Star Trek: Strange New Worlds

Zaczęty przez Q__, 01 Sie 2023, 00:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

WVR23PH

Star Trek: Strange New Worlds S04E06 — Off-Hour

SNW jak zwykle odpala zabawę w gatunki. Tym razem ktoś najwyraźniej powiedział: "A co, gdyby Star Trek zrobił Poseidon Adventure w kosmosie i z odliczaniem czasu?".
Enterprise wpada w kłopoty, statek się sypie, załoga zostaje porozrzucana po różnych sekcjach, kolejne systemy padają, a bohaterowie mają kolejne rzeczy do zrobienia natychmiast, najlepiej wczoraj. Konstrukcja przypomina trochę 24: równoległe wątki, presja czasu, ciągłe przełączanie się między grupami i kolejny problem wyskakujący dokładnie wtedy, kiedy poprzedni udało się rozwiązać.
I to jest całkiem fajne. Odcinek ma dobre tempo i nie siedzi godzinę na mostku, podczas gdy Pike patrzy w ekran i mówi "we need more power".
  • Pelia + Scotty. Najlepsza rzecz w odcinku. Pelia nadal jest Pelią — ekscentryczna, chaotyczna i najwyraźniej funkcjonująca według zestawu zasad, których nikt poza nią nie dostał. Tym razem jednak dostajemy mentorkę Scotty'ego. Pelia nie robi za niego roboty. Popycha go do podejmowania własnych decyzji, do kombinowania i przede wszystkim do zaufania własnym umiejętnościom., oczywiście po peliowemu, anegdotami i modulacją głosu. To jest dużo ciekawsze niż kolejne mrugnięcie "patrzcie, młody Scotty!". Widzimy proces powstawania postaci.
  • Scott błyszczy. Sam Scotty jest tutaj po prostu bardzo dobry. Mamy młodego geniusza technicznego, który nie jest jeszcze chodzącym memem o "miracle workerze". Jest zdolny, ale zestresowany. Potrafi znaleźć rozwiązanie, ale musi jeszcze nabrać przekonania, że jego rozwiązanie faktycznie jest dobre. Obserwowanie tego procesu jest najciekawsze. SNW mogło zrobić prosty fanservice: "młody Scotty robi cudowną rzecz, wszyscy klaszczą". Zamiast tego dostaliśmy: "młody Scotty robi cudowną rzecz i zaczyna rozumieć, że może naprawdę jest w tym dobry". Dużo lepiej. Do tego mamy początki jego sympatii do statku.
  • Teraz jednak problem, którego nie da się zakleić, jak Pelia, plasterkiem.
     To jest kino katastroficzne bez stawek. Enterprise się rozpada. Ludzie są ranni. Wszystko wybucha. Statek za chwilę może zostać dosłownie rozsmarowany w czasoprzestrzeni. A ja siedzę i myślę: "No dobra. Kogo wy właściwie zamierzacie zabić?" Bo Pike'a nie. Spocka nie. Uhury, Chapel, M'Bengi, Scotty'ego...
    Ortegas nie, Uny, La'An... Nawet por. Rahda musi przeżyć.
    I nagle katastrofa, która powinna mieć atmosferę "kto przeżyje?", ma atmosferę "ciekawe, jak to logistycznie rozwiążą".
    To trochę jak oglądanie filmu o zatonięciu Titanica, wiedząc, że Titanic nie może zatonąć, bo w następnym sezonie ma jeszcze kurs powrotny do Dublina.
  • I właściwie nie ma kogo wybrać...Co jest zresztą problemem bardziej konstrukcyjnym niż błędem tego konkretnego odcinka. Żeby naprawdę podnieść stawkę, trzeba by zabić kogoś, kogo znamy i lubimy. A SNWjest prequelem...Więc pozostają trzy możliwości:
    • zabić postać, której nie znamy,
    • zabić kogoś, kto nie powinien umrzeć,
    • nie zabijać nikogo z głównych postaci
    Wybrano opcję trzecią. I trudno mieć o to pretensję, bo opcja pierwsza daje nam redshirt #47, a opcja druga rozwala continuity. Tyle że w konsekwencji mamy katastrofę, która jest wizualnie i fizycznie bardzo brutalna, ale dramaturgicznie trochę jeździ z zaciągniętym hamulcem ręcznym.
  • Boyce wraca. Philip Boyce! Miło zobaczyć doktora z The Cage. Fajny kawałek continuity, fajny głos dla starego Treka i dobrze, że SNW pamięta, że jest więcej ludzi niż tylko Pike, Spock i przyszła załoga.
    Tylko szkoda, że Boyce'a jest tak mało. To właściwie bardziej "Boyce guest appearance" niż powrót postaci. Ale biorę. Nie będę narzekać.
  • Załoga działa jak załoga. To jest bardzo mocny punkt odcinka. Wszyscy są porozrzucani, komunikacja jest problematyczna, każdy ma inny kawałek układanki, a mimo tego Enterprise działa jak jeden organizm. Nie ma jednej osoby, która nagle dostaje boskiego buffa do inteligencji i rozwiązuje wszystko.Pike robi swoje. Spock robi swoje. Uhura robi swoje. Chapel i M'Benga robią swoje. Scotty robi swoje. Pelia robi swoje. I wszyscy ufają sobie nawzajem.
    To jest właśnie ten Star Trek, który lubię najbardziej: nie "jeden wybraniec o imieniu Michael ratuje wszechświat", tylko grupa bardzo kompetentnych ludzi robiących swoją robotę w trudnej sytuacji.
  • Technobabble przekracza granicę i wpada do krainy magii.
    Ciężkie neutrina...Rozumiem technobabble. Naprawdę. Nie oczekuję od SNW doktoratu z fizyki cząstek. Jeśli powiedzą mi, że "kwantowy rezonans tachionowy destabilizuje pole warp", to proszę bardzo. To jest Star Trek. Kupuję.
    Ale tutaj neutrino zaczyna być uniwersalnym kluczem francuskim do rzeczywistości.
    Potrzebujemy X? Neutrina. Potrzebujemy Y? Neutrina. Potrzebujemy jeszcze jednej rzeczy, której normalna fizyka absolutnie nie przewiduje? Na szczęście mamy ciężkie neutrino.
    To już nie jest technobabble. Odcinek był wystarczająco dobry, żeby wymyślić rozwiązanie trochę mniej  w stronę "właśnie znaleźliśmy nową cząstkę, która robi wszystko".
  • Mind meld, czyli bezprzewodowy transfer fabuły. Podobny problem mam z mind meldem.
    Spock robi swoje czary i nagle można przekazać sobie informacje, które są akurat potrzebne, żeby fabuła mogła ruszyć dalej. No świetnie. Czyli...
    ...najlepszym systemem transmisji danych nadal jest Spock przyklejający komuś rękę do głowy. Mind meld w Star Treku zawsze był czymś trochę mistycznym, więc nie przeszkadza mi jego obecność. Przeszkadza mi, kiedy zaczyna działać jak USB-C dla świadomości.
  • "Masz coś, czego potrzebuję?"
  • PLASK.
  • "Dzięki, teraz wiem."
  • Całkiem sporo brutalności. To warto podkreślić, są obrażenia, krew, ludzie zostają konkretnie poturbowani, a katastrofa nie wygląda jak plastikowy statek na planie, który trochę się zatrząsł, bo ktoś kopnął kamerę. I dobrze. Jeśli robimy kino katastroficzne, to niech katastrofa wygląda jak katastrofa. Tylko ponownie wracamy do problemu stawek: można pokazać mi pół Enterprise we krwi, ale jeśli wiem, że większość tych ludzi musi przeżyć, to napięcie i tak ulatuje...
7/10 - 2 punkty za Pelię i Scotta.
Bardzo przyjemny odcinek, świetny Scotty, bardzo dobra relacja Scotty–Pelia, sporo świetnej współpracy załogi i udana zabawa formą.
Ale jako kino katastroficzne ma ten nieszczęsny problem prequela: wiemy, że pasażerowie VIP mają bilet powrotny.
Do tego ciężkie neutrino i mind meld są już trochę na granicy "scenarzysta wyjął magiczną różdżkę z szuflady".
I nadal The Griffin Incident górą.

