badmirala odcinka".
  • Blef Kirka ze zmianą kodów i z narażeniem Enterprise — prequel podobnego rozwiązania z The Corbomite Maneuver — bardzo fajnie. Kirk po raz pierwszy zaczyna korzystać z tej konkretnej mieszanki bezczelności, ryzyka i blefowania, która później będzie jego znakiem firmowym. Niestety cała konfrontacja z admirałem jest zepsuta tym, że podano mu Cordrazine. Lepiej i sprawiedliwiej wyszłoby, gdyby Reeger wpadł w szał bez wspomagaczy, a dopiero wtedy M'Benga go odsunął. Wtedy mielibyśmy konflikt dwóch ludzi podejmujących decyzje, a nie ,,admirał jest jednak pod wpływem kosmicznego speeda, więc technicznie możemy go zdjąć ze stanowiska".
  • Załoga na Enterprise — nikt oprócz Kirka się nie przeciwstawia admirałowi? Nawet La'an, do tej pory zawsze ze swoim zdaniem, posłusznie ulega? Gdzie ideały UFP?! Kirk mówi ,,nie zabijajmy pięciu tysięcy ludzi na podstawie domysłu", a reszta załogi najwyraźniej robi sobie wewnętrzny audyt i wychodzi im z niego ,,admirał powiedział, więc w sumie spoko".
  • A propos ideałów — admirał przywłaszcza sobie zasługi ojca Kirka i do tego gnębi go, blokując mu karierę i utrudniając kontakty z rodziną. Ja rozumiem, że podczas wojny można było potrzebować bohatera dla morale, ale po wojnie — nikt z załogi Constitution nie otworzył paszczy? Ani M'Benga, który miał dowody na pomyłkę admirała, ani NIKT zupełnie? Słabo. Wychodzi na to, że przez lata cała załoga wiedziała, co się wydarzyło, ale uznała, że ,,nie moja sprawa, mam zmianę na 1400". Trochę mało Federacji w Federacji.
  • Wątek poboczny z piratami z Andorii — spoko, Uhura dostała okazję, żeby zabłysnąć. Turr i jego ekipa to byli oficerowie Starfleet, którzy zajęli się przemytem, więc jest tu nawet zalążek czegoś ciekawszego. Ale per se to przede wszystkim metoda usunięcia Pike'a i Uny z mostku, żeby Kirk mógł się wykazać. Poza tym: o co właściwie idzie z tymi piratami generalnie? Chcą kodów Starfleet do przemytu. Okej. Space Pirates. Check. Możemy wracać do głównego plotu.
  • Kadetka wreszcie znika, i dobrze. Chyba była tam głównie po to, żeby Uhura miała wątpliwości co do swoich umiejętności, a następnie mogła je przezwyciężyć w kolejnym małym character arc. Fajnie, że Uhura dostała coś do roboty, ale jeśli A'Sha miała być ważną postacią, to serial jakoś zapomniał mi o tym powiedzieć.
  • Rozmowa braci Kirków — kontynuacja z The Griffin Incident — daje fajny wgląd w psyche obu, no i mamy dalszy rozwój Sama oraz trochę informacji o ojcu obu. Ciekawe jest zwłaszcza to, że Jim zaczyna odkrywać, iż jego obraz George'a Kirka był mocno niepełny. To chyba najlepszy fragment całego ,,budowania Kirka": nie tylko dostajemy kolejny odcinek pokazujący, że ten Jim jest przyszłym Jamesem T Kirkiem, ale dowiadujemy się dlaczego właściwie nim zostanie.

Podsumowanie: niezły odcinek, średni Trek. Trzyma w napięciu, ma sensowną strukturę, trochę rozwoju Kirka i dzięki wybranej formie zbliża się do zwykłego Treka. Mamy problem, mamy dowodzenie, konflikt rozkazów z sumieniem, blef, B-plot i trochę moralnego dylematu. Czyli nagle Strange New Worlds przypomina serial o załodze statku kosmicznego, a nie konkurs na najbardziej odjechany pitch na odcinek.
Tylko że nawet wtedy serial przestrzela. Konflikt ,,szalony dowódca chce zrobić wielkie zło" jest mocno kliszowy, załoga jest zadziwiająco bierna, Cordrazine rozwiązuje problem trochę zbyt wygodnie, a wątek piratów istnieje głównie dlatego, że ktoś musi wyłączyć Pike'a i Unę z gry.
Czyli spoko thriller, całkiem dobry Kirk, bardzo dobry Joe Morton, trochę fajnego TOS-owego DNA — ale jako Trek nadal trochę obok tarczy.
6,5/10, 1 za Mortona, 0,5 za Kirka