Q__

#571
Cytat: toudi w 28 Sie 2026, 01:15M'Bengi podobnie jak okręt, zostaje śmiertelnie ranny. I tu pojawia się kolejny minus odcinka, bo oba przypadku ratują cudowne neutrina tworzące nowe cząsteczki. Potrzebujesz nowego kręgosłupa, nie ma sprawy o to on.
+
Cytat: WVR23PH w 31 Sie 2026, 22:42
  • Technobabble przekracza granicę i wpada do krainy magii.
    Ciężkie neutrina...Rozumiem technobabble. Naprawdę. Nie oczekuję od SNW doktoratu z fizyki cząstek. Jeśli powiedzą mi, że "kwantowy rezonans tachionowy destabilizuje pole warp", to proszę bardzo. To jest Star Trek. Kupuję.
    Ale tutaj neutrino zaczyna być uniwersalnym kluczem francuskim do rzeczywistości.
    Potrzebujemy X? Neutrina. Potrzebujemy Y? Neutrina. Potrzebujemy jeszcze jednej rzeczy, której normalna fizyka absolutnie nie przewiduje? Na szczęście mamy ciężkie neutrino.
Co zabawne, teoretycznie to wszystko już w Treku mamy: cząstki wirtualne i bazującą na nich particle synthesis - w VOY, organy z cząstek syntetyzowane (płuca Neelixa) - też w VOY (jeśli uznać, że byty z holomaterii miewają pełną anatomię, to i od TNG, minimum), makroskopowe byty z neutrin - u Lema, w "Solaris", leczenie poważnych obrażeń (a nawet okazjonalne wskrzeszanie) - od TOS. Dopiero skumulowanie (i sposób przedstawienia) tego wszystkiego dają tu skutek niestrawny, i ciągnący odcinek w dół. Lepiej by już tego M'Bengę Transporterem naprawili (tłumacząc, że neutrina dały temu ostatniemu chwilowo niespotykaną precyzję, czy co), albo zamiast niego użyli fabularnie (i skazali na śmierć) jakiegoś redshirta...

Cytat: WVR23PH w 31 Sie 2026, 22:42I nadal The Griffin Incident górą.

Cóż, nie zawiera az takich bzdur, a jego ew. kontrempiryzm wpisuje się w konwencję.

ps. Redakcja TM podcastowo o minionym epizodzie:
https://trekmovie.com/2026/08/28/podcast-all-access-star-trek-goes-off-hour-with-strange-new-worlds/

I zapowiedzi odcinka 4x07. Zdjęcia:
https://trekmovie.com/2026/08/31/preview-star-trek-strange-new-worlds-soap-opera-episode-with-6-new-photos-and-trailer-from-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://blog.trekcore.com/2026/08/new-star-trek-strange-new-worlds-photos-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://treknews.net/2026/08/31/preview-star-trek-strange-new-worlds-407-like-chronitons-through-the-hourglass/

Opis:

Like Chronitons Through the Hourglass — A temporal anomaly traps the crew inside a soap-opera reality while Pike confronts a life he lost.
Written by Dana Horgan and Bill Wolkoff.
Directed by Anna Dozoka.


Klip:
https://www.youtube.com/watch?v=-Ozx_72T0B0

(Oto wjeżdża opera mydlana...)

ps. 2. Sugestia w jakim kierunku powinno iść SNW:
https://www.youtube.com/watch?v=RwzZCupnJVI
I kolejne narzekania na jego obecny:
https://www.youtube.com/watch?v=oegd4UIYWl4

Q__

#572
Recenzje (odc. 4x06) - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=QT3TQNVt2Wk - Dave Cullen
https://www.youtube.com/watch?v=5qbVva80vL4 - Colin Weldon
https://www.youtube.com/watch?v=f8xay-gqQms - RobotShlomo
https://www.youtube.com/watch?v=7467RCw7qs4 - Larry Nemecek

I wspominkowa scena sprzed tygodnia:
https://www.youtube.com/watch?v=P5V2Q0cPcr8

A to już recenzje epizodu 4x07:
https://blog.trekcore.com/2026/09/star-trek-strange-new-worlds-episode-407-review-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://trekmovie.com/2026/09/03/recap-review-star-trek-strange-new-worlds-gets-melodramatic-in-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://treknews.net/2026/09/03/review-star-trek-strange-new-worlds-407-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-strange-new-worlds-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-strange-new-worlds-like-chronitons-through-the-hourglass/
https://www.jammersreviews.com/st-snw/s4/like-chronitons.php
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/snw4.htm#likechronitonsthroughthehourglass
https://www.youtube.com/watch?v=Q12A7MOCYck - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=OkxFMlS7CIw - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=WAgC7l8ru0A - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=QtxqBY6W4yk - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=yA1TIX8PM_o - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=GG_lSf9OylA - Live Long and Podcast
https://www.youtube.com/watch?v=D5X69Oju8LY - Strange New Pod
https://www.youtube.com/watch?v=W3OZBhIqyA8 - Tachyon Pulse
https://www.youtube.com/watch?v=wRixvjjREOk - Treksploration
https://www.youtube.com/watch?v=ub5uenzXnkg - JDA Talks Trek
https://www.youtube.com/watch?v=r20C1GmPFV4 - UKDM Reviews
https://www.youtube.com/watch?v=u284BMuBEi8 - TrekLad

Tymczasem nota na IMDB b. niska. Właśnie wzrosła z 4.3 na 4.4.

Q__


Q__

#574
Recenzje - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=Bzqgq-sAfg4 - MechaRandom42
https://www.youtube.com/watch?v=18enfM_wFBE - Mollie and the Old Man
https://www.youtube.com/watch?v=NcgnFYpt-LM - Bowlestrek

Redakcja TM podcastowo o minionym epizodzie:
https://trekmovie.com/2026/09/04/podcast-all-access-star-trek-joins-the-soap-opera-continuum-for-strange-new-worlds/

I kolejne narzekania na SNW:
https://www.youtube.com/watch?v=1IqcqU3qwWs

Oraz taka dyskusja o tytułowej serii:
https://www.youtube.com/watch?v=42dZFBiPLjU

A tu drobne info o aktualnej guest starzycy:
https://en.wikipedia.org/wiki/Deidre_Hall
https://www.imdb.com/name/nm0004984/
I o tym, dlaczego Doradcę grała:
https://en.wikipedia.org/wiki/Marlena_Evans
Fragment zacytuję, bo piękny 8):

Throughout the course of her existence on the program, she has experienced what some consider to be the most outrageous circumstances of any character in soap opera history. These would include being possessed by the devil two times (in 1994 and 2021); a plummet from a 30-story-window (which she survived); being used as a surrogate for genetically engineered babies, Rex and Cassie, during a four-year coma, where she was presumed dead after being involved in a plane crash; being mind-controlled to believe she was a serial killer; being targeted by several serial killers; and becoming pregnant late in life and suffering a miscarriage, which caused her to have hysterical amnesia. She has also been kidnapped numerous times over the past 45 years. She is a doctor, wife, mother, twin, grandmother and great-grandmother.
 ::)

WVR23PH

Star Trek: Strange New Worlds S04E07 - Like Chronitons Through the Hourglass

Ten odcinek jest bardzo dziwnym przypadkiem. Z jednej strony naprawdę dobrze rozumie, czym jest opera mydlana, potrafi się z jej klisz śmiać, a pod tą całą warstwą kosmicznego kiczu opowiada całkiem niezłą historię o uczuciach, traumie i potrzebie bliskości. Z drugiej — robi z tego wszystkiego potężną nadbudowę, która ostatecznie służy właściwie dwóm naprawdę dobrym scenom z Pike'em. I jeszcze nie do końca może się zdecydować, czy chce być parodią soap opery, czy po prostu soap operą w przebraniu Star Treka.