toudi

Cytat: Q__ w 17 Wrz 2026, 00:14Tylko, że jakby na odwrót. Bo admirał jest kłamcą i megalomanem z ludobójczymi ciągotami, a - mający więcej racji - Kirk wygrywa znów chwytem poniżej pasa.
Nie zgadzam się, do momentu naćpania i nawet po nim zachowanie admirała ma sens. Przedstawiony jest bezsensownie, ale poświecenie 5 tysięcy istnień, by uratować kolejne miliony nie jest jakiś oderwany od rzeczywistości. W ogóle całe jego zachowanie było spójne. Widać było, że zjadł na dowodzeniu zęby. Potrafił manipulować ludźmi. Widział w co uderzyć, aby wyciągnąć pożądany efekt. I co gorsza, nie był szalony, zaślepiony utratą rodziny, tak. Szalony nie. Znaczy mógł być szalony, ale podanie mu narkotyków to ukryło i tak naprawdę umocniło jego pozycję, zamiast ją osłabić.

Tak naprawdę wiemy tylko o jego jednym minusie, czyli przypisaniu sobie zasług Kirka. Ale przecież nie zrobił tego potajemnie. Raport z bitwy poszedł do admiralicji z info o tym, że dowodził Kirk. Więc to tuszowanie i awans odbyły się gdzieś w centralnym dowództwie, nie na pokładzie okrętu. Być może był w tym manipulowaniu tak skuteczny, że potrafił i admirałów sobie okręcić wokół palca, nie tylko załogantów. Ale nie odbierzemy mu jednak tej umiejętności.

Ja po tym odcinku nie wiem czy, kto miał rację. Uważam, że narkotyki zniweczyły tu moralne zwycięstwo Kirka. Szczególnie, przy całkowitej bierności załogi.

Cytat: Q__ w 17 Wrz 2026, 00:14No, to jest typowo abramsowski stosunek do odległości, który od dawna krytykujesz. Acz - po prawdzie - i w TOS/TFF b. luźno te odległości traktowano. Niemniej - tego ciągłego przybywania kogoś promami wtedy nie było.
Wiem, że to było luźno traktowane na początku (choć nie aż tak). Ale do cholery, mamy 60 lat rozwoju tego uniwersum. Mamy manuale. Czemu to wszystko wywalamy przez śluzę? Czemu się nie bierzemy tego co najlepsze. Moore wziął to co najlepsze z oryginalnej BSG i stworzył coś lepszego. A tu twórcy ST się cofają z kierunku hard w kierunek fantasy. A to nie jest dobry kierunek.


A tymczasem:

ST SNW 4x09 - dziewiąty odcinek eksperymentu, tym razem mamy bajkę, która swoją drogą jest bezpośrednią kontynuacją 8 odcinka pierwszego sezonu. Musiałem sobie sięgnąć i przypomnieć, co też tam sądziłem o tym przed 4 laty... zacząłem od tego, że to był najsłabszy odcinek pierwszego sezonu. Tym razem tak nie zacznę, ale tylko dlatego, że w tym sezonie jest wielu kandydatów na miano najgorszego odcinka sezonu - a może nawet i serialu. Co mogę powiedzieć, klimaty fantasy, lochy i smoki to nie moje klimaty. A ilość nielogiczności w tym odcinku poraża. I nawet nie ma dla nich wytłumaczenia.

Odcinek jest o.. chciałem powiedzieć dorastaniu La'an, ale to bardziej miało być pogodzenie jej yin i yang. Bo pamiętacie jak twórcy przez cały sezon straszyli nas, że jej dominująca strona genetycznego potwora Khana ma wyjść na wierzch i przejąć nad nią panowanie? No twórcy też zapomnieli i już u nie wszystko ok. Już jest normalnym człowiekiem z równowagą emocjonalną. A wystarczyła do tego odrobina magii i widok siebie, naiwnej bez ciemniej strony, czy raczej widok swojej ciemnej strony z punktu widzenia naiwnej siebie.. no w każdym razie dwubiegunowość to poważna i ciężka choroba, na szczęście La'an się z niej wyleczyła.

Enterprise natrafia na dziwną planetę - płaską, choć nie stojącą na 4 słoniach, które stoją na żółwiu. Planety, które nie da się przeskanować, ale da się na nią przesłać. Pomysł nawet ciekawy - oczywiście zepsuty na końcu odcinka, gdy okazuje się, że to nie planeta a statek kosmiczny. A na planecie? oczywiście klony załogi, odgrywające role z książki z pierwszego sezonu.

Zacznę od plusów, bo jest ich mało. Plus za Runa Ewok i je ponowną rolą Runy. Szczerzę się uśmiechnąłem na jej pierwszą scenę w odcinku. Jak i późniejsze występy. Rola i występy bez zarzutu. I jako jedyna w pełni stabilna postać. :)
Walka Enterprise ze smokiem. Głupie, bezsensowne, tak. Ale tak nic bardziej trekowego tu nie zobaczymy. ;)

Minusy, no sporo ich jest, po pierwsze załoga dowiaduje się, że 4 lata temu byli w bajce. Że w bajowej krainie jest pełno sobowtórów załogantów Enterprise i absolutnie nie zabezpieczają się na tę możliwość. Przez co kopia Spocka i Pike ląduje na Entku i w sumie nikt nic z tym nie robi, bo nijak nie byli na to przygotowani. Żadnych skanów, żadnych zabezpieczeń, nic. Sobowtór może od tak przyjąć rolę oryginału i w sumie nikt z tym nic nie zrobi. Czemu nikt nie uprzedził załogi? A szczególnie załoganta przy transporterze? Tak myślę, że dziw że ciągle nikt skutecznie nie przejął tego okrętu. Wydaje się to być na poziomie trudności odebrania dziecku lizaka - no może być problem z kodami i komputerem, ale pewno mają hasła w stylu 1234 lub 0000, bo innego nie zapamiętają.

Ponieważ w czasie wydarzeń pierwszej bajki, nie było tam Pelii, to nie ma ona swojego sobowtóra. Ale James T. Kirk, które także nie było 4 lata temu - oczywiście ma. No bo wiecie, to w sumie chyba już jego serial...

No i finał, Kirk znowu jest na pokładzie Enterprise. Prawdziwy nie jego klon. Skąd on się tam znowu wziął? Nie wiem czy Farragut ich śledzi. Czy twórcy naprawdę uznali, że lata świetlne to tylko nazwa, a Federacja jest wielkości jakiegoś stawu na ziemi. Czy to ma znaczenie w ogóle jeszcze? Wedle twórców raczej nie, bo zapomnieli, że chciał być bardziej rodzinnym człowiek, zająć się synem. Choć pewno zapomnieli, że ma syna. Ciekawe co na to Spock, że jego najlepszy przyjaciel odbija mu kobiety...

Jak wspomniałem to nie są klimaty dla mnie. Ale to jest jeden z gorszych odcinków serialu. Nawet zaślepiony i naćpany admirał ma więcej treka w sobie.

Q__

#593
Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Tym razem stylowy gimmick to technothriller w stylu Crimson Tide: odważny oficer (tu Kirk) stawia się dowódcy (tu Admirał Reeger), który chce wykonać jakiś zbrodniczy i niemoralny czyn. Niektóre sceny — pięści, broń przy głowie, oficerowie szarpiący się na mostku — są żywcem wyjęte z Crimson Tide. I, o dziwo, działa. Przede wszystkim dlatego, że dzięki wybranej formie odcinek zaczyna przypominać zwykłego Treka

Tak, to jest nawet zabawne, że zasadniczo rzną równie bezczeknie i ze słabym pojęciem, co zwykle, ale ponieważ z czegoś, co dostatecznie konwencji Treka jest pokrewne, to w efekcie - mimo podnoszonych przez xetnoinu i mnie zastrzezeń - wychodzi z tego jeden z podobniejszych jeśli nie do klasycznego ST, to do klasycznego serialu SF Złotego Wieku, odcinkow tego sezonu SNW.