  • Wizualne klisze soap opery są użyte zaskakująco sensownie. Lekko rozmyty obraz, dramatyczne pauzy, patrzenie w dal podczas wypowiadania wyjątkowo ważnej kwestii, nagłe zoomy na twarz bohatera, gdy właśnie dowiedział się czegoś strasznego, a przede wszystkim powtarzanie tej samej informacji dwa albo trzy razy. I co najlepsze — Pike sam zauważa te pauzy. To jest całkiem zgrabny meta-żart, bo rzeczywiście przypomina to sposób, w jaki stare telenowele i seriale obyczajowe budowały napięcie przed przerwą reklamową. Bohater mówi coś dramatycznego, pauza, reakcja, jeszcze jedna pauza, reklama...powtórzenie najważniejszej kwestii...
    Czyli dokładnie ten moment, w którym widz z lat 80. mówił: ,,tak, wiem, że ona jest jego matką, przecież powiedzieliście mi to trzy razy".
    Tutaj to działa. Przynajmniej początkowo.
  • Scenariusz również jedzie po pełnym zestawie klisz. Uhura nagle okazuje się zaginioną córką Pike'a. Spock miał wypadek i potrzebuje ratującej życie, absurdalnie trudnej operacji. Sybok jest złym bliźniakiem Spocka, czyli klasycznym przypadkiem ,,inna postać, ten sam aktor". Próbuje jednocześnie uwieść i porwać La'An, po czym oczywiście okazuje się, że pod całą tą powierzchnią ma jednak szlachetne serce. Każda choroba to oczywiście jakieś ,,kosmiczne cośtam", którego medycyna jeszcze nie rozumie. M'Benga z kolei oczywiście nie może przeprowadzić operacji, bo właśnie dopadło go ,,kosmiczne szaleństwo". Brakuje chyba tylko amnezji, testamentu z tajemniczą klauzulą i dawno zaginionego dziedzica imperium galaktycznego.
  • I, co najważniejsze, to wszystko działa meta. Momentami jest to naprawdę zabawne. Momentami ociera się o krindż, ale pod tym całym mydłem jest coś znacznie ciekawszego. To jest, miejscami wręcz zaskakująco, niezły odcinek o uczuciach.
    W tym całym mydle pływają prawdziwe problemy. I to chyba jest jego największa zaleta.
  • Fikcyjna otoczka pozwala całkiem dobrze pogrzebać w psychice bohaterów. Uhura rzeczywiście potrzebuje kogoś ojcowskiego, mentora, który pomoże jej przejść z roli kadeta do odpowiedzialności związanej z byciem oficerem. M'Benga zmaga się ze swoim powołaniem lekarskim i zwyczajnym zmęczeniem człowieka, który przez lata musi być tym, który wszystkich innych naprawia. U Ortegas trwa trauma po spotkaniu z Gorn. I właśnie tutaj ta cała absurdalna konstrukcja zaczyna mieć sens. Dostajemy możliwość pokazania prawdziwych problemów emocjonalnych poprzez kompletnie fikcyjną sytuację.
    Co więcej, załoga pamięta potem to, co się wydarzyło. Nie mamy więc klasycznego ,,to był tylko sen, resetujemy timeline i lecimy dalej". Doświadczenie było fikcyjne, ale emocje, które wywołało, już niekoniecznie. To jest całkiem ciekawy pomysł: nawet jeżeli źródło uczucia było nieprawdziwe, samo uczucie nadal było prawdziwe.
  • Najlepiej działa jednak Pike - tutaj odcinek naprawdę trafia w coś interesującego. Pike spotyka córkę, której nie miał w naszej rzeczywistości — miał ją wyłącznie w tym ,,fikcyjnym życiu", które dostał od Marie Batel. A późniejsza rozmowa Pike'a z Dr. Chivers pokazuje, jak ważną rolę w jego życiu odgrywają uczucia i jak bardzo potrzebuje on drugiego człowieka, żeby je przepracować. To prowadzi do całkiem dobrego przesłania: nie jest najważniejsze, czy źródło naszych uczuć było obiektywnie prawdziwe. Samo uczucie jest prawdziwe. Jeżeli coś przeżyliśmy, to to przeżycie ma znaczenie. Można o nim mówić. Można szukać pomocy i wsparcia u innych.
    To jest naprawdę sensowna rzecz do powiedzenia w Star Treku.
  • I, co istotne, SNW robi to znacznie lepiej niż Discovery. Tam uczuciowość bardzo często stawała się najważniejszą rzeczą w scenariuszu, a kiedy scenariusz zaczyna podporządkowywać wszystko emocjom, emocje przestają działać i robi się z tego badziew. Tutaj emocje są częścią historii, a nie jej substytutem.
  • Trelane zmieniający rzeczywistość w soap operę jako wyjaśnienie całej sytuacji jest zwyczajnie słaby. Wygląda to na doklejone na siłę wyjaśnienie: ,,dlaczego mamy teraz soap operę? Bo Trelane." A fakt, że jest to jakieś szkolne zaliczenie, jeszcze bardziej to pogarsza. Zamiast interesującego pomysłu dostajemy mechanizm fabularny, który ma przede wszystkim usprawiedliwić to, co scenarzyści chcieli zrobić. To trochę jakby ktoś napisał odcinek ,,Star Trek: The Musical", a potem przez pięć minut tłumaczył, że spokojnie, to tylko anomalia podprzestrzenna....oh, wait.
  • Strój drugiej Q to natomiast całkiem niezły fanserwis, choć oczywiście od razu pojawia się pytanie: czy to w ogóle jest strój Q? Jeżeli Q są praktycznie wszechmocnymi bytami, to po co mieliby mieć tradycyjne szaty? Z drugiej strony w TNG padła sugestia, że taki strój może być strojem sędziego z XXI wieku - dlaczego Q go noszą?
  • Same klisze zaczynają szybko męczyć. Na początku są zabawne, bo rozpoznajemy konwencję. Problem pojawia się wtedy, gdy serial zaczyna ją eksploatować bez końca. Jeszcze jedna dramatyczna pauza. Jeszcze jeden zoom. Jeszcze raz ta sama informacja. Jeszcze jedna scena z przesadnie poważnym patrzeniem w dal. SNW nie do końca potrafi utrzymać właściwy balans. Żart z konwencji działa najlepiej wtedy, kiedy konwencja jest narzędziem. Tutaj momentami staje się samą treścią.
  • W rezultacie wychodzi z tego spora nadbudowa dla dwóch scen Pike'a. I to jest chyba mój największy problem z tym odcinkiem. Te dwie sceny są dobre. Naprawdę dobre. Tylko czy potrzebowaliśmy do nich całej tej konstrukcji?
    Nie jestem przekonany. To trochę jak zbudowanie całego holodeku, żeby wyświetlić dwie dobre fotografie.
    Mógł to być ważny odcinek dla Pike'a, a zamiast tego dostaliśmy kolejną wariację na temat ,,patrzcie, tym razem Star Trek robi X w konwencji Y".
  • Do tego kilka rzeczy zwyczajnie ginie po drodze. Brakuje paru interesujących postaci bez specjalnego wyjaśnienia — choćby Scotty'ego. A Spock znowu dostaje kolejną porcję romantycznych perypetii. Ten wątek był już eksploatowany wystarczająco długo i naprawdę nie wiem, czy potrzebujemy kolejnego odcinka, w którym życie uczuciowe Spocka jest jednym z głównych silników fabuły. Zwłaszcza że są tutaj ciekawsze rzeczy do opowiedzenia. I chyba trochę szkoda, że zamiast potraktować ten odcinek jako okazję do pogrzebania w całej załodze, scenariusz znowu wraca do bezpiecznego ,,Spock + komplikacje romantyczne".
  • Scena po creditsach też jest nierówna. Sama czołówka stylizowana na soap operę — dobra, choć nie nowa. Pseudoreklama — już znacznie gorzej. Jest bardziej ,,patrzcie, mamy żart" niż faktycznie śmieszna.
Ostatecznie daję 6,5/10, z czego 1,5 punktu jest za Pike'a.
Pod tym wszystkim naprawdę jest dobry materiał. Jest odcinek o traumie, potrzebie ojca i mentora, wypaleniu, żałobie, uczuciach i o tym, że nawet przeżycie zrodzone z fikcji może zostawić prawdziwy ślad. Tylko że żeby to powiedzieć, SNW musiało najpierw zrobić z tego kosmiczną telenowelę z Q, złym bliźniakiem, zaginioną córką, kosmiczną chorobą i operacją na granicy cudu.
Mógłby być ważny odcinek. Wyszło jak zwykle.
A swoją drogą — Warehouse 13 zrobiło odcinek mydlany o niebo lepiej.