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Jest też drugi plot, czego ostatnio brakowało. Na plus, że jest

Prawda. Kolejny element na myśl klasycznego Treka przywodzący :).

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Mamy rozwój Kirka — to kolejny z odcinków skupionych na nim, przygotowujących postać z TOS-a. Tym razem nawet wybaczę drewno Paula Wesleya, który nieodmiennie udaje Shatnera grającego Kirka, co już dawno się przejadło, bo...
  • ...ten Kirk jest już całkiem dobry. Ma moralny core, w przeciwieństwie do swojej wcześniejszej wersji, która nieomal zostawiła La'an w przeszłości. Ma też poczucie obowiązku i jest gotowy zaryzykować własne życie dla dobra innych — w tym zupełnie nieznanych obcych z planety. Czyli powoli dochodzimy do etapu, w którym Kirk jest Kirkiem nie dlatego, że robi miny Shatnera, tylko dlatego, że ma ten charakter. Postęp.

I to jest ciekawe, że ten rozwój Kirka dokonuje się przez pozytywne - ale nie bezkrytyczne - ustosunkowanie się do dziedzictwa ojca, i to w obu liniach czasu.
https://www.youtube.com/watch?v=UZiORFmcGzY
Co jest, można powiedzieć, konstruktywnie patriarchalne. I nie mam z tym problemu, bo to jest metamodernistyczne. Tj. na pewnym etapie, oczywiście, smash the patriarchy! - na zasadzie naturalnego odreagowania fosylizacji, ale potem można się zastanowić co w tym patriarchacie działało w pewnych okolicznościach, i dla pewnych jednostek, i to zostawić. Tak bym to przynajmniej widział z perspektywy in universe.

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Admirał Reeger, świetnie zagrany przez Joe Mortona, dołącza do linii dowódców UFP, którzy przegrali z obsesją — Matt Decker, Mark Jameson, Pressman, Ransom. Ten ma motywację w postaci zemsty, ale też sporą podbudowę z przeszłych krzywd i spisku. Jego rodzina zginęła podczas Vaardan Massacre. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem problemu jest wtedy zrzucić bombę na pięć tysięcy niewinnych ludzi, bo Flota najwyraźniej dopiero eksperymentuje z poradami psychologicznymi, więc - PTSD? Radź sobie sam.

Mam wrażenie, lepiej by wypadło, gdyby to byl fleet captain Garth, co byłoby nawet zabawną złośliwostką pod adresem Axanar Team, ale widać tak się boją nieoficjalnej konkurencji, że wolą ją przemilczeć.

(Swoją drogą odnotujmy, że Jameson to miał być pierwotnie... Kirk. Kto z badmirałami wojuje, badmirałem ginie? ;))

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Blef Kirka ze zmianą kodów i z narażeniem Enterprise — prequel podobnego rozwiązania z The Corbomite Maneuver — bardzo fajnie. Kirk po raz pierwszy zaczyna korzystać z tej konkretnej mieszanki bezczelności, ryzyka i blefowania, która później będzie jego znakiem firmowym.

Owszem. Przy czym widać tu jakby różnicę z KT. Tam jego cwaniacki gen uruchomił się znacznie wcześniej.

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Niestety cała konfrontacja z admirałem jest zepsuta tym, że podano mu Cordrazine. Lepiej i sprawiedliwiej wyszłoby, gdyby Reeger wpadł w szał bez wspomagaczy, a dopiero wtedy M'Benga go odsunął.

W rzeczy samej. Wygląda na to jakby trochę chcieli uratować idealizm, ale nie wyszło. Bo i Kirka umoczyli i wypadło to hipokrycko - że admiral GF może ze swoich wyżyn struktury dowodzenia nakazywać ludobójstwo, ale za dostojny jest jednak, by podniosł na kogoś rękę sam z siebie.

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Załoga na Enterprise — nikt oprócz Kirka się nie przeciwstawia admirałowi?

Ano, zgrzyta...