Q__

#576
Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04Z jednej strony naprawdę dobrze rozumie, czym jest opera mydlana, potrafi się z jej klisz śmiać

Albo scenarzyści - Dana Horgan* i w/w B. Wolkoff - odrobili ten kawałek lekcji, albo pani guest starka korepetycji im udzieliła, albo jedno i drugie.

* O b. nierównym dorobku:
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Dana_Horgan

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04do końca może się zdecydować, czy chce być parodią soap opery, czy po prostu soap operą w przebraniu Star Treka.

Cóż, są złośliwcy, dla których Trek to ogólnie kosmiczna soap opera (i to od czasów G.R. jeszcze).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • Wizualne klisze soap opery są użyte zaskakująco sensownie. Lekko rozmyty obraz, dramatyczne pauzy, patrzenie w dal podczas wypowiadania wyjątkowo ważnej kwestii, nagłe zoomy na twarz bohatera, gdy właśnie dowiedział się czegoś strasznego, a przede wszystkim powtarzanie tej samej informacji dwa albo trzy razy. I co najlepsze — Pike sam zauważa te pauzy. To jest całkiem zgrabny meta-żart, /.../
  • Scenariusz również jedzie po pełnym zestawie klisz. Uhura nagle okazuje się zaginioną córką Pike'a. Spock miał wypadek i potrzebuje ratującej życie, absurdalnie trudnej operacji. Sybok jest złym bliźniakiem Spocka, czyli klasycznym przypadkiem ,,inna postać, ten sam aktor". Próbuje jednocześnie uwieść i porwać La'An, po czym oczywiście okazuje się, że pod całą tą powierzchnią ma jednak szlachetne serce. /.../ Brakuje chyba tylko amnezji, testamentu z tajemniczą klauzulą i dawno zaginionego dziedzica imperium galaktycznego.

Prawda. Zdolni byliby z ekipy SNW dostawcy mydła ;).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • Fikcyjna otoczka pozwala całkiem dobrze pogrzebać w psychice bohaterów.

Czyli swego rodzaju kolejny odcinek nakedowy (pierwszy był muzyczny), a nadal niedosyt jakoś. Wolałoby się chyba poznawac ich w (SF-owym) działaniu.

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • późniejsza rozmowa Pike'a z Dr. Chivers pokazuje, jak ważną rolę w jego życiu odgrywają uczucia i jak bardzo potrzebuje on drugiego człowieka

Jak wiemy ta jego potrzeba zostanie w końcu zaspokojona. Ale dopiero w relacji z Viną (o ile nie pójdą w retcon/osobną linię czasu).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • potrzebuje on drugiego człowieka, żeby je przepracować.

Wygląda to na kontynuację ideową słynnej sceny z Boyce'm z "The Cage".

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • To prowadzi do całkiem dobrego przesłania: nie jest najważniejsze, czy źródło naszych uczuć było obiektywnie prawdziwe. Samo uczucie jest prawdziwe. Jeżeli coś przeżyliśmy, to to przeżycie ma znaczenie.

Przypomina się jak Gordon bronił - w dyskusji z Edem - swojego uczucia do holograficznej Laury (w ORV, oczywiście).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • kiedy scenariusz zaczyna podporządkowywać wszystko emocjom, emocje przestają działać i robi się z tego badziew. Tutaj emocje są częścią historii, a nie jej substytutem.

Ważne rozróżnienie :).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • Trelane zmieniający rzeczywistość w soap operę jako wyjaśnienie całej sytuacji jest zwyczajnie słaby. Wygląda to na doklejone na siłę wyjaśnienie: ,,dlaczego mamy teraz soap operę? Bo Trelane." A fakt, że jest to jakieś szkolne zaliczenie, jeszcze bardziej to pogarsza.

Fakt. Niby b. to Trekowe, ale i schematyczne i (przez wprowadzenie tego nieszczęsnego zadania) ostatecznie b. infantylne.

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • To trochę jakby ktoś napisał odcinek ,,Star Trek: The Musical", a potem przez pięć minut tłumaczył, że spokojnie, to tylko anomalia podprzestrzenna....oh, wait.

Ale tamto akurat było - jak dla mnie - urocze, także dlatego, że sam technobełkot był w sumie spójny i logiczny.

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • choć oczywiście od razu pojawia się pytanie: czy to w ogóle jest strój Q? Jeżeli Q są praktycznie wszechmocnymi bytami, to po co mieliby mieć tradycyjne szaty? Z drugiej strony w TNG padła sugestia, że taki strój może być strojem sędziego z XXI wieku - dlaczego Q go noszą?

W sumie teraz można chyba powiedzieć, że strój Q. Niewykluczone jednak, że zapożyczony (kłania się dyskutowana obok pozaczasowości) - za sprawą Q-z-TNG z wiadomej ziemskiej epoki.

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • SNW nie do końca potrafi utrzymać właściwy balans.

Nie tylko w tym odcinku. Prawdę mówiąc od dawna wygląda na serię, która nie wie czym chce być (nawet bardziej, niż DISCO i PIC, choć te co sezon miotały się od konwencji do konwencji).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • Żart z konwencji działa najlepiej wtedy, kiedy konwencja jest narzędziem. Tutaj momentami staje się samą treścią.

Nie tylko tutaj. Stało się to normą (owszem, zawierającą wyjątki) dla sezonów 3-4 (oby nie 3-5) mam wrażenie.

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • A Spock znowu dostaje kolejną porcję romantycznych perypetii. Ten wątek był już eksploatowany wystarczająco długo i naprawdę nie wiem, czy potrzebujemy kolejnego odcinka, w którym życie uczuciowe Spocka jest jednym z głównych silników fabuły.

Zwł., że te jego perypetie pierwszego amanta SNW niewiele wnoszą, bo i tak wiemy jak się to wszystko skończy. Co innego gdyby jawnie poszli w nową linię czasu ;).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04
  • Sama czołówka stylizowana na soap operę — dobra, choć nie nowa.