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • A propos ideałów — admirał przywłaszcza sobie zasługi ojca Kirka i do tego gnębi go, blokując mu karierę i utrudniając kontakty z rodziną. Ja rozumiem, że podczas wojny można było potrzebować bohatera dla morale, ale po wojnie — nikt z załogi Constitution nie otworzył paszczy?

Widać Kirk-senior taki autorytet miał, że całej załodze nakazał milczenie - i milczała ;) ;) ;).

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Wątek poboczny z piratami z Andorii — spoko, Uhura dostała okazję, żeby zabłysnąć.

I dobrze, ale czemu kosztem zrobienia fujary z Pike'a?

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Turr i jego ekipa to byli oficerowie Starfleet, którzy zajęli się przemytem, więc jest tu nawet zalążek czegoś ciekawszego.

Możliwe, ale duch G R. idzie wlaśnie straszyć twórców za ten pimysł... Nawiasem: jaką można mieć motywację do przestępczego zarobku w post scarcity? Choć - prawda - w DS9 był Ziemianin na oriońskich slużbach, a w TOS (i DSC) - Mudd.

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11
  • Kadetka wreszcie znika, i dobrze. Chyba była tam głównie po to, żeby Uhura miała wątpliwości co do swoich umiejętności, a następnie mogła je przezwyciężyć w kolejnym małym character arc. Fajnie, że Uhura dostała coś do roboty, ale jeśli A'Sha miała być ważną postacią, to serial jakoś zapomniał mi o tym powiedzieć.

W sumie wyszła taka anty-T'Lyn, z lekkim powiewem Alary.

Cytat: WVR23PH w 17 Wrz 2026, 22:11Mamy problem, mamy dowodzenie, konflikt rozkazów z sumieniem, blef, B-plot i trochę moralnego dylematu. Czyli nagle Strange New Worlds przypomina serial o załodze statku kosmicznego, a nie konkurs na najbardziej odjechany pitch na odcinek.
Tylko że nawet wtedy serial przestrzela. Konflikt ,,szalony dowódca chce zrobić wielkie zło" jest mocno kliszowy, załoga jest zadziwiająco bierna, Cordrazine rozwiązuje problem trochę zbyt wygodnie, a wątek piratów istnieje głównie dlatego, że ktoś musi wyłączyć Pike'a i Unę z gry.

O to to to.

Cytat: toudi w 17 Wrz 2026, 22:51Nie zgadzam się, do momentu naćpania i nawet po nim zachowanie admirała ma sens. Przedstawiony jest bezsensownie, ale poświecenie 5 tysięcy istnień, by uratować kolejne miliony nie jest jakiś oderwany od rzeczywistości.

Zgoda, klasyczny dylemat wagonika. Tylko w Treku to jakoś boli, bo tam na wszystko są technobełkotliwe rozwiązania, a minimum próby ich szukania. I jakos lepiej by to wypadło, gdyby admiral - w duchu paląc się do wydania General Order 24 - dla zachowania pozorów dał zalodze czas na szukanie cudownego sposobu wykrycia wiadomego statku i jego lokalizacji (oczywiście po drodze - gdyby szacunek dla odległości zachowano), a zaloga podzieliła się - powiedzmy - na 1. podzielających admiralskie racje, 2. realnie szukających innych wyjść (w tym: po cichu grających na zwłokę) i 3. jawnie przeciwnych wiadomemu rozkazowi. Przy czym przechodzenie mostkowych z grupy do grupy było częścią fabularnego napięcia.

Cytat: toudi w 17 Wrz 2026, 22:51Wiem, że to było luźno traktowane na początku (choć nie aż tak). Ale do cholery, mamy 60 lat rozwoju tego uniwersum. Mamy manuale. Czemu to wszystko wywalamy przez śluzę? Czemu się nie bierzemy tego co najlepsze.

Bo się nam - tj. scenarzystom - nie chce... :-X


Cytat: toudi w 17 Wrz 2026, 22:51Ponieważ w czasie wydarzeń pierwszej bajki, nie było tam Pelii, to nie ma ona swojego sobowtóra. Ale James T. Kirk, które także nie było 4 lata temu - oczywiście ma. No bo wiecie, to w sumie chyba już jego serial...

Widać tak chcą napisać prequel do TOS, że zapał im kolektywny rozum odbiera ;).

Cytat: toudi w 17 Wrz 2026, 22:51Ciekawe co na to Spock, że jego najlepszy przyjaciel odbija mu kobiety...

Jest to glupie, biorąc pid uwagę, że zaraz (in universe) ich zobaczymy jako starych kumpli właśnie. Chyba, że chcą ich potem pogodzić przez wspólne opłakiwanie La'an. (Już miałem nadzieję, że zostawią ją ma tym statku z klonem Kirka, który okaże się podobniejszy do alternatywnej wersji tegoż, a tu jednak nie...)

Cytat: toudi w 17 Wrz 2026, 22:51Ale to jest jeden z gorszych odcinków serialu.

Co trzeba uznać za b. osobliwy wstęp do finału sezonu...

ps. Recenzje (ep. 4x09) - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=ze__XSIHEms - JDA Talks Trek
https://www.youtube.com/watch?v=6qVrKt7oxYc - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=O5i6wbnWUhI - TrekYards 3
https://www.youtube.com/watch?v=_hEnGP62Ieo - Major Grin/Nitpicking Nerd
https://www.youtube.com/watch?v=E9iSAHi9734 - Mr. Know-It-All
https://www.youtube.com/watch?v=B2E4irYWcMc - TrekLad
https://www.youtube.com/watch?v=xDqMfBrkC38 - Dave Cullen
https://www.youtube.com/watch?v=ReOdO3hY8Xs - Bowlestrek

Redakcja TM podcastowo o minionym epizodzie:
https://trekmovie.com/2026/09/18/podcast-all-access-star-trek-goes-on-a-fairy-tale-adventure-with-strange-new-worlds/

I jeszcze o problemie z Kirkiem w SNW:
https://www.youtube.com/watch?v=KmMqCH2rHLM

ps. 2. Aktualny odcinek SNW otrzymał na IMDB notę 4.3, i jest tym samym trzecim najgorszym kawałkiem Treka w historii - po S31 i vST "Worst Contact" - a najgorszym w kategorii regularnych epizodów, przynajmniej wedle tamtejszej (wyraźnie wkurzonej i zmęczonej) widowni.

Q__

#594
ps. Recenzje - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=Ah43iXdsipw - MechaRandom42
https://www.youtube.com/watch?v=UfimIV9GgTE - Mollie and the Old Man

toudi

Cytat: Q__ w 18 Wrz 2026, 12:03ps. 2. Aktualny odcinek SNW otrzymał na IMDB notę 4.3, i jest tym samym trzecim najgorszym kawałkiem Treka w historii - po S31 i vST "Worst Contact" - a najgorszym w kategorii regularnych epizodów, przynajmniej wedle tamtejszej (wyraźnie wkurzonej i zmęczonej) widowni.
Trzeba przyznać, że IMDB pięknie pokazuje, czego oczekują widzowie, wbrew temu co wciskają nam twórcy. To jest wręcz nie wiarygodne, aby nie wyszło to na testowych prezentacjach. Na wywiadach. Po prostu widać że widzowie chcą czegoś zupełnie innego niż im się prezentuje.

Widać też, że ten sezon to totalna równia pochyła w odróżnieniu od poprzednich sezonów, gdzie oceny były bardziej wyważone.

Nie widać też tych mitycznych nowych widzów, dla których to robią. A jeśli są to i tak oceniają jak starzy fani. Bo nie widać, by te eksperymentalne odcinki odstawały od "zwykłych" ilością ocen czy ich średnią.

Osobiście uważam, że 8 i 6 odcinek są niesłusznie tak wysoko ocenione, ale wiem, że to wynika z głodu widzów. Którzy nagle dostali choć namiastkę klimatu, którego tu szukali.

Wydawałoby się, że 1,5 dekady eksperymentów (bo uznaje, że to od filmu z 2009 roku) nauczyło ich czegoś. Ale nie, widać, że ci ludzie są oporni na wiedzę...