Tak, kolejne ładne zagranie (z) konwencją.

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04Ostatecznie daję 6,5/10, z czego 1,5 punktu jest za Pike'a.
Pod tym wszystkim naprawdę jest dobry materiał. /.../
Mógłby być ważny odcinek. Wyszło jak zwykle.

Taka jest, niestety, nowa norma omawianej serii, jak się zdaje.

ps. Plotki o piątym sezonie SNW (ponoć też słaby...):
https://www.youtube.com/watch?v=p7hmz3siIxQ

xetnoinu

Ojojoj. Jeszcze słabiej ? Ma być ?

Q__

#578
Cóż, to plotki, czas pokaże. Choć po S31, SNW3-4 i SFA1 trudno być optymistą. Twórcy zgubili coś, co potrafiło czasem - choć i tak za rzadko - działać w DSC, PIC czy w początkach tytułowej serii, a nawet w pilocie Academy...

ps. Wywiad z obecnym odtwórcą roli Trelane'a:
https://trekmovie.com/2026/09/08/interview-rhys-darby-on-adding-some-flourish-to-trelane-and-the-q-in-star-trek-strange-new-worlds/

I zapowiedzi odcinka 4x08. Zdjęcia:
https://blog.trekcore.com/2026/09/new-star-trek-strange-new-worlds-photos-orders-of-magnitude/
https://trekmovie.com/2026/09/07/preview-star-trek-strange-new-worlds-episode-408-with-19-new-photos-from-orders-of-magnitude/

Opis:

Orders of Magnitude — Starfleet commandeers the Enterprise for an alien pursuit that grows far beyond its original orders.
Written by Alan B. McElroy.
Directed by Sharon Lewis.


Klip:
https://www.youtube.com/watch?v=OWTywls2mcA

Q__

#579
Wywiad z twórcami odcinka mydlanego:
https://trekmovie.com/2026/09/09/interview-strange-new-worlds-writers-and-director-on-soaps-genres-and-season-5-being-a-different-animal/

TN też w/w zdjęcia odnotowało:
https://treknews.net/2026/09/09/preview-star-trek-strange-new-worlds-408-orders-of-magnitude/

Dyskusja TrekYards o kanoniczności SNW:
https://www.youtube.com/watch?v=ltKSRqWDcjA

A to już recenzje epizodu 4x08:
https://treknews.net/2026/09/10/strange-new-worlds-orders-of-magnitude-delivers-a-gripping-tale-of-war-trauma-and-command/
https://blog.trekcore.com/2026/09/star-trek-strange-new-worlds-episode-408-review-orders-of-magnitude/
https://trekmovie.com/2026/09/10/recap-review-star-trek-strange-new-worlds-escalates-quickly-in-orders-of-magnitude/
https://reactormag.com/tv-review-star-trek-strange-new-worlds-orders-of-magnitude/
https://kneelbeforeblog.co.uk/tv/star-trek-strange-new-worlds-orders-of-magnitude/
https://www.jammersreviews.com/st-snw/s4/orders-of-magnitude.php
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/snw4.htm#ordersofmagnitude
https://www.youtube.com/watch?v=ANQ1x3RgkdE - Jessie Gender
https://www.youtube.com/watch?v=8hw-Qia-9qM - Sci-Finatics
https://www.youtube.com/watch?v=l2sx9fyqBHo - TrekCulture 1
https://www.youtube.com/watch?v=NYOuxWXnlg4 - TrekCulture 2
https://www.youtube.com/watch?v=uCX2fheYhEw - TrekYards 1
https://www.youtube.com/watch?v=CQURgRYYKxc - TrekYards 2
https://www.youtube.com/watch?v=Zm6UfYX3APE - Live Long and Podcast
https://www.youtube.com/watch?v=1z73xixF9p0 - Strange New Pod
https://www.youtube.com/watch?v=dWiyYiDwEYg - Tachyon Pulse
https://www.youtube.com/watch?v=GuI_m_UIfi0 - JDA Talks Trek
https://www.youtube.com/watch?v=vtLwm8E1eNU - UKDM Reviews
https://www.youtube.com/watch?v=qWwSl6Tcd4I - BEAM by Roddenberry

Q__


xetnoinu

@toudi Czekamy na Twoje świetne recenzje. :)

Q__

#582
Tak, czekamy :).

ps. Recenzje - cd.:
https://www.youtube.com/watch?v=OpCFzPuzLmE - Mollie and the Old Man
https://www.youtube.com/watch?v=CYCDFLEI9Zk - Dave Cullen

Okolicznościowy wywiad ze showrunnerem:
https://trekmovie.com/2026/09/12/interview-strange-new-worlds-showrunner-talks-kirks-hard-choice-in-408-teases-twists-in-final-2-episodes/

I głos w obrobie epizodów gimmickowych:
https://www.reddit.com/r/startrek/comments/1w7cau9/a_defense_of_some_of_season_4s_concept_episodes/

A to już zapowiedzi odcinka 4x09. Zdjecia:
https://trekmovie.com/2026/09/14/preview-star-trek-strange-new-worlds-fantasy-episode-sequel-with-6-new-photos-from-once-laan-a-time/
https://blog.trekcore.com/2026/09/new-star-trek-strange-new-worlds-photos-once-laan-a-time/
https://treknews.net/2026/09/14/preview-star-trek-strange-new-worlds-409-once-laan-a-time/

Opis:

Once La'an a Time — We return to the Elysian Kingdom, but this time on a REAL fantasy planet.
Written by Onitra Johnson.
Directed by Sydney Freeland.


Klip:
https://www.youtube.com/watch?v=lV13O5U-G2c

(Niech mi ktoś wyjaśni czemu akurat sequel do "The Elysian Kingdom", a nie do "Those Old Scientists", tym razem z bohaterami PRO, TNG/PIC3, czy ENT.)

toudi

Cytat: xetnoinu w 12 Wrz 2026, 19:54@toudi Czekamy na Twoje świetne recenzje. :)
Niestety szybciej nie szło. :)


Nieco spóźniona recenzja 7 odcinka Star Trek Strange New Worlds. Choć jak patrzę na statystyki to sezon eksperymentów w ogóle nie służy serialowi. Widzę, że z odcinka na odcinek zainteresowanie spada i nawet coraz mniej osób szuka informacji o kolejnych odcinkach.