Q, nie wiem czy już linkowełeś do naekranie Ile gatunków może pomieścić jeden serial? Producenci hitu sci-fi odpowiadają na krytykę fanów
Ale dopiszę tu co napisałem w FB:
"Każdy znajdzie tu coś dla siebie" to może powiedzieć Netflix, a nie twórcy serialu konkretnego gatunku.
Eksperymenty są fajne, póki są eksperymentami. Tu zrobili z tego normę, tworząc nieprzyswajalną papkę dla nikogo. Jak ktoś uwielbia pijacką komedię, to raczej nie obejrzy psychologicznego trillera w stylu Karmazynowego przypływu. Jak dziecko zakocha się w baśni, to nie będzie oglądać horrorowego gore.
I właśnie z powodu skrajności to przestaje być dziełem dla wszystkich i staje się dziełem dla nikogo. A co gorsza odstrasza fanów gatunku.

Q__

#596
Cytat: toudi w 20 Wrz 2026, 09:39Trzeba przyznać, że IMDB pięknie pokazuje, czego oczekują widzowie, wbrew temu co wciskają nam twórcy. To jest wręcz nie wiarygodne, aby nie wyszło to na testowych prezentacjach. Na wywiadach. Po prostu widać że widzowie chcą czegoś zupełnie innego niż im się prezentuje.

Widać też, że ten sezon to totalna równia pochyła w odróżnieniu od poprzednich sezonów, gdzie oceny były bardziej wyważone.

Tak. Mimo całej podatności na hype'y i hejty, zorganizowanych akcji fanowskich, krzywdzenia produkcji ery przed/wczesnointernetowej niewielką ilością czesto bardziej krytycznych (bo mniej emocjonalnych) ocen, IMDB - jeśli nie czym innym - wydaje się dobrym barometrem nastrojów widowni.
(Choć można aż taką surowość i tak - w kategoriach spiskowych - próbować tłumaczyć, że oto płatne trolle wytwórni dostały rozkaz odwrotu, a na placu boju zostali rosnący w siłę fanowscy haterzy i bomberzy, "czujący krew" w obliczu znaków sugerujacych koniec ery Kurtzmana. Ale to też by mówiło coś istotnego o omawianym serialu/sezonie, i jego odbiorze.)

ps. Nie linkowałem ;).

toudi

SNW chyba ma najmniejszą grupę hejterów z nuTreka. Do tego liczby raczej nie wskazują na przechyły w którąkolwiek stronę.
Plus te dwa odcinków, czyli 6 i 8, które pokazują, że potencjał był. I ludzie tego chcieli.

Q__

#598
Cytat: toudi w 20 Wrz 2026, 14:03SNW chyba ma najmniejszą grupę hejterów z nuTreka.

Tak było przynajmniej na etapie pierwszych sezonów. Ale teraz wiemy jak się i sam serial zmienił i jego odbioŕ. Poza tym zmieniły się i inne okoliczności (jest realna szansa na odejście A.K.).
Zresztą co do hejterów - może nie chodzi o liczbę, a o wytrwałość (mogą być zresztą odziedziczeni jeszcze po DSC).

Cytat: toudi w 20 Wrz 2026, 14:03Plus te dwa odcinków, czyli 6 i 8, które pokazują, że potencjał był. I ludzie tego chcieli.

Bo i hejter hejtuje przecież w imię czegoś. I to często (jeśli nie ma na myśli Treka "bardziej prawicowego", a - po prostu - inteligentnie robionego i klasyczniejszego formalnie - albo mądrzej z tą klasyką dyskutującego) czegoś pod czym też mogę/możemy się podpisać.
(A zresztą prawdą jest, że bezmyślne gimmicki, i to w takim stężeniu, to zły kierunek dla ST. Co innego gdyby robili sitcom od początku bazujący na założeniu "co odcinek parodiujemy coś".)

toudi

Cytat: Q__ w 20 Wrz 2026, 15:00Co innego gdyby robili sitcom od początku bazujący na założeniu "co odcinek parodiujemy coś".)
Community? :) Ale nawet sitcom ma pewne ramy, których trzeba się trzymać, by to bawiło. ;)
Cytat: Q__ w 20 Wrz 2026, 15:00(jest realna szansa na odejście A.K.).
Mogłem przysiąc, że już oficjalnie wyleciał?