ST: SNW 4x07 - młode Q funduje nam operę mydlaną, gdzie aktorami są bohaterowie Enterprise. I przed odcinkiem zastanawiałem się co więcej w tym temacie mogą nam zaserwować twórcy, przecież Spock i całe jego wątki miłosne ciągnące się przez cały serial to jedna wielka opera mydlana.. i niestety w sumie nic więcej nam nie zaserwowano.

Zacznijmy od plusów odcinka bo właściwie dwa. Odcinek jest krótszy niż pozostałem, trwa ledwo 45 minut, zamiast zwyczajowej godziny zegarowej. A przez to i intro jest już tylko w piątek minucie odcinka, a nie prawie w połowie. odcinka.
Ten bardziej tradycyjny format czasowy i rozłożenia aktów odcinka jest pozytywnym skrętem, choć niestety wiadomo, że to wypadek przy pracy, a nie celowy zwrot w dobrą stronę.

No i to właściwie tyle z plusów odcinka. Wiadomo odcinek jest kalka oper mydlanych, pełne ujęć i cieć znanych z tych wszystkich tasiemców. Wyolbrzymione problemy, dramatyczne cięcia. Niemal wszystko zgodne ze sztuką. brakowało tylko powtarzanie ujęć i przypominania widzom co było chwilę wcześniej. Gdzie wówczas tylko 1/3 odcinka to nowa treść.

Największym za to minusem jest brak odwagi twórców na doprowadzenie sprawy do końca. Do powiedzenia widzowi, że mimo absurdalnej formy fabularnej, to te wydarzenia mają znaczenie. Dostajemy, podobnie jak w odcinku z mapetami kasowanie całości wydarzeń na końcu. Nic co się wydarzyło, nie miało znaczenia. Wszystko na końcu uznajemy za niebyłe. Więc po co to w ogóle było? Po co te eksperymenty formą i treścią? Zniechęca to wracania do kolejnych odcinków. Bo po co, skoro i tak to nie ma znaczenia?

A odcinek nie tylko jest pastiszem wszystkich tasiemców. Widać tu ostrą zrzynkę z TNG Qpid, ale jak to zwykle bywa bez zrozumienia po co to było wówczas. Do tego cały odcinek przypomina przepracowywanie dram w stylu Starfleet Academy "The Life of the Stars", gdzie kadeci mieli przeboleć śmierć kolegów grając w teatrze. Tu zamiast teatru mamy operę mydlaną. Choć wydaje się, że bohaterowie równie skutecznie przepracowują swoje problemy - prawdziwe i fikcyjne. Choć pewno będą udawać, że i te prawdziwe są fikcyjne, bo skoro mimo doradcy na statku tego nie dyskutują miesiącami, to czemu mieli by po tym, gdzie połowa miała fikcyjne problemy, miało by to się zmienić?

Główny problem emocjonalny, czyli sfabrykowanie, że Pike jest biologicznym ojcem Uhury (sic!). To jest tak absurdalne, że pewno by przeszło, jako pomysł młodego Q na fabułę.
Ale niestety, poza tym mamy umierającego Spocka, który musi dostać serce swojego złego bliźniaka Syboka, który ani nie jest jego bliźniakiem (tylko czystej krwi wolkaninem) ani jawnie znanym faktem, że Spock ma Brata... Był chowany w tajemnicy, bo odrzucił logikę na rzecz emocji.
Mamy kryzys M'Bengi, który zapada na tajemnicze kosmiczne szaleństwo. I wiecie, to jest postać, którą twórcy próbują wykreślić z obsady od początku sezonu. I znowu dostajemy wymówkę, słabszą niż prawie, że uśmiercenie go w poprzednim odcinku, ale znośną, która okazuje się być nieistniejącym wymysłem Q.
Problemów La'an to ja nawet nie rozumiem. Chyba ciągle leci na Spocka, nie ważne w jakiej postaci on będzie, ale z niezrozumiałego dla mnie powodu, nie może z nim być.
Siostra Chapel nie ma kopi mózgów wszystkich załogantów.. a nie, tego nam nawet nie pokazali.
Mamy pierwsze otwarte przyznanie się Ortegas, że ma PTSD po spotkaniu z Gornami. I super, bo to jest olbrzymi problem dla jej funkcjonowania. Ale akurat ten temat nie wraca na kozetkę. A pewno, wszyscy się śmieją, że to jeden z tych zmyślonych problemów, jak kopie mózgów.

Jak wspomniałem wcześniej, twórcy przypomnieli sobie wreszcie, że tak narażony na stres dla załogi okręt ma psychologa, który powinien jakoś te problemy rozwiązywać. Trzymać w ryzy. I nawet Pike na końcu ląduje tam ze swoją stratą z finału poprzedniego sezonu. Niestety tylko Pike i niestety doradca to jednorazowy motyw. Bo już za tydzień nikt nie będzie pamiętał o doktor Eleanor Chivers (granej przez Deidre Hall, która gra chyba jedna z głównych ról w tasiemcu Dni naszego życia od 50 lat!).

Mam też problem z tym, skąd Pike wie co to jest opera mydlana. Wydaje się, że ludzie z 23 wieku i później, mieli średnie pojęcie o wieku XX/XXI. Co wielokrotnie kiedyś nam przypominano, aby pokazać, że to jest przyszłość, że jest przeskok poziomu życia. A tym czasem nagle kapitan rzuca, wie, że ktoś go wstawił w tasiemiec? Aż dziw, że nie pokazali nam, jak widzi cały ten sprzęt od Q. Choć może to by było ciekawsze dla widza?

Podsumowując, kolejny odcinek udający, że jest czymś innym niż trek, choć przynajmniej nie udającym, że jeszcze jest trekiem. Kolejny pokaz tchórzowska twórców, którzy kasują na końcu wszystko co miało miejsce w odcinku. I choć kręcenie nie treków wychodzi twórcom przyzwoicie, to jestem tym przemęczony. I nie ma w ogóle przyjemności w spędzeniu kolejnej godziny przed ekranem. Chcę oglądać treka, chce oglądać porządną spece operę. I normalnie nie mam nic przeciwko odskoczni, ale odskocznia staje się normą przestaje być odskocznią. Tego już nie da się oceniać w skali treka, bo go tu po prostu już nie ma (zostali tylko bohaterowie z nazwy, bo nawet nie charakteru).


Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04Z jednej strony naprawdę dobrze rozumie, czym jest opera mydlana, potrafi się z jej klisz śmiać, a pod tą całą warstwą kosmicznego kiczu opowiada całkiem niezłą historię o uczuciach, traumie i potrzebie bliskości. Z drugiej — robi z tego wszystkiego potężną nadbudowę, która ostatecznie służy właściwie dwóm naprawdę dobrym scenom z Pike'em. I jeszcze nie do końca może się zdecydować, czy chce być parodią soap opery, czy po prostu soap operą w przebraniu Star Treka.
Ten Odcinek po raz kolejny pokazuje, że twórcy mają kunszt, potrafią kręcić różne formy. niestety wyraźnie pokazuje, że nie potrafią kręcić SF. Nie potrafią stworzyć dobrej spece opery. Na 7 odcinków dostaliśmy może jedno średnie SF, jeden średni kosmiczny horoor, jedną komedię itd. Ale nie dostaliśmy ani jednego treka. (tu nawet powiem, na 8 odcinków, bo choć tu recenzję dopiero tworzę, to też nie był ani trek ani space opera.
i super, że twórcy umieją i rozumieją inne formy kina. Szkoda tylko, że nie umieją tej, którą powinni właśnie 4 sezon tu nam prezentować. Chcieli eksperymentować, powinno to zrobić z SFA, to było niezaorane pole, idealne do tego. Tu mamy wszystko, by tego nie robić. To męczy, to nie przyciąga widzów. To zniechęca fanów. Bo jeden czy dwa nieudane odcinki można pomijać w przy ponownych oglądaniu, tu będę musiał pominąć przy ponownych seansach cały sezon. Bo te odcinki nie są ani dobre, ani nic nie wnoszą do fabuły (wręcz są zerowane przez twórców na końcu).

Cytat: WVR23PH w 07 Wrz 2026, 20:04Scena po creditsach też jest nierówna. Sama czołówka stylizowana na soap operę — dobra, choć nie nowa.
Ale ta scena powinna być zamiast tradycyjnej. To by miało sens. Tak, pewno połowa widzów nawet tego nie zobaczy. Ja po pierwszym seansie wyłączyłem jak tylko pokazały się napisy końcowe, dopiero w czasie drugiego seansu to zobaczyłem. Po co to na końcu? by pokazać, że umieją? No wiemy, że umieją, cały odcinek to udowadnia. To jest takie.. no było na checkliście, ale brakło im czasu, by dać to normalnie w odcinek (bardzo krótki swoją drogą) to wrzucili za napisy i odhaczyli.  Takie nacie i odczepcie się.






Q__

#584
Cytat: toudi w 14 Wrz 2026, 21:24Odcinek jest krótszy niż pozostałem, trwa ledwo 45 minut

Może to ukłon w kierunku daytime soaps, których odcinki mają tradycyjnie ok. 20 minut? Choć, jeśli tak, to ukłon niezbyt głęboki, jak widać. Mogli ten epizod strukturalnie podzielić na dwa, w środku dając czołówkę...

Cytat: toudi w 14 Wrz 2026, 21:24Do powiedzenia widzowi, że mimo absurdalnej formy fabularnej, to te wydarzenia mają znaczenie.

Co przecież twórcom TNG "The Inner Light", DS9 "Hard Time" i ORV "Lasting Impressions" się udało. Bo cóż, że zajścia wirtualne, gdy uczucia i traumy z nich wyniesione - istotne.

Cytat: toudi w 14 Wrz 2026, 21:24Mamy kryzys M'Bengi, który zapada na tajemnicze kosmiczne szaleństwo. I wiecie, to jest postać, którą twórcy próbują wykreślić z obsady od początku sezonu.

Chcą i nie chcą, mogą i nie mogą. Bo przecież - choć nie będzie go w main cast, na stanowisku CMO - na pokładzie Enka zostanie.

Cytat: toudi w 14 Wrz 2026, 21:24Problemów La'an to ja nawet nie rozumiem. Chyba ciągle leci na Spocka, nie ważne w jakiej postaci on będzie, ale z niezrozumiałego dla mnie powodu, nie może z nim być.

Co jest akurat b. mydlane. A dlaczego nie może? Out-of-universe proste, bo w TOS jej nie zobaczymy. Tylko twórcy jakby - ponownie - nie mogą aię zdecydować jak do tego doprowadzić.

Cytat: toudi w 14 Wrz 2026, 21:24Ten Odcinek po raz kolejny pokazuje, że twórcy mają kunszt, potrafią kręcić różne formy. niestety wyraźnie pokazuje, że nie potrafią kręcić SF. Nie potrafią stworzyć dobrej spece opery. Na 7 odcinków dostaliśmy może jedno średnie SF, jeden średni kosmiczny horoor, jedną komedię itd. Ale nie dostaliśmy ani jednego treka.

W świetle powyższego: nie potrafią (taka punktowa nieumiejętność), czy nie chcą? Albo ktoś na górze im nie pozwala...? Sądzę, że to ważne pytanie...

Cytat: toudi w 14 Wrz 2026, 21:24Chcieli eksperymentować, powinno to zrobić z SFA, to było niezaorane pole, idealne do tego.

Rozumiem, że teraz wszystko jedno, SFA nic nie może już bardziej zaszkodzić, a każda zmiana może tchnąć w nią... cokolwiek. Z drugiej strony: Starfleet Academy done right powinna - jak dla mnie - być, co do zasady, sensowną futurologią budującą na co mądrzejszych elementach wordbuildingu DISCO3-4.

ps. Wspominkowe sceny z minionych odcinków:
https://www.youtube.com/watch?v=c-kuyXddfEw
https://www.youtube.com/watch?v=8xqldY2r-WM